piątek, 7 października 2011

Szaman Galicyjski i sprawa protekcji

To jest już oficjalnie. Sieć mam, jakbym nie miał, wszelkie zażalenia mogę sobie w słabiznę wsadzić. Lepiej nie będzie. T-T tłumaczy głosem szkockim, że wolno chodzi, bo BT jest złośliwe i specjalnie zakłada ograniczenia, żeby dokopać konkurencji, a BT twierdzi głosem pakistańskim, że nic ich to nie obchodzi, bo linia jest T-T. W związku z tym strony blogowe otwierają się i przewijają minutami, jak ktoś umieści filmik abo i klipa to "żal odwłok ściska", bo odbiór mam jak, nie przymierzając, Wolnej Europy w PRL-u.

Ale miało być o protekcji. Dodam od razu, że chodzi o protekcję płatną i to wcale nie mało. Przyznaję się bez bicia, że to ja załatwiłem sobie tę płatną protekcję*). Za niecałe £7,- miesięcznie, więc chyba nie tak bardzo drogo, mam taką panią, co jakimś sposobem podgląda moje zakupy z użyciem karty kredytowej, a czujna jest jako ten łyżew ostrowłośny. I dziś zadzwoniła do mnie telefonem, że za pomocą mojej karty ktoś-jakiś próbował ubezpieczyć samochód, co to ja go do tej pory nie miałem i w towarzystwie asekuracyjnym, co to ja w nim auta nie ubezpieczam. Zatem ona tę transakcję zablokowała, ale do mnie o ostateczną autoryzację owego zablokowania dzwoni, bo gdyby się okazało, że mam jakiś tajny/ukryty samochód i chcę go gdzieś na lewo ubezpieczyć, to ona zaraz, w te pędy wszystko odblokuje. No proszęż ja kogo! Uratowała mnię kilkaset funciaków, bo ktoś-jakiś całoroczne chciał wykupić, chytrus jeden je..niutki. Pani oczywiście powiedziała, że zawiadomi policję (zapytawszy mnie, czy się zgadzam - a jasne, że tak) i zadała mi parę pytań sprawdzających, czy ja to naprawdę ja. I to było najfajniejsze, bo ma to formę quizu. Dla naprzykładu pani zapytała kiedy się urodziłem. Ale żeby nikt nie podsłuchał wymieniła trzy lata, a ja miałem powiedzieć, która  opcja jest prawdziwa. Pierwsza, druga czy trzecia. A potem powiedziała: "a teraz naduś klawisz w telefonie z numerem miesiąca". Zdałem. "A powiedz, czy znasz którąś z tych osób", i tu wymieniła jakieś trzy nazwiska, a trzecim było nazwisko Najmilszej, a ma je ona dwuczłonowe, typu Skrzypczyk-Brzęczyszczykiewicz. Po przeczytaniu, dość poprawnym, imienia, panią zamuliło, zawiązało jej język w trąbkę i po trzeciej próbie powiedziała: "drugi człon jest podobny do twojego**), a pierwszego nie wymówię". I zaczęliśmy się oboje śmiać, bo test napotkał na poważne kłopoty językowe. Zmianiła pytanie na "czy mieszkałeś kiedyś w okolicy" i tu trzy nazwy miast, w czym najlepsze jest to, że jedną z opcji odpowiedzi było "w żadnym z wymienionych".

Kosztem dodatkowym jest to, że moja karta kredytowa przestała istnieć i czekam na nową. Cieszę się jednak, że oną płatną protekcję mam, bo właśnie zwróciła mi się z nawiązką.

To tyle na dziś.


__________________________
*) Privacy Guard Protection sie to nazywa, bo "protekcja" to w angielskim "ochrona", nie to co możnaby pomyśleć
**) tu trudno jest wytłumaczyć, że nazwisko kończące się na -a jest tym samym nazwiskiem, które kończy się na -i, w zależności od płci.

6 komentarzy:

abnegat.ltd pisze...

No jakie to ludzie sa zlodzieje, panie...

Kompa zresetuj na czysto, z plyty instalacyjnej, poczynajac od zmiany ustawien partycji. Cos Ci w nim zyje - bo chyba nie rozdajesz numerow kard kredytowych nieznajomym z samochodami bez ubezpieczenia ;D

abnegat.ltd pisze...

...karda to ko-karda samodzielna, a miesznina kredytowej karty i credit card...

thalie pisze...

nie mam kredytówki. ufff...

abnegat.ltd pisze...

...co do cholery z tym ajfonem...
...to nie kokarda...

dynia pisze...

na moja karte tez sobie ktos kiedys zrobil zakupy czyszczac nam konto do zera :/ na szczescie Nat West nam oddal :) a pare lat temu czujna pani w banku zablokowala przelew na pare tysiecy funtow :D

Anonimowy pisze...

Nom, Abiś ma rację. I zainstaluj sobie Kasperskiego.
nika