sobota, 14 listopada 2009

Szaman Galicyjski i sprawa pewnego Zakonu

Dziś, jak to przy sobocie, cuś letkiego. Ot, piątek, trzynasty dzień miesiąca. Albo wymordowanie Templariuszy przez króla Francji Filipa IV Pięknego i papieża Klemensa V, na ten nieskomplikowany przykład. Cuś wesołego po prostu.

Najsampierw trochu matematyki, a detalicznie algebry. W 400-letnim cyklu kalendarza gregoriańskiego mieści się 146 097 dni; liczba ta jest podzielna przez 7; w każdym więc cyklu ten sam dzień (licząc kolejno od początku cyklu) przypada w ten sam dzień tygodnia. Jednakże liczba miesięcy zawartych w cyklu gregoriańskim, 4800, nie dzieli się przez 7, wobec czego poszczególne dni tygodnia przypadają na dany dzień miesiąca z niejednakową frekwencją. Na przykład 13 dzień miesiąca najrzadziej wypada w czwartek, a najczęściej w piątek. Różnica nie jest wielka (trzynastego przypada w czwartek 684 razy, w piątek zaś 688 razy), usprawiedliwia jednak zdanie, że trzynastego najczęściej wypada w piątek. Jeśli zaś tak, to dlaczego uważa się, że jest to szczególnie feralna kombinacja? W końcu najbardziej prawdopodobne zjawisko trudno przyjąć za szczególnie zły omen! Chyba, że jest tak nam źle...

Zakon Templariuszy, czyli Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona był pierwszą prawdziwie europejską instytucją. Był organizatorem pierwszych paneuropejskich banków operujących czekami podróżnymi i pełnił rolę ochrony dla podróżnych. Poza tym prowadził gospodarstwa rolne i przemysłowe na terenie całej Europy. Może znak Zakonu powinien być w znakach EU? OK, nie przesadzajmy, dwóch facetów na jednym koniu? Wtedy to był znak ubóstwa i wzajemnej pomocy, a dziś..? Parada równości?

Całą akcję zaplanował i logistycznie przygotował Guillaume (Wilhelm) de Nogaret, kanclerz i szef królewskich służb specjalnych, postać - delikatnie powiedziawszy - kontrowersyjna.

Oto niektóre z jego dokonań. Król Filip i papież Bonifacy VIII trwali w zaciekłym sporze. Zaczął się on od zatargu o pieniądze (podatki od kleru - już wtedy!), a doszedł do zasadniczego konfliktu o zakres świeckiej władzy papieża nad królami. Na konsystorzu w 1302 roku Bonifacy zapowiedział, że strąci Filipa z tronu jak niegrzecznego chłopca, a Francuzów przyrównał do świń. We wrześniu 1303 roku de Nogaret, na czele komando złożonego z Francuzów i włoskich oponentów papieża napadł na miasto Anagni, w którym rezydował papież, i aresztował Bonifacego. Wywiezienie uwięzionego papieża do Francji uniemożliwili mieszczanie i pospólstwo Anagni. Uwolnili oni Bonifacego po dwóch dniach; zmarł on jednak po kilku tygodniach wskutek doznanego szoku (a niektórzy twierdzą, że także od obrażeń fizycznych). De Nogaret wytoczył mu pośmiertny proces o herezję, bezbożność i sodomię. Procesy, a także wyroki przeciw zmarłym nie były czymś nadzwyczajnym w ówczesnych sferach władzy. Zdarzało się nawet wykopywanie zwłok w celu ich przykładnego ukarania.

Po krótkim pontyfikacie następcy Bonifacego, Benedykta XI, prawie rok trwające konklawe wybrało w czerwcu 1305 roku na papieża arcybiskupa Bordeaux, Bertranda de Goth. Reklamował się on jako przeciwnik króla Filipa, ale jako papież Klemens V okazał się jego wiernym sprzymierzeńcem i do końca swego pontyfikatu nigdy nie opuścił Francji, od 1309 roku rezydując w Awinionie. Teraz mówi się o "niewoli awiniońskiej", ale to była niewola dobrowolna (kupili miasto dość tanio, w 1348, za 80 tyś. złotych guldenów), i ze strachu przed rzymskimi kardynałami.

W lipcu 1306 roku de Nogaret zorganizował i precyzyjnie przeprowadził pierwszą masową łapankę: aresztowano, a następnie wygnano z Francji wszystkich Żydów, zaś skonfiskowane im przy okazji mienie zasiliło pustawy skarbiec Filipa Pięknego.

Historia najnowsza, jak widać, taka nowatorska nie jest, różni się tylko skalą i zastosowanymi technikami.

Templariusze, jak wszystkie zakony, byli wyjęci spod wszelkiej władzy, podlegali bezpośrednio papieżowi. Aby uzyskać papieską zgodę na ich aresztowanie, de Nogaret (uwolniony już przez Klemensa od kar kościelnych za napad na Bonifacego) spreparował przeciw nim standardowe oskarżenie. O herezję, bezbożność i sodomię. Widać nie miał nic innego w repertuarze, albo stosował stary, skuteczny schemat.

Aresztowanych templariuszy poddano straszliwym torturom. Nawet przyzwyczajeni do "zwyczajów" współcześni uważali je za "potworne". Wielkiego mistrza zakonu, Jakuba de Molay, przesłuchiwano nocą z 13 na 14 października, w podziemiach paryskiego Templum. De Molay załamał się na torturach, przyznał do winy, napisał nawet list wzywający templariuszy do przyznania się (co było niewątpliwym sukcesem inkwizycji, albowiem wielki mistrz był niepiśmienny). Dowodzi to, tak na marginesie, że kary cielesne w szkołach powinny być utrzymane.

Nie we wszystkich królestwach Europy Templariuszy spotkał ten sam los. Ociągały się Portugalia, Irlandia, Szkocja i Anglia. Ta ostatnia tak bardzo, że paryska inkwizycja oferowała Edwardowi II swą pomoc. W końcu jednak najbogatszy i najlepiej zorganizowany zakon rycerski uległ zagładzie, a jego majątek wzbogacił króla Francji. Z jednym wyjątkiem: spora flota templariuszy, stojąca na kotwicy w La Rochelle jeszcze w czwartek 12 października, zniknęła bez śladu przed piątkowym świtem i nikt jej więcej nie widział.

Kiedy Jakub de Molay wylizał się z ran zadanych w czasie przesłuchania, odwołał swoje zeznania, był więc ponownie przesłuchiwany, znów się przyznał i znów wszystko odwołał. W rezultacie jako zatwardziały heretyk został spalony na stosie w marcu 1314 roku, wzywając przed śmiercią na sąd boży Filipa IV, Klemensa V i Wilhelma de Nogaret. Współczesnymi wstrząsnęło to, że żaden z tej trójki nie dożył Bożego Narodzenia AD MCCCXIV.

Dlatego właśnie, od tego czasu, jeśli w trzynastym dniu miesiąca jest piątek, to trza uważać. Na policję, zwłaszcza tajną.

Wpadnijcie jeszcze.

6 komentarzy:

abnegat.ltd pisze...

To mówisz Waszmość że nawet niepiśmienny jak dostanie łomot - to pisać będzie?

A na fizykę też to tak działa??

Inne ciekawe pytanie brzmi - jak wyglądała by obecnie Europa gdyby Templariusze jednak przetrwali. Bo był to bardzo miły zalążek paneuropejskiej - a nawet ogólnoświatowej - organizacji. Pieniądz, siła, wiedza, informacja - wszystko by rządzić :D

flamenco108 pisze...

Bardzo lubię takie smaczki zebrane w treściwej i krótkiej formie. Ciężko mi co prawda uwierzyć, że Templariusze byli święci, skoro byli bogaci - bo skądś musieli ukraść ten pierwszy milion, a bogaci byli, że aż strach. Z drugiej strony niewiarygodnie łatwo zostali pokonani - czyżby nie stać ich było na zawodowców od ochrony? Wtedy też tacy byli. A francuski skarbiec miał wtedy pewne kłopoty, stąd akcja rabunkowa.

Oprócz zaginionej floty jest jeszcze parę ciekawostek dotyczących Templariuszy. W końcu mieli oni swoje placówki także w Polszcze. Większość na Śląsku, czyli nie w ówczesnej, ale także w Wielkopolsce - w szkole nie uczyli nas, że odbyły się u nas jakieś pogromy Templariuszy. Zatem zakon powinien był przetrwać, a nie przetrwał.

Anonimowy pisze...

Za Wikipedią: Istnieje twierdzenie, że przez wyrok króla Francji, piątek 13 jest uznawany za pechowy dzień, ale ponieważ w tamtych czasach używano kalendarza juliańskiego, to w przeliczeniu na nasz kalendarz (gregoriański) pechowym dniem byłaby niedziela 22 :)

W temacie 13-piątek. Mój kolega z pracy przyjął zasadę, że w taki dzień przynosi do roboty cukierki, by osłodzić nam życie. Miłe to bardzo jest.
Już 3 raz w tym roku dopełnił swej formalności.

teta

Anonimowy pisze...

To kiedyś też by mi się taki łomot był przydał :-D Ani chibi by mi na fizykę i matmę pomógł :-DDD
Bardzo fajny kawałek historii, tak a propos.
nika

(KK) pisze...

W regule templariuszy najlepszy był fragment o zakazie polowania na lwy ;) Serio, był taki. Pozdrowienia!

(KK) pisze...

--> flamenco108: Dobra polskich templariuszy po kasacie zakonu przejęli joannici i krzyżacy, przynajmniej z tego, co pamiętam. U nas procesów nie było, bracia po prostu zmienili habity. W najpełniejszej formie templariusze przetrwali w Portugalii - ówczesny król ich lubił i przekształcił zakon w Zakon Rycerzy Chrystusa. Więc jak gdzieś szukać skarbu, a albo w Portugalii albo w... Kortumowie ;)))