wtorek, 15 stycznia 2013

Szaman Galicyjski i sprawa propagandy

Z Kafarnaum pojechaliśmy na północny-wschód i zorganizowano nam wyprawę na Wzgórza Golan.
Dla mnie, wychowanego w pewnym okresie w PRL pojęcie "Wzgórza Golan" pełne jest dziennikarskich newsów*), że oto mamy kolejne walki na Wzgórzach Golan, że Izrael osadził osadników na Wzgórzach Golan, że Syria ostrzelała Wzgórza Golan i tak dalej. No, wojna, ograniczona czy nie, ale trwała tam wiele lat.
I nagle mam postawić moją własną stopę (abo i dwie) na Wzgórzach Golan. Zawsze wyobrażałem je sobie jako półpustynne, skalisto-piaskowe pagórki z okopanymi czołgami, czyli nic ciekawego.
I zobaczyliśmy to. Bo Wzgórza Golan wyglądają tak.
Spokojne, pokryte sadami bananowo-pomarańczowymi, puste jednakże, z rozpadającymi się byłymi osiedlami byłych kolonistów.


- Co to za betonowe konstrukcje?
- To baza wojsk w strefie buforowej, aktualnie stacjonują tam Kanadyjczycy.
- Gdzie kończy się Izrael?
Pan przewodnik:
- Tam, gdzie kończy się roślinność. Ta pustynia dalej, to Syria.



- A to za nami?
A to za nami wyglada tak.


- To jedna z placówek sieci wywiadu elektronicznego. Jeśli z Damaszku dwóch ludzi uzbrojonych w kałasznikowa wyruszy ku naszej granicy, będziemy to wiedzieć i widzieć zanim przejdą 100 metrów.


- A po co te żółte tabliczki wzdłuż każde drogi?
- To takie małe ostrzeżenie, żeby tam nie chodzić.
- A czemu nie chodzić?
- Bo na tych polach Syryjczycy zostawili kilka milionów**) min, które przerobią każdego na shish-kebab.

Czyli krótko mówiąc. Zachodnim turystom pokazuje się miejsce konfliktu, na którym Izrael założył piękne, owocujące sady i osady, a wstrętni. . . no, ci inni, mają tu pustynię i to zaminowaną.
Jakoś zapachniało mi to propagandą. I nie był to miły zapach.

Choć z drugiej strony, granica syryjsko-izraelska jest najbezpieczniejszą granicą Izraela.
_____________________
*) wtedy nie używano tego określenia. Wtedy były stare, dobre "wiadomości".
**) tak powiedział, dwa razy pytałem.

4 komentarze:

Petroff pisze...

Ciekawe :)

thalie pisze...

milionów... moja wyobraźnia tego nie obejmuje.

zośka pisze...

I ja to tez kiedyś zobaczę!

Szaman Galicyjski pisze...

Zośka, warto. I czuliśmy się bezpiecznie, mimo wszystko.