piątek, 21 czerwca 2013

Szaman Galicyjski i sprawa tatuażu raz jeszcze

No i kto by pomyślał, że do tego akurat tematu wrócę. Już myślałem, że opisany dawno temu, passe moi le mot, fiut dziargany będzie długo trzymał się na czołowej pozycji wariactwa tutejszego. Otóż z tym, że nie.

Przyszła młoda (hm, hm, bądźmy uprzejmi) kobieta i kiedy już usła i zaczęły ją nursy układać w pozycji do zabiegu, wśród chichotów zawołały mnię żebym se popatrzył. I co miała?

Równiutko przystrzyżone łono, tak na 3 milimetry na moje oko, w barwie soczystej zieleni, a nad nim napis: "Keep out of grass", co się wykłada na polski: "Z daleka od trawy", no, bo "nie deptać trawników" jakoś tu nie pasuje.

Boszszsz... nie masz temu końca?

4 komentarze:

Kaczka pisze...

Sie napatrzysz Szamanie, och! :-)

Kamyk pisze...

Ja bym chciała fotkę, chociaż wiem, że to niemożliwe :D

Szaman Galicyjski pisze...

@Kaczka: ano, napatrzę się. Czasami mam wrażenie, że Dynia narysowała by to ładniej.

@Kamyk: mam jedną fotkę, chytrze z ukrycia zrobioną, bo ładna. Będzie w następnym wpisie.

Eugeniusz Bareja pisze...

Jednym słowem zawodowe przygody z zawodowymi widokami