poniedziałek, 19 maja 2014

Szaman Galicyjski i sprawa seriali na małym ekranie

Są ludzie, którzy oglądają seriale namiętnie. M jak miłość, Klan, Daleko od szosy... Wiedzą kto, z kim i kiedy oraz po co, na co i dlaczego. Może to ostatnie nie do końca, ale też wiedzą. Taki Big Brother zdalnie sterowany i dłuższy. Postaci są wprowadzane i wyprowadzane jak tam komu w życiu wypadnie. Aktorka zaszła w ciążę? Nie ma problema, szybciutko, zanim widać, że zaciążyła, postać wyjeżdża na drugi koniec świata. Na jakiś czas. Lub też, jeśli zniknąć ma definitywnie - zabija się pustym, kartonowym pudłem. Podejrzewam, że to była zemsta scenarzysty. Miałem kolegę, który zwykł był mawiać "ja się zabiję własną pięścią!". Czekam na to w następnych odcinkach.

Niektórzy twierdzą, że oglądanie seriali i przeżywanie życia ich bohaterów, to obraz tego, jak mizerne i miałkie jest nasze własne życie i jak silna jest w nas chęć podglądania innych. Zaglądamy im do kuchni, do łóżka, dobrze, że nie do łazienek. Chociaż, może i to kiedyś nastąpi.

- Pani majstrowo, a wie to pani, że Lubiczowa znowu ma zaparcia?
- No, co też pani powie, pani sklepowo! To mąż jej nie może pomóc?
- Ten konował? No co też pani gada! Przecież on se sam z homoroidami nie radzi...
- Bo gdyby się słuchali Goździkowy... 
- Ale ona od głowy chyba..., nie?

Z tym, że nie wszyscy oglądacze tak przeżywają akcje w serialach i utożsamiają się z postaciami z ekranu. Przyznam się po cichu, że ja też mam taki swój serial, który oglądam, no, prawie codziennie. Pewnie ktoś powie, że nudny, przewidywalny, a i zakończenie odcinka takie, że szału nie ma.
Ale za to na dwóch ekranach z jednej strony i na dwóch-trzech displejach z drugiej.


I tak sobie siedzę i gapię się w ekrany, serial leci, krew się leje, jest milusio i słitaśnie. Gałką sobie pokręcę, tą albo inną. Notatkę zrobię o tym i o owym. I tak osiem godzin dziennie. Po cztery - sześć odcinków.

Wiecie co? To jest fajne. Klawo jak cholera, Egon!

7 komentarzy:

Jasna8 pisze...

Ciekawa praca :-)
Nie oglądam TV w ogóle, tak jakoś się porobiło.
Płacę abonament i zastanwiam się po co ??! :-)))

thalie pisze...

zapomniałeś wspomnieć, że rotacja bohaterów lepsza niż w produkcji meksykańskiej :D

lavinka pisze...

Z "prawdziwymi" ludźmi to musi być niezły serial. Zawsze wolałam prawdziwe historie od zmyślonych :)

Moja Ameryka czyli dwa lata wakacji. pisze...

A juz myslalam, ze to "Dexter" :)

Szaman Galicyjski pisze...

Praca rzeczywiście ciekawa.
Rotacja bohaterów? To jest wirówka czasami.
A co się człowiek historii nasłucha!! A "wzwroty" akcji jakie! Kobiecie po hysterectomii kazali zrobić próbę ciążową. Bo miała lata w przedziale, w którym się robi. Na szczęście wyszło, że nie ciężarna.
A co do Dextera. Jakos nie mogę się zabrać zań. Mam książki, też nie przeczytane. Ktoś mógłby mnie namówić?

Kaczka pisze...

Galki i przyciski jak na pokladzie 'Enterprise' :-)
I winienes jeszcze dodac, ze nagie ciala tez widujesz przeciez. To sie dopiero w TV sprzedaje :-)

Szaman Galicyjski pisze...

Taaa, nagie ciała... obnażone, cięte nożem, przypalane prądem, zaglądane do środka, brrr... śliczny horrorek.
A miało być pięknie...