środa, 25 listopada 2009

Szaman Galicyjski i sprawa wpisu Abnegata

Podobnie jak Abnegat miałem dać to do komentarzy na jego blogu, ale się rozbudowało zbyt i jest tu.

UWAGA! tekst zawiera treści brutalne, osoby o wrażliwych sercach lojalnie o tem ostrzegam.

Jak słusznie, Abi, powiedziałeś w swoim komentarzu, wszyscy płacimy*) "podatek na leczenie" szumnie zwany "ubezpieczeniem zdrowotnym". W ramach tego podatku mamy zagwarantowane, że w razie choroby zostaniemy przyjęci u lekarza lub do szpitala i otrzymamy należną, acz wynikającą z zasobów finansowych szpitala, pomoc. Wysokość opłacanej "składki" nie ma tu najmniejszego znaczenia. Podatek ten pobiera od nas Instytucja Państwowa, pod groźbą kar różnistych a dotkliwych. Wiem, że z racji zawodu (czyli wielu lat ciężkiej pracy na studiach i potem) stoję po tej stronie średniej, że to ja dopłacam do leczenia innych, a nie mnie dopłacają. Rozumiem pojęcie "solidarność społeczna" i wiem, że nie ma nic wspólnego ze "sprawiedliwością społeczną". Rozumiem, że gdybym zamiast płacić składki do ZUS wkładał je na konto to stać by mnie było na coroczną operację zastawek w sercu lub "balonikowanie", a i tak zostałoby mi na niezłe wakacje. Jednak jako obywatel rozumiem potrzebę wspomożenia tych, którzy są po drugiej stronie średniej. Z drugiej strony jako obywatel Państwa ściągającego ode mnie haracz mam również prawo po pierwsze wiedzieć jak ta kasa jest wydawana i po drugie dlaczego otrzymuję za nią to samo, co Menel Nicniepłacący (niezależnie z jakiego powodu nie płacący). Mam też prawo domagać się, aby moje-nasze pieniądze były wydawane według jakiejś, jasno określonej przez owo Państwo, zasady-umowy. Nie mam wpływu na treść tej zasady, ale chcę ją znać i chcę, by była przestrzegana. Jeśli zatem ktoś wydaje je niezgodnie z tą umową, domagam się od Państwa (jako powiernika pieniędzy) aby jego inne Instytucje - prokuratura i sąd - skopały temu komuś przykładnie tyłek. To jest prosta, jak futerał na cepy, zasada ogólna. Są pytania?
Tyle co do prawa.

Teraz co do emocji. Ty wyciągasz sprawy szczegółowe. Że akurat ta pani doktór to, a ktoś inny tamto. Że zaoszczędziła więcej niż ukradła. Że nie dla siebie. Skarcony przez Jolę, że trzeba więcej o sprawie wiedzieć, nie wypowiadam się. Ale nazywam złodziejem dlatego, że ktoś kradnie, niezależnie czy 500,- czy 5,- złotych i niezależnie czy dla siebie czy dla cioci.

Trochę danych z historii, młodzieńcze. ;-)

Kiedy zaczynałem pracę w moim szpitalu pracowałem na aparacie do znieczulenia wyprodukowanym w 1936 roku w Amsterdamie (firma Loos & Co.) i znieczulałem eterem. D-tubocurarynę zobaczyłem w trzecim roku pracy, przedtem była kapana skolina w kroplówce. Monitorowanie? Dwupalcowo-oczne - dwa palce na tętnie chorego i gały wlepione w co tam było widać spod szmat, czy aby nie siny. Jedyne dwa monitory (tylko ekg) były na sali R, a jedyna dyżurująca tam nocami pielęgniarka zostawiała chorych i szła na blok operacyjny, kiedy trzeba było operować, bo była tylko jedna. Widziałeś Relog w działaniu? Mieliśmy na cały szpital trzy.

Pewnego lata w latach osiemdziesiątych, konkretnie w sierpniu, w moim liczącym 625 łóżek szpitalu zostało DWOJE anestezjologów - koleżanka i ja. Przez cały miesiąc pracowaliśmy na okrągło - 32 godziny pracy, 16 godzin wolne. I od nowa. Mamy pięć sal operacyjnych, trzy zabiegowe i sześć łóżek na OIT. Zdarzało się, że znieczulałem na trzech salach jednocześnie. Byłem nawet z siebie dumny, że tak udało się zorganizować pracę, że nie było wyraźniejszych przestojów.

Polska była kiedyś odbiorcą darów z Zachodu, także sprzętu medycznego. Najgorsze były jednorazowe strzykawki z Anglii. Po dziesiątej sterylizacji tłok zupełnie się rozpadał i były do wyrzucenia.

Zgroza i Har-Magedon, tak? Rany boskie! Kto pozwolił!? Nie widzisz związku ze sprawą pani doktór? A on jest.

Wspólnym mianownikiem tych wszystkich spraw jest - passe moi le mot - obcieranie dupy szkłem.

Bo wy zawsze sobie poradzicie..., bo przecież powołanie..., bo ludzkie zdrowie i życie. I naciągaliśmy sobie dupę za dwadzieścia groszy, żeby jedną strzykawką obsłużyć pięciu chorych, żeby znieczulać na antykach i lekami z demobilu, żeby jeden pracował za dwóch lub trzech. Bo to, wicie, rozumicie, mało pieniędzy, mało ludzi, cza se radzić. Zamiast ten zas...tany system zmieniać, my sztukowaliśmy go własnym ciałem, czasem, zdrowiem psychicznym i kombinatoryką. Młody jesteś, ale może znasz z opowiadań.

Dziś już nie jestem taki pewien, czy wtedy robiłem słusznie. Bo w 1997 roku, zdawało by się nagle i niespodziewanie, wybuchł strajk anestezjologów. I co? Pan Minister Zdrowia i wszelkiej pomyślności nagle(!) znalazł w szufladzie standardy co do ludzi i sprzętu, znalazł pieniądze na realizację tych standardów, i pracowałeś, mam nadzieję, w innym świecie. Bo, qurna, trzeba czasem uderzyć pięścią w stół.

A skutkiem działań takich, jak pani doktór jest to, że nadal nikt nie zajmie się systemowo tymi menelami. Bo po co? Zawsze znajdzie się jakaś dobra dusza, co złamie prawo, wypisze receptę i będzie git. Można nawet na to przymknąć oko (z początku). W końcu co się ciskać o parę groszy? I system pozostaje bez zmian. A gdyby tak, zamiast artykułów o janosikowej dochtórce, w codziennej prasie pojawiały się artykuły o znalezionym menelskim trupie? Tak co drugi dzień, na przykład. Z porządnym dziennikarskim śledztwem, czemu do tego doszło? I z tymi wyliczeniami, które tak dziarsko przedstawiłeś, co taniej, co drożej? I z nazwiskami odpowiedzialnych za to urzędników lub posłów czy innych starostów. Nie ma czasu, kto będzie za tym chodził? Trzeba działać dziś, już. Zgadzam się, paru pacjentów pani doktór umrze zanim coś się zmieni. Ale czy w przeciwnym razie będą żyli wiecznie? Znowu mamy obetrzeć dupę szkłem? Pomagajmy w ramach istniejącego systemu, jeśli system nie działa - zmieńmy system. Może przy takim podejściu zaczniemy bardziej zwracać uwagę na to, co mówią kandydaci w czasie wyborów? Zaczniemy ich potem rozliczać? A nie będziemy stać i narzekać i ignorować system, wyrywając gdzieś tłuste kąski na własną rękę. Czas dorosnąć?

Kiedy się rodzimy nikt nie daje nam gwarancji, że nasze życie będzie radosne, a my zawsze młodzi, piękni i bogaci. Byli, są i będą wśród nas starzy, chorzy, słabi, samotni. I są też społeczeństwa, które dawno wymyśliły co z nimi robić. Są organizacje pożytku publicznego. Chcesz pomóc? Wpłać na ich konto swój**) 1%. One na pewno lepiej go wykorzystają niż Państwo. A ponadto co roku publikują wyniki i rozliczenia finansowe. Nie ma tam marmurów i limuzyn. Możesz sprawdzić, co się z tym procentem stało. I dać więcej, lub dać komu innemu. Mało? Pomóż jako wolontariusz, hospicja czekają. Nie lubisz instytucji? Pomóż komuś w okolicy, sąsiadce, znajomej. Zawsze kogoś znajdziesz.

I będzie to zarówno prawnie jak i moralnie czyste.

_________________________
*) oj, naiwny, naiwny
**) podkreślam swój

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Sęk w tym, że nikt menelami się nie zajmie. Prędzej wynajmie myśliwych do odstrzału (cyt. za Abim).
A na przykład WOŚ zdejmuje z państwa obowiązek zapewnienia szpitalom sprzętu, bo przerzuca go na obywateli, którzy wrzucają pieniądze do puszki wolontariuszom.
A przestrzegania prawa trza byłoby zacząć od policjantów i straży miejskiej, którzy w ogóle nie reagują na zgłoszenie kradzieży roweru, parkujące auta na trawniku itp. Jak się obywatel natnie parę razy na olewactwo typu: O, to nie do wykrycia, to ma w dupie praworządność. Howgh. nika

Anonimowy pisze...

Ja to nawet mogę sobie rozumieć (ale nie popieram), jako zwykły sobie człek, panią doktor, ale już organy publiczne tego robić, nie powinny. Gdyby to była może jakaś etyczna komisja to ok, niech sobie umarza, ale sąd?

Zaznaczam, że uważam, że wszystkim ludziom powinno być zapewnione prawo do życia i godnego odchodzenia, ale nie żyjemy w Disneylandzie niestety i świat jest brzydki, a środki ograniczone. Próbujmy coś zmienić w zaistniałym, chorym systemie, a nie szczyćmy się tym, jak to pięknie ktoś umiał zakombinować. Tak naprawdę to tak zakombinować, to Szaman z Abim też by umieli, gdyby zechcieli:)

Dlaczego, (nawiązując do społecznego dobra), skazuje się kobietę, która zabiła męża, bo była przez niego maltretowana. Ileż to pieniędzy zaoszczędziło państwo, że pozbyła się intruza, który pił (a to powodowało wizyty w SOR, gdy po spożyciu uderzył głową w betonowy śmietnik), bił (co zgłaszała zainteresowana policji, a więc koszty interwencji policji), nie wspominając o kosztach leczenia choroby alkoholowej. Szczytny cel był, bo pani ratowała siebie, swoje dzieci i resztki godności, przyczyniając się do przyoszczędzenia grosza w państwie prawa;). I sąd sprawy nie umorzył. A może powinien, bo gdyby rzeczonej pani nie skazał, to przyoszczędzono by jeszcze na kosztach utrzymania skazanej i kosztach resocjalizacji, środkach przeznaczonych na zapewnienie jej potomstwu opieki do czasu opuszczenia zakładu karnego. Same plusy.

Może, rozumując ekonomią wyłącznie zalegalizować tych, co podejmują się eutanazji na własną rękę, bo przecież chcieli ulżyć w cierpieniu a koszty to, ho ho, przyoszczędzone jak nic.

A może, rozumując z kolei serduchem otwartym, dać wszystkim biednym, bezdomnym, wielodzietnym bezrobotnym itd. publiczne pieniądze. A niech sobie mają. Kasa co prawda nie odrośnie, ale jakież to piękne i humanitarne.

Wkur...rza mnie jak znakomitą większość na tym ziemskim padole, że jest jak jest, że widoków na lepsze niet, ale może niet, bo podejście społeczeństwa (w tym moje) za mało zaangażowane jest.

Wiem, że przerysowuję, ale niewyciąganie konsekwencji (jakkolwiek nikłe one by mogły być w przypadku pani doktor) do niczego dobrego nie prowadzi.

Ale dyskusja rozgorzała na dobre od wczoraj:) co się chwali. I tu i u Abiego na blogu pięknie sobie dyskutujemy;) A najbardziej się chwali, że panowie doktorowie nie są jednomyślni. Pozdrawiam

GoS

Anonimowy pisze...

Boze ty moj, chcialbym jakos MONDRZE sie wpisac w ten tworczy spor ciekawy, ale padam po prostu!

Dajecie czadu chlopaki, duzo trzeba poprzestawiac w sobie wpierw to i system ruszy szybciej.Jakikolwiek system.

Tak mnie jednak melancholijnie naszlo, ze takie dwa lebskie giganty anestezjologiczne (serio i bez wazeliny)moglyby jakis przewrocik zrobic , ale chyba sie z koniem juz nakopali i dlatego w Jukeju zycie wioda.

A ta strategia wycierania tylka szklem nie jest mi ( nie byla mi) calkiem obca.
Pozdrawiam i czytac bede. Jola

abnegat.ltd pisze...

Ha. No to precz z Maklowiczem i Bikontem tez:]
jutro bedzie Abnegat do Szamana >8]

młody pisze...

Czemu ktoś, kto płaci większą składkę, czy to na NFZ czy to na policję miałby nie oczekiwać więcej?
Przecież po to się więcej płaci, po to się zapindala, po to się człowiek stara żeby mieć więcej i lepiej.
A inaczej, jak ktoś chce po równo, to proszę bardzo. Ustalić odgórnie opłatę równą dla wszystkich, wtedy będzie równo.
Taki dziki socjalzm, równanie, tylko człowieka demotywuje (bo po co się starać?). Jak zrównać wysokiego z niższym? Wypada jedynie wysokiemu uciąć stopy. Równanie w społeczeństwie to zawsze ciągnięcie w dół.
Nawet jeżeli niezgodne z prawem działanie pani doktor było oszczędne i korzystniejsze [!!!!], to powinniśmy się zastanowić: dlaczego w naszym systemie kradzież i oszustwo się bardziej opłaca?
Czy nie powinno być odwrotnie?
Czy taki argument jest wystarczający, aby oszustwo usprawiedliwić?
Dokąd ten system zmierza nie trudno przewidzieć.
Jedni pracują uczciwie na drugich, którzy mają wszystko gdzieś. I kto tu jest bardziej okrutny? Czy odmowa pomocy będzie w tej sytuacji większym okrucieństwem? Każdy chyba jakoś kalkuluje żywot i ryzyko jakie ponosi z każdą decyzją.
Ja się tu absolutnie zgadzam z Szamanem. Oszustwo jest oszustwem, bezapelacyjnie. A jak nam prawo nie odpowiada, to powinniśmy walczyć o to, żeby w końcu nam służyło - ale nie działając wbrew niemu, bo skoro ma być dla nas, ma nam służyć, to nie tędy droga.

flamenco108 pisze...

Generalnie stoję po Twojej stronie w tej dyskusji. Lekarka to lekarka - mieć serce i patrzać w serce to jej zawód. Znakiem tego w swoich oczach była usprawiedliwiona. Ale sąd to sąd i jego zawodem jest pilnować prawa. Zatem nie powinien stosować prawniczych sztuczek, żeby dawać znak, że janosikowstwo będzie co najmniej tolerowane.
A co do gwarancji, że dostanę opiekę lekarską, to oczywiście jest jakiś mit. Wolne łóżko za półtora roku, jak rak rozłoży mnie w rok? Wolne żarty. Zatem sprzedać auto, telewizor i cokolwiek się da, zakopertować i nauczyć się rozmawiać jak Polak z Polakiem.

Szaman Galicyjski pisze...

Gwarancje, flamenco, dostaniesz, ale w ramach nakreślonych przez system czyli jak w totku - losowo. Możesz trafić na super ludzi, którzy nieba ci przychylą, a możesz trafić na francę-łapownika. Pytanie o jakość tego, co za swoją "składkę" będziesz miał pozostaje w sferze fantazji.

@GoS - absolutna racja i świetny przykład, że ekonomicznie nie zawsze znaczy sprawiedliwie. Dzięki.