<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089</id><updated>2012-01-31T15:30:28.565Z</updated><category term='Szamańskie lektury'/><category term='my kulturnyj narod'/><category term='Szamańskie peregrynacje'/><category term='wot tiochnika'/><category term='Agencja Ucho Szakala życzliwie donosi'/><category term='Szamańskie recepty'/><category term='Świat wokół Szamana'/><category term='jak się to robi w UK'/><category term='Szamańskie haiku'/><category term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><category term='Pamiętasz Katz?'/><title type='text'>Daj se luz</title><subtitle type='html'>polski anestezjolog na wychodźstwie</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>208</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-6909165154263844567</id><published>2012-01-27T10:46:00.002Z</published><updated>2012-01-27T11:02:37.063Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej końcówki</title><content type='html'>Nawiązując do wczorajszego wpisu i pobożnych życzeń, "żeby nam się nic na głowę nie zawaliło" - zawaliło się! Słowo Szamana groźne jest i potężne. Bądźcie czujni! Nie drażnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedza jest groźna. Od jej nadmiaru można umrzeć, zginąć i w ogóle. Strasznie jest wiedzieć. Są na świecie pewne instytucje, które otwarcie przez stulecia wyznawały teorię i stosowały ją w praktyce, że jak ktoś wie coś, albo za dużo, to trzeba go uciszyć. Nawet jak nic nie mówił. Bo mógł kiedyś powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład praktyczny łączący oba powyższe akapity. Przychodzę dziś rano do pracy, a tu cisza. Blok pusty. Przygotowałem ulekowienie (NB rozpisana do miejscowego znieczulenia pacjentka miała "w realu" pójść w ogólnym, ot, Barbie z rana), idę preassessnąć chorych - nikogo. Znaczy personel jest.&amp;nbsp;Siedzą se, kawkę piją, gadają, nic się nie dzieje*). &lt;br /&gt;- Łozap? - pytam. W dialekcie miejscowym: "Co jest?"&lt;br /&gt;- Generator się zepsuł.&lt;br /&gt;Fakt. Miał być dziś rano sprawdzany, czy jak się nam odłączy prąd, to czy ón się włączy i zastąpi elektrownię przez godzinę. Taka procedura.&lt;br /&gt;- Się nie włączył.&lt;br /&gt;- I co? &lt;br /&gt;- Nie pracujemy, bo nie mamy generatora.&lt;br /&gt;- Będziemy mieć? &lt;br /&gt;- Panpiskorz sprawdza.&lt;br /&gt;Panpiskorz jest milusim, wesołym człowieczkiem, który większość czasu spędza w swoim malutkim pokoiku gapiąc się w monitor. Nie wiem, co tam widzi, bo ile razy mijam jego drzwi, a ma szklane, widzę tę samą tabelkę na ekranie. Ma również zamawiać i dystrybuować wewnętrznie różne dobra, począwszy od spinaczy na lekach kończąc. Ile razy&amp;nbsp;brakuje nam jakiegoś leku, dzwonimy do Panapiskorza, który jako ten piskorz wije się i tłumaczy, że to klęska narodowa, że producent przestał wytwarzać albo, że to wina Kima, któren umarł w Korei. Czasem udaje się go zmusić do pracy, choć trwa to długo. Ostatnio naprawił nam klamkę w biurze (czyli przykręcił dwie śruby, ale specjalnym śrubokrętem). Kolorektal chodził do niego od kwietnia ubiegłego roku, żeby to zrobił. Dopiero, jak pokazał, że kaleczy sobie ręce o te niedokręcone śruby i zagroził napisaniem raportu o incydencie,&amp;nbsp;skutkującym uszkodzeniem jego, kolorektalnego organu niezbędnego do pracy, Panpiskorz rzecz naprawił. Drugim(?) obowiązkiem Panapiskorza jest cotygodniowe uruchamianie alarmu p/poż. Z rozkoszą wyje w w każdy środowy poranek, w coraz to innej części budynku strasząc pacjentów i personel.&lt;br /&gt;Dziś natomiast miał sprawdzać generator, czyli uruchomić go na godzinę. I zonk! Nie odpalił. Okazało się, że odpadła jakaś końcówka czegoś, co to jest potrzebna, żeby to-to działało. Dawno odpadła, ze dwa tygodnie temu. Wiadomo, bo stwierdził to nasz Nowy Techniczny. Taki młody człowiek, który dumnie skończył tutejsze kursa Złotej Rączki. Jak na razie umie zaparzyć kawę. Z automatu. W ramach zapoznawania się z nowym miejscem pracy Młody Techniczny zwiedzał budynek z przyległościami. W dość ciasnym pomieszczeniu z generatorem, jak się obracał, to&amp;nbsp;tę końcówkę najpierw zaczepił, a potem&amp;nbsp;urwał. Zgodnie z korporacyjnym algorytmem "widział to ktoś?" - NIE - "uciekaj" uciekł. I pracowaliśmy przez dwa tygodnie spokojnie jak u mamy nie wiedząc, że za ścianą czai sie zgroza.&amp;nbsp;Aż powzięliśmy wiedzę (jak polscy parlamentarzyści, którzy nie mogą się po prostu dowiedzieć), że generator nie działa. I ta wiedza skutkuje tym, że o 10:30 siedzę i piszę tego posta, zamiast zanieczulać i budzić ludzików do krwawych rękoczynów Ironmana. Prawdziwego, bo bierze udział w tych zawodach i nawet ma niezłe miejsca. U nas prywatnie pustoszy miejscowym jamy ustne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Własnie zadzwonił telefon i ODP powiedziała mi, że z dzisiejszej rannej listy nici. Generator nie naprawiony, serwis przyjedzie w porze lunchu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha, ha! Miłego weekendu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________&lt;br /&gt;*) to jest luciutka parafraza tekstu Stuhra. Pójdę siedzieć?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-6909165154263844567?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/6909165154263844567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=6909165154263844567' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6909165154263844567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6909165154263844567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2012/01/zaman-galicyjski-i-sprawa-pewnej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej końcówki'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8791700149946183483</id><published>2012-01-26T22:28:00.000Z</published><updated>2012-01-26T22:28:09.445Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnych dwóch tygodni</title><content type='html'>W mojej pracy ktoś opypciał. Słowo. Podłapali jakiś sub-kontrakt i - jeżeli nic się jutro nie zawali nam na głowę - to wyjdzie na to, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni zrobiliśmy 137 zabiegów operacyjnych, nie licząc diagnostyki inwazyjnej, oraz przyjęliśmy 117 pacjentów w poradniach wszelakich. Coby dać Wam jakiś przymiar dlaczego to dużo, to przyznam, że w ubiegłym roku zrobiłem "tylko" 728 znieczuleń. Za cały rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To była taśma przypominająca Chaplina w fabryce, jak dokręcał śrubki. Szczęściem w nieszczęściu okazały się trzy studentki pielęgniarstwa będące "jako uczeń na praktyce", bo przynajmniej było komu pchać wózki z chorymi po zabiegach. Próbowały coś ze mnie wyciągnąć z zakresu moich obowiązków, alem się wyparł, że cokolwiek wiem i że w ogóle tam byłem, bo "ja jestem z Kontynentu, a tam czytamy inne książki". Dały spokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko Ginekolega pozostał niewzruszony. Nagle, w środku tygodnia, jak oaza spokoju, jak atol zielono-złoty wśród wzburzonego morza, pojawił się na bloku oparacyjnym i z niewzruszonym spokojem odstawił swoje &lt;em&gt;theatrum&lt;/em&gt; jednego aktora i trzy zabiegi celebrował przez cztery godziny, łażąc luźno i rozwlekle, domagając się jakiś nowych narzędzi (spotykanych tylko na parterze, zatem ktoś biegał i przynosił), tłumacząc studentkom, co widać na ekranie (&lt;em&gt;o, tu widziecie, vedżajna, a to juterus&lt;/em&gt;), jakby można co innego zobaczyć kiedy się histeroskop wrazi kobiecie w kaczorka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo Ramsay wymyślił, że nie będzie tak łatwo zdobywać edukacyjne punkty wewnętrzne i zamiast nauki w internecie trzeba rozwiązywać testy. Kiedy? - ja się pytam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem w domu... Jezusku Tłuściutki! Ruja i poróbstwo. Ale o tem potem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8791700149946183483?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8791700149946183483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8791700149946183483' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8791700149946183483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8791700149946183483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2012/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnych.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnych dwóch tygodni'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4994299776002826485</id><published>2012-01-16T22:59:00.003Z</published><updated>2012-01-17T13:04:12.618Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego niedoszłego wyjazdu</title><content type='html'>Wspominałem już kiedyś mimochodem, że Szamana zdenerwować jest trudno. Są atoli ludzie, którzy (na specjalnych kursach chyba) posiedli tę sztukę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się rano od drobnego rykoszetu. Przybiegłem do pracy, jak zwykle w poniedziałkowy poranek, który tu nie jest "bladym świtem", co najwyżej "szarym",&amp;nbsp; jako ten szczygiełek radosny i twórczy. Przedpołudniowa lista miała być z Ginekolegą, tak na 3/4 gwizdka, bo miał jechać do kornwalijskiej sztolycy, zbierać się i radzić, ze swoimi ginekolegami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowałem co tam trzeba, żeby pacjentki mu poddusić a nie zabić i czekam, bo pierwszej jeszcze nie ma. "Ależ się wysforowałem" myślę sobie, "jak wcześnie w pracy, jak sprawnie wszystko naszykowałem, jakiż jestem..." no, dobra, dobra. Herbatka się zaparzyła. Czekam. Nic, cisza głucha w około. Herbatka zaczęła powolutku stygnąć, co zrozumiałe, bo moja Firma jest zielona i na weekendy wyłącza ogrzewanie budynku, coby przeciwdziałać efektowi cieplarnianemu*) i powietrze na sali było z gatunku tych rześkich. Oddech nie zamieniał się w parę i to było pozytywne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej cisza. Popatrywałem co chwila na Ginekolegę z niemym pytaniem w oczętach, on popatrywał na mnie i tak jakoś czas nam leciał. Pojawiła się nursa przedoperacyjna, Ginekolega zaatakował ją z flanki "co jest?" &lt;br /&gt;- Ano, nie wiem.&lt;br /&gt;- Się może dowiedz. Może pacjentka dzwoniła, a my tu czekamy w niewiedzy.&lt;br /&gt;Nursa poszła. We dwa pacierze była nazad i mówi cichutko:&lt;br /&gt;- Nie dzwoniła.&lt;br /&gt;Czekamy dalej. Może jedzie? W czasie jazdy przecież dzwonić nie wolno. &lt;br /&gt;Ginekolega raz jeszcze przegląda wszystkie papiery. Wszystko jest. &lt;br /&gt;Poprzednia wizyta - opis i konkluzja - jest.&lt;br /&gt;Wynik badania hist-pat - jest.&lt;br /&gt;Zdjęcie z colposkopii - jest.&lt;br /&gt;Miejsce na liście na dzisiaj - jest.&lt;br /&gt;Anestezjolog - jest.&lt;br /&gt;List do dżipa z wynikiem - jest.&lt;br /&gt;List do kobity, że ma dziś przyjść - je... nie ma. &lt;br /&gt;- Jak to nie ma, jak jest.&lt;br /&gt;- Ale nie ma.&lt;br /&gt;No tak. Wszystko jest, tylko kobiecie nikt nie wysłał listu, żeby dziś przyszła. No, to możemy se tak siedzieć. A herbatka wystygła.&lt;br /&gt;Ginekolega zaczął się składać, że on przeprasza, ale zaraz sprawdzi kto listu nie wysłał. Dopiłem wystygłą herbatkę i poszedłem znieczulać następne kobitki, bo czas uciekał, ale miałem go i tak na tyle, żeby Ginekoledze współczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rykoszetem mnie trafiło, bo to on miał zagwozdkę, jak nowy termin zabiegu wyznaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po lunchu przyszedł do mnie Kolorektal. Zafrasowany wielce, bo kiedy ja marzłem na pięterku, on na dole przyjął pacjenta z prawie-że-uwięzgłą przepukliną. Przyjął go tylko z tego powodu, że prawie-że-uwięzgła i dostał obietnicę, że chory dostanie bardzo-bardzo szybki termin zabiegu. A Kolorektal przejmuje się tym, co robi. Frasunek zaś wynikł z powodu, że pacjent owszem, wczesny bardzo-bardzo termin dostał, ale w dniu, w którym ani jego, ani mnie w pracy nie ma. Bo mamy zebranie doktorów firmowych w Londynie. Bilety kupione, hotel zarezerwowany, a tu cierpiący pacjent na liście. I Kolorektal poszedł do - już i tak odgadliście - Barbie z zapytaniem czemuż to w tym dniu rozpisała nam pacjenta (i dwóch innych też, zresztą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bo chciałeś bardzo-bardzo szybki termin i ten był najbliższy możliwy.&lt;br /&gt;- Jak mógł być "możliwy", jak nas obu nie ma?&lt;br /&gt;- No, bo nic nie było rozpisane w tym dniu.&lt;br /&gt;- Bo nas nie ma. Obu.&lt;br /&gt;- Ale lista w tym dniu była pusta.&lt;br /&gt;- Bo nas nie ma. Obu. &lt;br /&gt;- Ale to był najbliższy możliwy termin. Wszystkie inne są zajęte.&lt;br /&gt;- Bo w inne dni jesteśmy. Obaj. A w tym jednym nas nie ma. Obu.&lt;br /&gt;- No, ale sam chciałeś najbliższy... możliwy...&lt;br /&gt;- Ale nas...&lt;br /&gt;- Ja to załatwię - radośnie zawołała Barbie wpadając na szatański pomysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za 10 minut dostałem emila.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Mój drogi Szamanie, sugeruję, żebyś nie jechał do Londynu w piątek, bo bardzo cierpiący pacjent wymaga operacji (tak powiedział Kolorektal, nie ja), a jest już za późno, żebym znalazła zastępstwo za ciebie. Z poważaniem, Barbie&lt;br /&gt;PS Poza tym, jak już rozpisałam tego cierpiącego, to dołączyłam jeszcze dwóch innych.&amp;nbsp;Budrys zgodził się ich zoperować."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tiaa... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budrys&amp;nbsp;ma co prawda swoją listę endoskopową, ale jakoś wciśnie te trzy przepukliny, nie? Przecież Słowianie są zdolni. Tłumaczenie Barbie różnicy pomiędzy Słowianami a Bałtami przypomina próbę wyjaśnienia czym różnią się Murzyni z USA i Namibii. Czarny to czarny, nie? Bo co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś bym jej zrobił złego, ale jest ciężarną, a niewinnego dziecka na sumienie nie chcę brać.&lt;br /&gt;__________________&lt;br /&gt;*) i tej wersji będziemy się trzymać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4994299776002826485?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4994299776002826485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4994299776002826485' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4994299776002826485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4994299776002826485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2012/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego_16.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego niedoszłego wyjazdu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8904389393837383870</id><published>2012-01-12T15:08:00.000Z</published><updated>2012-01-15T00:19:16.958Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agencja Ucho Szakala życzliwie donosi'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego wpisu na blogu</title><content type='html'>Zalinkowałem wczoraj blog Dorothei i "oskarżono" mnie o dwie sprawy - po pierwsze, że "zrobiłem" Jej statystykę, czemu zaprzeczam, bo niewinien jestem czegokolwiek, a zwłaszcza namawiania. Napisałem, że wpis zrobił na mnie wrażenie pozytywne, a nie coś w stylu "idźcie, poczytajcie". Po drugie zaś, że należy się komentarz, a ja, leniwiec, nie napisałem. To piszę. Nie komentarz, bo było by nieco przydługie lecz mój samodzielny wpis. A co? Jest mnie na tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu urzekła mnie ta notka? Bo jest taka... hmm... nie-polska? Spieszę wyjaśnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele osób spotkałem w życiu i wiele blogów czytałem, w których przewija się mniej lub bardziej otwartym tekstem lub mniej lub bardziej na pierwszym planie temat "jak to życie kopie mnie w słabiznę, o! jaki ja biedny i nieszczęśliwy!" I mają tak osoby pojedyncze jak i mnogie, czy to grupy zawodowe, czy lokalne społeczności, czy też cały Naród, co to, jako ów Chrystus narodów czy inny Winkelrid musi cierpieć za miliony. Bo za stówkę jakoś nie łaska. I za tym narzekaniem i mamłaniem się we własnej biedzie i nieszczęściu nie idzie nic, a jeśli już zoczycie jakiś cień czegoś majaczący na krawędzi pola widzenia, to będzie to następna porcja mamłania, w tym samym tonie, choć detale mogą się lokalnie zmieniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu nagle ktoś, kto zaczyna od tego samego, jak to Świat i Fata, spersonifikowane rzecz jasna, sprzysięgły się i kopią Autorkę w siedzenie, a co cios zadadzą, to poniżej pasa. I rodzina i szkoła i kto tam się trafił. Początek typowy, do bólu przewidywalny ciąg dalszy. Ot, Polska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;strong&gt;I nic właśnie!&lt;/strong&gt;&lt;/u&gt; (podkr. moje) Zamiast złorzeczyć i pluć&amp;nbsp;na otaczający ją wredny świat, spojrzała na siebie i od siebie zaczęła zmienienie swej doli. Zamiast zamknąć się w swoim skołowanym życiu i oczekiwać, że ktoś/coś (w tym siły nadprzyrodzone, dziękujemy bardzo za wsparcie, tak trzymać) zbuduje dla Niej wyłożony czerwonym dywanem gościniec, po którym &lt;strike&gt;dojdzie Ona&lt;/strike&gt; zaniosą Ją w lektyce ku oazie wszelkiej szczęśliwości, splunęła w dłonie, wzięła topór i tarczę i poszła walczyć o swoje szczęście sama. Ze sobą i swoimi demonami. I tak miast zapłakanej Ofelii dostaliśmy jednoosobowy oddział 300 Spartan, który rąbiąc i spychając do dziury kolejne ciemnoskrzydłe demony być może krzyczał &lt;em&gt;This is Spartaaa!&lt;/em&gt; (w jakiejś lokalnej odmianie). Nie oszukujmy się - nie obyło się bez łez, krwi i potu, zajęło to pół życia, były momenty zwątpienia, lęku i błędów. Ale, na wszystkich Bogów Podziemia! zwycięstwo kosztuje! Z tym, że smakuje słodko.&lt;br /&gt;&lt;strike&gt;Za to szacun, cool i &lt;em&gt;high five&lt;/em&gt;!&lt;/strike&gt; (Bogowie! Co to za język!) Za to podziw i szacunek prawdziwy. Bo krytyczne spojrzenie na siebie,&amp;nbsp;przyznanie, że coś jest nie tak, chęć zmiany i dokonanie tego, jest dla mnie powodem do szacunku. To jedno z najtrudniejszych przedsięwzięć w życiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to jest piękne. I takie właśnie nie-polskie. Nie wiem czemu przyszła mi na myśl pieśń kościelna, którą tak często śpiewa się w eRPe: "Słuchaj, Jezu, jak Cię woła lud / Słuchaj, słuchaj, uczyń z nami cud."&lt;br /&gt;Powinno otworzyć się niebo i głos potężny zawołać "A weźcie wy się, qurna, sami do roboty!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tego powinniśmy się trzymać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Pominąłem tu wątek Miłości, bo ten temat jest mi nieznany, a ja po grząskim chadzał nie będę. Tak mam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8904389393837383870?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8904389393837383870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8904389393837383870' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8904389393837383870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8904389393837383870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2012/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego wpisu na blogu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7051363217174942091</id><published>2012-01-11T16:23:00.001Z</published><updated>2012-01-12T07:23:18.234Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa poświąt</title><content type='html'>Wróciliśmy. Nawet chwilę temu. To był bardzo wyczerpujący pobyt w Polsce. Poza Świętami, które spędziliśmy z Rodzinką, pozostałe dni polegały na wariackich przejazdach z wizyty na wizytę plus przyjmowanie gości w domu. Dość powiedzieć, że były wizyty zaczynające się o 24:00 i mające postać uroczych &lt;i&gt;pyjama-parties&lt;/i&gt; (dzięki,&amp;nbsp;Ginekoleżanki Sen*. i Jr.**)), a nie zdarzyło się nam położyć do łóżka przed 2:00 w nocy. Na szczęście wstawaliśmy dopiero koło 9:00.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś za coś. Spotkaliśmy się z koleżeństwem z liceum (dzięki, Lomax), ze znajomą z Bahrainu (pyszne słodycze wprost z arabskiego targu), przyjacielem&amp;nbsp;pracującym&amp;nbsp;w&amp;nbsp;Zambii (czy resztki malarii się liczą?)&amp;nbsp;i wymienioną już mieszkanką Hiszpanii (wiadomo, czerwone, o bukiecie pełnym i przepysznym). I co? I nieprawdą jest, że Polacy nie radzą sobie w świecie szerokim, którego okiem nawet sokolim... i stoją gdzieś na zmywaku. Wręcz przeciwnie, uczą, szukają bogactw naturalnych i leczą lepiej od miejscowych. Bo tak mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy nadzieję na spotkanie z Abim i ASP, ale okazało się, że nie mamy żadnych na nich namiarów na terenie eRPe, kurka wodna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast przeczytałem dziś właśnie &lt;a href="http://niechsiedzieje.blogspot.com/" target="_blank"&gt;wpis na jednym z blogów&lt;/a&gt;, który mną wstrząsnął. Pozytywnie. Że można po prostu dać sobie radę. Powoli. Z wysiłkiem, z bólem, ze zwątpieniem, ale można. Linkuję ten wpis, bo naprawdę warto. Tak optymistycznej notki nie widziałem już dawno, zwłaszcza, że nie dotyczy chwili, a obejmuje kilkanaście lat. Nie wpisywałem się do komentarzy, wpadłem tam niejako przypadkiem, ale, Dorothea, dobra robota, gratulacje i wszystkiego najlepszego! Akurat&amp;nbsp;podobny temat łazi mi od jakiegoś miesiąca po głowie, zrodzony przez lekturę innych blogów, ale jakoś nie mogę się zebrać, usiąść i napisać. Zatem, na razie link.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___________________________________&lt;br /&gt;*) już mi cierpnie skóra, co za to &lt;em&gt;Sen.&lt;/em&gt;&amp;nbsp;usłyszę...jeśli zdążę jeszcze coś usłyszeć...&lt;br /&gt;**) zgodnie z zasadą ukrywania imion osób, które być może nie chciały by być rozpoznane, Ginekoleżanka Jr miała mieć "nicka" Hiszpanka, ale za bardzo kojarzyło mi się to z grypą)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7051363217174942091?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7051363217174942091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7051363217174942091' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7051363217174942091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7051363217174942091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2012/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-poswiat.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa poświąt'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8882391314682446245</id><published>2012-01-01T20:41:00.000Z</published><updated>2012-01-01T20:41:17.559Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa Nowego Roku 2012</title><content type='html'>Wszystkim Wam życzę dobrego nadchodzącego roku. Albo jeszcze lepszego. &lt;br /&gt;A poniżej przywitanie 2012, w stolicy upadłego imperium, w czasie kryzysu.&lt;br /&gt;Ja chce taki kryzys.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/bnDlqVGGtZ4?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8882391314682446245?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8882391314682446245/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8882391314682446245' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8882391314682446245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8882391314682446245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2012/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-nowego-roku.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa Nowego Roku 2012'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/bnDlqVGGtZ4/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-6521674958187359826</id><published>2011-12-22T22:29:00.000Z</published><updated>2011-12-22T22:29:30.024Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my kulturnyj narod'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa Świąt tegorocznych</title><content type='html'>Niniejszym życzę wszystkim Tu-Bywalcom i Tu-Wpadaczom&amp;nbsp;wszystkiego najlepszego, wspaniałych, rodzinnych, ciepłych*) Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności w nadchodzącym roku.&lt;br /&gt;Miejcie wspaniałe Święta, które niech przyniosą nadzieję, że może być dobrze, albo lepiej, albo jeszcze lepiej i że jeśli nie wszystko, to bardzo wiele zależy od Was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pod choinką znajdźcie też, poza zwykłymi prezentami,&amp;nbsp;marzenia, za którymi warto będzie podążyć w następnym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja zaś w środku nocy wyruszam za deszczowej, szaro-burej Kornwalii do mojej Galicji, Najmilszej, Tygryska, Prezesa i mnóstwa innych osób, których tu nie będę wymieniał, bo i po co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do sczytania w Nowym Roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________&lt;br /&gt;*) chodzi o atmosferę domowo-pieleszową, nie o aurę na zewnątrz&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-6521674958187359826?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/6521674958187359826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=6521674958187359826' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6521674958187359826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6521674958187359826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-swiat.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa Świąt tegorocznych'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4176538434224398818</id><published>2011-12-20T19:38:00.000Z</published><updated>2011-12-20T19:38:24.072Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa Doktor Łapki</title><content type='html'>Nowa Pani Doktor, zwana Łapką, bo operuje różniste dolegliwości dłoni, zawitała do naszego szpitala. Z Niemców przyjechała, zatrudniła się w Naszej Kangurzej Firmie i krąży pomiędzy szpitalami. &lt;br /&gt;Miła. Od razu, na początku współpracy, spokojnie omówiła ze mną jak ma ona wyglądać, czego oczekuje ode mnie i co sama może zaproponować. Spokój, profesjonalizm i sympatia. Nawet przeprosiła, że czasem przy&amp;nbsp; zabiegu mówi po niemiecku, ale to z napięcia. I od razu zapytała, czy jak ja z Polski, to czy nie mam jakiś uraz do Niemców. Pewnie jakbym miał, to by przeprosiła.&lt;br /&gt;Jak sobie przypomnę Nowego od uszów, to po prostu zdziwienie mnie ogarnia, że można tak kulturalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo na tym polega różnica pomiędzy doktorami przyjezdnymi, a autochtonami. Autochtoni uważają się za Bóstwa i to wcale nie Pomniejsze. Przyjezdnych traktują z góry. Wszystko, co "nasze" jest najlepsze. My jesteśmy najlepsi. My wiemy wszystko, a nawet więcej.&amp;nbsp;Większość chirurgów uważa, że wiedzą tyle co bóg i jeszcze trochę. A przyjezdni swoje wiedzą, swoje robią i, o dziwo! mają lepsze notowania wśród pacjentów niż miejscowi, choć trudniej się czasem z nimi dogadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autochtoni uwielbiają cyrk. &lt;em&gt;Show must go on!&lt;/em&gt; Z zabiegu, który w Polsce robi się&amp;nbsp;w 5 minut na zabiegówce, robią w teatrze*) spektakl&amp;nbsp; trwający co najmniej pół godziny. Większość to oczywiście pokaz próżności i nadymania się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ginekolega, którego nawet lubię, a może po prostu się przyzwyczaiłem, autochtoński konsultant, ma to opanowane do perfekcji. Przychodzi kobitka do pobrania wyskrobin z macicy do hist-patu. Z kompletem badań, USG opisanym z detalami, prawie-że z własnymi probówkami na próbki. I się zaczyna... &lt;br /&gt;- A to może byś znieczulił&amp;nbsp;inaczej, bo ja wiem... &lt;br /&gt;- Znaczy krócej, bo smyrniesz tylko łyżką i po robocie?&lt;br /&gt;- No nie wiem, bo ona ma mięśniaki. Jeden siedmiocentymetrowy i dwa mniejsze.. - i wpada w przydum i z kolei ja nie wiem, czy tak się o znieczuleniu rozmarzył czy o mięśniakach.&lt;br /&gt;Dobra, lecimy, myk kaniulka w żyłę, pacjentka zalekowana, śpi jak aniołek, gość wsadza histeroskop w narząd, bo jak powiada musi&amp;nbsp;wiedzieć skąd pobiera materiał (co ma się tak do rzeczywistości jak wół do karety, bo i tak na koniec wrzuca wszystko do jednego słoika) i zaczyna wpatrywać się w mięśniaki. Są trzy, dokładnie opisane w USG. Jeden siedmiocentymetrowy, dwa mniejsze. &lt;br /&gt;- O, to ten duży! - radości nie ma końca. - A ten, to chyba mniejszy. Hejdż**), przeczytaj mi proszę opis.&lt;br /&gt;Hejdż nie wie który, więc Ginekolega wstaje spomiędzy ud pacjentki, podchodzi do stolika, zaczyna dyrygować przewracaniem kartek. Nie ta, ta też nie... Dziesięć minut temu mówił mi ten opis z&amp;nbsp;pamięci, zbolały jeden.&lt;br /&gt;- O, tutaj. Mięśniak o wiekości 7 centymetrów i dwa mniejsze... Tak, to ten mięśniak. Tak, jak napisali. I drugi też. &lt;br /&gt;Dotknął czegoś rękawiczką, a może mu się tylko zdawało, ale trzeba się przebrać. Zmienił rękawiczki, usiadł i od początku zaczął wpatrywać się w mięśniaki. To z lewej, to z prawej. Ekran monitora jest duży, jakieś 37 cali przekątnej, bo wziął monitor od laparoskopu, jest na co popatrzeć. I tak potrafi spędzić 10 minut gapiąc się w obrazek. Wiadomo, że nic z tym nie zrobi. Nie mamy histeroskopu operacyjnego, może sobie tylko podziwiać wnętrze kobiety***). Ma dokładny opis USG, nic nowego nie znajdzie. Ale się gapi. Potem wreszcie pobiera co ma pobrać i możemy kończyć.&lt;br /&gt;Ten sam zabieg w wykonaniu Profesora (przypomnę, że z Germanii) trwa 5 minut: rękawiczki, dezynfekcja, histeroskop w otworek, są trzy mięśniaki, skrobiemy, dziękuję, skończyłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo z Doktor Łapką. Szybka, profesjonalna, mówiąca z wyprzedzeniem, co będzie robić za chwilę, tak, że instrumentariuszka może się przygotować, ja mogę wyłączyć leki i wybudzić pacjenta z ostatnim opatrunkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale my jesteśmy z Kontynentu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___________________________&lt;br /&gt;*) Blok Operacyjny nazywa się tu &lt;em&gt;The Operating Theatre&lt;/em&gt;. Teraz wiem czemu.&lt;br /&gt;**) Hejdż to nasza locumowa pielęgniarka, która ma na imię H, a wymawia się Hejdż.&lt;br /&gt;***) tak, wiem, że liczy się tylko wnętrze, ale chyba nie to akurat.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4176538434224398818?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4176538434224398818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4176538434224398818' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4176538434224398818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4176538434224398818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-doktor-apki.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa Doktor Łapki'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-2623205579488826291</id><published>2011-12-14T17:50:00.000Z</published><updated>2011-12-14T17:50:37.797Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa zimy</title><content type='html'>Tymczasem w Kornwalii...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-W7WsAjWlLX4/TujhbU2hDrI/AAAAAAAAAvg/uwSoZrYGSxQ/s1600/IMG_2565.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-W7WsAjWlLX4/TujhbU2hDrI/AAAAAAAAAvg/uwSoZrYGSxQ/s400/IMG_2565.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;(foto Najmilsza)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sezon zimowy został oficjalnie otwarty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-2623205579488826291?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/2623205579488826291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=2623205579488826291' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2623205579488826291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2623205579488826291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-zimy.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa zimy'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-W7WsAjWlLX4/TujhbU2hDrI/AAAAAAAAAvg/uwSoZrYGSxQ/s72-c/IMG_2565.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-2150734774849873417</id><published>2011-12-13T15:30:00.000Z</published><updated>2011-12-13T15:30:30.426Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my kulturnyj narod'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego forum</title><content type='html'>Napisał do mnie pan Mateusz Palczewski z prośbą o umieszczenie linku do Ogólnopolskiego Forum Studentów Medycyny i Lekarzy.&lt;br /&gt;Forum działa od niedawna, ale zobaczymy w co się rozwinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było, że jestem wsteczny i nie pomagam młodzieży. Link po prawej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-2150734774849873417?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/2150734774849873417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=2150734774849873417' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2150734774849873417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2150734774849873417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego_13.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego forum'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-101470942146829942</id><published>2011-12-12T17:00:00.003Z</published><updated>2011-12-12T19:55:49.589Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego czujnika</title><content type='html'>Od czasu do czasu w szamańskim szpitalu pojawiają się nursy typu &lt;em&gt;locum.&lt;/em&gt;&amp;nbsp;Co się wykłada na polski "zastępczy nurs na czas jakiś". Od paru dni kręci się po Centrum osobnik wielki, blondynowato-rudawy, miły w obejściu, pewny siebie jak dwie żeńskie nursy na raz,&amp;nbsp;odziewający się (poza pracą, oczywiście) w skóry, jeżdżący moturem,&amp;nbsp;który w swoim "normalnym" świecie pracuje głównie gdzieś daleko od Ukeju, na platformach wiertniczych na morzu Norweskim lub u wybrzeży Nigerii i z tego powodu zwany Oil Rig*). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek Oil Rig pracował ze mną. Miał parę swoich pomysłów, jak nasza współpraca powinna wyglądać, ale bez bicia dał się przekonać, że jednak będzie tak, jak ja chcę, a nie tak jak on. Przyjął to z godnością, nie powiem, wziął się do roboty i muszę przyznać, że szło mu bardzo dobrze.&amp;nbsp;Niestety uznał przy tem, że poniżej jego godności będzie pytać o cokolwiek, nie tylko mnie, ale kogokolwiek. Póki miałem go na oku, było dobrze, ale "czyż jestem stróżem brata mego?" Przy sprzątaniu sali po zabiegach został sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przychodzę, jak to w poniedziałkowy poranek, rześki i pełen chęci do pracy, a tu zonk! Nursa&amp;nbsp;anestetyczna ze łzami w oczętach błękitnych mnię mówi, że aparat mój&amp;nbsp;do znieczulania&amp;nbsp;nie chce się skalibrować. Otarłem jej łzy jak grochy (uczynek miłosierny co do ciała), strapioną wziąłem się pocieszać (uczynek miłosierny co do ducha), aparat nieusłuchany sprawdzać (uczynek niemiłosierny co do materii nieożywionej). I faktycznie - nie chce się bydlę skalibrować. Rozpocząłem skomplikowaną procedurę szukania czemuż to i patrzę, a tu nie ma w układzie oddechowym takiej małej, mizernej, przezroczystej zielonej rureczki. Gdzie - pytam - owa rurka? Ano, nikt nie wie. Z tym, że wracając pamięcią do piątku ktoś przypomniał sobie, że Oil Rig zmieniał cały układ, jako, że piątek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie. Wyszło na to, po krótkim śledztwie, że wziął i w czambuł wywalił do śmieci cały układ oddechowy&amp;nbsp;wraz z ową rureczką, która może i mizernej postury, ale zawierała czujniki przepływu i ciśnienia gazów w układzie oddechowym. A bez tego aparat skalibrować się nie da. A jak się nie da skalibrować, to używać też się nie da. I całą dzisiejszą listę diabli biorą. I jutrzejszą też, bo najwcześniej we środę możemy dostać zamiennik, a i to tylko pożyczony z innego szpitala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozległ się płacz i zgrzytanie zębów. Oil Rig został zaocznie oskórowany, szczodrze posypany solą i skórę naciągnięto nań ponownie. Płakali wspólnie wszyscy - Ginekolega, bo wreszcie udało mu się skompletować listę, Kolorektal, bo na popołudnie miał dwie soczyste przepukliny, Sister-śister, bo co to będzie jutro, jak tu poodmawiać tylu pacjentów, a przecież idą Święta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wzięli tylko, nieszczęśni, pod uwagę, że pracuje z nimi anestezjolog z eRPe, przyzwyczajony, że połowa sprzętu działa dzięki poloplastowi, a drugiej połowy nie ma, bo ordynator ma ją zamkniętą w szafce&amp;nbsp; w gabinecie. I to taki anestezjolog, co lubi gry komputerowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwa kombinacja klawiszy wystarczyła,&amp;nbsp;żeby obejść auto-test aparatu, szczelność została sprawdzona "ręcznie"&amp;nbsp;(dosłownie), alarmy wyłączone lub wyciszone do minimum, a lata spędzone na ręcznym "dęciu w blazę" spokojnie pozwoliły ustawić i kontrolować parametry oddechowe pacjentów przez cały zabieg mimo, że respirator pokazywał &lt;em&gt;Bezdech&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Brak ciśnienia w układzie &lt;/em&gt;i parę innych, pomniejszych błędów i stanowczo wymagał wyłączania alarmów co dwie minuty (alarmów tzw. krytycznych nie da się wyciszyć i/lub wyłączyć na stałe).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nursy najpierw patrzyły niespokojnie i trwożliwie, co ten tu Szaman wyprawia, ale kiedy pierwsza, a potem druga pacjentka wybudziły się bez kłopotów i bez wyraźnego uszczerbku na zdrowiu, wpadły w zachwyt. Okrzykom "O, Boski" i "Królu, mój Królu" nie było końca. "I ty to tak sam, tymi ręcami, bez niczyjej pomocy, te gałeczki, guziczki, pokrętełka poustawiać umiałeś, coby onych pacyjentów naszych wentylowała maszynka?"&amp;nbsp;"Ja tak zawsze, to proste" - skromnie reagowałem na te objawy radości nursowatej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednego im tylko nie powiedziałem. Jak to zrobiłem. Po co im to wiedzieć? Zwłaszcza, że to naprawdę proste. Ale, jak to mówią bracia zza Buga - mniej wiesz, lepiej śpisz. A anestezjolog powinien dbać o dobry sen, nieprawdaż?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________&lt;br /&gt;*) (ang.) Platforma Wiertnicza (taka na morzu)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-101470942146829942?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/101470942146829942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=101470942146829942' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/101470942146829942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/101470942146829942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego czujnika'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5890854641071529413</id><published>2011-12-04T19:37:00.000Z</published><updated>2011-12-04T19:37:35.315Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego netu</title><content type='html'>Trudno mnie wkurzyć; wyprowadzenie mnie z równowagi jest zadaniem na skalę 13 pracy Heraklesa, możliwe, ale wyczerpujące. A tu, patrzcie, udało się. I to komu? Takim jednym z TT. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostarczają mi internet, tak się to nazywa. I nie powiem, dostarczają. Chyba taczkami, w porcjach mi dowożą. Stają na rogu ulicy i przez lejek wlewają do kabelka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bosz kundra ileż można czekać na otwarcie strony?! Standardowa WP albo się otworzy, albo wyświetli komunikat, że cuś tam nie tak z połączeniem. A debilna Vista podchwytuje temat i przymilnie pyta, czy zdiagnozować problem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się jakoś przedrzeć do strony jednej pani, co ja lubię czytać. Najpierw było biało, potem były listki, potem listki zniknęły i pojawiła się trawka. Wreszcie tekst. Najpierw bez tła, potem myk-myk, jako ten ślimak wyścigowy - jest tło. Przeczytałem. Naszło mnię, żeby dać komentarz. Otwarło się okienko, akurat miałem czas nastawić czajnik, zacząłem pisać. Nie jestem mistrzem szybkopisania na klawiaturze, bukwy stawiam jednak poradnie. Wysyłam. Nic. Jeszcze dłuższe nic. Zalałem kawę, wróciłem i mam. "Za długi czas oczekiwania. Komentarz nie został zamieszczony." Qubwa. Jeszcze raz. Napisałem. Skopiowałem do podręcznego. Wysyłam. To samo, "za długi czas...". Jeszcze raz. Otwieram okienko komentarza, wklejam tekst z podręcznego. Wysyłam. Dopiłem kawę. "Za szybko napisałeś, uznałem cię za spam. Spadaj." Oki doki. Jeszcze raz. Otwieram okienko komentarza, wklejam tekst z podręcznego, czekam trzy minuty, wysyłam. Czas na pójście po nową kawę. Wracam. "Filtr antyspamowy zablokował twój komentarz, bo posyłasz go trzeci raz." No, w mordę jeża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszedłem na stronę Zieloną. Ładowała się 2 minuty 34 sekundy. Liczyłem. Były tam dwa filmiki - bez szans na oglądnięcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem do poprzedniej strony. To samo. Z nudów, czekając na to, aż się załaduje, otwarłem tę stronę w ifonie. I tu zonk! W ifonie (korzysta z 3G, nie z netu) są zupełnie inne komentarze. Mojego nadal nie ma, ale te, które mam w komputerze to nie te, które są w ifonie. Internet2?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego przepraszam, że mało piszę, ale dopóki nie zrobią tej nowej linii, co to ją obiecali listownie, to mi idzie powoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5890854641071529413?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5890854641071529413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5890854641071529413' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5890854641071529413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5890854641071529413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego-netu.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego netu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5731319928250222495</id><published>2011-11-21T09:00:00.006Z</published><updated>2011-11-21T16:30:17.457Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie recepty'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa nowej drogi</title><content type='html'>Jak mieszkałem w Szamańskim Szałasie to dojazd na gyma był kulinarny. Najpierw mijałem chińską knajpę, potem fish'n'chips, następnie drugiego Chińczyka i po jakiś dwóch milach tajskie "na wynos".&lt;br /&gt;I strach było nie tyle jechać, co wracać, bo po wysiłku pokusa była straszna. &lt;br /&gt;Nigdy nie braliśmy dwa razy pod rząd w jednej, bo by się wydało, że natychmiast uzupełniamy stracone kalorie i to z nawiązką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojazd z Szamańskiego Wigwamu na gyma, czyli teraz, to trasa absolutnie dietetyczna. Po drodze nie ma ŻADNEJ knajpy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dlatego Najmilsza zrobiła dziś sałatkę Waldorf. Pychotka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na dziś. Dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDITED @ 16:10:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z a) komentem numer jeden oraz b) telefoniczną interpelacją AS Ptysia ujawniam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sałatka Waldorf została skomponowana gdzieś w roku 1891-1893 przez Oskara Tschirky, &lt;em&gt;maître d'hôtel&lt;/em&gt; w nowojorskim hotelu Waldorf. Mała uwaga na marginesie: w &lt;em&gt;American Century Cookbook&lt;/em&gt; błędnie podano, że był to hotel Waldorf-Astoria, co jest chronoklazmem, bo Waldorf-Astoria został otwarty w 1931 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sałatka się składa z:&lt;br /&gt;2 szt. winnych&amp;nbsp;jabłek, 1/2 korzenia selera, 3 łodygi selera naciowego, 50 g rodzynek, tyle samo suchonej żurawiny lub aronii oraz 50 g orzechów włoskich, 100 g rukoli, 50 ml octu balsamicznego, 10 ml oliwy &lt;em&gt;Extra virgin&lt;/em&gt;, 100 ml słodkiego czerwonego wina, sok z 1/2 cytryny, 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzynki, żurawinę (lub aronię) namoczyć w winie (długo!), jak się zrobią pękate - odlać wino. Nie dać mu się zmarnować!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wlać do rondelka ocet, zredukować do połowy objętości, zdjąć z ognia, dodać oliwę i cynamon. Wymieszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jabłka pokroić w kawałki (moja uwaga była, żeby je pokroić tak jak seler korzeniowy), seler korzeniowy w zapałkę, naciowy w plasterki. Skropić cytryną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzechy uprażyć na suchej patelni, rozkruszyć, parę zostawić dla ozdoby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rukolę opłukać, odsączyć lub odwirować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misce wymieszać jabłka, selery, rukolę, orzechy, rodzynki i żurawinę (lub aronię), skropić dressingiem z octu i oliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To daje ok. czterech porcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warianty:&lt;br /&gt;-&amp;nbsp;ocet balsamiczny zastąpiony jogurtem (dla odchudzających się) lub majonezem wymieszanymi z sokiem z cytryny, zamiast żurawiny i rodzynek&amp;nbsp;są winogrona;&lt;br /&gt;- dodatek wędzonego lub gotowanego kurczaka sprawia, że danie staje się bardziej samodzielne niż dodatkowe;&lt;br /&gt;- słyszałem też, że do jogurtu dodają łyżkę musztardy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5731319928250222495?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5731319928250222495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5731319928250222495' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5731319928250222495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5731319928250222495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-nowej-drogi.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa nowej drogi'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1290867369514958003</id><published>2011-11-17T21:30:00.000Z</published><updated>2011-11-17T21:30:21.835Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnych stu tysięcy</title><content type='html'>Tak się jakoś zagapiłem, a tu z rachunków wynika mnię, że wczoraj z rana odwiedził mnię ktoś Stutysięczny. Nie wiem, kto to był, ale całym stu tysiącom dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1290867369514958003?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1290867369514958003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1290867369514958003' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1290867369514958003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1290867369514958003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnych-stu.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnych stu tysięcy'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7774863063047763528</id><published>2011-11-16T19:54:00.000Z</published><updated>2011-11-16T19:54:56.198Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa tego tygodnia</title><content type='html'>Ten tydzień jest zdecydowanie nie mój. Jeszcze się dobrze nie skończył, a już to wiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najsampierw, we wtorek*) jeden taki przyszedł przepuklinę sobie operować. Niby miły, siwy, starszypan. Bez zatrważającej przeszłości medycznej. Tom go zalekował, a on mi, bez dania racji, stężał na stole. No normalnie stężał. Wszystkie mięśnie mu zesztywniały (poza tym, co to by mu mógł bez krępacji zesztywnieć, choć obłożyć do przepukliny było by trudno). I wentylować się za chińskiego boga nie dał. Szczęki zacisnął, nijak było jakąkolwiek rurę mu wcisnąć. Zakrzyknąłem o zwiotczenie i intubację, a nursy moje (to znaczy jedna moja i jedna cudza) wszystko mi w te pędy podały. Starszypan zwiotczał,&amp;nbsp;eLeMEja dał se wsadzić, wentylował&amp;nbsp;się, jakby od tego był&amp;nbsp;i do końca zabiegu już się nie próbował przeciwić niczemu. &lt;br /&gt;Dziwne to o tyle, że po jednej dawce leku zwiotczającego na 3-4 minuty, wszystko mu przeszło. Aż z onej konfuzji zaesemesowałem do Abiego, któren człek bywały i podobnych leków używa, czy się z czemś takiem spotkał. Ale nie. Zadzwonił do mnie dobry człowiek, pogadaliśmy chwilkę, dzięki za wsparcie. Starszypan obudził się planowo, bez żadnych ubocznych objawów (trochę się bałem, że mięśnie go będą boleć, ale nie), uśmiechnięty od ucha do ucha, podziękował i w terminie do dom poszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś natomiast następny do przepukliny przyczłapał. Taki bardziej gorzelniaczek, co to dwa i pół litra wina/piwa/cydru dziennie pija, a mocniejszych nie liczy, bo w małych szklaneczkach podają i łatwo się w rachunkach pogubić. A pije, bo musi, bo sztress go gryzie, że od ośmiu lat bezrobotny jest i musi patrzeć jak małżonka (czy też partnerka, nie doszedłem) tyra, żeby rodzinę utrzymać. &lt;br /&gt;Z założenia dostał dawkę dwa razy większą niż standardowe wielbłądy, czyli te, co pić nie muszą, ale jak go Kolorectal nożykiem dziabnął, to łapkę spod obłożenia wyszarpnął i rwał się pomagać. Obłożenie trzeba było zmienić, łapkę uwiązać, dawki zwiększyć. I zeszło nam tak z kwadrans, bo ja dawkę zwiększałem, chwilę wyczekiwaliśmy na wyrównanie w mózgu, czy gdzie tam to szło, Kolorectal kozik w rękę brał, a pacjent jakby&amp;nbsp;moich wysiłków nie zauważał, dalej do pomocy raźno się zgłaszał.&amp;nbsp;W pewnej chwili Kolorektal twierdził nawet, że mu do kieszeni próbuje sięgać. Dawki sięgnąłem już takiej, że obawiałem się iż na noc przyjdzie nam zostać z chłopiną, bo się nie obudzi, więc przeszedłem łagodnym łukiem do znieczulenia gazami i tu - klękajcie narody! - ścięło gościa w minutę, a po zabiegu obudził się planowo i prawidłowo. Co jednak znaczy wyrobiona wątroba i jej zadziwiające enzymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Zębodłub siedem sztuk przytaszczył i to takich po sześć i więcej do usunięcia, więc dawno już słoneczko złote pokładło się spać, kiedy my skończyliśmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę jednak pewne wyznanie uczynić. Otóż mimo wojny polsko-nurskiej pod flagą biało-czerwoną poszedłem we wtorek do szefowej i obie pomagające mi nursy w kwiecistych słowach pochwaliłem i ich profesjonalność oraz opanowanie w trudnych chwilach podkreśliłem. Nawet w czasie wojny stuletniej co jakiś czas trzeba dobrą wolę pokazać i na ten przykład jeńców wypuścić, albo pomoc międzynarodową z konwojem humanitarnym przepuścić. Każdy powinien dostać to, co mu się należy. Jak pochwała, to też, choć nursa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem dobranoc.&lt;br /&gt;_____________&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Panie kierowniku, mam napisać ogłoszenie o zebraniu we wtorek i nie wiem jak się pisze: wtoreg czy wtorek?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Pani Basiu, niech mi pani nie zawraca głowy tylko sprawdzi w słowniku.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Ale ja już całe "f" przeszukałam i nie ma.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- To niech pani pisze, że zebranie będzie we środę.&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7774863063047763528?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7774863063047763528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7774863063047763528' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7774863063047763528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7774863063047763528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-tego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa tego tygodnia'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4981313595832682737</id><published>2011-11-07T09:00:00.003Z</published><updated>2011-11-07T09:00:09.073Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa dalszego ciągu</title><content type='html'>Ja wiedziałem, że to się tak może skończyć. Trzeba się trzymać jednej opcji, a nie latać po tematach. Trudno, powiedziało się A, trzeba dokończyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałem taki oto koment od Poirota, który już kiedyś do mnie zaglądał. Koment jest długi, więc daję go tu w całosci, wraz z odpowiedzią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wybacz, że lekko odgrzeję temat, ale jakoś nie mogę się powstrzymac. Otóż wyjaśnieniem Twoich wątpliwości w kwestii biskupów jest prosty podział na ludzi którzy mają dobrą pamięc (bo krótka) i tych co mają złą pamięc (bo długą). Biskupi należą do tego drugiego grona, a Ty do pierwszego. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu nie do końca się zgadzam, bo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Oni na przykład doskonale pamiętają, że obecni rządzący, bohaterowie solidarności nie byliby obecnie żadnymi bohaterami, gdyby nie kościelna pomoc. Pamiętają ile Michnik i Wałęsa wina mszalnego wypili księdzu Jankowskiemu, jak Pinior bohatersko ukrywał się pod sukienką biskupa Gocłowskiego, ile Labuda zeżarła paczek z mlekiem w proszku, ile wszyscy internowani zeżarli pomarańcz zapakowanych w niemieckich kosciołach i ile biskupich interwencji okazało się skutecznych gdy internowani czy aresztowani chcieli wyjśc na wolnośc. Wiedzą jaką drogą szły powielacze do Polski, wiedzą nawet jak Palikot się przechowywał na KULu. Pamiętają też doskonale oskarżenia o jątrzenie, sianie nienawiści, padające z ust ówczesnych elit władzy. Pamiętają też księży-patriotów, stawianych przez te władzę za wzór bo z przymilnym uśmiechem mówili każde wygodne wadzy bzdurki. A skoro to pamiętają, to dlaczego mieliby się przejmowac powtórką ? &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...żyję dostatecznie długo, żeby to też pamiętać.&amp;nbsp;Na pewno&amp;nbsp;nie znam wszystkich szczegółów kto, kiedy i komu, ale ogólną wizję owych czasów mam. Wiem też, jaką drogą szły z Zachodu&amp;nbsp;do Polski używane samochody "na potrzeby parafii" (np. 42 dla parafii w Pomorskiem - 3 księży) oraz w jakiej kolejności i kto paczki z pomocą dostawał w mojej parafii, czyli kto szedł prosto do zakrystii, a kto stał dwie godziny w kolejce na mrozie). Z tym, że to nie ma wiele wspólnego z religią. To był i jest po prostu biznes. Wszystkie międzynarodowe korporacje zarabiają w jednym państwie a inwestują w drugim, z nadzieją na przyszłe zyski. Jak sam to opisujesz - przykład idealny. Wiedzieli w kogo warto zainwestować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Co więcej, wiedzą też, że jeszcze nie raz "przyjdzie na psa mróz", jeszcze niejeden raz politycy na kolanach do Canossy się udadzą. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż to. My zainwestowaliśmy w was w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, teraz przychodzimy po odsetki. Bez naszej pomocy trudno będzie wygrać wybory, a zawsze jeszcze możemy wam zaszkodzić. No, to jak będzie...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Lekarze zresztą też. Leczył mnie kiedyś bardzo nieprzyjemny typek, chirurg, a przy tym sekretarz PZPR, który trząsł niemal całym województwem, nie tylko w dziedzinie medycyny. Jak się parę lat temu zdziwiłem, gdy okazało się, że co najmniej cwierc nowo wybudowanego kościoła na moim osiedlu, to za prywatne pieniądze owego chirurga. Chirurgów też dopada rak.&lt;br /&gt;Podsumowując, ludzie obdarzeni złą bo długą pamięcią robią co trzeba, by jak przyjdzie kolejny mróz ludzie z dobrą bo krótką pamięcią mieli się gdzie schronic.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;Akurat w tym przykładzie, to ów chirurg próbował się chronić przed własnym strachem i znowu religia nie ma tu dużo do rzeczy. Miałaby, gdyby to któryś z księży poszedł do niego z duchową pociechą nie patrząc na owe "ćwierć nowego kościoła". O, to by było coś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Tak przy okazji z żydami jest deczko inaczej. Otóż by zrozumiec jak Kościół traktuje żydów, i odwrotnie, wcale nie trzeba miec dobrej pamieci. Wystarczy pojechac do Izraela i odwiedzic tamtejsze getta. Nie, nie, wcale nie te w których są zamknięci Arabowie. Tyko te w których są zamknięci żydzi. Prawdziwi. Chasydzi. Bo Żyd liberał oczywiście niczym specjalnym nie różni się od liberalnego Polaka. Tak samo jak Ty lubi sobie wszamac szynkę parmeńską z melonem. Ale jak spotyka żyda to ma za to w ryj. Nie że mu jakaś moherowa babcia krzywo spojrzy. Tylko normalnie w ryj. A czasem i nożem pod żebro. Ba, nawet za opakowanie po szynce może dostac w ryj. Moja Babcia przed IIWŚ chodziła do szkoły powszechnej z córkami żydów. Wiesz co zapamiętała ? Po 70 latach jeszcze pamiętała gigantyczną awanturę jaką one jej zrobiły, za to że postawiła swoją teczkę w której była kanapka z szynką obok teczki jednej z nich. Obecnie żydzi awanturują się zresztą nie tylko o szynkę, awanturują się o wszystko o np : http://tnij.com/i0VND I własnie dlatego Izrael trzyma ich w miarę możliwości w gettach. Naprawdę polecam, pojedź zobaczysz, odczujesz. Przekonasz się na własnej skórze jak moherowe wartosci katolickie wyglądają na tle tych co roku wbijanych żydowskim dzieciom w święto Purim. A że Izrael nie nazywa tego gettem, tylko jakoś ładniej ? Tak wygląda polityka. Gdy zmarł PiusXII Izrael ustami Goldy Meir składał mu hołdy. Jak sobie Izrael znalazł możniejszego protektora, zaczęło się plucie na Piusa. I tak od tysięcy lat na zmianę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poirot&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;&lt;em&gt;5 listopada 2011 20:12&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;Byłem w Jerozolimie i to nawet w czasie święta Purim. A także Hanukach.&amp;nbsp;I owszem, ostrzegano nas, pokazawszy na planie miasta, gdzie nie powinniśmy chodzić po zachodzie słońca w piątki, bo różne nieprzyjemne rzeczy mogą się nam przytrafić. I nie chodziliśmy, przez cały czas każdego z szabatów. &lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;Z tym, że widzisz, to jest ich religijne prawo. Możemy się z nim nie zgadzać, uważać je za zbyt surowe, nieprzystające do współczesności, okrutne nawet. Ale oni postępują zgodnie z nim. Możesz o tym prawie przeczytać, podobnie jak w religii miłującej pokój, czyli Islamie, możesz przeczytać, że niewiernych można, a nawet trzeba zabijać. &lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;A to, o czym piszę w mojej notce, skupia się raczej na dysonansie, który tkwi pomiędzy tym czego naucza nas religia chrześcijańska, a tym co mówią jej hierarchowie. Wezwanie do miłowania bliźniego swego i nadstawiania drugiego policzka, dostrzegania belki w oku swoim i tp. w zestawieniu z "ideologią nienawiści", zamykaniem ust ks. Bonieckiemu przy cichym przyzwoleniu dla rydzykowego jątrzenia, skupianiu się bardziej na "biznesie" doczesnym,&amp;nbsp;jaki można zrobić na religii i wierze, jest dla mnie nie do przyjęcia. I o tym piszę.&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;Pozdrawiam.&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;P.S. Notka ukaże się w poniedziałek, bo to nie jest weekendowy temat.&lt;/div&gt;&lt;div class="comment-timestamp"&gt;P.P.S. Nazwy narodowości piszemy dużą literą, np. Polacy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4981313595832682737?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4981313595832682737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4981313595832682737' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4981313595832682737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4981313595832682737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-dalszego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa dalszego ciągu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8998519896475441381</id><published>2011-11-04T15:15:00.000Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.794Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawy pewnego nowego c.d.</title><content type='html'>Wczoraj się wygadałem. Mając w perspektywie dzisiejszego przedpołudnia listę z Nowym, o którym wspominałem niedawno, zapytałem nursy, czy lubią pracować po południu w piątek. &lt;br /&gt;- Aboco? - rutynowo odpowiedziały kornwalijskim narzeczem pytaniem na pytanie.&lt;br /&gt;- Bo tak patrzę na jutrzejszą listę i chyba przed trzecią nie skończymy. A może i później...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamruczały tylko, ale nic. Powinienem im powiedzieć, że pytam, bo anestezjologa (zwłaszcza Szamana) wkurzać, to jak lwa w podogonie całować. Przyjemność żadna, a niebezpiecznie. Tylko, że mi się tłumaczyć nie chciało. Musiałbym sprawdzić jak po tutejszemu jest "całować".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z moim chytrym planem, że każdy zabieg ze wszystkimi okolicznościami dodatkowymi zajmie z godzinę, a na liście było siedem sztuk, rozwłóczyłem po przygotowawczym sprzęt, leki i papiery, wszystko na pewnym stopniu przygotowania, ale tak, że sporo do zrobienia jeszcze zostało. Dla każdego z siódemki wymyśliłem coś innego, co pozwalało mi bez narażania się na zarzuty, że się ociągam i celowo przedłużam, spędzić z dziesięć minut na konfigurowaniu leków, pomp, strzykawek i kroplówek. Doszło do tego, że do dwóch takich samych zabiegów miałem inne znieczulenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kiedy&amp;nbsp;przyszedł Nowy wszystko wzięło w łeb. Jak mnie tylko zobaczył rozpromienił się cały, zagadywać zaczął, o zdrowie pytać, w oczęta patrzeć, no, nie ten człowiek. Na każdą sugestię się zgadzał, pomocną dłoń wyciągał, wszystkie szczegóły, o które zapytałem twórczo rozwijał i detalicznie objaśniał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałem, że albo mu dziewczynki doniosły po naszej wczorajszej rozmowie, że przed zachodem w piątkowy wieczór z roboty nie wyjdzie, albo ma chłopina chorobę dwubiegunową i właśnie jest na krzywej wznoszącej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, że powtórzę tu za Abim, ninja musi być twarda. Pierwszy zabieg najpierw trzeba było przygotować, z pacjentem porozmawiać, upewnić się, że wszystko zrozumiał jak podpisywał zgodę, leki nabrać, aparat dwa razy sprawdzić, wprowadzać pacjenta powoli i delikatnie, żeby się nie stresował, budzić łagodnie, bezstresowo także zarówno, a potem przekazać na &lt;em&gt;recovery&lt;/em&gt; wszystkie zawiłości omawiając szczegółowo i proponując kilka opcji na wypadek takich czy innych zdarzeń, głównie nieprzewidzianych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy próbował sie włączyć i nieco te wszystkie kroki przyspieszyć, ale tu napotkał na zdecydowany odpór nursów, które poczuły się ważne i odebrać sobie tego nie pozwoliły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze się milszy dla mnie zrobił. Jeszcze pięć, max dziesięć minut i pewnie by mi kawę na blok przyniósł i pytał czy posłodzić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zapomniałem o Psim Polu, Legnicy, Grunwaldzie, Racławicach, Tobruku i Monte Cassino. Zmiękło mi serce i poszliśmy jak przecinak w palec, kończąc siódmy zabieg kwadrans po dwunastej. Strasznie był kontent i dziękował wszystkim tak, jakbyśmy to na nim, bezboleśnie tych wszystkich zabiegów dokonali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale szansa jest, że zapamiętał. A w końcu o to chodzi, czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego weekendu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. &lt;em&gt;Edited&lt;/em&gt; Wygadały się, przyznała się jedna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8998519896475441381?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8998519896475441381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8998519896475441381' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8998519896475441381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8998519896475441381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/11/szaman-galicyjski-i-sprawy-pewnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawy pewnego nowego c.d.'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5298936398146020794</id><published>2011-11-02T09:00:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.794Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa złamanej obietnicy</title><content type='html'>Obiecałem sobie, że nie będę, no, nie będę. A jednak. Nie wytrzymałem. Czytałem sobie elektroniczną prasę i nagle, niespodziewanie dopadła mnię zgroza. Zgroza dopada najczęściej spodziewanie, a tu, proszę, siurpryza. Niespodziewanie dopadła, swołocz jedna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż przeczytałem co następuje:&lt;br /&gt;"&lt;em&gt;– Kto chce usunąć krzyż z przestrzeni publicznej, ten chce wprowadzać własną ideologię nienawiści – podkreślał przewodniczący episkopatu abp Józef Michalik, odnosząc się do pomysłu Janusza Palikota, by usunąć krzyż z sali sejmowej."&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Znaczy, zaczęło się. Zastanawiam się jednak, jak przewodniczący episkopatu mógł wyciągnąć taki wniosek? Dlaczego ktoś, kto chce usunąć krzyż ma od razu być wyznawcą "ideologii nienawiści"? Rozumiem, że łatwiej jest podzielić świat na dwa przeciwstawne obozy, niż próbować doszukać się wielu odcieni w kolorowej rzeczywistości. W końcu na tym KRK w Polsce budował swoją tożsamość przez kilkadziesiąt lat. My dobrzy - oni źli. Cywilizacja życia - cywilizacja śmierci. Proste jak moherowy beret. Tylko czemu? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu jeszcze kardynał Nycz nawołuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;„Kiedy dzisiaj w niektórych środowiskach dostrzegamy próby powrotu do tworzenia getta dla Kościoła, dla chrześcijan, dla katolików – tego nowego getta, kiedy jesteśmy świadkami prób prywatyzowania wiary, prywatyzowania religii, trzeba nam wracać do słów dzisiejszej Ewangelii: «nie bójcie się,będą was prześladować»” – zaznaczył kard. Nycz. Hierarcha mówił do zgromadzonych: „nie lękajmy się tego getta, które chce nam zbudować świat; wiele razy, także w Polsce, Kościół sobie z nim radził”.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja się tam na prywatyzacji trochę znam, może niewiele, aleć zawsze i jakoś ta prywatyzacja religii bardzo do KRK pasuje. Chyba już wcześniej ją zawłaszczyli. Ale nie tylko oni. Bo czymże był spór o krzyż przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, gdzie grupa oszołomów właśnie "sprywatyzowała" krzyż, otwarcie plując na decyzje nie tylko Państwa ale i biskupów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym ma rację. Pamiętamy przecież, jakie getta urządzili Chrześcijanom Żydzi, np. w Wenecji i w Rzymie, gdzie biedni Chrześcijanie wegetowali nie mogąc podjąć innego zajęcia niż handel starzyzną, pod karą więzienia musieli przed zachodem słońca wracać do domów i nie mogli nawet pisać ksiąg w języku innym niż włoski. A jeśli jaką ziemię posiadali poza gettem - musieli ją sprzedać Żydom. Ci, bogacąc się, rozpychali się po świecie, od Pacyfiku po Atlantyk, zmuszając biednych tubylców do przyjmowania ich wiary. No, ale co się dziwić. Starotestamentowy JHWE jest bogiem mściwym i zazdrosnym, uznającym odpowiedzialność zbiorową i to w kolejnych pokoleniach - sam zresztą o tym mówi otwarcie. Nie to co nasza wiara, pełna miłości&amp;nbsp;bliźniego i nauczająca o drugim policzku, miłowaniu nieprzyjaciół i "z tych zaś największa jest miłość". Chyba dobrze pamiętam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza zgrozą opadł mnie przydum. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znowu "Oblężona twierdza", a w niej jeszcze podziały na mniejsze oblężone baszty, barbakany i okopy. Czy w eRPe nie może być normalnie? Znowu jakaś "walka z krzyżem", "obrona krzyża", "symbolika krzyża". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu mnie zatrzymało. Właśnie - symbolika krzyża. O co lub przeciw czemu, zależnie od opcji, my właściwie mamy walczyć? O dwa patyki, deski, rurki, ułożone pod kątem prostym? Czy o to, co ten symbol ma przekazywać? Jeśli o przesłanie, to myślę, biorąc pod uwagę afery sejmowe, od prostego oszukiwania wyborców obietnicami z kampanii wyborczej, poprzez zagarnianie diet poselskich za nic-nie-robienie i korupcję, a na pijaństwie, gwałtach i wszeteczeństwach kończąc, że to tak, jakby walczyć o prawo&amp;nbsp;powieszenia krzyża&amp;nbsp;w szambie. A nawet chyba gorzej, bo&amp;nbsp;do szamba&amp;nbsp;to wszyscy wiedzą, po co się idzie i gó..o jest na swoim miejscu, ale w parlamencie? Jeżeli na powieszeniu krzyża się kończy, boć chociaż na widoku wisi, to i tak nikogo jego przesłanie nie obchodzi, to jaki to ma sens? Mnie obecność krzyża w sejmie&amp;nbsp;nieodparcie kojarzy się&amp;nbsp;z Jezusem próbującym wyrzucić kupców ze świątyni, tyle, że tym razem mu nie wychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałem jeszcze, że biedny ten nasz krzyż. Poniewierają nim przede wszystkim wyznawcy, którzy powinni go szanować. Przypisują mu znaczenie, którego nie powinien mieć nigdy. Staje się przedmiotem, którym wali się przeciwników po łbach, aż wióry lecą.&amp;nbsp;A to walczymy z &lt;strike&gt;Żydowstwem&lt;/strike&gt;, przepraszam - żydostwem, i stawiamy krzyże w ilości opętańczej na żwirowisku w Oświęcimiu. A to robimy szopkę przed Pałacem Prezydenckim mimowolnie obnażając bezsiłę (czy też brak skutecznego) prawa. A to kłócimy się o krzyż w sejmie.&lt;br /&gt;Krzyż zawiesił dr Tomasz Wójcik et consortes. W wywiadzie udzielonym Rzeczypospolitej w zeszłym roku padło pytanie: "&lt;em&gt;Zapewne było dla Ciebie ogromnym zaskoczeniem, gdy po wyborach do Sejmu w 1997 r., w czasie spotkania organizacyjnego nowo wybranych posłów, zauważyłeś, że w sali obrad Sejmu nie ma krzyża. Minęło ponad siedem lat od obalenia państwowego ateizmu i nikt nie zadbał, by w miejscu pracy posłów, wybranych &lt;u&gt;przez większość katolickiego społeczeństwa&lt;/u&gt;, był krzyż&lt;/em&gt;." (podkreślenie moje)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwróćcie uwagę. Nie "&lt;em&gt;przez katolicką większość społeczeństwa&lt;/em&gt;". Czyli chcesz czy nie - jesteśmy w katolickim społeczeństwie. Zabór osób, nielegalne przywłaszczenie.&lt;br /&gt;Musiało tak być, bo aż ciśnie się na usta pytanie: czemu nie był zdziwiony, że nie wisi tam także gwiazda Dawida lub Półksiężyc? Też wcale dla Rzeczypospolitej zasłużone znaki. A może, gdyby tak podrążyć, padło by pytanie&amp;nbsp;co pan poseł wie na temat art. w25 ust. 2 Konstytucji i bezstronności religijnej, światopoglądowej i filozoficznej? I co nowo(wtedy)wybrany pan poseł by odpowiedział? A co mnie tam, warchołowi, jakieś rozdziały i bezstronność?! Moja racja jest najważniejsza! Do szabel!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem się tych tematów nie czepiać. Nie strzymałem. Bo ostatnie dwa zdania przewodniczącego episkopatu ponownie przywołały zgrozę. Gdzieś już podobne słyszałem... Talibowie, chyba...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&amp;nbsp;– To będzie egzamin dla parlamentarzystów. Kto z ochrzczonych czuje się Kościołem, kto czuje się związany z symboliką krzyża – zaznaczył.&lt;/em&gt;" Ale czemu w sejmie? A nie w sumieniu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego przepraszam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5298936398146020794?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5298936398146020794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5298936398146020794' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5298936398146020794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5298936398146020794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-zamanej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa złamanej obietnicy'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8228816971377241055</id><published>2011-10-30T09:00:00.000Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.795Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie lektury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa młodych lekarzy</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis, nieco lżejszej natury, jak to w weekend, dedykuję Młodej Lekarce, Adeptowi Sztuki&amp;nbsp;oraz wszystkim nie wymienionym tu z nicka, młodym lekarzom i o.m.c. lekarzom płci obojga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto list starego lekarza do młodego. Z książki&amp;nbsp; &lt;em&gt;Country Doctor.&lt;/em&gt; Autor: Dr Michael Sparrow.&lt;br /&gt;Tłumaczenie moje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Kolego,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zamierzasz zatem zostać lekarzem. Pozwól, że&amp;nbsp;udzielę Ci paru rad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Oglądaj każdy odcinek "Na dobre i na złe". Dwa razy. Są wspaniałe. Zachwyć się bohaterami i ich oddaniem pracy. Ekscytuj się zdolnościami diagnostycznymi. Ciesz się z ich sukcesów i współczuj w porażkach. Zadziw się, że mają tylko jednego pacjenta na tydzień. Policz, ile razy każde z nich uśmiechnęło się w kolejnym epizodzie. A potem zlekceważ wszystko, co widziałeś. W prawdziwym życiu to tak nie wygląda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Dużo ćwicz. Sugerowałbym bieganie po schodach dziesięć godzin dziennie. Zapamiętaj uczucie na końcu każdej przebieżki i przyzwyczaj się do niego. Nazywamy to &lt;em&gt;wyczerpaniem&lt;/em&gt; - od dziś będzie Ci towarzyszyło do końca Twojej kariery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Zapisz się do kółka teatralnego. Ćwiczenia tam pozwolą Ci zachować na twarzy wyraz zatroskanego profesjonalisty, za którym będą ukryte Twoje prawdziwe myśli - "Jeśli uda mi się spławić tę babę z żylakami w ciągu pięciu minut, wciąż mam szansę na jedngo seta w tenisa przed obiadem".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Kup sobie bardzo duże lustro. Codziennie ćwicz przez sześć godzin, aż będziesz umiał powiedzieć "och, to tylko wirus" lub "wiem, jak się pani czuje", nie wspominając o "pełno mam takich przypadków" nie chichocząc bezradnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Spędzaj jak najwięcej czasu w cyrku. Jeśli to możliwe - podróżuj z nim, jeśli nie - zwróć szczególną uwagę na gościa robiącego tę sztuczkę z dwudziestoma talerzami wirującymi na patykach (i nie daj się zniechęcić nawet jeśli rozpoznasz w nim litewskiego linoskoczka). Zapamiętaj, jak szybko orientuje się, który z talerzy wymaga natychmiastowej pomocy. A zanim wyjdziesz, wejdź do klatki z lwami. Nie jest to, co prawda, to samo co poczekalnia na SOR w deszczowy, poniedziałkowy poranek, ale uwierz mi, że będziesz blisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Zacznij palić i wytrwaj w tym. Jakkolwiek źle by się działo, zawsze będziesz mógł sprawić sobie przyjemność ze dwadzieścia razy na dobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Zacznij ćwiczyć cewnikowanie samego siebie i zapisz się na kurs "Własnoręczne wykonywanie lewatywy". Dzięki temu nauczysz się jak postępować z administracją opieki zdrowotnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Przyzwyczaj się do picia wina marki Wino i taniej gorzałki. To wszystko co dostaniesz od wdzięcznych pacjentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Pozwól, aby każdy Twój posiłek wystygł i stężał. Poproś bliskiego przyjaciela, aby dzwonił do Ciebie z jakąś bzdetą za każdym razem, kiedy wchodzisz do gorącej wanny lub polska drużyna ma strzelić decydującego gola i naucz się żyć z nieuniknienie związaną z tym frustracją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Kup&amp;nbsp;sobie poradnik "Jak się rozwodzić". Niech nie zwiedzie Cię fakt, że nie jesteś jeszcze żonaty. Będziesz - a potem nie będziesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Czytaj kolumny polityczne w dobrych gazetach. Musisz stać się doktorem od wykręcania kota ogonem*) równie dobrym jak doktorem medycyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Spraw sobie najbardziej niewygodne łóżko na rynku. W ten sposób nie będziesz żałował, że musisz wstać w mroźny, zimowy poranek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest moje dwanaście przykazań. Jak powiadał mój stary nauczyciel łaciny "naucz się, przetraw i powtarzaj do woli". &lt;br /&gt;A kiedy wszystko inne zawiedzie, przyjrzyj się beztroskim obliczom starszych kolegów. Popatrz, jak cieszą się i radują życiem, podziwiaj ich beztroskie poczucie humoru. Pomyśl, że prawie nie widzieli rodziny przez całe swoje zawodowe życie i zobaczą ich po przejściu na emeryturę. Ty też będziesz kiedyś miał dzieci...&lt;br /&gt;A pewnego dnia spotkamy się razem na pogrzebie. Oby nie był to Twój pogrzeb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój Starszy Kolega.&lt;br /&gt;__________________&lt;br /&gt;*) w oryginale "&lt;em&gt;spin doctor&lt;/em&gt;"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8228816971377241055?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8228816971377241055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8228816971377241055' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8228816971377241055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8228816971377241055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-modych.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa młodych lekarzy'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-267346958411650854</id><published>2011-10-27T20:33:00.003+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.796Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agencja Ucho Szakala życzliwie donosi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa dzisiejszej Rzeczypospolitej</title><content type='html'>Szukając danych do bloga znalazłem na stronie &lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Rzeczypospolitej&lt;/span&gt; &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/740506-Przejrzeli-szyfr-okulistow.html"&gt;taki kwiatuszek&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;span style="color: #351c75;"&gt;Przejrzeli szyfr &lt;strong&gt;okulistów&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Michał Kadłubowski 27-10-2011, ostatnia aktualizacja 27-10-2011 12:54&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&amp;nbsp;Metody statystyczne, znane z kryptografii i tłumacza Google Translate, posłużyły do złamania XIII-wiecznego szyfru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Zespół amerykańskich i szwedzkich specjalistów, pod przewodnictwem Kevina Knighta, profesora Uniwersytetu Południowej Kalifornii, zdołał odszyfrować manuskrypt datowany na drugą połowę XIII w.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Przechowywany w Berlinie rękopis, zwany szyfrem Copiale, okazał się opisywać obrzędy oraz kodeks sekretnego stowarzyszenia rytualnie zainteresowanego &lt;strong&gt;okulistyką&lt;/strong&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Pismo zapisane zostało za pomocą 90 różnych symboli, w tym liter alfabetu łacińskiego.&amp;nbsp; Z pomocą kryptografom przyszedł algorytm komputerowy oraz metody oparte na modelach statystycznych, podobne do tych wykorzystywanych przez komputerowe systemy automatycznego tłumaczenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Chyba celowo wyłączyli możliwość komentowania. Co prawda ja tych okulistów od dawna podejrzewałem o jakieś niecne sprawki, ale żeby aż tak od XIII wieku, to, qurna, nie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Dobranoc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Georgia;"&gt;P.S. Zapytam nieśmiało, czy to aby nie szło o okultystów?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-267346958411650854?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/267346958411650854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=267346958411650854' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/267346958411650854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/267346958411650854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-dzisiejszej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa dzisiejszej Rzeczypospolitej'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5656699143693181087</id><published>2011-10-25T20:08:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.797Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa nowego</title><content type='html'>Idzie nowe. Zaczęło iść dwa tygodnie temu, ale dopiero dziś zobaczyłem nowe na własne oczy. Miało postać, której z nikim pomylić nie można. Nowy chirurg, taki od uszów, gardłów i krtań. Nabzdyczony bożek sal operacyjnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa tygodnie temu zaczął przyjmować w poradni. Od razu zaczął wprowadzać swoje (nie)porządki. Na ten nieskomplikowany przykład nie dawał pacjentom do podpisania zgody na zabieg. Dostałem parę takich historii chorób i nikt nie potrafił mi powiedzieć co właściwie ten gościu chce pacjentowi zrobić. Oglądaliśmy w parę osób, część znała się na medycynie, część rozumiała anglijskij, ale i tak nie udało się nam ustalić. Wezwany na konsultację dr Googiel też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś grzecznie poprosiłem, żeby tak nie robił. Bo my wolimy wiedzieć co planuje, a ja to będę mógł dobrać znieczulenie bardziej dogodne dla wszystkich - jego, pacjenta i mnie też. Popatrzył na mnie jak na robala i powiedział, że nie będzie, bo on w swoim szpitalu to tak robi i nigdy nikt mu nie miał tego za złe. Spróbowałem mu podsunąć myśl, że nie jest u siebie w szpitalu, ale dość bezczelnie powiedział, że rozmowę uważa za skończoną. Zacząłem go nie lubić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy pacjent miał ciśnienie 215/105. &lt;em&gt;Sorry, mate, I can't...&lt;/em&gt; *) Entek zaczął coś bulgotać, ale dziewczynki pokazały mu, że za pierwszej bytności u niego pacjent miał 205/110. Więc czemu nie trzyma się procedur? Dlaczego nikomu nie powiedział? Co sobie w ogóle myśli? &lt;br /&gt;- No, nie mówiłem, bo pytałem czy leki jakieś bierze, to powiedział, że nie. &lt;br /&gt;To i ciśnienie ma, jakie ma. Pacjent z zaleceniem kontaktu z dżipem poszedł do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi miał mieć mikrolaryngoskopię. Entek zażyczył sobie specjalnej rurki, takiej cienkiej (5mm) z duuużym balonem. Nursy popatrzyły na niego jakby zażądał&amp;nbsp;gwiazdki z nieba. Dostał japońską odpowiedź &lt;em&gt;Ni ma.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;- Jak to &lt;em&gt;ni ma&lt;/em&gt;, jak miały być. &lt;br /&gt;Miały? Komuś o tym powiedział? &lt;br /&gt;- No, tak ogólnie mówiłem... Formularz zapotrzebowania UX6/WR142 wypełnił? &lt;br /&gt;- No, nie... &lt;br /&gt;To &lt;em&gt;NI MA!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i było po liście. Jak już poszedł&amp;nbsp;złorzecząc i sapgulcząc dziewczynki powiedziały: "my też go nie lubimy. A ty, Szaman, jesteś najlepszym anestezjologiem, jakiego miałyśmy w tym szpitalu".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma takiego złego... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___________________________________&lt;br /&gt;(ang.) Przepraszam, stary, nie mogę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5656699143693181087?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5656699143693181087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5656699143693181087' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5656699143693181087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5656699143693181087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-nowego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa nowego'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1433107700785718826</id><published>2011-10-22T19:24:00.003+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.798Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego porównania</title><content type='html'>Zaglądam czasem na strony medyczno-lekarskie produkcji polskiej. Głównie składają się z narzekań pacjentów. Na doktorów, pielęgniarki, doktorów, szpitale, doktorów, apteki, doktorów, NFZ, doktorów, ZUS i Ministerstwo Zdrowia i Wszelkiej Pomyślności. Oraz doktorów, lekarzy, konowałów, łapowników, nienasycone hyeny i w ogóle, że życie jest ciężkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano, jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jak to dobrze mają ci "na_Zachodzie", tam to, panie, jest dopiero dobrze. Abo i lepiej nawet. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano, nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Abi, przyjaciel serdeczny, parę razy&amp;nbsp;opisywał detalicznie, jak to w Ukeju wygląda opieka zdrowotna, zwłaszcza podstawowa, znaczy się rodzinna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie opublikowano w prasie nie tylko fachowej, zajmującej się różnymi aspektami życia codziennego, takie oto dane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co najmniej 12000 (słownie: &lt;em&gt;dwanaście tysięcy&lt;/em&gt;) pacjentów umiera w ukejskich szpitalach rocznie z powodu beznadziejnej opieki lekarsko-pielęgniarskiej. Zaznaczę może, niejako na marginesie, że chodzi o szpitale zarządzane przez NFZ, o, pardon, NHS. Przyczyną zgonów jest grypa, nowotwory, zapalenia płuc i inne infekcje, których można (by było) uniknąć, gdyby...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo ogromnego zwiększenia nakładów na opiekę zdrowotną, od 1999 roku nie odnotowano ŻADNEJ poprawy! Dyrektor grupy &lt;em&gt;Taxpayers' Alliance&lt;/em&gt;, Matthew Sinclair, napisał we wnioskach, że "należy korzystać z doświadczeń innych krajów europejskich, w których opieka zdrowotna nie znajduje się pod tak wielkim naciskiem ze strony polityków." &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmm, ciekawostka, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raport, zatytułowany "&lt;em&gt;Wasting Lives&lt;/em&gt;"*), zawiera porównanie nakładów i skuteczności działania kilku państw Kontynentu, m.in. Niemiec, Francji i Holandii. Według autorów z tego porównania wynika, że w Ukeju w 2008 roku zmarło w szpitalach NHS 11 749 pacjentów, którzy powinni przeżyć i przeżyliby, gdyby trafili do szpitali na Kontynencie. Jest to liczba czterokrotnie przewyższająca ilość zgonów w wypadkach drogowych w tym samym roku. Jako przyczyny tego stanu autorzy raportu podają, że "brytyjska opieka zdrowotna jest zbyt scentralizowana, nadmiernie poddana wpływom polityków i pozbawiaona konkurencji". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprotestowali, oczywiście, przedstawiciele NHS i rządu, wykazując w swoich badaniach i ocenach, że brytyjska słuzba zdrowia jest prawie-że najlepsza w Europie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równocześnie pojawił się drugi raport, dotyczący najbardziej wrażliwej, a równocześnie najbardziej bezradnej grupy chorych, czyli ludzi starych. I co się okazało?&lt;br /&gt;Otóż połowa szpitali nie zapewnie tym pacjentom odpowiedniego wyżywienia i picia, w 40% nie zmienia im pościeli i nie&amp;nbsp;traktuje z szacunkiem. Pacjenci "są ignorowani, godzinami oczekując na pomoc w podstawowych czynnościach, takich jak jedzenie, picie czy wyjście do łazienki". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli, może nie jest u nas tak źle? Aż tak źle? A może mamy jak na Zachodzie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________&lt;br /&gt;(ang.) Zmarnowane Życia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1433107700785718826?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1433107700785718826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1433107700785718826' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1433107700785718826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1433107700785718826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego porównania'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5929382875644424249</id><published>2011-10-13T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.799Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej kuzynki</title><content type='html'>Każden jeden pacjent, który chce być operowany w naszym najlepszym ośrodku w południowej Anglii musi wypełnić kwestionariusz medyczny. Tamże ma podać, czy aby co mu nie dolega. Proste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś do wyrwizęba zgłosiła się kobitka. Lat 21, 111 kilo żywej wagi i wpis "dystrofia nerwowo-mięśniowa". Jakoś mi to nie pasowało jedno do drugiego, alem przełknął gładko i poszedłem nawiązać kontakt wzrokowo-głosowy i ocenić, czy aby nie trzebaby jej kajsi-gdziesi odesłać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczę rumiane, z wyglądu waga nie kłamała, radosna i jakoś mało wyglądająca na postać zanikową.Przedstawiłem się, zagadnąłem jak droga do naszego Centrum, a jak pogoda i tak dalej. Żadnych zaburzeń mowy, połykania, oddechu nie widzę i nie słyszę. Dobra nasza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytam zatem o jakiego typu dystrofię nerwowo-mięśniową chodzi, bo to taki większy worek jest i sporo się w nim mieści. Tu dziewczę się zacukało i mówi, że nie wie, nie pamięta, mama jej kiedyś mówiła tę nazwę, ale to było dawno i z główki jej uleciało, bo miało co najmniej cztery sylaby. Coś mnię tu zaleciało dziwnie. Jak to, nie pamięta nazwy? Toż przecież taka dystrofia może prowadzić do niekoniecznie przyjemnej śmierci przez uduszenie, a ona nie wie? Nie pamięta?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieniam pytanie: jaki ta choroba ma wpływ na twoje życie codzienne? &lt;br /&gt;Codzienne? A to nie ma, najwyżej trzy, może cztery razy do roku.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żuchwa mnię spadła z hukiem na podłogę. Dystrofia &lt;em&gt;intermittens&lt;/em&gt;? O różnistych rzeczach słyszałem, ale o czymś takim to nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co się dzieje te trzy, cztery razy do roku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, jadę do tej kuzynki,&amp;nbsp;bo ona jeździ na wózku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że dystrofię ma kuzynka. A dziewczę wpisało to do swojego kwestionariusza, bo znudziło się jej odpowiadać 'nie' na każde pytanie. A rodziną trzeba się chwalić, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle na dzisiaj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5929382875644424249?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5929382875644424249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5929382875644424249' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5929382875644424249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5929382875644424249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej kuzynki'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1193740713504961447</id><published>2011-10-10T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.800Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my kulturnyj narod'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa róż</title><content type='html'>Nawet szamanom przytrafiają się dobre chwile. Mam ją! Mam cedeka Okudżawy z piosenkami w jego wykonaniu! Szukałem, szukałem i znalazłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma róż bez kolców. Nie ma na niej &lt;em&gt;Diesiatyj nasz diesantnyj batallion.&lt;/em&gt; Cóż, nie można mieć wszystkiego. Ale i tak się cieszę. A Najmilsza jest zdumiona, że śpiewam (?) razem z nim w oryginale. &lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/2178k3kp9ro?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;Zeżarło mi klipa. Dopiero teraz wróciłem z pracy i mogę poprawić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1193740713504961447?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1193740713504961447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1193740713504961447' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1193740713504961447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1193740713504961447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-roz.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa róż'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/2178k3kp9ro/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5390369063805649639</id><published>2011-10-09T12:28:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.801Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa zakupów</title><content type='html'>Sobota. Człowiek mógłby sobie pospać. Abo poszczelać na Playstation. Abo poczytać. Ale nie. Ma jechać &lt;em&gt;nazakupy&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja tolerancja zakupów wynosi ca. 45 min 37 sek. Potem nie mogę. Nie wiem czemu coś mnie w środku skręca, powoli wywraca na drugą stronę, posypuje solą i wywraca nazad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mam coś kupić to najpierw jest "mam", a potem "kupić". Czyli potrzeba wyprzedza pójście gdzieś i kupienie czegoś. Rozpadły mnię się buty, co nie takie dziwne w tutejszym wodnistym klimacie. Następnego dnia poszedłem do sklepu, przymierzyłem, kupiłem i po 30 minutach byłem w domu. Proste? U mężczyzn tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta zasię idzie kupić "coś". Nie ważne co, "coś" jest tylko przykrywką, żeby pójść. Wczoraj usłyszałem "muszę zobaczyć jeden sweterek". Zwlokłem się dwukrotnie - z łóżka i z wolna, w końcu była sobota, i pojechaliśmy. Czemu oglądanie sweterków odbywa się w najdalszym (prawie, jest jeszcze dalszy sklep, ale Najmilsza o nim nie wie) możliwym sklepie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od stoiska z wiesielstwami na szyję i do uszu. Pytam grzecznie:&lt;br /&gt;- Czy na tym stoisku widzisz jakikolwiek sweterek?&lt;br /&gt;Spojrzenie typu &lt;em&gt;zero stopni&lt;/em&gt;. &lt;br /&gt;- Nie, ale popatrz, to jest fajne.&lt;br /&gt;Dobra. Czekam.&lt;br /&gt;- Chodź, pojedziemy na męskie.&lt;br /&gt;- Na męskim nie ma sweterków. Zwłaszcza damskich. &lt;br /&gt;- Ale może coś będzie.&lt;br /&gt;Coś. Enigmatyczne coś, pod co można podłożyć wszystko. Pojechaliśmy, bo ruchome schody były.&lt;br /&gt;- O rany! Wyprzedaż. Musimy wszystko obejrzeć.&lt;br /&gt;Noż, Jezusku tłuściutki!&lt;br /&gt;- Może kupisz sobie kurtkę? Albo koszulę? Albo spodnie? Patrz, jakie podkoszulki. A marynarkę?&lt;br /&gt;Nie potrzebuję ani kurtki, ani marynarki, ani żadnej rzeczy, która jego jest.&lt;br /&gt;- Przymierz, na pewno będzie dobra.&lt;br /&gt;Mam trzy marynarki, które wiszą w szafie i nie ubrałem żadnej od roku. Mam kupić czwartą, żeby było do pary, czy co? Ze dwa podkoszulki jeszcze nie wyjęte z firmowych opakowań. Ileś tam par spodni. &lt;br /&gt;- Musisz mieć nowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Logika kobiecych zakupów biegnie od d..y strony. Kup coś, a ja znajdę dla tego zastosowanie. Oczywiście, że znajdziesz, ale my tak nie myślimy. Potrzebuję czegoś to idę i kupuję. A nie kupuję, a potem się zastanawiam, co z tym zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BTW Oczywiście, że kupiliśmy "coś". Buty dla Najmilszej i dwa sweterki. To na wypadek, gdyby ktoś pytał czym jest "coś" tym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedzielę spędzam w domu. I nie ma uproś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5390369063805649639?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5390369063805649639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5390369063805649639' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5390369063805649639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5390369063805649639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-zakupow.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa zakupów'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-2673721231240745340</id><published>2011-10-07T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.802Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa protekcji</title><content type='html'>To jest już oficjalnie. Sieć mam, jakbym nie miał, wszelkie zażalenia mogę sobie w słabiznę wsadzić. Lepiej nie będzie. T-T tłumaczy głosem szkockim, że wolno chodzi, bo BT jest złośliwe i specjalnie zakłada ograniczenia, żeby dokopać konkurencji, a BT twierdzi głosem pakistańskim, że nic ich to nie obchodzi, bo linia jest T-T. W związku z tym strony blogowe otwierają się i przewijają minutami, jak ktoś umieści filmik abo i klipa to "żal odwłok ściska", bo odbiór mam jak, nie przymierzając, Wolnej Europy w PRL-u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale miało być o protekcji. Dodam od razu, że chodzi o protekcję płatną i to wcale nie mało. Przyznaję się bez bicia, że to ja załatwiłem sobie tę płatną protekcję*). Za niecałe &lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;£&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;7,- miesięcznie, więc chyba nie tak bardzo drogo, mam taką panią, co jakimś sposobem podgląda moje zakupy z użyciem karty kredytowej, a czujna jest jako ten łyżew ostrowłośny. I dziś zadzwoniła do mnie telefonem, że za pomocą mojej karty ktoś-jakiś próbował ubezpieczyć samochód, co to ja go do tej pory nie miałem i w towarzystwie asekuracyjnym, co to ja w nim auta nie ubezpieczam. Zatem ona tę transakcję zablokowała, ale do mnie o ostateczną autoryzację owego zablokowania dzwoni, bo gdyby się okazało, że mam jakiś tajny/ukryty samochód i chcę go gdzieś na lewo ubezpieczyć, to ona zaraz, w te pędy wszystko odblokuje. No proszęż ja kogo! Uratowała mnię kilkaset funciaków, bo ktoś-jakiś całoroczne chciał wykupić, chytrus jeden je..niutki. Pani oczywiście powiedziała, że zawiadomi policję (zapytawszy mnie, czy się zgadzam - a jasne, że tak) i zadała mi parę pytań sprawdzających, czy ja to naprawdę ja. I to było najfajniejsze, bo ma to formę quizu. Dla naprzykładu pani zapytała kiedy się urodziłem. Ale żeby nikt nie podsłuchał wymieniła trzy&amp;nbsp;lata, a ja miałem powiedzieć, która&amp;nbsp;&amp;nbsp;opcja jest prawdziwa. Pierwsza, druga czy trzecia. A potem powiedziała: "a teraz naduś klawisz w telefonie z numerem miesiąca". Zdałem. "A powiedz, czy znasz którąś z tych osób", i tu wymieniła jakieś trzy nazwiska, a trzecim było nazwisko Najmilszej, a ma je ona dwuczłonowe, typu Skrzypczyk-Brzęczyszczykiewicz. Po przeczytaniu, dość poprawnym, imienia, panią zamuliło, zawiązało jej język w trąbkę i po trzeciej próbie powiedziała: "drugi człon jest podobny do twojego**), a pierwszego nie wymówię". I zaczęliśmy się oboje śmiać, bo test napotkał na poważne kłopoty językowe. Zmianiła pytanie na "czy mieszkałeś kiedyś w okolicy" i tu trzy nazwy miast, w czym najlepsze jest to, że jedną z opcji odpowiedzi było "w żadnym z wymienionych". &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kosztem dodatkowym jest to, że moja karta kredytowa przestała istnieć i czekam na nową. Cieszę się jednak, że oną płatną protekcję mam, bo właśnie zwróciła mi się z nawiązką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle na dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;__________________________&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;*) &lt;em&gt;Privacy Guard Protection&lt;/em&gt; sie to nazywa, bo "protekcja" to w angielskim "ochrona", nie to co możnaby pomyśleć&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;**) tu trudno jest wytłumaczyć, że nazwisko kończące się na -a jest tym&amp;nbsp;samym nazwiskiem, które kończy się na -i, w zależności od płci.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-2673721231240745340?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/2673721231240745340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=2673721231240745340' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2673721231240745340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2673721231240745340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/10/szaman-galicyjski-i-sprawa-protekcji.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa protekcji'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7481254436072445940</id><published>2011-09-21T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.803Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa wagarów</title><content type='html'>Wagary. Dawno już zapomniałem co to. O swoich nie pamiętam, to było w tamtym tysiącleciu, a wagary Tygryska na szczęście odbywały się w Polsce. Dlaczego na szczęście? Bo w Ukeju...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Ukeju dziecko nie idzie samo do szkoły. To znaczy może, ale na odpowiedzialność rodziców. W każdym innym przypadku, a znacie to z mnóstwa filmów, które pokazują, jak mamuśki odwożą dzieci do szkoły i odbierają je po zakończonych zajęciach, należy dziecko do szkoły dostarczyć. Można też przekazać je kierowcy specjalnego, żółtego autobusu, który odwiezie je do szkoły i przywiezie z powrotem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli dziecek nie trafi do szkoły to już jest poważniej. W latach 2005-2009 skazano na areszt 55 rodziców, za zaniedbanie w przypilnowaniu, żeby dziecko trafiło do szkoły. Pierwszą osobą aresztowaną była Patrycia Amos, która przesiedziała 60 dni za to przestępstwo. Jej dwie córki, 15-letnia Emma i 13-letnia Jackie ze szkoły w Banbury zrobiły sobie wagary. Dwa lata później dostała kolejne 28 dni, tym razem tylko za Jackie, bo Emma nigdy już nie poszła na wagary. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio jeden z członków parlamentu oświadczył, że dodatkową karą będzie odebranie zasiłków na dzieci. "Spośród tych, którzy chodzą na wagary rekrutują się ci, którzy potem popełniają przestępstwa. Zatem jeśli rodzice nie chcą dopilnować, aby dziecko poszło do szkoły, nie zasługuja na to, aby społeczeństwo dawało im wsparcie finansowe" - oświadczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się tu wyrabia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7481254436072445940?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7481254436072445940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7481254436072445940' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7481254436072445940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7481254436072445940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/09/szaman-galicyjski-i-sprawa-wagarow.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa wagarów'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4949559947533240509</id><published>2011-09-19T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.804Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej ingerencji</title><content type='html'>Sprawa z firmą dostarczającą internet do szamańskiego wigwamu rozwija się, korespondencja krąży,&amp;nbsp; rozmowy telefoniczne są częste, ale nadal nic z nich nie wynika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się, czytając ukejską prasę, nad pewnym problemem. Otóż wszyscy wiemy, że istnieje coś takiego, jak przemoc w rodzinie. Mąż bije żonę, żona męża, a oboje biją dzieci. Albo wykorzystują je seksualnie. Albo głodzą. I wtedy sprawa jest jasna - odebranie praw rodzicielskich czy&amp;nbsp;wyrzucenie agresywnego małżonka za drzwi spotykają się z pełnym społecznym poparciem. Ale jak daleko może i powinna sięgać ingerencja społeczeństwa, reprezentowanego przez organizacje rządowe, samorządowe czy społeczne, w życie rodzinne? Od którego miejsca rodzicielski klaps jest już przemocą i wymaga pomocy z zewnątrz? Kto i na jakiej podstawie ma decydować kiedy pobyt w rodzinie stanowi paradoksalnie dla dziecka niebezpieczeństwo i grozi mu złymi konsekwencjami na całe życie? Czy w ogóle da się wyznaczyć jasną i akceptowalną granicę co jest a co nie jest normą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stawiam te pytania, bo w ukejskiej prasie opisano przypadek rodziny z siedmiorgiem dzieci. I te dzieci, co akurat nie takie tu rzadkie, są otyłe. Znacznie. Jedenastolatek ważący&amp;nbsp;104 kg jest znacznie&amp;nbsp;powyżej 97 percentyla, podobnie jego dziesięcioletnia siostra ważąca 78 kg. Pozostałe dzieci miały nie gorsze osiągi. Trzy lata temu&amp;nbsp;w życie&amp;nbsp;tej rodziny, mającej w sumie siedmioro dzieci (wszystkie powyżej 97 percentyla) wkroczyli pracownicy socjalni. Powodem była skarga wniesiona przez jednego z młodszych synów, że ojciec uderzył go w czoło. Późniejsze dochodzenie wykazało, że skarga była naciągana, bo chłopiec uderzył się sam o grzejnik.&amp;nbsp;Po zbadaniu sytuacji rodzinnej pracownicy socjalni&amp;nbsp;postawili ultimatum (bo inaczej tego nazwać chyba nie można), że jeśli dzieci nie wrócą do prawidłowej wagi, czwórka najmłodszych zostanie im odebrana i przekazana do adopcji. W raporcie czytamy: "poza jednym, wszystkie dzieci cierpią na nadwagę. Pouczono rodziców w sprawach diety, ale bez skutku, umówione spotkania z dietetykami zostały zignorowane."&lt;br /&gt;Rodziców zobowiązano do posłania dzieci na lekcje tańca i piłki nożnej. Rodzina została umieszczona w dwupokojowy mieszkaniu, w którym mogli&amp;nbsp;pomieścić się tylko z trojgiem dzieci naraz, pozostałe przebywały w rodzinach zastępczych. Warunki&amp;nbsp;podobne były do tych z Big Brother'a - stały nadzór i obecność pracownika notującego zachowania rodziców i dzieci. Kiedy siadano do posiłku pracownik ten notował ile i czego jedli. Punktualnie o 23:00 wszyscy mieli być w łóżkach. Mimo, że to waga dzieci była kluczowym problemem, w raporcie znalazło się wiele innych przykładów złego postępowania rodziców. Dla naprzykładu - trzyletni brzdąc "raczkował bez nadzoru" i "próbował brać do ust różne&amp;nbsp;niebezpieczne&amp;nbsp;przedmioty". Fakt, że mieszkanie było jednopoziomowe, a wszystkie dzieci biorą różne rzeczy do ust był bez znaczenia. Ojciec nie wytrzymał tego stałego nadzoru i przeprowadził się do innego mieszkania. Kiedy matka z dziećmi szła go odwiedzić "złamała zasadę poddania obserwacji" ile i czego jedzą. Także kiedy młodsza z córek zasnęła w mieszkaniu ojca i pozostała tam całą noc, okazało się, że złamała "zasadę bycia w swoim łóżku o 23:00". To wystarczyło do uznania, że okres obserwacji nie przyniósł poprawy i czwórka młodszych dzieci została przekazana do rodzin zastępczych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wiem, że nadwaga jest groźna. Statystyki mówią, że za 20 lat ponad 26 milionów dorosłych Brytyjczyków będzie otyłych stwarzając poważne problemy zdrowotne. Otyli spędzają 50% więcej czasu w szpitalach, krócej pracują, krócej żyją, cierpią na poważne, przewlekłe choroby, których leczenie jest bardzo kosztowne. Rozumiem też, że jeśli rodzice biją dziecko lub je głodzą to sytuacja jest jasna. Jasnem jest też, że przekarmiania dzieci nie można traktować jako "przypadkowego". Trzeba zarobić pieniądze, kupić i ugotować jedzenie i podać dziecku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zatem można przyjąć, że rodzice tych dzieci, działając wspólnie i w porozumieniu, z premedytacją szkodzili swoim dzieciom? Czy interwencja służb socjalnych i tak wielka ingerencja w życie tej rodziny (czemu nie innych?) była uzasadniona dobrem dzieci?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest granica, o którą pytałem na początku. Ktoś wie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4949559947533240509?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4949559947533240509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4949559947533240509' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4949559947533240509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4949559947533240509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/09/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnej_19.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej ingerencji'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5548303495770125557</id><published>2011-09-13T19:53:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.805Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej Zielonej Pani</title><content type='html'>Z dostępem do internetu beznadziejnie. Strony ładują się po parę minut, przeczytanie blogów zajmuje cały wieczór, napisanie jednego komentarza trwało (wraz z umieszczeniem go na stronie) 23 minuty!!&lt;br /&gt;Ale nie poddaję się, walczę dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tej Zielonej Pani, której napisałem komentarz przesyłam poniższy kawałek. Bo fajny. I optymistyczny.&lt;br /&gt;I lubię tę, co go śpiewa. No.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="345" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_p_JxDGVqXg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_p_JxDGVqXg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="560" height="345" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poproszono mnie o tekst, a żem dobry z natury, proszę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nothing's impossible I have found &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Przekonałam się, że nie ma rzeczy niemożliwych&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;For when my chin is on the ground &lt;br /&gt;&lt;em&gt;I kiedy zaryję dziobem w glebę&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;I pick myself up, dust myself off, start all over again &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Zbieram się, otrzepuję z kurzu i zaczynam od nowa&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Don't lose your confidence if you slip &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nie trać wiary jeśli się przejedziesz&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Be grateful for a pleasant trip &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Bądź wdzięczny za miłą przejażdżkę&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;And pick yourself up, dust yourself off and start all over again &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pozbieraj się, otrzep kurz i zacznij wszystko od nowa&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Work like a soul inspired till the battle of the day is won &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pracuj jak natchniony*) póki nie wygrasz&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;You may be sick and tired but you'll be a man my son &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Może ci się chcieć rzygać ze zmęczenia, ale będziesz, synu,&amp;nbsp;kimś**)&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Don't you remember the famous men who had to fall to rise again? &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Czy nie pamiętasz tych wielkich ludzi, którzy musieli upaść, by podnieść się znów?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;They picked themselves up, dust themselves off and started all over again&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pozbierali się, otrzepali kurz i zaczęli wszystko od nowa.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________________&lt;br /&gt;*) wolałbym "natchniona", ale linijkę potem jest "synu" - musiałem zrezygnować.&lt;br /&gt;**) ale będziesz, synu, gość! - zabrzmiało mi dobrze, ale seksistowsko. Za długo w Ukeju?&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5548303495770125557?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5548303495770125557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5548303495770125557' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5548303495770125557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5548303495770125557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/09/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej Zielonej Pani'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8938423331801963618</id><published>2011-08-25T09:00:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.805Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pierwszej-lepszej</title><content type='html'>Do mojej przeprowadzki pewnie jescze będę wracał, bo jest o czym pisać. Zmiana szałasu na wigwam nie jest prosta, nawet w Ukeju. Niby raz-dwa, ale jednak nic właśnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio uczyłem się gdzie co jest w moim nowym wigwamie i oczywiście, kiedy dumny, że w ogóle znalazłem koszulę, dowiedziałem się od Najmilszej "znowu wziąłeś pierwszą lepszą" przypomniałem sobie jak bardzo niesprawiedliwie traktuje się w języku polskim to określenie. Pierwsza-lepsza to znaczy byle jaka, pierwsza z brzegu, jakakolwiek. "Kryśka wzięła sobie za męża pierwszego-lepszego" czyli byle kogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż, proszę was, nie. Żeby udowodnić, że pierwsza-lepsza to właśnie ta&amp;nbsp;najlepsza, muszę posłużyć się matematyką. Bo dowodzić najlepiej w tej dziedzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zróbmy następujące założenia: jedziemy autostradą i napotykamy na znak "Zmęczenie zabija! Zrób przerwę."*) Oki-doki, robimy przerwę. Mamy przed sobą pewien odcinek trasy, na którym znajdują się trzy knajpy. W jednej z nich planujemy stanąć. Knajpy są różnego sortu, ale nie wiemy, w jakiej kolejności są przed nami. Najlepszą oznaczmy literą A, średnią B, a najgorszą C. Jedziemy autostradą, zatem jeśli miniemy którąś z knajp, nie możemy do niej wrócić. Jak zatem dokonać wyboru? Oczywiście, metodą "pierwszej-lepszej"!&lt;br /&gt;Na czym polega metoda "pierwszej-lepszej"? Otóż oceniamy pierwszą napotkaną knajpę i stajemy w &lt;strong&gt;pierwszej&lt;/strong&gt;, która jest od niej &lt;strong&gt;lepsza&lt;/strong&gt;. Jeśli nie ma lepszej musimy, chcąc nie chcąc, zatrzymać się w ostatniej.&amp;nbsp;Proste?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto dowód:&lt;br /&gt;mamy sześć możliwości "ułożeń" knajp na naszej autostradzie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A B C -&amp;gt; wybierzemy C, pierwszą jest A, mijamy ją, B jest gorsza, musimy stanąć w ostatniej C&lt;br /&gt;A C B -&amp;gt; C jest gorsza od A, mijamy ją, stajemy w B&lt;br /&gt;B A C -&amp;gt; stajemy w A, bo jest lepsza od B&lt;br /&gt;B C A -&amp;gt; stajemy w A, bo C jest gorsze od B i je miniemy&lt;br /&gt;C A B -&amp;gt; stajemy w A, bo pierwsza lepsza od C&lt;br /&gt;C B A -&amp;gt; stajemy w B, bo pierwsza lepsza od C&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Policzcie - z sześciu możliwości 3 razy wypadło nam stanąć w A, dwa razy w B i tylko jeden raz w C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza-lepsza &lt;em&gt;rules!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Tiredness kills. Take a rest.&lt;/em&gt; znaki na brytyjskich autostradach, zachęcające do przerwy w podróży i odpoczynku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8938423331801963618?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8938423331801963618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8938423331801963618' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8938423331801963618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8938423331801963618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/08/szaman-galicyjski-i-sprawa-pierwszej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pierwszej-lepszej'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8427313489677925663</id><published>2011-08-23T14:34:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.806Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pamiętasz Katz?'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa dwóch spraw i matki chrzestnej</title><content type='html'>Sprawa pierwsza: mam internet! Od samego rana. Nim jeszcze wyszedłem do pracy - sprawdziłem - jest. O tym, jak trudno było o niego i że jeszcze sprawa nie zakończona będzie kiedy indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zaś - sprawa druga, sprawa matki chrzestnej. &lt;a href="http://paramediconboard.blogspot.com/2011/08/eska-jak-matka-chrzestna.html"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; Cre(w)master opisał swój dyżur na eSce. Jak zawsze pisze świetnie i czyta się go przednio, a skromna przy tem bestja jak mało która. Tak trzymać! Co po komentarzach widać. Jeśli chcecie w całości zrozumiec mój wpis, przeczytajcie jego notkę, moja jest rodzajem komentarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniało mi się pewne zdarzenie z mojej pracy w pogotowiu, jak najbardziej ratunkowym. Tylko wnioski jakby takie inne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez prawie 15 lat (zacząłem jeszcze jako student) pracowałem w pogotowiu. Potem zrobiłem sobie przerwę, bogdaj że pięcioletnią i powróciłem na łono karetkowe już za czasów Kasy Chorej, która postawiła wymagania przed załogami karetek R i trzeba było szukać anestezjologów, żeby miał kto jeździć. Na jednym z pierwszych dyżurów miałem przyjemność pracować z całkowitą dla mnie nowością - ratownikiem medycznym. Kierowca, pielęgniarka - wiadomo. Ale ten, to niby kto? I co umie? Młody jakiś. Przed wojskiem się chroni? Zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wezwanie było do utraty nieprzytomności. Niedziela, jakoś tak po sumie. Niedaleko, ot, jedną dolinkę przejechać, potem nad krajową "czwórką" mosteczkiem, i na następnym wierszku po prawo, dróżka sama poprowadzi. W połowie dróżki skończył się asfalt, ale kierowca jakoś poradził i ostatnie dwa kilometry przepełzliśmy polną drogą bez szwanku. Kierowca stanął ze dwieście metrów od zagrody, bo tam było już bardzo stromo i mógłby nie wyjechać. Dom stał w połowie stoku, w szczerym polu, jedno tylko drzewo rosło pomiędzy nim a zabudowaniami gospodarskimi, pewnie, żeby łatwiej było piorunom trafić. Ale widoki były piękne. Pogórze b. może nie zalicza się do parków krajobrazowych, ale panorama łagodnych wzgórz i płynącej w dole rzeki miały w sobie nieodparty urok. Tylko ciemne chmury napływające w niezłym tempie z &amp;nbsp;zachodu jakoś nie napawały optymizmem. Ratownik w szpanerskim pomarańczo-czerwonym odblasku porwał ze trzy walizy, ja wziąłem od pielęgniarki tlen, co będzie dziewczyna dźwigać, kierowca zaczął nawracać, a my ruszyliśmy ku domowi.&lt;br /&gt;W domu - niespodzianka. Nieprzytomny okazał się nieco przytomnym starszym panem, z rozpoznaną&amp;nbsp;wieńcówką, &amp;nbsp;leczoną domowym sposobem, czyli leki od dochtora raz w tygodniu, bo drogie, za to na codzień&amp;nbsp;rozszerzenie naczyń uzyskiwano prostymi związkami domowego pędzenia, ale dziś nie zażywał, bo niedziela. &lt;br /&gt;Bez wdawania się w szczegóły - pacjent po utracie świadomości, kontakt słaby,&amp;nbsp;skóra blada,&amp;nbsp;pokryta zimnym, lepkim potem, kończyny zimne, tętno na tętnicach obwodowych przyspieszone powyżej 110 na minutę, słabo wypełnione, wargi lekko sinawe, oddech przyspieszony do 32 na minutę, słyszalne bulgotanie. Zanim skończyliśmy czynności podstawowe (tlen - ratownik, ekg - pielęgniarka, wkłucie - ja) stały się dwie rzeczy. Po pierwsze - za oknem lunęło jak z cebra, przed oknem - pacjent się zatrzymał. &lt;br /&gt;Akcja resuscytacyjna odbyła się pokazowo. Zgrany zespół eRki (oni), działali jak kółka w zegarku. Wiedzieli co robić, moje komendy tylko precyzowały jak i kiedy lub ile i czego. Wszystko według aktualnie obowiązujących reguł. Ratownik spisywał się pierwszoklaśnie. Po paru minutach naszych działań pacjent zaskakiwał na moment, ale pozostawiony bez masażu zwalniał i zatrzymywał się znowu. Po którymś takim "zaskoczeniu" pojawiła się u mnie myśl - zabrać go do szpitala, natychmiast. To mniej niż piętnaście kilometrów, przeskoczymy w parę minut. I kiedy próbowałem wyrazić tę myśl słowami, ów młody ratownik medyczny spojrzał na mnie i powiedział "doktorze, spróbujmy tutaj, tu jest wygodniej". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszej chwili mnie trochę, przyznaję, rzuciło. Po pierwsze - ja tu jestem doktorem, nie? Po drugie - jak się kogoś wyjmie ze szpitalnego oddziału intensywnej terapii, gdzie jest wszystko, co może być dostępne, i wsadzi go do eRki,&amp;nbsp;to czuje się on&amp;nbsp;nieco nagi i bezbronny, bo tego nie ma, tamtego niema, noż, jezusku tłuściutki! A po trzecie - co mi tu, młody, będziesz gadał? Ja twoją matkę mogłem do cięcia cesarskiego znieczulać, jak cię rodziła. Zresztą w pierwszej chwili pomyślałem, że chodzi mu o deszcz i latanie po błocie po nosze do karetki, a potem z pacjentem nazad. Niestety, jedną z moich licznych wad jest to, że nie wierzę w moją bezgraniczną wiedzę&amp;nbsp;i nieomylność*). Zrezygnowałem z mojej koncepcji. Walczyliśmy zatem o życie pacjenta na podłodze jego białej izby przez następne półtorej godziny, eRka okazało się ma w swoich trzewiach wiele fajnych zabawek, w tym na prąd, na przykład stymulator przezprzełykowy, do których można pacjenta podłączyć i patrzeć co sie stanie.&amp;nbsp;Tu stanęło na tym, że&amp;nbsp;jako tako się ustabilizował i zawieźliśmy go do szpitala w drobnym kapuśniaczku, w który zamieniła się ulewa. A jechaliśmy powoli, jak dyskoteka za konduktem, żeby się nam tylko pacjent nie popsuł. Raz tylko zamigotał, jak nas rzuciło na przejeździe kolejowym, ale zjechaliśmy na stację benzynową, popracowali trochę i kiedy wrócił do siebie (krążeniowo) pojechaliśmy dalej. Na Izbie Przyjęć nadal był nieprzytomny, ale próbował w sposób celowy, choć na szczęście nieskuteczny, usunąć sobie sprzęt medyczny pozakładany mu w prawie wszystkie otwory naturalne&amp;nbsp;(taki anestezjologiczny szyk - w każdą dziurkę wetknąć rurkę)&amp;nbsp;oraz parę otworów zrobionych przez nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem przez te kilkanaście minut czas, żeby przemyśleć co zrobiliśmy. I z szacunkiem pomyśleć o młodym ratowniku. Jeżeli nie mogłem ustabilizować pacjenta w domu, w warunkach optymalnych - jasno, ciepło, sucho, rozłożony sprzęt i leki, dużo miejsca, dostęp do prądu - to co osiągnąłbym w pędzącej karetce, rzucany od ściany do ściany, kiedy każda czynność zabiera dwa razy więcej czasu, a dokładność jest tylko przybliżeniem? Czy piętnaście-dwadzieścia minut resuscytacji wykonywanej w&amp;nbsp;formie czynności pozorowanych, bo o większą skuteczność raczej trudno, nie spowodowałoby, że dowiózłbym warzywo?&lt;br /&gt;Albo znacznie zmniejszył szanse na późniejsze wyleczenie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośpiech jest wskazany tylko przy sprzedaży pszczół luzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze po akcji, zwłaszcza takiej, dziękowałem zespołowi. Tym razem oczywiście też, ale szczególnie ratownikowi. I od tej pory wiem już, kto to są ci czerwoni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________&lt;br /&gt;*) mimo, że jestem najlepszym anestezjologiem, pozwalam sobie czasem na jakiś mały błąd, żeby ludzi nie kłóć po oczach&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8427313489677925663?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8427313489677925663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8427313489677925663' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8427313489677925663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8427313489677925663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/08/szaman-galicyjski-i-sprawa-dwoch-spraw.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa dwóch spraw i matki chrzestnej'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-3308251880167415686</id><published>2011-07-15T11:22:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.807Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa wrócenia</title><content type='html'>Wróciłem. Było cudownie. Rodzinne wyjazdy wakacyjne, zwłaszcza kiedy nie widujemy się często z Tygryskami i Adiunktami, to jest to. Jak Prawdziwy Polak powinienem ponarzekać, że było mało czasu na pogadanie, że można by więcej i dalej w tym nastroju, ale chyba przesiąkam ukejskimi klimatami i powiem &lt;em&gt;it was not too bad&lt;/em&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pracy niespodzianka. Zastępująca mnie pani doktor - trzymajcie się dobrze - zobaczyła wszystkie historie chorób pacjentów do operacji! I poczyniła uwagi co do przedoperacyjnego postępowania. Jak to zobaczyłem o małom co nie zadzwonił z podziękowaniem. Ale usiadłem, poczekałem i mnię przeszło. Bo w zasadzie takie postępowanie to norma. Choć miła norma, nie powiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój przedwakacyjny konkurs okazał się troszkę za trudny. Zatem dodatkowe informacje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Autorem książki jest E. Hemingway, a treść ma związek i ze mną i z moimi wakacjami, a zdjęcie jest formą rebusa (przypomnę, że rozwiązanie ma sens tylko w jezyku angielskim);&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. piosenkarką jest Anna Maria Jopek. Teraz tylko tytuł płyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się odrobię napiszę więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w ogóle to mam na głowie przeprowadzkę i związane z tym przenoszenie telefonu, netu, adresów itepe, więc jakbym nie pisał, to nie znaczy, że zaginąłem w czasie i przestrzeni, tylko, że nie mam łącza. Choć biernie będę, bo czytam w pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do następnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-3308251880167415686?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/3308251880167415686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=3308251880167415686' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/3308251880167415686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/3308251880167415686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/07/szaman-galicyjski-i-sprawa-wrocenia.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa wrócenia'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8754868184207959831</id><published>2011-06-27T09:00:00.008+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.809Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my kulturnyj narod'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa wakacji</title><content type='html'>Ogłaszam, że wyjeżdżamy. Do naszej ulubionej Toskanii. Tam, gdzie będziemy, sieci nie ma. I dobrze. Za to jest wino, dobre jedzenie i to, co lubimy najbardziej - leniwe, toskańskie życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed wyjazdem zostawiam dwie zagadki. Jedna, literacka,&amp;nbsp;dla znających język angielski:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-G-Dyv0npta8/TgI2u3z_-WI/AAAAAAAAAvc/u4xRbQWUaUo/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-G-Dyv0npta8/TgI2u3z_-WI/AAAAAAAAAvc/u4xRbQWUaUo/s320/1.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Proszę podać nazwisko autora i&amp;nbsp;tytuł (angielski) utworu, który zakodowany jest na tym zdjęciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dla tych, którzy wolą język polski zagadka muzyczna. Proszę podać nazwisko wykonawczyni (polskiej) oraz tytuł jej bardzo osobistej płyty, który to tytuł jest rozwiązaniem zagadki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nie pierwsze, bo drugie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedzi przeczytam dopiero w połowie lipca, więc czasu jest sporo.&lt;br /&gt;Nagrodą za obie zagadki będzie butelka Chianti Classico.&lt;br /&gt;Miłych wakacji!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8754868184207959831?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8754868184207959831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8754868184207959831' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8754868184207959831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8754868184207959831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/06/szaman-galicyjski-i-sprawa-wakacji.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa wakacji'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-G-Dyv0npta8/TgI2u3z_-WI/AAAAAAAAAvc/u4xRbQWUaUo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5854231279449112966</id><published>2011-06-25T09:00:00.003+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.810Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa działań ubocznych leków</title><content type='html'>Dziś od rana pada. Dawno już zapomnieliśmy o słonecznym Amsterdamie, czas do pracy.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Max-fac surgeon&lt;/em&gt; czyli chirurg szczękowy ma dziś 11 przypadków na liście porannej. Od razu widać, że ktoś tu postradał zmysły. Zwłaszcza, że popołudniu na salę ostrzy sobie kły Okultysta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rachunek jest prosty jak futerał na cepy. Potrzebuję 10 minut przed&amp;nbsp;działaniem &lt;em&gt;max-faca&lt;/em&gt;&amp;nbsp;na rozmowę z pacjentem, założenie wkłucia i wysłanie go do Krainy &lt;strike&gt;Wiecz...&lt;/strike&gt; Chwilowego Snu, a kiedy on, &lt;em&gt;max-fac&lt;/em&gt;,&amp;nbsp;skończy, jakieś 5 minut zabiera mi przywołanie go, pacjenta,&amp;nbsp;z powrotem i wywiezienie do wybudzalni. Czyli razem kwadrans. Pomnożone przez 11 osób daje bez mała trzy godziny. A cała sesja ma się zamknąć w trzech i pół. Znaczy się, że on ma 45 minut. Znaczy się 4 minuty na pacjenta. Trochę zrobić w tym czasie można, ale jak w planie jest deszrotyzacja kompletna, czyli pousuwanie fafnastu zębów lub ich resztek plan wydaje się być ciut zbyt napięty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kogucik, czyli rzeczony max-fac rozpoczął zatem działalność od... zrzucenia pacjenta z zabiegu. Co prawda jednego, ale dobre i to. No, a potem poszliśmy jak przecinak w palec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nazywasz się? Masz pytanie o anestezję? Jeden ząbek tylko? Szósteczka? To może jakiś lokal starczy? Nie? Twój dentysta powiedział, że masz długie korzenie i ciasno ułożone ząbki w łuku i tylko w ogólnym da się je wyrwać? OK, jedziemy na salę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałem Kogutkowi com się dowiedział, kiwnął głową ze zrozumieniem i wziął się do roboty, jak tylko pacjentka pogrążyła się w Otchłani. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu on jest Kogutek? Bo niski jest, co akurat w Kornwalii jest wyrazem przystosowania do środowiska, bo ostatni dowiaduje się, że deszcz pada. Jest poza tym miły i szybki, mówi głośno co robi krok po kroku, a światło mu ustawiam bez szemrania, bo widok podskakującego do lampy &lt;em&gt;max-faca&lt;/em&gt; może i jest zabawny, ale przecież tak nie uchodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ząbek wyrwał zręcznie, upchał gazik, żeby nie krwawiło i puściwszy do mnie oko zapodał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wyłącz gazy, a ja jej żuchwę podtrzymam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jest?, myślę i pytająco nań patrzę. Krwawienia jakoś nie widzę, drożność dróg oddechowych moją sprawą jest, co się tak nagle ku przodowi wyrywa i chce pomagać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No, żeby jej zęby same nie wypadły pod wpływem twojej anestezji. Bo jak to można było tylko w ogólnym, to pewnikiem pod wpływem twoich czarów zęby się kurczą, korzenie skracają, a jak się taki luz pomiędzy nimi zrobi to i powypadać mogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i patrzcie. Ukejski Kogucik, a na żartach się zna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5854231279449112966?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5854231279449112966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5854231279449112966' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5854231279449112966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5854231279449112966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/06/szaman-galicyjski-i-sprawa-dziaan.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa działań ubocznych leków'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8694971436133067853</id><published>2011-06-23T09:00:00.002+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.811Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa następnego dokształtu</title><content type='html'>Znowu przerwa w pisaniu. Wynikła ona z krótkiego wypadu do Amsterdamu, o czym pisał już Abi. I to mi się w tym kapitaliźmie podoba. Są reguły, procedury i uczyć się trza. I pracodawca ma taki sam obowiązek jak pracownik, co przekłada się na to, że płaci za szkolenia. W granicach rozsądku, oczywiście. A Kongres ESA w tych granicach się mieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O kongresie pisał nie będę. Ci, którzy byli - wiedzą. Ci, którzy nie byli - widać nie chcieli wiedzieć. Ci, którzy nie są anestezjologami - nie są zainteresowani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast sam Amsterdam... to jest to. Trafiliśmy na piękną pogodę. Poza pierwszym dniem, kiedy przed południem padało dość rzęsiście (co na mieszkańcach Kornwalii nie robi dużego wrażenia, a raczej wywołuje zadane z politowaniem pytanie "i to już wszystko, co macie?") cały pobyt skąpany był w słońcu. Czy to ta pogoda, czy to, że akurat przez pół kongresu był weekend, czy sama atmosfera miasta sprawiły, że czuliśmy się jak na wakacjach. Spacerując ulicami wśród uśmiechniętych ludzi, bawiących się beztrosko na placach i w lokalach czułem atmosferę, bo ja wiem, Sopotu sprzed trzydziestu paru lat, kiedy to bywałem tam corocznym gościem. Nie ma pośpiechu, zabiegania, zaciętych twarzy. Jest piwo, wino, muzyka i luz. Wszechobecny luz. I rowery. Wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę zdjątek ze spacerów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UjYwbqmt1y4/TgIwr7JxwqI/AAAAAAAAAuo/zUjJc-3YqlM/s1600/IMG_7550.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-UjYwbqmt1y4/TgIwr7JxwqI/AAAAAAAAAuo/zUjJc-3YqlM/s400/IMG_7550.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To akurat mało zakątkowo wygląda, ale pięknie o zachodzie słońca wyglądało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nFs9Sh9gUgI/TgIw9YBCmfI/AAAAAAAAAus/UjeqlwtxlO8/s1600/IMG_7570.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-nFs9Sh9gUgI/TgIw9YBCmfI/AAAAAAAAAus/UjeqlwtxlO8/s400/IMG_7570.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby mieć temat z głowy - Red Light District. Zdjęć panienkom robić nie wolno, więc tylko jeden z domów nie-prywatnych w ujęciu ogólnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eSKjJZZpbsU/TgIxT2lTYZI/AAAAAAAAAuw/zCDI8KGKfNY/s1600/IMG_7586.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-eSKjJZZpbsU/TgIxT2lTYZI/AAAAAAAAAuw/zCDI8KGKfNY/s400/IMG_7586.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A tu przykład jak stare może współistnieć z nowym, co jednakowoż za bardzo mi do gustu nie przypadło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AN1JEFzAl34/TgIxg7Hp5KI/AAAAAAAAAu0/7I3yaKveynA/s1600/IMG_7621.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-AN1JEFzAl34/TgIxg7Hp5KI/AAAAAAAAAu0/7I3yaKveynA/s400/IMG_7621.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kanałów jest tu dużo. Najmilsza odnalazła w Amsterdamie mieszankę atmosfery Wenecji pomieszanej z Londynem. Z Wenecji kanały, choć charakter nieco inny, a z Londynu międzynarodowość, koloryt i język angielski. Tu każdy lub prawie każdy mówi po angielsku. Kiedy przyjechaliśmy na dworzec kolejowy i szukaliśmy miejsca, gdzie można kupić bilety tramwajowe, zagadnęliśmy ciecia, który znudzony siedział i powoli patrzał wokoło. Już się przygotowywałem do mimicznego przedstawienia problemu, a tu cieć spokojnie, zrozumiale i po "naszemu" udzielił nam potrzebnych wskazówek. Podobnie było w kiosku, restauracjach i sklepach. Z tym, że w restauracjach z argentyńskimi stekami (Abi, wiadomo) obsługa była polska. Taki lokalny zwyczaj, chyba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-v98lOHgKgHk/TgIy-IDjb-I/AAAAAAAAAvA/xh0nTDjHY0E/s1600/IMG_7636.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-v98lOHgKgHk/TgIy-IDjb-I/AAAAAAAAAvA/xh0nTDjHY0E/s400/IMG_7636.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Taki fajny domek. Znalazł się tu tylko dlatego, że mi się bardzo spodobał. Ma coś z Wenecji, czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nE7Rm4a21FU/TgIzPv08u3I/AAAAAAAAAvE/VIIGv1N_rEU/s1600/IMG_7645.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-nE7Rm4a21FU/TgIzPv08u3I/AAAAAAAAAvE/VIIGv1N_rEU/s400/IMG_7645.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mają ruchome mosty. Nie zwodzę, naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jNtoihtRn5c/TgIzd0Fy3WI/AAAAAAAAAvI/YwdGasJ2qJA/s1600/IMG_7652.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-jNtoihtRn5c/TgIzd0Fy3WI/AAAAAAAAAvI/YwdGasJ2qJA/s400/IMG_7652.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barki na kanałach. Ciekawe, jak się w nich mieszka. Ogródeczki jak w Kornwalii, na dwie doniczki,&amp;nbsp;góra trzy.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wZcCYy1wCRU/TgIzytm_ssI/AAAAAAAAAvM/PJxI0vIriJk/s1600/IMG_7694.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-wZcCYy1wCRU/TgIzytm_ssI/AAAAAAAAAvM/PJxI0vIriJk/s400/IMG_7694.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wspominałem już, że tu dużo kanałów jest? No, to wspominam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może pokuszę się o jedną uwagę kongresową, tak na marginesie. Były na kongresie stanowiska narodowe. Towarzystwa anestezjologiczne z poszczególnych krajów prezentowały się i swoje kraje. Cud, miód, ultramaryna. Poszliśmy oczywiście zobaczyć, z patriotycznego obowiązku, stanowisko PTAiIT.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszym dniu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-z-wB8ZRQ5xs/TgI0Yuz9EjI/AAAAAAAAAvQ/K0FQr_rQ-D8/s1600/IMG_0230.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-z-wB8ZRQ5xs/TgI0Yuz9EjI/AAAAAAAAAvQ/K0FQr_rQ-D8/s320/IMG_0230.JPG" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;służyło tylko jako miejsce odstawiania pustych naczyń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dwa dni później:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jiWRQgJUjww/TgI1AuHuvlI/AAAAAAAAAvU/8QVDrT4i-e0/s1600/IMG_0237.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-jiWRQgJUjww/TgI1AuHuvlI/AAAAAAAAAvU/8QVDrT4i-e0/s320/IMG_0237.JPG" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;pojawiły się na stoliku cukierki. Znak, że ktoś jednak był. Ja dałem za wygraną, ale Abi poszedł jeszcze raz. Były trzy panie. Jedna starsza i dwie młode. Starsza wyjaśniła po angielsku, że ona ma paru przyjaciół Polaków, ale z PTAiIT nic wspólnego nie ma, jedna z młodych zaś po polsku poinformowała Abiego, że "mama gdzieś poszła, ale pewnie wróci". Rewelacja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok było stanowisko Rumunii. A stanowisko Rumunii wyglądało tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FdNKx6a6x-o/TgI1xF8pQTI/AAAAAAAAAvY/2Kyn9potiAM/s1600/IMG_0231.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-FdNKx6a6x-o/TgI1xF8pQTI/AAAAAAAAAvY/2Kyn9potiAM/s400/IMG_0231.JPG" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;a ten gościu po lewej częstował niezłym winem. Białym i czerwonym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle o Amsterdamie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8694971436133067853?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8694971436133067853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8694971436133067853' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8694971436133067853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8694971436133067853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/06/szaman-galicyjski-i-sprawa-nastepnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa następnego dokształtu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UjYwbqmt1y4/TgIwr7JxwqI/AAAAAAAAAuo/zUjJc-3YqlM/s72-c/IMG_7550.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1201905485396324524</id><published>2011-06-09T09:00:00.007+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.812Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa spokojnego kolorektala</title><content type='html'>Przychodzę dziś do pracy na luzie, bo nic na liście poważnego nie mam. Taki papierzasty dzień. A kupka papierów nie za duża, bo zawsze staram się drobnymi kroczkami, ale stale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U swojego biurka siedzi Kolorektal. Na moje wesołe &lt;em&gt;top of the morning&lt;/em&gt; ledwo coś burknął i wielką kupę żółtych papierów przewala. Chciałem zagaić, jak zwykle pogodnie, co słychać, ale w pół zdania spojrzał na mnie jak na wyskrobany płód*), więc zamilkłem, przysiadłem cichutko u siebie i wziąłem się za swoją robotę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogdaj nazywa się do &lt;em&gt;przeprowadzanie dowodu z dokumentów&lt;/em&gt; czyli kwalifikacja pacjentów do zabiegu na podstawie przesłanych nam papierów. Jezusku tłuściutki, jakie farmazony ludzie wypisują! - Choruje na coś? &lt;br /&gt;- Patrz leki.&lt;br /&gt;- Co w lekach? Jeden preparat zarejestrowany dla&amp;nbsp;sześciu różnych chorób. I bądź tu mądry. &lt;br /&gt;Trzy leki przeciwpadaczkowe, a w rubryce "padaczka" ptaszek, że nie ma. No, nie ma, bo leki bierze. Po to je dostała, żeby padaczki nie mieć, to jak bierze, to nie ma. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie o tym miało być, tylko o Kolorektalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzi zatem za moimi plecami, papierami przerzuca nerwowo, coś tam do siebie mruczy. Rzuciłem okiem, czy aby piany nie toczy, ale nie. Luzik. Napisał jakiegoś emila, wysłał i dalej burczy. Się nie odzywam, bo jeszcze mnie się dostanie. Nagle drzwi się otwierają i wchodzi nie kto inny jak nasza Barbie umiłowana, mateńka nasza administracyjna. Kolorektal nagle uśmiechnął się od ucha do ucha, prosił siedzieć, o kawusię abo i herbatkę czy przynieść zapytał. I zaczął Ba(r)bie tłumaczyć, jak chłopu na&amp;nbsp; miedzy, posiłkując się przerzucanym uprzednio w nerwach papierami w czym rzecz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A rzecz się ma cała tak, że on ludności tutejszej i napływowej rury Hi-Tech do zadków wraża, na ekran telewizora się podziwa i potem co zobaczy to opisuje, a jak mu się coś nie spodoba, to nożem elektrycznym tak zgrabnie wycina, że co brzydkie wytnie, a dziury w kiszce nie zrobi. Potem co wyciął do inkszych doktorów uczonych wysyła, żeby mu powiedzieli, co wyciął. I pacjenta zaprasza znowu, żeby mu powiedzieć, co dalej ma z tą kiszką czynić. Czasem pacjent musi co roku się stawić, coby mu w kiszkę zajrzeć. Ot, taka dola Kolorektali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barbie słucha, głową kiwa, jakby rozumiała, o czym mowa. I tu łagodnym łukiem Kolorektal przeszedł do drażliwego punktu pogawędki. Otóż przychodzą - mówi - pacjenty, a ja nie mam ani moich notatek, com je przy badaniu poczynił, ani wyniku, co to go uczone doktory przysłały. Bo Administracja, pod dowództwem Barbie, nie przygotowuje tego, co mu trza. I Zonk. Pacjent przyjeżdża, a on mu nic powiedzieć nie może, ponad to, żeby przyjechał jeszcze raz, w terminie późniejszym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barbie zapłonęła świętym**) oburzeniem. To nie jest wina administracji! Kolorektal daje za krótkie terminy, tylko sześć tygodni, one się nie wyrabiają!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolorektal spokojnie wyjaśnił, że listy przyjęć pacjentów przygotowuje administracja, a nie on, więc nie do niego ta mowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barbie pomyślała nad tym chwilkę i mówi: "to powiedz mi, kto takie felerne listy przygotowuje?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Listy są pisane w programie komputerowym do obsługi Centrum i ani charakteru pisma ani podpisu określić się nie da - Kolorektal tłumaczył cierpliwie - zatem to Barbie, jako kierowniczka tych hmm... kobiet powinna wiedzieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja - dumnie wyprostowała się i uniosła głowę Barbie - mam własny pokój i nie widzę co robią inni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barbie, ja potrzebuję wyniku hist-pat***) i moich notatek, które są w historii choroby, inaczej wizyta pacjenta nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież jak pacjent przyjdzie, to możesz zadzwonić do nas i my te notatki i wyniki znajdziemy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak zrobiłem! Pielęgniarka zadzwoniła do was, jedna taka odebrała i powiedziała, że nie ma i nie wie skąd się to bierze. Pielęgniarka zasugerowała, że może z pracowni hist-pat, gdzie się te badania robi. Z tym, że jedna taka nie wiedziała, która to pracowania. To może ja zadzwonię, bo wiem? - niebacznie podrzuciła myśl pielęgniarka. Oj, tak, zadzwoń - radośnie odrzekła jedna taka i odłożyła słuchawkę. Kolorektal i pacjent siedząc w sali endoskopowej czekali pół godziny, ale wynik pielęgniarka wydzwoniła. Czas był tak krótki, bo faksy są tu dość popularne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No widzisz! Radość Barbie nie miała granic. Ja ci załatwię, żebyś zawsze mógł się do tej pracowni dodzwonić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale chodzi o to, żebym ja te wyniki miał gotowe, a nie żebym dzwonił i tracił czas przeznaczony na badanie. Zatem potrzebuję wyniku hist-pat i moich notatek, które są w historii choroby wcześniej, inaczej wizyta pacjenta nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To może zadzwonisz dzień wcześniej? Barbie miała proste rozwiązania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to jest wasze zadanie, Barbie. Ja robię coś innego. I powtarzam potrzebuję wyniku hist-pat i moich notatek, które są w historii choroby, inaczej wizyta pacjenta nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesz, Kolorektal, ja mam dziesięć osób pod sobą, ja nie wiem, kto miałby to robić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebuję wyniku hist-pat i moich notatek, które są w historii choroby, inaczej wizyta pacjenta nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdybyś tak ty....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebuję wyniku hist-pat i moich notatek, które są w historii choroby, inaczej wizyta pacjenta nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ja się zastanowię...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko pamiętaj, ja potrzebuję wyniku hist-pat i moich notatek, które są w historii choroby, inaczej wizyta pacjenta nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barbie wyszła. Kolorektal spojrzał na mnie, pokiwał smutnie głową i napisał do Generalnego, że prosi o zwołanie zebrania w sprawie administracji. Poczym stwierdził, że emocji na dzisiaj ma dość i poszedł do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ani razu nie przeklął. Profesjonalizm i cierpliwość splecione nierozerwalnym węzłem. I anielski spokój. No, takiego mam Kolorektala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________&lt;br /&gt;*) mogłoby być, że jak na kupę, ale że on kolorektal, to dlań owa jako ten chleb powszedni, czyli grozy sytuacji bym nie oddał&lt;br /&gt;**) w płomieniu świętego oburzenia, na granicy widoczne jest błękitne halo, w zwykłym oburzeniu płomień jest tylko czerwony.&lt;br /&gt;***) histopatologia, mikroskopowe badanie wycinków&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1201905485396324524?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1201905485396324524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1201905485396324524' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1201905485396324524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1201905485396324524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/06/szaman-galicyjski-i-sprawa-spokojnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa spokojnego kolorektala'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-316712772240038051</id><published>2011-06-05T18:17:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.812Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa dokształtu</title><content type='html'>Pojechaliśmy na dwudniowy dokształt korporacyjny do Bournemouth. Takie dość duże (ok. 160 tys. mieszkańców) miasto w Dorset. I, jak na Ukej, stosunkowo młode. Okolice ujścia rzeki Bourne były niezamieszkane, pojawiali się tu tylko poszykiwacze torfu, rybacy i przemytnicy. Dopiero w 1809 roku powstał tu pierwszy pub, &lt;em&gt;The Tapps Arms&lt;/em&gt;, a pierwszymi osadnikami - poza karczmarzem -&amp;nbsp;było małżeństwo Tregonwell. On był emerytowanym oficerem, a postanowił zająć się czymś, co dziś nazwalibyśmy "organizacją wypoczynku". Kupił ziemię i wybudował wakacyjne wille. Na spółkę z oberżystą zasadzili setki pinii, tworząc osłoniętą przed wiatrem aleję wiodącą na plażę. Nazywa się ona &lt;em&gt;Aleją Inwalidów,&lt;/em&gt; bo w okolicy zaczęli osiedlać się inni emerytowani wojskowi, często właśnie inwalidzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto rozwijało się spokojnie przez następne dwieście lat i mamy to co mamy. To znaczy nie wiemy, co mamy, bo w około powstały także inne osady i wraz z nimi niejakie nieporozumienia. I tak Uniwersytet w Bournemouth, jest &lt;em&gt;de facto&lt;/em&gt; w Poole, lotnisko Bournemouth jest w Hurl, w obwodzie Christchurch, orkiestra symfoniczna z Bournemouth jest w Poole, ale za to Zatoka Poole nazywana jest przez wszystkich Zatoką Bournemouth. I jest fajnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad morzem jest&amp;nbsp;jedna z najdłuższych piaszczystych plaż w Ukeju, licząca 7 mil (11 km). Na przeciwko wcina się w morze*) półwysep, na końcu którego leży miasteczko Swanage. Od niego na zachód ciągnie się przez 95 mil (154 km) Wybrzeże Jurajskie (&lt;em&gt;Jurassic Coast&lt;/em&gt;). &amp;nbsp;W skałach klifów można znaleźć skamieliny z triasu, jury i kredy (250 - 65 mln lat temu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hotel, jedzenie i szkolenie bardzo dobre, to trzeba im przyznać. Pogoda raczej zachęcająca do spacerów nad morzem niz do siedzenia na wykładach, ale trudno, jak mus to mus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając miałem okazję rzucić okiem na Stonehenge, koło Salisbury w hrabstwie Wiltshire. Podobno najlepiej widać je własnie z drogi, bo podejść blisko i tak nie można.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę fotek z wyprawy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KdaUy9RfCV0/Teu1PXqf6lI/AAAAAAAAAuM/cJvy2u0nCk4/s1600/IMG_1556_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-KdaUy9RfCV0/Teu1PXqf6lI/AAAAAAAAAuM/cJvy2u0nCk4/s400/IMG_1556_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Plaża i molo, na którym jest teatr i restauracja. Restauracja oczywiście "kryta", tak, że można w niej siedzieć także w czasie normalnej, angielskiej pogody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WlOHUyegHOo/Teu1jOjiWeI/AAAAAAAAAuQ/2I3Y8zk3xjA/s1600/IMG_1558_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-WlOHUyegHOo/Teu1jOjiWeI/AAAAAAAAAuQ/2I3Y8zk3xjA/s400/IMG_1558_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest lato. Dowód na przytoczoną tezę: świeci słońce, są fale, ludzie kąpią się w morzu. A to było po 18:00.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nqHo5si5Zng/Teu2SlPpokI/AAAAAAAAAuU/8vny2dysVn0/s1600/IMG_1563_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-nqHo5si5Zng/Teu2SlPpokI/AAAAAAAAAuU/8vny2dysVn0/s400/IMG_1563_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Mieliśmy okazję trafić na &lt;em&gt;hen night&lt;/em&gt;, czyli wieczór panieński. Organizuje to panna młoda z druchnami, zazwyczaj na wesoło - tu, jeśli powiększycie zdjęcie, można przeczytać na podkoszulkach, wykonanych specjalnie na tę okazję: "matka pana młodego", "druhna", "matka panny młodej" lub po prostu imię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pgD5iSPZe7o/Teu3WH81TYI/AAAAAAAAAuc/rgG0GglpwDY/s1600/IMG_1564_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-pgD5iSPZe7o/Teu3WH81TYI/AAAAAAAAAuc/rgG0GglpwDY/s400/IMG_1564_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jest morze, jest molo, jest plaża, musi być karuzel. No i jest. Im bardziej błyszczący, świecący i głośny tym lepszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oZk2O6Dxd6U/Teu3zX2cxBI/AAAAAAAAAug/q4C4okwSSYc/s1600/IMG_1566_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-oZk2O6Dxd6U/Teu3zX2cxBI/AAAAAAAAAug/q4C4okwSSYc/s400/IMG_1566_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Park w środku miasta, miejsce, od którego wszystko się zaczęło. To czarne coś na środku to miejsce na &lt;em&gt;Bournemouth Eye&lt;/em&gt;. To nie to samo, co londyńskie Oko, które jest wielkim "diabelskim młynem". Tu Oko to wypełniony helem balon, który unosi się na uwięzi ze stalowej liny na wysokość 390 stóp (120 m). Widok musi być niesamowity, ale akurat było nieczynne. Urwał się, czy jakoś tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego tygodnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________&lt;br /&gt;*) OK, nie w morze tylko w Kanał&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-316712772240038051?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/316712772240038051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=316712772240038051' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/316712772240038051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/316712772240038051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/06/szaman-galicyjski-i-sprawa-doksztatu.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa dokształtu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-KdaUy9RfCV0/Teu1PXqf6lI/AAAAAAAAAuM/cJvy2u0nCk4/s72-c/IMG_1556_resize.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4246932965170078799</id><published>2011-05-31T18:55:00.002+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.813Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej wizyty</title><content type='html'>Nie pisałem, bo jak zdradził Abnegat, wybraliśmy się do niego w odwiedziny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha! Łatwo powiedzieć, 400 mil z okładem czyli prawie 650 km w jedną stronę. I co? I poszło jak po sznurku. Po raz kolejny czuję potrzebę pochwalenia ukejskich autostrad czy tez koncepcji posiadania autostrad w ogóle. Bez przekraczania przepisów, z dwoma postojami na kawę i siusiu, mimo nie najlepszych warunków atmosferycznych, jechaliśmy siedem godzin w każdą stronę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie - to Abi z AS Ptysiem mieli tym razem nas odwiedzić, ale zmieniliśmy plany. I w sumie dobrze, bo jadąc do nich widzieliśmy dwa śliczne koreczki, jeden na poziomie Bristolu, a drugi pod Birmingham, takie po jakieś parę mil długości, a wracając jeden, ale za to duży, może 6-7 milowy, w Somerset, z tym, że za każdym razem były na "tej drugiej nitce", czyli akurat oni by w nich utknęli.&lt;br /&gt;Biorąc pod uwagę, ze 650 km to tak jak z Krakowa do Władysławowa, to jednak nie sadzę, ze dałbym radę tę trasę przejechać w siedem godzin, bez łamania przepisów i narażania życia i zdrowia. O wygodzie jazdy nie wspominając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O domu Abi pisał, więc tylko skomplementuję go (znaczy - dom), że brytyjski, ale urządzony (w tej części, w której urządzony) ślicznie i po polsku. A budowlano-montażowe talenta Abiego nas zaskoczyły. Przecie nie chirurg. Naprawdę, pozazdrościć. I kopnąć w &lt;em&gt;sempiternę&lt;/em&gt; tych, którzy mówią stale, że jak Polak w Ukeju to stoi na zmywaku i mieszka po sześciu w &lt;em&gt;basemencie&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz najważniejsze. Te dwa dni luzu i słodkiego lenistwa w tak doborowym towarzystwie to najlepszy sposób na spędzenie długiego weekendu. Serio, serio. Do tego wikt i &lt;strike&gt;opier&lt;/strike&gt;.. opijunek i nie tylko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od tajskiej zupy, ale nie tej, która Abi opisywał, tej z kokosowym mleczkiem i krewetkami, ale innej, bezmleczno-kurczaczej, ostrej w stopniu wręcz doskonałym, łagodzonej kromeczką wieloziarnistego chleba. Zjadłem michę tej pychotki i tylko myśl o czekającym na swoją kolej następnym daniu powstrzymała mnie przed dokładką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A następnym był baranek. Sto sześćdziesiąt stopni, pięć godzin i dwie szczodre garści ziołowej mieszanki zrobiły swoje. Z wierzchu leciutko przypieczony, żeby wszystkie smakowitości pozostały w środku, a wewnątrz jasny i kruchy, rozpływający się w ustach, czosnkowo-rozmarynowy - czysta poezja. Wiem, co piszę, bo sam walczę z &lt;em&gt;łowieckami&lt;/em&gt; w kuchni bez takich efektów. W eRPe, w naszej okolicy, zdobycie świeżej i młodej baraniny było marzeniem ściętej głowy, a to co jako baraninę sprzedawano, było chyba mięsem z tryka ubitego na 30 sekund przed naturalnym zgonem ze starości*). W Ukeju jagnięciny jest sporo i tu dopiero na serio mam okazję stanąć oko w oko z solidnym udźcem. Ale daleko mi do kunsztu Abiego. Z gulaszem jakoś poradzę, ale dobrze przyrządzić pieczyste... oj, muszę jeszcze poćwiczyć. Do baranka ziemniaczki polane tym, co z baranka wypłynęło w czasie pieczenia plus owe niewielkie, acz nieodzowne, kawałeczki zeskrobane przez gospodarza z dna formy. To jest coś, po czym zapomina się, że trzeba po to jechać te 650 km.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na deser ciasteczko, nasze ulubione, beza zawijana z kremem i orzechami w mnóstwie owoców i pod płaszczykiem bitej śmietany. I kawa. Dużo dobrej kawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wymaga chyba specjalnego podkreślenia, że wszystko to podlane zostało przednim czerwonym winem w ilościach polskich standardowych. Podobnie jak Abi przekonuję się do win z Nowego Świata (nie tego we Warszawie, oczywiście). Te były z kraju kiwi i kraju kangurów (McLaren Valley). Nie dziwota, że pasowały, oni &lt;em&gt;owców&lt;/em&gt; też mają pełno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wieczorem... Wieczorem zorganizowało nam Gospodarstwo "wieczór rzymski". Głównie dlatego, że było tylko jedno krzesło, więc trzeba było rozpostrzeć się na kocach i poduchach. Z głośniczków sączył się przyjemny jazzik, z kieliszków sączyliśmy dalsze porcje czerwonego wina, rozmowa takoż sączyła się leniwie, aż tu nagle pokazały się &lt;em&gt;vety&lt;/em&gt; i to jakie! Nie będę szczegółowo opisywał owych słodkości i bakalijek rozkosznych, owych delicji, do których Gospodyni tak uroczo zachęcała, że ślinka ciekła i człek się oblizywał,&amp;nbsp;i tylko myśl przebiegła przez objedzony mózg, że &lt;em&gt;żałko&lt;/em&gt;, iż człowiek nie może tyle, co kiedy był młody! Dość na tem, że dopiero w drodze powrotnej Najmilsza zeznała, że Gospodarz rankiem się przyznał, że miał jeszcze jeden przysmak, alem ja go nie dostrzegł, choć pono był na pierwszym planie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano zaczęliśmy od nowa. Abnegackie krewetki w nowym wydaniu, tym razem nie w pomidorach, a - jak to mówią w nowoczesnej kuchni - na posłaniu z duszonych na maśle porów. Potem taca serów i leciutki podkład z białego wina. I rozmowy, toczone wolno, bez pośpiechu, wirujące jak dym z papierosa**), błądzące to tu, to tam. Wspomnienia dobrych czasów i plany na nadchodzące dobre czasy. Powiem Wam, że to lepsze niż poranna dawka betablokerów***).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poranek łagodnie przeszedł we wczesne popołudnie i na stole między nami pojawiła się zupa Chorizo, po której miejsce zajęła sałatka z wędzonej ryby, rukoli, ogórka i pomidorków. A potem zaatakowały stół kurczacze udka i podudzia marynowane przez dobę w miodzie z curry i cynamonem (Abi) oraz sajgonki (AS Ptyś), nie marynowane, tylko świeżutko usmażone oraz towarzysząca im sałatka z własnoręcznie przyrządzonym przez AS Ptysia &lt;em&gt;dressingiem&lt;/em&gt;. Jogurt naturalny i czosnek. Tylko. Ale sztuką tak przyrządzone, że palce lizać. Wraz z opadaniem słońca, co akurat z domu Gospodarstwa widoczne jest akuratnie, wino ściemniało ponownie do czerwonego i gdzieniegdzie pojawiły się drinki. I rzecz jasna, jako że rzecz dzieje się w Anglii, cydr. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano trzeba było się zbierać do powrotu. Zatem pełne angielskie śniadanie - kiełbaski podsmażone bez tłuszczu, jaja, pomidory, fasolka w sosie, boczek kruchutki i delikatny, a do tego grzyby na masełku. I kawa. Pyszna, mocna, z moim ulubionym brązowym cukrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga powrotna bez powikłań. Lało w miejscach typowych,&amp;nbsp;do północnych granic Somerset, czyli połowę drogi, potem niebo prawie-że błękitne aż do naszej Kornwalii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki zacni Gospodarze. Teraz kolej na nas. Postawiliście poprzeczkę bardzo wysoko, trudno będzie. Ale damy radę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________&lt;br /&gt;*) fakt, ze świadectwo weterynaryjne podpisane było przez Chama, syna Noego, jest chyba tylko zbiegiem okoliczności i przypadkową zbieżnością nazwisk.&lt;br /&gt;**) jakkolwiek nikt nie palił&lt;br /&gt;***) leki przeciwnadciśnieniowe&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4246932965170078799?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4246932965170078799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4246932965170078799' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4246932965170078799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4246932965170078799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej wizyty'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-350733001751429349</id><published>2011-05-24T09:00:00.003+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.814Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa zębowa</title><content type='html'>Narzekał Abnegat, narzekałem ja na ukejskie stomatolożki. Jakoś z facetami od zębów kłopotów nie mam. A jak przyszła baba, to niech ją chudy bocian!&lt;br /&gt;Coś tam powiedziałem w domu na ten temat, a tu Najmilsza uśmiechła*) się tajemniczo, powędrowała do swojego komputera i przyniosła mię gazetę. Papierzaną. Zrobiłbym skan, ale za duża, wielkości, no, Wyborczej. I tam, na pierwszej stronie wywalony artykuł o... dentystce z Polski, co narobiła wiochy. I pełnoekranowe zdjęcie.&lt;br /&gt;Nasamprzód nie przerwała czynności medycznych, kiedy jej pacjentka zemdlała z bólu. Tu nawet ją rozumiem, jak nietomna, to nie boli, rwać i borować ile wlezie. Ale niesmak pozostał. &lt;br /&gt;Potem inna jej pacjentka połknęła cuś, co nie jest wyraźnie określone, poza stwierdzeniem, że to była część instrumentu, co to go owa dentystka używała. Widocznie część małą była, ruchomą i tanią, to co pacjentkę straszyć, a strata niewielka, więc doktórka nic nie powiedziała.&amp;nbsp;A powinna.&lt;br /&gt;Znowuż następnie przyszedł pacjent, co miał padaczkę i jej na fotelu dostał drgawek. Doktórka, pewnie zorientowawszy się, że borować w ruchomym celu trudno będzie, zwłaszcza, że zęby zaciskał złośliwie, sobie poszła, zleciwszy pomocy stomatologicznej, zajęcie się pacjentem. Co ta uczyniła wraz z miejscowym manago i cudownie uleczyła chorego dając mu&amp;nbsp; &lt;strike&gt;bulio&lt;/strike&gt;.. tlenu i odsyłając do szpitala.&lt;br /&gt;I jeszcze przyszła matka z 13 letnią dziewczynką,&amp;nbsp;a pani stomatolog wyharatała dziecku zęba, choć matka nie wyraziła zgody na ten czyn brutalny. Ale, co tam nieuczona matka wie, nie?&lt;br /&gt;Prawie-że na końcu przyszedł ten, co to miał drgawki i znowu&amp;nbsp;na fotelu&amp;nbsp;dostał, ale progresja była, bo dostał dwa razy. I znowu stomatolożka wyszła, a kłopot zwaliła na personel pomocniczy, któren to doświadczenie niejakie przecież już miał, a pani doktór nadal&amp;nbsp;żadnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;General Dental Council&lt;/em&gt;, czyli tutejsza Izba Lekarska dla Dentystów, na razie zawiesiła panią w czynnościach zawodowych i sprawę bada. A pani doktór nadal pracuje, ino jako pielęgniarka stomatologiczna (znaczy się, po polsku - pomoc, bo przecież dyplomu pielęgniarki nie ma). A lud okoliczny prasie się skarży, że ona pracuje pod nadzorem pana stomatologa z Niemiec, co też jakieś wyroki za &lt;em&gt;professional&lt;/em&gt; &lt;em&gt;misconducts &lt;/em&gt;(czyli brzydkie zachowanie zawodowe) ma i strach się bać, bo ze strachu zęby ich jeszcze bardziej bolą.&lt;br /&gt;W naszej prasie napisano by Elżbieta Z-S., tu podano wszystkie nazwiska, adresy i tepe. Ja się od podania nazwiska powstrzymam, ale kto ciekawy może znaleźć szczegóły &lt;a href="http://www.thisiscornwall.co.uk/news/Dentist-worked-patient-fainted/article-3463990-detail/article.html"&gt;tu&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i &lt;span id="goog_1531050320"&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.thisiscornwall.co.uk/news/Alarm-suspended-dentist-returns-nurse/article-1284810-detail/article.html"&gt;tu&lt;span id="goog_1531050321"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;em&gt;English is essential&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może więc nie tylko brytyjskie stomatolożki czytają inne książki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu przypomniała mi się moja własna sprawa, którą dla naprzykładu przytoczę. Otóż w pierwszym miesiącu pracy w tutejszym szpitalu też miałem pacjentkę, która w dzieciństwie cierpiała na padaczkę, ale od siedmiu lat&amp;nbsp;była bezobjawowa i nawet leków nie zażywała. A po krótkim zabiegu dostała regularnego napadu drgawek, a potem drugiego i trzeciego. Zająłem się stabilizacją czego tam trzeba w takich wypadkach, a kiedy już w miarę było dobrze zadecydowałem, że poobserwujemy chorą w naszym centrum i będzie dobrze. Ale mój &lt;em&gt;clinical lead&lt;/em&gt; czyli pielęgniarka przełożona (?), prywatnie panikara do kwadratu,&amp;nbsp;zadzwoniła do Królewskiego Szpitala i &lt;em&gt;ambulance&lt;/em&gt; kobitkę ciupasem odwiozło 50 km. na tutejszy SOR.&amp;nbsp;Po 4 godzinach obserwacji, w wykonaniu&amp;nbsp;Pakistańczyka dwa lata po dyplomie,&amp;nbsp;wysłali ją do domu. Zrobił się z tego &lt;em&gt;clinical incident&lt;/em&gt; i mnie też zarzucono, że nie zadzwoniłem po karetkę osobiście i chciałem obserwować chorą u nas. Na swoją obronę powiedziałem, że nie wiedziałem gdzie dzwonić, bo w czasie wprowadzenia nikt mi tego&amp;nbsp;nie powiedział. Pół godziny trwało ich bicie się w piersi, że narazili mnie na stres niewiedzy, a następnego dnia dostałem trzystronicową instrukcję z numerami telefonów, faksów i emilii. Takie tu są obyczaje.&lt;br /&gt;________________________________________&lt;br /&gt;*) &lt;em&gt;uśmiechła&lt;/em&gt;, bo to był mały uśmieszek, jakby był duży, to by się uśmiechnęła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-350733001751429349?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/350733001751429349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=350733001751429349' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/350733001751429349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/350733001751429349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-zebowa.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa zębowa'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-6015078801432243861</id><published>2011-05-22T09:00:00.003+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.815Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa języka klasowego</title><content type='html'>Wspomniałem, że mamy trochę nowych doktorów. I zdarzyło się, że jeden z nich, nie-brytyjczyk,&amp;nbsp;na sali operacyjnej opowiedział dowcip. Pozwolę sobie go tu przytoczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wszyscy znamy Króliczka Duracell. W dziesiątkach reklamowych spotów w TV, po włożeniu bateryjki Duracell, mógł on biegać, wiosłować, wspinać się i robić mnóstwo rzeczy dłużej i szybciej niż wszystkie inne króliczki wyposażone w baterie innych producentów.&amp;nbsp;Kiedy one padały wyczerpane, on mógł &lt;u&gt;to go, to go, to go&lt;/u&gt;! Obecnie z przykrością musimy poinformować Was, że Króliczek Duracell zmarł.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tytułem wstępu. Ten dowcip zasadza się na wielorakim znaczeniu słów. Otóż w oryginalnym haśle Króliczek Duracell mógł &lt;em&gt;to go, to go, to go! &lt;/em&gt;Co może znaczyć &lt;em&gt;iść&lt;/em&gt;, ale też w ogóle robić to co akurat robił.&lt;br /&gt;Cd dowcipu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ktoś przez pomyłkę włożył mu bateryjkę "do góry nogami" (czyli zamienił bieguny) i biedny Króliczek zaczął &lt;u&gt;to come, to come, to come!&lt;/u&gt; , i umarł z wyczerpania.&amp;nbsp;'To come'&lt;/em&gt;&amp;nbsp;w angielskim jest odwrotnością&lt;em&gt; 'to go'&lt;/em&gt; i oznacza &lt;em&gt;przychodzić,&lt;/em&gt; ale może też znaczyć &lt;em&gt;mieć orgazm,&lt;/em&gt;&amp;nbsp;co z biedą można przybliżyć po polsku&amp;nbsp;jako &lt;em&gt;dochodzić&lt;/em&gt;, żeby pozostać w kręgu 'chodzenia'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowcip taki sobie, mnie ucieszył, bo go zrozumiałem*).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mnie zdziwiło, to fakt uznania go za &lt;em&gt;offensive&lt;/em&gt; przez pielęgniarki. Opowiedzenie na głos, publicznie, w obecności czterech osób (trzy kobiety plus mężczyźniany anestezjolog) i śpiącego głęboko pacjenta, dowcipu o takim podtekście jest STRASZNE! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I naszła mnię taka oto refleksja: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam z czasów, kiedy pracowałem w NI, że mój szef, najbardziej luzacki lekarz w Ukeju, jakiego dane mi było spotkać, kiedy miał powiedzieć jakieś "brzydkie" słowo (np. ulubione w eRPe &lt;em&gt;shit&lt;/em&gt;) zawsze sciszał głos, mówił prawie szeptem i zasłaniał usta, rozglądając się, czy aby kto nie słyszy. Nie przypominam sobie &lt;u&gt;ani jednego&lt;/u&gt; wypadku, żeby powiedział cokolwiek, co mogłoby być podciągnięte pod przeklinanie, przy pielęgniarkach, nie mówiąc już o kobietach-lekarzach ukejskich. Nigdy nie wyraził złego zdania o żadnym innym lekarzu, a szczytem jego niezadowolenia było "&lt;em&gt;on jest, no wiesz,&amp;nbsp;dziwny**)&lt;/em&gt;". Jeśli zdarzyło się mu powiedzieć "&lt;em&gt;sam wiesz, jaki on jest"&lt;/em&gt; było to odpowiednikiem wypowiedzi Capo di tutti capi, że gościa należy się pozbyć.&lt;br /&gt;Błądząc w pamięci nie znajduję takiej sceny, bym słyszał przekleństwa, nawet z pozoru najniewinniejsze, w pracy. Kiedyś mojej ODP wyrwało się jakieś &lt;em&gt;shit&lt;/em&gt; i kiedy zorientowała się, że to usłyszałem, chyba z pięć minut mnie przepraszała i pytała, czym aby zdolny do dalszej pracy po tym szoku.&lt;br /&gt;Raz jedna z pacjentek w czasie wybudzania nieco się pobudziła (zawsze twierdzę, że chirurdzy nie potrafią dawać porządnej sedacji) i rzuciła słowo &lt;em&gt;f***ing&lt;/em&gt; cośtam. Wierzcie mi, że do końca jej pobytu lepiej by dla niej było gdyby nawaliła wieką kupę na środku wybudzeniówki, niż wyraziła się w ten sposób. Pielęgniarki traktowały ją dokładnie jak właśnie wielką, śmierdzącą kupę. Ale żadna z nich nie powiedziała ani jednego złego słowa, bez względu na to, co sobie myślały - profesjonalizm w każdym calu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę sobie czasem o tym wspominając to, co prezentują polscy lekarze lub OMC lekarze. W pracy, w domu, na ulicy. I na blogach, a kilka lekarsko-studenckich czytam. Kiedy przypominam sobie jakie słowa latały po polskich salach operacyjnych w obecności kobiet, co mówiło się w dyżurkach, jakie określenia padały pod adresem pacjentów i kolegów, to mi wstyd. Bo ja przecież też tam byłem.&lt;br /&gt;Tak umiera i odchodzi w przeszłość to coś, co kiedyś określało się mianem "klasa". Bo dla mnie klasą pozostanie ordynator ginekologii, który patrząc, jak stażystka nieporadnie próbuje wkłuć się do żyły i podać lek, spokojnie powiedział: "Koleżanko, toż wcześniej nastąpi partus niż infuzja". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajdę pewnie w komentarzach, że &lt;em&gt;cosi fan tutte, &lt;/em&gt;trzeba iść z postępem, także językowym, lekarze to teraz normalna grupa zawodowa, żadna tam elita i tp.&amp;nbsp;Że sam jestem nie-wolny od tych przywar i czasem na moim blogu pojawiają się słowa niewystępujące we wszystkich słownikach. &amp;nbsp;&lt;em&gt;A przecież mi żal...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Czy naprawdę nasza droga wiedzie pod budkę z piwem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________&lt;br /&gt;*) ci, którzy uczą się języka obcego rozumieją o co chodzi, kiedy śmieją się z dowcipu opartego na wieloznaczności słowa.&lt;br /&gt;**) przy czym używał słowa &lt;em&gt;strange&lt;/em&gt;, a nie np. &lt;em&gt;weird&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-6015078801432243861?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/6015078801432243861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=6015078801432243861' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6015078801432243861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6015078801432243861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-jezyka.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa języka klasowego'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-416536966121198718</id><published>2011-05-20T09:00:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.816Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agencja Ucho Szakala życzliwie donosi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa starożytnych ustawek</title><content type='html'>Co jakiś czas spotykam w necie informację, że kibice jakiejś drużyny robili "ustawkę" z kibicami innej drużyny. Podejrzewam, że obecność, czy nawet istnienie którejkolwiek z tych drużyn nie stanowi warunku "ustawki", a jedynie pretekst do owijania gąb szalikiem określonego koloru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie - słyszałem pyszną historię o boguduchawinnym człowieku intelektu, który będąc na delegacji w Szczecinie wracał późną nocą do hotelu. Nagle zobaczył idącą mu naprzeciw grupę kiboli, bardzo rozgrzanych nie tylko walką. Zoczywszy pojedynczego, niegroźnie wyglądającego intelektualistę grupa otoczyła go, a wiodący prym zbliżywszy otoczoną kolorowym szalikiem twarz do twarzy nieszczęśnika zapytał: "No, i kto wygrał? No?" Człowieczek, który rozpaczliwie próbował sobie przypomnieć najpierw kto z kim mógł grać dziś w Szczecinie, potem w ogóle kto mógł grać, na koniec jak nazywa się jakiś, jakikolwiek, zespół ludzików kopiących piłkę, a z braku tych informacji&amp;nbsp;zobaczył już siebie na OIOM, zaraz po przeniesieniu z ortopedii i traumatologii,&amp;nbsp;gdy nagle myśl błysnęła mu pod czaszką, jak się okazało zbawcza. "NASI!" zawrzasnął radośnie. "Nasi!" Przyjacielski rechot i poklepywanie po plecach było wyrazem, że trafił, cokolwiek to było. Z okrzykami "swój chłop" i "nasi górą" kibole poszli dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie sądźcie jednak, że ustawki to wymysł dzisiejszy. Są takie, o których pisano na kamieniu. Co poniżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KU_S4o-M4AM/Tc_ymJ2couI/AAAAAAAAAtw/iWU87Gw_tqY/s1600/IMG_7301.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-KU_S4o-M4AM/Tc_ymJ2couI/AAAAAAAAAtw/iWU87Gw_tqY/s400/IMG_7301.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Się jeden król (Assurbanipal?) wybrał na polowanie. Król na wozie - lud w nawozie. Ci z przodu pokazują palcyma (w tych czasach nie uważano tego za niegrzeczne) "o, patrzajta, król jedzie!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TttKmhdzrCY/Tc_zCam_M5I/AAAAAAAAAt0/zjeIKRR4Ido/s1600/IMG_7303.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-TttKmhdzrCY/Tc_zCam_M5I/AAAAAAAAAt0/zjeIKRR4Ido/s400/IMG_7303.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale król poszczuł ich psami. Bo co? Miał, to poszczuł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qnjLbozsmok/Tc_zRk4hb_I/AAAAAAAAAt4/V5fkKpJ_3bg/s1600/IMG_7306.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-qnjLbozsmok/Tc_zRk4hb_I/AAAAAAAAAt4/V5fkKpJ_3bg/s400/IMG_7306.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A potem król zobaczył zwierzę i zaczął szczelać dolwa. Czy razy go trafił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ErNoU7zpZZo/Tc_z6wjFM1I/AAAAAAAAAuE/2TXbuK-ovNc/s1600/IMG_7308.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-ErNoU7zpZZo/Tc_z6wjFM1I/AAAAAAAAAuE/2TXbuK-ovNc/s400/IMG_7308.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kumple lwa próbowali odwrócić królewską uwagę, ale ten gościu z tyłu je odpędzał, a król szczelał dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DZr-qdGuKvc/Tc_zhVfLr1I/AAAAAAAAAt8/srvivZY2YXw/s1600/IMG_7304.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-DZr-qdGuKvc/Tc_zhVfLr1I/AAAAAAAAAt8/srvivZY2YXw/s400/IMG_7304.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Aż lew zapluł się krwią. O, tu się zapluł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-l0UbxSiFXSw/Tc_zvOcqIEI/AAAAAAAAAuA/9-GlMnmao_U/s1600/IMG_7305.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-l0UbxSiFXSw/Tc_zvOcqIEI/AAAAAAAAAuA/9-GlMnmao_U/s400/IMG_7305.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I zdech. Widzicie go, jak se leży zdechły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xtOSRdeQiZo/Tc_0s1Inv_I/AAAAAAAAAuI/_7_ur9H38jw/s1600/IMG_7309.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-xtOSRdeQiZo/Tc_0s1Inv_I/AAAAAAAAAuI/_7_ur9H38jw/s400/IMG_7309.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale to nie było prawdziwe polowanie, bo one te lwy mieli w klatkach i je wypuszczali jak król jechał. Jak Pawlak z Kargulem malowaną świnię. Czyli taki starodawny pic i fotomontaż oraz w zasadzie ustawka. I co? Taki ustrój musiał upaść, po prostu musiał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję British Museum za udostępnienie pierwszego wydania &lt;em&gt;Faktów&lt;/em&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-416536966121198718?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/416536966121198718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=416536966121198718' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/416536966121198718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/416536966121198718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-starozytnych.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa starożytnych ustawek'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-KU_S4o-M4AM/Tc_ymJ2couI/AAAAAAAAAtw/iWU87Gw_tqY/s72-c/IMG_7301.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-3550835375691524711</id><published>2011-05-17T09:00:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.817Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa londyńskiej wycieczki</title><content type='html'>Miał być wpis o Londynie. Ale co tu nowego o tym mieście można napisać? Londyn, jak Londyn, każdy widzi. Akurat byliśmy tam, kiedy trwały przygotowania do ślubu księcia Williama z Miss Middleton, więc trochę miejsc wartych odwiedzenia było zamkniętych, w paru przechadzali się mili, acz poważni panowie z bronią automatyczną, dla jasności dodam, że gładko wygoleni na twarzach, a w pozostałych czatowały powiększające się stale grupki gapowiczów i obsługi telewizyjnej we wszystkich kolorach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby jednak nie było, że byłem, a nic nie przywiozłem, garstka widoczków:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Gl2LRzEBArI/Tc-qzIIE-AI/AAAAAAAAAtA/E0RP3Wghv9s/s1600/IMG_7389.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-Gl2LRzEBArI/Tc-qzIIE-AI/AAAAAAAAAtA/E0RP3Wghv9s/s400/IMG_7389.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Big Ben, co? Nic właśnie. Wszyscy tak mówią, a to jest Wieża Zegarowa Westminster. I największy na świecie czterotarczowy zegar &lt;em&gt;Great Clock of Westminster&lt;/em&gt;. Dzwon zwany Big Ben jest jednym z czterech dzwonów zegara, największym, ważącym 16 ton kolosem. Miał nazywać się &lt;em&gt;Victoria&lt;/em&gt; lub &lt;em&gt;Royal Victoria&lt;/em&gt; na cześć Królowej Wiktorii. Pochodzenie&amp;nbsp;nazwy Duży Ben jest niejasne. Jedni twierdzą, że to na cześć Sir Benjamina Hall'a, członka parlamentu w XIX wieku, inni, że to na cześć słynnego w owych czasach boksera wagi ciężkiej, Benjamina Caunt'a, noszącego miano &lt;em&gt;Big Ben.&lt;/em&gt; Na marginesie dodam, że odlano go w ludwisarni w mieście Abiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yYeN9TQo6hg/Tc-v6C36QLI/AAAAAAAAAtE/f6gvR-t2yDc/s1600/IMG_7383.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-yYeN9TQo6hg/Tc-v6C36QLI/AAAAAAAAAtE/f6gvR-t2yDc/s400/IMG_7383.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rysiu na koniu przed Parlamentem. Fajny król, bardzo średniowieczny. Syn Henia II i królowej Eleanor z Akwitanii. Całe życie spędził we Francji, do Anglii wyprawił się po to, by wraz z braćmi spuścić manto ojcu i zostać królem w 1189 r. Potem znowu się wyniósł, tym razem do Ziemi Świętej jako krzyżowiec, po drodze poślubiając na Cyprze Berengarię z Nawarry. Do Anglii już nie wrócił. Zginął w drodze powrotnej we Francji, w czasie oblężenia zamku Chalus w 1199 r.&lt;br /&gt;Pomnik autorstwa włoskiego rzeźbiarza Carlo Marochetti początkowo stał przed Pałacem Kryształowym, w 1860 przeniesiono go przed budynki parlamentu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-10vvQFzRwWo/Tc-yl7qt6jI/AAAAAAAAAtI/F4aisoZbUpM/s1600/IMG_3930.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-10vvQFzRwWo/Tc-yl7qt6jI/AAAAAAAAAtI/F4aisoZbUpM/s400/IMG_3930.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak już o krzyżowcach, to nie można pominąć &lt;em&gt;The Temple&lt;/em&gt;, znanej głównie dzięki brownowskiemu &lt;em&gt;Kod Leonarda da Vinci&lt;/em&gt;. Ten kościół, wybudowany przez Templariuszy w XII w. składa się z dwóch części. Starsza, z 1185 r., okrągła, ze wspaniałą akustyką, miała być odwzorowaniem&amp;nbsp;świątyni Świętego Grobu w Jerozolimie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Y9mNKcWFXBs/Tc-0MtD-HtI/AAAAAAAAAtM/WyKv9Ux6rXk/s1600/IMG_7388.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-Y9mNKcWFXBs/Tc-0MtD-HtI/AAAAAAAAAtM/WyKv9Ux6rXk/s400/IMG_7388.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po jednej stronie ulicy przygotowania do "ślubu stulecia", po drugiej protestujący przeciw wojnie w Afganistanie. Skąd my to znamy? Choć nie, to nie to samo. Tu nie ma przepychanek i ubliżania sobie nawzajem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NLdfwqh9FEA/Tc-0vDnjiOI/AAAAAAAAAtQ/Vi1EQrr521M/s1600/IMG_7402.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-NLdfwqh9FEA/Tc-0vDnjiOI/AAAAAAAAAtQ/Vi1EQrr521M/s400/IMG_7402.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Co będę dużo mówił, &lt;em&gt;Tower of London&lt;/em&gt;. Zbudowana dla Wilhelma Zdobywcy w 1078 roku, była pałacem królewskim do 1625 roku. Była zamkiem obronnym, siedzibą królów, więzieniem, zoo i muzeum. Przechowywane są tam klejnoty koronne. Bardzo ciekawa jest kolekcja broni. I, jak w każdym muzeum, są interaktywne sale, gdzie można popróbować strzelania z łuku, robienia mieczem i innych fajnych zajęć dla dużych chłopców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_yLOWRAZ9Uk/Tc-2IQoZqpI/AAAAAAAAAtU/hto9XreoKVw/s1600/IMG_7408.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-_yLOWRAZ9Uk/Tc-2IQoZqpI/AAAAAAAAAtU/hto9XreoKVw/s400/IMG_7408.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Od strony Tower można zaliczyć fajne, landszaftowe zdjęcie &lt;em&gt;Tower Bridge.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vTG67F2lzII/Tc-3NzZOy0I/AAAAAAAAAtY/sUw-xesglBE/s1600/IMG_7466.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-vTG67F2lzII/Tc-3NzZOy0I/AAAAAAAAAtY/sUw-xesglBE/s400/IMG_7466.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ulice ozdobione na jutrzejszą uroczystość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UM5aGjLmtmM/Tc-3gIBWhaI/AAAAAAAAAtc/YDbWepaF0eI/s1600/IMG_7421.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-UM5aGjLmtmM/Tc-3gIBWhaI/AAAAAAAAAtc/YDbWepaF0eI/s400/IMG_7421.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Stanowiska dla telewizji bogatych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-68AZDxa25XA/Tc-3sXO7ZWI/AAAAAAAAAtg/-GiSNhVut7E/s1600/IMG_7424.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-68AZDxa25XA/Tc-3sXO7ZWI/AAAAAAAAAtg/-GiSNhVut7E/s400/IMG_7424.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;..i ubogich przed Pałacem Buckingham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BPEbgqNaSX8/Tc-38G3dHBI/AAAAAAAAAtk/sadSkYAzaFI/s1600/IMG_7510.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-BPEbgqNaSX8/Tc-38G3dHBI/AAAAAAAAAtk/sadSkYAzaFI/s400/IMG_7510.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wszystko podporządkowane ślubowi. A mnie i tak najbardziej podoba się to zestawienie. Ślub jak z bajki Disney'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2QnOvJ-qASw/Tc-4Sg4eYRI/AAAAAAAAAto/N37nXWN6Rhk/s1600/slub.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-2QnOvJ-qASw/Tc-4Sg4eYRI/AAAAAAAAAto/N37nXWN6Rhk/s400/slub.jpg" width="343" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dajmy spokój bogatym. Pójdźmy ostatni raz rzucić okiem na ulubione londyńskie miejsce Najmilszej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YeCH38rn5bg/Tc-4pIAPOII/AAAAAAAAAts/nCdgbd-hAQQ/s1600/IMG_3969.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-YeCH38rn5bg/Tc-4pIAPOII/AAAAAAAAAts/nCdgbd-hAQQ/s400/IMG_3969.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trafalgar Square. Już wieczór. Pozwólcie, że zatem powiemy dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-3550835375691524711?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/3550835375691524711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=3550835375691524711' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/3550835375691524711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/3550835375691524711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-londynskiej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa londyńskiej wycieczki'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Gl2LRzEBArI/Tc-qzIIE-AI/AAAAAAAAAtA/E0RP3Wghv9s/s72-c/IMG_7389.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-2913322469869950652</id><published>2011-05-15T11:09:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.818Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa nowej pani</title><content type='html'>Przyszła do nas nowa pani dentystka. Jest niezbędna, żeby ratować nasze Centrum przed karami strasznemi, nałożonemi przez PTC. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to jedna z różnic, pomiędzy systemami opieki zdrowotnej w eRPe a w Ukeju. Tu zawiera się kontrakty i są one ogromniaste. Na granicy wydolności albo i większe.&amp;nbsp;Ale jak się ich nie wykona w terminie - to płaci się karę. Proste. Nasza GM, czyli &lt;em&gt;General Manager,&lt;/em&gt; zawarła kontrakt i se poszła na inne, z góry upatrzone stanowisko. A nas zostawiła z taką ilością zabiegów do wykonania, że trza było zatrudnić dodatkowych okulistów z Hiszpanii i stomatologów, a wszystkie soboty i niedziele czerwcowo-lipcowe są pracujące. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowa pani dentystka jest ...hmm... nowa. W związku z tym robi różne ..hmm.. nowe rzeczy. Na przykład nie pilnuje podpisania zgody na zabieg. Może się to zdarzyć każdemu, ale jeśli na liście jest dziewięciu pacjentów i żaden nie ma podpisanej zgody, to coś tu nie gra. Zatem wszystko opóźniło się o czas niejaki, bo trzeba było zgody popodpisywać. Potem wymyśliła sobie, żeby w "szczególnie trudnych" przypadkach pacjenci byli intubowani. No, to wracamy do zgody, bo akurat na intubację przez nos i możliwość krwawienia z tegoż, zgody nie mamy. A potem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to mawiała moja babcia "ani jej krzywy nie był równym". Z tym, że to akurat był problem instrumentariuszek, nie mój. Mnie tylko raz drgnęło serce, kiedy zobaczyłem ile przygotowuje sobie ampułek ze środkiem znieczulenia miejscowego. Pomny doświadczeń Abnegata przywarłem gotowy do skoku i wydarcia jej z ręki tego, co za dużo, ale opamiętała się samoczynnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tyle doniesień z frontu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-2913322469869950652?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/2913322469869950652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=2913322469869950652' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2913322469869950652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2913322469869950652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-nowej-pani.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa nowej pani'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4435828264711224124</id><published>2011-05-07T21:36:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.819Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa cross-posta</title><content type='html'>Miało być o Londynie, ale będzie później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że Abnegat mi wybaczy, że posiłkuję się w moim wpisie jego tekstem, więc od razu przepraszam za cross-posta. Ale mam powód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałem właśnie od znajomej*) ginekolożki, ślicznej i mądrej Katarzyny,&amp;nbsp;pracującej w Hiszpanii tłumaczenie, które zamieszczam poniżej, specjalnie dla KK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;Porodówka to &lt;em&gt;Paritorio&lt;/em&gt;. W czasie przyjęcia na oddział pielegniarka zbierze z &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;nami wywiad. Najpierw dostaniemy Medical Questionary,(&lt;em&gt;cuestionario medico&lt;/em&gt;: u nas się tego nie robi:-) gdzie z pomocą ptaszków - &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;&lt;em&gt;marcador&lt;/em&gt; - zaznaczymy nasze bieżące problemy oraz przyznamy się do grzechów &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;przeszłości - &lt;em&gt;pasado historial clinico.&lt;/em&gt; Następnie zostaniemy przyjęci na oddział -&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;&lt;em&gt;ingresar&lt;/em&gt; - pobiorą nam badania -&amp;nbsp;&lt;em&gt;preoperatorio &lt;/em&gt;- w to wchodzi prawie wszystko i tak się nazywa nawet wtedy gdy pacjent nie jest w końcu operowany) - i wreszcie będziemy mogli &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;oczekiwać na przyjście dzidzi na świat. Poród to&amp;nbsp;&lt;em&gt;parto&lt;/em&gt; - &lt;strike&gt;zupełnie jak paczka &lt;/strike&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;&lt;strike&gt;w urzędzie pocztowym&lt;/strike&gt;. W trakcie porodu będziemy pod nadzorem położnej -&amp;nbsp;&lt;em&gt;matrona&lt;/em&gt;  he he he ...) &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;- a gdy zajdzie taka potrzeba, zostaną wezwani doktorzy -&amp;nbsp;&lt;em&gt;ginekologo de guardia&lt;/em&gt; - (tylko gdy się znajduje jakąś patologię przy przyjeciu).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;W trakcie porodu zaproponują nam różne typy postępowania ograniczającego czucie &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;bólu. Najmniej inwazyjny to gas (&lt;em&gt;gases&lt;/em&gt;). Pięćdziesięcioprocentowa mieszanina podtlenku &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;azotu z tlenem, który sobie wdychamy i wydychamy gdy nas boli ze specjalnego &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;ustniczka „na żądanie”. Po mojemu pic na wodę i propaganda, jedyne co to &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;paskudztwo daje to zniesienie kontroli rodzącej nad własnymi uczuciami, dzięki &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;czemu sensowna kobita zaczyna się zachowywać jak spaskudzony bachor. O kacu i &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;womitach nie wspominając. Technika druga to zastrzyk - &lt;em&gt;inyección&lt;/em&gt; - z Dolarganu. &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;Rzecz jasna Angole nie używają tej nazwy, na wyspie zwie się toto Pethidine. &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;Może pomóc w początkowym stadium, potem trudno oczekiwać cudów. I wreszcie &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;zewnątrzoponówka. Czyli &lt;em&gt;epidural&lt;/em&gt;. Najbardziej inwazyjna metoda, ale dająca pełną &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;kontrolę nad bólem. Przynajmniej w założeniach. Przyjdzie&amp;nbsp;&lt;em&gt;anestesiológo&lt;/em&gt;, poprosi &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;nas o wygięcie pleców do tyłu - &lt;em&gt;doblar la espalda &lt;/em&gt;i pozostanie w tej &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;pozycji przez kilka minut. Zazwyczaj nie krzyczą&amp;nbsp;&lt;em&gt;no te muevas!!!&lt;/em&gt; - &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;to raczej policjanci do uciekających złodziei - prośba brzmi&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;&lt;em&gt;no se mueve&lt;/em&gt;. Anestezjolog wrazi nam &lt;em&gt;aguja&lt;/em&gt; w&amp;nbsp;&lt;em&gt;espalda&lt;/em&gt; i przez tę&amp;nbsp;&lt;em&gt;aguja&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt; wepcha cieniuśki&amp;nbsp;&lt;em&gt;catetér&lt;/em&gt;, za pomoca którego poda nam&amp;nbsp;&lt;em&gt;anestesia local &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;co spowoduje&amp;nbsp;&lt;em&gt;rigidez o entumecimiento&lt;/em&gt; i&amp;nbsp;&lt;em&gt;control de dolor&lt;/em&gt;. Przy okazji &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;spadnie nam BP - nie, nie stacja benzynowa,&amp;nbsp;ciśnienie krwi &lt;em&gt;tensión arterial,&lt;/em&gt; więc &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;założą nam&amp;nbsp;&lt;em&gt;un puño&lt;/em&gt; na&amp;nbsp;&lt;em&gt;brazo&lt;/em&gt; i będa go&amp;nbsp;&lt;em&gt;apretar.&lt;/em&gt; Do kontroli &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;płodu -&amp;nbsp;&lt;em&gt;feto&lt;/em&gt; - służyć będzie specjalny pas -&amp;nbsp;&lt;em&gt;cinturón,&lt;/em&gt; zwany cardiotocograph &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;albo inaczej EMF (electronical fetal monitor) -&lt;em&gt;monitor.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;Poród&amp;nbsp;jest, zgodnie z broszurką, którą czytałem w poradni K, jeszcze w Polsce, &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;„drogą ku najpiękniejszemu spotkaniu”. Niechże ta i będzie. W trakcie porodu&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;&lt;em&gt;matrona&lt;/em&gt; ustawi wszystko we właściwej pozycji, będzie dmuchać i przeć razem z &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;nami a po porodzie da przeciąć pępowinę - &lt;em&gt;cordón umbilical&lt;/em&gt; - ojcu, położy nam &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;dziecko na brzuchu, ocuci tatusia i ogólnie zajmie się wszystkim po całości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;Jeżeli będzie potrzebna pomoc dodatkowa, czego możemy oczekiwać. Kroplówka -&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt; &lt;em&gt;goteo&lt;/em&gt; - z oksytocyną zachęci macicę&amp;nbsp;&lt;em&gt;utero&lt;/em&gt;&amp;nbsp;do skurczów &lt;em&gt;contracciónes. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;Zazwyczaj z konkretnymi bólami porodowymi, no ale.&amp;nbsp;&lt;em&gt;Sin dolor no se gana.&amp;nbsp;&lt;/em&gt;Jeżeli &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;tego będzie mało, założą kleszcze - &lt;em&gt;forceps&lt;/em&gt;&amp;nbsp; lub próżnociąg -&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;&lt;em&gt;ventosa.&lt;/em&gt; Na końcu czeka cesarskie cięcie c&lt;em&gt;esarea&lt;/em&gt;,&amp;nbsp;które to może być w &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;znieczuleniu regionalnym (&lt;em&gt;spinal&lt;/em&gt;, podpajęczynówka lub &lt;em&gt;epidural&lt;/em&gt;,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;;"&gt;albo ogólnym, general anaesthesia&amp;nbsp;(&lt;em&gt;anestesia general).&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle.&lt;br /&gt;____________________&lt;br /&gt;*) to, że jest czarująca i piękna to jest oczywiście jasne i nie wymaga żadnych tłumaczeń&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4435828264711224124?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4435828264711224124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4435828264711224124' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4435828264711224124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4435828264711224124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-cross-posta.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa cross-posta'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8394710931119926895</id><published>2011-05-02T12:16:00.002+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.821Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa świątecznego rozczarowania</title><content type='html'>Nie pisałem długo, ale to nie z powodu wrodzonego lenistwa, ale z powodu świątecznych odwiedzin Tygryska i podróży wraz z nią do Londynu, o czym w następnym poście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś chciałem się podzielić z Wami moim rozczarowaniem świątecznym. Szamana trudno rozczarować, bo z reguły staram się nie wyobrażać sobie za dużo i nie mieć oczekiwań trudnych do spełnienia. Ale i w tym roku się udało!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez cały Wielki Tydzień czekałem przeglądając internetowo prasę polską, aż wypowie się do ludu Ktoś-Bardzo-Mądry i powie Coś w nawiązaniu do Święta największego w całym Chrześcijaństwie. Coś pokrzepiającego, coś pod rozwagę, każącego oderwać się od przaśnej, szarej codzienności i podstymuluje ducha, by wzleciał myślą ku nieskażonym wyżynom, gdzie rodzą się zrozumienie i współczucie, pod troskliwą opieką miłości, w tym bliźniego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłem chyba&amp;nbsp;oczekiwać po arcychrześcijańskim społeczeństwie polskim, że wyda takiego Kogoś? I że ten Ktoś zabierze głos w czasie Ważnym, że podsunie, że uwypukli i nawiąże? I nie chodziło mi o niszowe periodyki czytane przez pryszczatą młodzież niedostosowaną społecznie&amp;nbsp;i starców z coraz większą ilością dioptrii, w zakamarkach bibliotek, tylko o powszechnie dostępną prasę, radio i telewizję, z przełożeniem na internet. Co najmniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co? I jajco. To akurat było jedyne nawiązanie do Wielkiej Nocy. Może jest znakiem czasu, że Polacy w Wielkim Tygodniu bardziej pasjonowali się pewnym wąwozem koło lotniska, sztuczną mgłą, rozmowami z wieżą&amp;nbsp;oraz kto o tym co i jak powiedział, napisał i&amp;nbsp;przemilczał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A już szczytem był przeczytany przeze mnie fragment wywiadu, o tym, jak to "Jezus umarł tak, jak nasz Drogi Prezydent, zdradzony o świcie, przez członków żydowskiego establiszmentu, który z pobudek politycznych chciał przypodobać się sąsiedniemu imperium." I to w tej kolejności. A kiedy pokazano Grób Pański, gdzie ciało Jezusa leżało we wraku samolotu (podobieństwa do Tupolewa nie stwierdziłem, ale na modelarstwie się nie znam) pod złamaną brzózką i stosownym hasłem*)&amp;nbsp;to mnie zmięłło tak, że spadły mi buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim tygodniu**), po samych tytułach sądząc, bo na czytanie nie miałem dość czasu, JPII przegrał z Lechem K. o dobrą długość, mimo, że próbował przelicytować go beatyfikacją, choć prezydentów pewnie mieć będziemy sporo, a papieży-Polaków raczej nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dlatego czuję się świątecznie rozczarowany. Bo z Wielkiej Nocy, Tajemnicy, Adoracji w Ciemnicy i Pustego Grobu pozostało jajo na twardo, kiełbacha i baba ze złamaną brzózką w tle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I gorzki żal.&lt;br /&gt;_______________________________&lt;br /&gt;*) czy naprawdę Rosjanie zabili Jezusa? To poważnie zmienia układ sił.&lt;br /&gt;**) w końcówce złapał drugi oddech, ale w całym tygodniu był bez szans&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8394710931119926895?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8394710931119926895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8394710931119926895' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8394710931119926895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8394710931119926895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/05/szaman-galicyjski-i-sprawa-swiatecznego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa świątecznego rozczarowania'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7877110931798782508</id><published>2011-04-23T09:00:00.006+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.824Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa Świąt</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; font-size: x-large;"&gt;Życzę wszystkim tu zaglądającym&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: x-large;"&gt;spokojnych, pogodnych Świąt Wielkiej Nocy, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: x-large;"&gt;przeżywanych zgodnie z tym, co kto lubi i w co wierzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: x-large;"&gt;Jeśli spędzacie te Święta z Rodzinami, niech będzie miło i&amp;nbsp;serdecznie przy Waszych stołach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: x-large;"&gt;Jeśli spędzacie je sami - niech nie będzie Wam smutno, bo nawet jeśli o tym nie wiecie, są tacy, co o Was myślą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: large;"&gt;A dla wszystkich*) - piosenka. Nieświąteczna, ale mądra. Mówiąca o tym, żeby przestać się spieszyć w życiu, pędzić gdzieś jak po drodze szybkiego ruchu od kołyski do grobu.&amp;nbsp;Lepiej znaleźć parking, na którym można stanąć i zastanowić się, jaki piękny otacza nas świat. I być, dla siebie i innych, po prostu być. Nie tylko w ten świąteczny czas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object style="height: 390px; width: 640px;"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HvJ0MzPrgg0?version=3"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/HvJ0MzPrgg0?version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="640" height="390"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Wesołych Świąt!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;__________________________&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;*) a najbardziej dla pewnej pani, która skarżyła się ostatnio, że żyje pod ciągłą presją czasu&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7877110931798782508?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7877110931798782508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7877110931798782508' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7877110931798782508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7877110931798782508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/04/szaman-galicyjski-i-sprawa-swiat.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa Świąt'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4328764851527301631</id><published>2011-04-12T21:42:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.825Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa wesołych panienek</title><content type='html'>Kolejna szamańska niedziela. Pogoda zachęcająca do spacerów, zatem wybraliśmy się na pierwszą tegoroczną wyprawę. Do wesołych panienek. Spoko, nic ze zdrożnych&amp;nbsp;rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechaliśmy na drugi koniec Kornwalii, kierując się wzdłuż A30 ku Land's End. Za Penzance odbiliśmy na południe, ku Mysiej Dziurze, ale nie dojeżdżając do niej, doliną rzeki Lamora dotarliśmy do miejsca, w którym uchodzi ona do&amp;nbsp;morza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zH5hdAsfHRw/TaSoB5GEypI/AAAAAAAAAsU/OrlZxEesumk/s1600/IMG_7215.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-zH5hdAsfHRw/TaSoB5GEypI/AAAAAAAAAsU/OrlZxEesumk/s400/IMG_7215.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Lamora Cove. Charakterystyczna dla Kornwalii malutka zatoczka, kiedyś gniazdo piratów, przemytników i &lt;em&gt;wreckerów&lt;/em&gt;, teraz skrawek plaży, widoczny tylko w czasie odpływu i&amp;nbsp;mały pub.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-U1NF7ShkdRA/TaSoMMfKKBI/AAAAAAAAAsY/KRlEXKK5KZo/s1600/IMG_7219.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-U1NF7ShkdRA/TaSoMMfKKBI/AAAAAAAAAsY/KRlEXKK5KZo/s400/IMG_7219.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli nie zna się drogi, można długo krążyć wewnątrz lądu nie wiedząc nawet jakie perełki są na wyciągnięcie ręki na wybrzeżu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszliśmy standardowymi klifami aż do latarni morskiej Tater-du. To najmłodsza kornwalijska latarnia morska, zbudowana w 1965 roku, całkowicie automatyczna. Głównym asumptem do jej budowy była katastrofa małego hiszpańskiego stateczku, w której straciło życie 11 osób. Latarnia ostrzega przed dwiema podwodnymi skałami, Wewnętrznym i Zewnętrznym Buck'iem, widocznymi tylko w czasie odpływu. Jest to jedno z bardzo popularnych miejsc do nurkowania w Kornwalii. Poza ww Hiszpanem można też zobaczyć tu wrak SS Garonne, która zatonęła w 1868 roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cm6daUi1rV8/TaSuLWlHslI/AAAAAAAAAsk/N5sH1LuDMmg/s1600/IMG_7242.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-cm6daUi1rV8/TaSuLWlHslI/AAAAAAAAAsk/N5sH1LuDMmg/s400/IMG_7242.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W tym miejscu zasiedliśmy do małego lunchu, który, niestety, musiałem nieść na plecach. Warto było. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nOedA1ADR_w/TaSs04GBOoI/AAAAAAAAAsc/-SVEeUt7rFI/s1600/IMG_7236.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" r6="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-nOedA1ADR_w/TaSs04GBOoI/AAAAAAAAAsc/-SVEeUt7rFI/s400/IMG_7236.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kanapeczki, winko, owocki i coś słodkiego, a za nami klif i woda aż po horyzont.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podjadłszy i odsapnąwszy nieco (po jedzeniu, rzecz jasna) ruszyliśmy do celu naszej wędrówki. Wesołe Panienki - &lt;em&gt;Merry Maidens.&lt;/em&gt;&amp;nbsp; Dziewiętnaście granitowych głazów ustawionych w&amp;nbsp;dwudziestocztero metrowym kręgu. Najwyższy ma metr czterdzieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bhLt4XF3AdA/TaSuC61iXKI/AAAAAAAAAsg/crihLPE3qno/s1600/IMG_7248.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-bhLt4XF3AdA/TaSuC61iXKI/AAAAAAAAAsg/crihLPE3qno/s400/IMG_7248.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Krąg powstał w czasach neolitu. Wydaje się niektórym naukowcom, że ustawienie kamieni jest zgodne z głównymi kierunkami geograficznymi, ale innym wydaje się, że nie. Głazy ustawione są w równych odległościach od siebie, z wyraźnym "wejściem" w najbardziej wschodnim punkcie. Natomiast ich ilość - 19, jest najczęściej spotykaną liczbą kamieni w kręgach tej okolicy, ale znaczenia dziewiętnastki nikt nie wyjaśnił. Pośrodku, we wgłębieniu wygrzebanym w ziemi znaleźliśmy "ofiary" złożone przez poprzednich odwiedzających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KffziPy5a0I/TaSvLf_d1vI/AAAAAAAAAso/U0wrDOnFE7I/s1600/IMG_7253.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-KffziPy5a0I/TaSvLf_d1vI/AAAAAAAAAso/U0wrDOnFE7I/s400/IMG_7253.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pół jabłka, muszelki, drobne monety i karteczki z imionami i datami odwiedzin. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po starannym obejściu obwodu kręgu od wewnątrz Najmilsza zasiadła pośrodku i zaczęła chłonąć energię z kosmosu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UXA1-ZV-nho/TaSvoHy6jEI/AAAAAAAAAss/rLYySzXLy1o/s1600/IMG_7255.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-UXA1-ZV-nho/TaSvoHy6jEI/AAAAAAAAAss/rLYySzXLy1o/s400/IMG_7255.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zostawmy ją na chwilę, niech se chłonie. Ja opowiem legendę z tym kręgiem związaną. Otóż krąg, jak pisałem, powstał w czasach neolitu i nikomu nie przeszkadzał, aż do czasu, kiedy z Irlandii do Kornwalii nadciągnęli różnego autoramentu święci, głoszący nową wiarę w boga pełnego miłości. W pobliżu kręgu rozgościła się Święta Buryana. Kiedy głosiła nowe prawdy w miejscu, gdzie dziś stoi kościół jej imienia, została porwana przez lokalnego władcę, niejakiego Gerainta z Dumnonii, który to postanowił skrócić ją o głowę. Geraint z Dumnonii może być postacią historyczną, wspomniany jest w kilku poematach walijskich jako król i dzielny wojownik, uczestnik bitwy pod Catreath (ok. 600 r.n.e.),&amp;nbsp;w bitwie pod Llongborth, a także&amp;nbsp;brał udział w walkach prowadzonych przez Króla Artura. Legenda mówi, że Buryana została zgładzona przez króla mimo interwencji patrona Kornwalii, Św. Pirana. Inna zaś przewleka sprawę. Król wg niej zgadza się na uwolnienie misjonarki, jeśli zostanie rankiem obudzony przez kukułkę, a była to zima i kukułków ani na lekarstwo. Święty Piran modlił się w padającym śniegu całą noc i - jak łatwo się domyślić - rano króla obudziła kukułka. Buryana została zwolniona z wieży, ale po jakimś czasie znowu podpadła i tym razem numer z kukułką nie przeszedł. Ale została świętą ściętą. I co z tego, że lokalną. W miejscu, gdzie głosiła nauki wybudowano kościół, który stoi po dziś dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Nncc3T8_g24/TaS1N2iKgrI/AAAAAAAAAsw/7vPopQJwgq0/s1600/IMG_7264.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-Nncc3T8_g24/TaS1N2iKgrI/AAAAAAAAAsw/7vPopQJwgq0/s400/IMG_7264.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W pewną wiosenną, sobotną noc, dziewiętnaście wesołych panienek z okolicznych wiosek zebrało się na łące i rozpoczęło tańce przy muzyce dwóch grajków. Kiedy nastała północ i zaczęła się niedziela tańczenie było zakazane, jako, że obrażało swą frywolnością dzień pański.&amp;nbsp;Z wieży kościoła w St. Buryan zadzwonił dzwon, przerażeni grajkowie popędzili w kierunku wsi, ale swawolne dziewczęta nadal tańczyły. Za karę wszystkie zostały zamienione w głazy, stojące ku przestrodze&amp;nbsp; wiernych na pechowej łące. Opodal leżą dwa samotne kamienie. To owi grajkowie, którym nie przepuszczono, mimo, że zreflektowali się i próbowali nawiać. Czy to sprawka Buryany, nieco zgorzkniałej chyba po utracie głowy, czy też to ów pełen miłości bóg okazał swe miłosierdzie - nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że legendę tę głosili miejscowi księża, aby zniechęcić okoliczną ludność do pogańskich obrzędów w kamiennym kręgu. Zaletą tego było pozostawienie kręgu nienaruszonego, co widać na zdjęciach. Czasem tylko, zwłaszcza wiosną, pojawia się&amp;nbsp; tam jakiś czarno odziany szaman. Brrrr.......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--exRIH1AfWg/TaS3LaUZ9oI/AAAAAAAAAs0/72gYjIhQwIw/s1600/IMG_1284.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" r6="true" src="http://1.bp.blogspot.com/--exRIH1AfWg/TaS3LaUZ9oI/AAAAAAAAAs0/72gYjIhQwIw/s400/IMG_1284.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale on jest dobry... Nie bójta się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego dnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4328764851527301631?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4328764851527301631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4328764851527301631' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4328764851527301631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4328764851527301631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/04/szaman-galicyjski-i-sprawa-wesoych.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa wesołych panienek'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zH5hdAsfHRw/TaSoB5GEypI/AAAAAAAAAsU/OrlZxEesumk/s72-c/IMG_7215.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4034198790233274466</id><published>2011-04-04T13:02:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.826Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa emigracji</title><content type='html'>Kontynuując, zaczęty w poprzednim poscie i komentarzach doń,&amp;nbsp;temat emigracji, chcę podzielić się z Wami paroma przemyśleniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż wg mnie są dwa typy emigracji. Pierwszy to "skąd", a drugi to "dokąd".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy przeważał w XIX i XX wieku. Nasi dziadowie uciekali przed caratem i&amp;nbsp;kajzerem, a nasi ojcowie przed komunistą. Uciekali to dobre określenie. Ważne było, aby nie być TU. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Typ drugi to emigracja współczesna, XXI w. nie ma powodu, by uciekać, nikt nas nie goni, nie gnębi, nie straszy obozami pracy czy Sybirem. Wyjeżdżamy, bo TAM jest lepiej, bo, och! ta Hameryka! Teraz Irlandia, Ukej, a od 1 maja Niemcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa ww typy emigracji bardzo różnią się od siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten, kto &lt;u&gt;ucieka&lt;/u&gt; STĄD często nie ma czasu, żeby się przygotować, namyślić, opracować plan działania. Ma okazję i pryska. Byle dalej i byle szybciej. On nie chce być tam, gdzie rzuca go los. To miejsce często przypadkowe. A on stale myśli, jak to musiał porzucić kraj ojczysty*), jakie nieczyste i wraże siły zmusiły go do wyjazdu. Nie ma ochoty integrować się z nowym otoczeniem, które traktuje jak zło konieczne. Dlatego nie dziw mi, że ta grupa emigrantów często do końca życia żyje w gettcie, stworzonym - jak słusznie napisała Shigella - na chwilę, bo przecież zaraz wracamy. Dopiero ich dzieci, urodzone w nowym kraju, o ile nie są nadmiernie ubezwłasnowolnione - jak pisze Młoda Lekarka - stają się obywatelami nowej ojczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten zaś, kto wyjeżdża DOKĄŚ, ma czas na przygotowania, nauczenie się języka, poczytanie o tym, jak wygląda życie tam, gdzie jest cel jego podróży. Na ogół zresztą najpierw czyta i dowiaduje się, bo przecież dlatego właśnie TAM chce wyjechać. Taki wyjazd jest inny, spokojniejszy. Wejście w NOWE ma więcej elementów radosnych (o, ja to wiem; o, przecież o tym czytałem) niż twardego zderzenia z rzeczywistością.**) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak każdy szaman staram się być człowiekiem pragmatycznym. Dlatego nie rozumiem ludzi, którzy "zaklinają rzeczywistość". Zwłaszcza w sytuacji, kiedy oznacza to ustawienie się od początku w pozycji gorszej niż zła. Jeśli czytacie w prasie, jak to Polak Polakowi wilkiem, jak to oszukują się i wykorzystują nawzajem, to spróbujcie znaleźć odpowiedź na pytanie skąd się to bierze? Oszukanym najczęściej jest taki właśnie opisany niemy analfabeta, który nie zadał sobie najmniejszego trudu, żeby o rzeczywistości, do której się udaje, zebrać informacje. I to nie od kumpli spod budki z piwem, hollywoodzkich filmów klasy B czy szemranych naganiaczy. Materiały sa dostępne. Istnieją nawet całe organizacje, które zajmują się informowaniem&amp;nbsp;w językach ojczystych (bo nie tylko Polacy są w takiej sytuacji). Czy jest poniżej godności orłów znad Wisły przyznać się, że czegoś nie wiedzą i poprosić o pomoc &lt;u&gt;zanim&lt;/u&gt; znajdą się w rynsztoku z całą rodzina?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałem kiedyś w WP, artykuł o takich wystawionych do wiatru. Jeden z indagowanych rozmówców wyraził podziw dla ludzi, którzy nie znając języka i realiów, z całą rodziną, przenoszą się na Wyspy, by zapewnić byt sobie i bliskim. Co za horrendalna bzdura! Podziw? Dla czego? Dla głupoty? Dla "jakośtobędzizmu"? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można przeczytać, że polscy lekarze są cenieni na Wyspach. Niewielu wraca, bo im się nie powiodło. Ale prawie żaden z nich nie wyjechał bez znajomości języka i nie przez dobrze znaną firmę rekrutingową. Pracę wszyscy mieli zaklepaną jeszcze kiedy byli w Polsce. Takich znam i piszę to z własnego doświadczenia. Owszem, w trakcie pobytu ludzie zmieniają zdanie, idą "do przodu", zmieniają pracę, awansują. Ale to wymaga pracy nad sobą. Uczenia się, poznawania "nowego świata", przestawiania się na inny sposób myślenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto nie jest na to gotów niech zostanie w domu. Oszczędzi sobie wielu&amp;nbsp;stresów i kłopotów.&lt;br /&gt;___________________&lt;br /&gt;*) gdybym napisał "kraj dziadów" mogłoby zabrzmieć dwuznacznie&lt;br /&gt;**) o ile przygotowania są zdroworozsądkowe, a nie oparte na myśleniu życzeniowym&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4034198790233274466?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4034198790233274466/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4034198790233274466' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4034198790233274466'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4034198790233274466'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/04/szaman-galicyjski-i-sprawa-emigracji.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa emigracji'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8968936047953319194</id><published>2011-04-02T09:50:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T14:35:21.827Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa niemych analfabetów</title><content type='html'>Dostałem maila, że na popołudnie umówiono mi pacjentkę. To znaczy umówiono Ginekoledze, ale ja miałem wystąpić w roli tłumacza. Bo pacjentka Polka, a po tutejszemu ni hu-hu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszła w towarzystwie równie niemówiącego (no, może trochę więcej mówiącego) partnera. Pzetłumaczyłem, co tam trzeba było, wszyscy byli &lt;em&gt;happy, &lt;/em&gt;potem zamieniliśmy parę zdań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;To pan tu za doktora robi, co? &lt;/em&gt;podobało mi się najbardziej, bo świadczyło o wielkiej przenikliwości i odkryciu mojego starannie dopracowanego kamuflażu. Po czym poznali, że nie jestem doktorem tylko &lt;em&gt;za niego robię&lt;/em&gt; nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rozmowy wynikła jednak inna, bardziej poważna kwestia. Otóż pacjentka mieszka i pracuje w Ukeju już pięć lat. Ma dwóch synów w wieku szkolnym. A po tutejszemu ze dwa słowa potrafi powiedzieć, rozumie proste zdania, zwłaszcza poparte gestem. Przeczytanie naprawdę prostego tekstu, jakim jest nasz kwestionariusz medyczny jest daleko poza jej zasięgiem. Niema analfabetka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem, że pracując w zawodzie o skomplikowaniu równym zero, w grupie Polaków, nie musi znać angielskiego na poziomie Proficiency.&amp;nbsp;Ale uważam za mało eleganckie w stosunku do naszych gospodarzy, którzy przyjęli nas w swoim kraju i dali pracę, nie wykonać tego wysiłku, aby poznać ich język tak w mowie jak i w piśmie. Dla mnie jest to objaw lekceważenia. We Włoszech bywam. Jakieś dwa tygodnie w lecie. Nie znam włoskiego, ale te paręnaście zwrotów pozwalających zrobić zakupy i ogólnie być grzecznym znam. Bo uważam, że przyjeżdżam w gości i mam pewne obowiązki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym naszła mnię myśl, kiedy straci kontakt z synami? W którym momencie okaże się, że - dosłownie - nie ma z nimi wspólnego języka? Dla nich językiem codziennym będzie angielski - w szkole, wśród kolegów, kiedyś dziewczyn. Kiedy stracą cierpliwość, by tłumaczyć matce, co&amp;nbsp;powiedział kolega czy dziewczyna? Kiedy zaczną żyć w swoim "językowo" świecie, do którego ona będzie mieć coraz mniejszy dostęp?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, emigracja to ciężka, codzienna praca. W tym nad sobą. Miłego weekendu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8968936047953319194?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8968936047953319194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8968936047953319194' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8968936047953319194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8968936047953319194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/04/szaman-galicyjski-i-sprawa-niemych.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa niemych analfabetów'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8406916770383042534</id><published>2011-03-22T09:00:00.010Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.828Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa nałuki</title><content type='html'>Pisała o tym Młoda Lekarka, pisał Abnegat, że nauka (nałuka?) polska leży, a zawodowo my, medycy, mamy przes.. unięte równolegle względem środka ciężkości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tam się na nałuce nie znam. Raz w życiu dałem się namówić na pisanie doktoratu, ale skutecznie mi to rzeczywistość ze łba wybiła. Ja sobie wymyśliłem temat z zakresu "ekonomia w medycynie", czyli czy opłaca się stosować pewną, hmm... dziś bym napisał "procedurę", ale wtedy mówiło się "metodę" i w jakim stopniu pozwala ona obniżyć koszta leczenia*), co było dobrym przykładem "pracy dla przemysłu" bardziej niż dla nałuki, ale mój promotor za chińskiego boga nie chciał ustąpić i wymyślił mi temat, który wymagał zastosowania aparatury prawie kosmicznej i osiągalnej tylko na zamówienia rządowe. Zatem rozstaliśmy się, a ja, zniechęcony, doktoratu nigdy nie napisałem. Za to zrobiłem trzy specjalizacje. No i ch.. .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego powodu do nałuki podejście mam praktyczne. Albo czytam o czymś, co mogę zastosować w codziennej pracy, albo w pole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam jednak żal do naszych gron profesorów zwyczajnych, nadzwyczajnych i nienadzwyczajnych, do docentów zrehabilitowanych i innych prominentnych... echem.. członków akademii wszelakich. O to, że nie potrafią zebrać się do kupy, podać sobie łapki na zgodę i stworzyć Jedną Polską Naukę Medyczną. Jak to opisał Abnegat Ltd., ja też znam dwie klyniki oddalone od się może o dwieście metrów, przedzielone ulicą noszącą imię było nie było lekarza, a które dzieli niemal wszechświat. Co na jednej jest kanonem, na drugiej jest wyklęte. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Abnegat Ltd. pisze, że żaden z kanonów, żadna z wytycznych nie ma najmniejszego znaczenia, bo nie jest prawem. Ma rację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w Ukeju też schematy i algorytmy wydumane przez doktorów w Królewskich Towarzystwach Medycyny Wzajemnej nie są prawem, bo nawet Królewskie Towarzystwa nie mają mocy stanowienia prawa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czym zatem rzecz? Otóż schemat podany przez Królewskie Towarzystwo itd. obowiązuje każdego lekarza w Ukeju**). Z akcentem na &lt;u&gt;każdego&lt;/u&gt;. Toteż kiedy biedny &lt;em&gt;medicus&lt;/em&gt; stanie przed Wysoką Instalacją oskarżony o to, że zrobił pacjentowi kęsim i będzie się zasłaniał algorytmem Królewskiego Towarzystwa itd. to Wysoka Instalacja co zrobi? Ano, jak w Polszcze, powoła biegłego eksperta w dziedzinie, któren sprawę Instalacji wyłuszczy. A co powie ekspert? Powtórzy słowo w słowo algorytm podany do wierzenia przez Królewskie Towarzystwo itd. A jak niezadowolona strona powoła innego, to ten nowy... no, nie uwierzycie! - powie to samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to jest tu piękne. Jedna Medycyna. Nie pomorska, małopolska, kresowa i jaka tam jeszcze się trafi. Jedna. I nie ma potrzeby stanowić specjalnego prawa. Wystarczy, że lekarze szanują się wzajemnie, mają zaufanie do Królewskich Towarzystw itd. i wydanych przez nie algorytmów, procedur i wytycznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w Polszcze one profesory i docenty na wszystkich zajazdach i kongresach się poklepują po ramionach, dusery prawią, a za plecami kółka na czołach kręcą i wyzywają od półgłówków. A w sądach eksperci kłócą się, podają sprzeczne opinie, a każdy mądrzejszy od poprzedniego. "Ach, Wysoki Sądzie, poprzedni ekspert był, no, wiecie, z Miasta, a to wiele tłumaczy, oni tam nic a nic nie wiedzą..." A Sąd może dać wiarę (lub nie) wg uznania, jest przecież niezawisły. I doktory płacą, szpitale płacą, prawnicy zacierają łapki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekaw jestem, i może to zadanie dla naszego młodego narybku w osobie Adepta Sztuki, jak złapie chwilę czasu, aby sprawdzić ile algorytmów funkcjonujących w polskiej medycynie jest tak naprawdę polskich. Bo coś mi się wydaje, że bogdaj wszystkie są na chama zerżnięte z anglo-amerykańsko-niemieckich. I nie chodzi mi o to, że korzystamy z już istniejących. Po co wyważać otwarte drzwi. Ciekawość jednak, ile nałuka polska wniosła do medycyny codziennego użytku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________&lt;br /&gt;*) dziś dopisałbym także: w jakim stopniu chroni przed różnymi paskudnymi HbC, CJD, HIV i tp.&lt;br /&gt;**) możliwe są drobne odstępstwa, ale indywidualne i trzeba to wielce uzasadnić&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8406916770383042534?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8406916770383042534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8406916770383042534' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8406916770383042534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8406916770383042534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/03/szaman-galicyjski-i-sprawa-nauki.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa nałuki'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-6916100368190159327</id><published>2011-03-20T19:29:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.828Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa złodzieja</title><content type='html'>Czaiłem się, bo coś za szybko znikało jedzenie w moim karmniku. Przecież śniegi spłynęły, przyroda budzi się do życia, ptaszęta mogą znaleźć jedzenie gdziekolwiek. Ale i tak przylatują do mnie i jest wesoło. Tylko jakby jadły za dużo. Początkowo myślałem, że może będą składać jajka i muszą się dobrze odżywiać. Ale... szamańska cierpliwość została nagrodzona i złodziej schwytany. Na razie w obiektyw, ale później się to wykorzysta w sądzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę bardzo, oto dowody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-WW6TmkX5mIg/TYZRLtUObEI/AAAAAAAAAsA/seGuUNsCmQQ/s1600/IMG_7188.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="https://lh3.googleusercontent.com/-WW6TmkX5mIg/TYZRLtUObEI/AAAAAAAAAsA/seGuUNsCmQQ/s400/IMG_7188.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Dobieramy się do cudzego...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-Ioww5_EFqus/TYZRjCcHuXI/AAAAAAAAAsI/9d6cI7-GWoM/s1600/IMG_7191.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="https://lh6.googleusercontent.com/-Ioww5_EFqus/TYZRjCcHuXI/AAAAAAAAAsI/9d6cI7-GWoM/s400/IMG_7191.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Ojej, ktoś patrzy!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-dst66GC6hJU/TYZRulEfdMI/AAAAAAAAAsM/tO0lh6nsgAA/s1600/IMG_7194.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="https://lh4.googleusercontent.com/-dst66GC6hJU/TYZRulEfdMI/AAAAAAAAAsM/tO0lh6nsgAA/s400/IMG_7194.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Krótki przystanek przed...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-V7Eo0ss5WZo/TYZSISaxUqI/AAAAAAAAAsQ/vdSPXxw43Kg/s1600/IMG_7198.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" r6="true" src="https://lh5.googleusercontent.com/-V7Eo0ss5WZo/TYZSISaxUqI/AAAAAAAAAsQ/vdSPXxw43Kg/s400/IMG_7198.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;...ucieczką w podskokach.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;CBDU&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-6916100368190159327?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/6916100368190159327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=6916100368190159327' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6916100368190159327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6916100368190159327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/03/szaman-galicyjski-i-sprawa-zodzieja.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa złodzieja'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-WW6TmkX5mIg/TYZRLtUObEI/AAAAAAAAAsA/seGuUNsCmQQ/s72-c/IMG_7188.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5033920739248708581</id><published>2011-03-08T13:52:00.000Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.829Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa chińskiego sosu</title><content type='html'>Jest taki chiński sos - słodko-kwaśny. I on właśnie przyszedł mi na myśl w chwili, w której chciałem się podzielić z Wami refleksjami na temat pewnej konferencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słodko jest bowiem wrócić na Ojczyzny łono. Kiedy zatem zobaczyłem (dzięki, ML), że w miłej oku okolicy Polski odbędzie się konferencja na temat postępów znieczuleń w ośrodkach chirurgii jednego dnia, a w dodatku&amp;nbsp;mój &lt;em&gt;appraiser&lt;/em&gt; wyraził się do mojej szefowej, że jakżem lekarz z Polski, to szkolenia w Polsce dla mnie mus, bo przecież odstanę od tego, co się na moim własnym podwórku dzieje, wiele nie myśląc zapisałem się na ową konferencję, dodatkowo licząc na miłe ciału*) i duchu towarzystwo Abnegata.&lt;br /&gt;Cena całości przekonała moją szefową, że i &lt;em&gt;appraiser&lt;/em&gt; i ja mamy rację, zgodę dała i poszło...!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za jednym zamachem, idąc za ciosem, w &amp;nbsp;tym samym czasie, tj. początkiem roku, zapisałem się na europejski kongres w Amsterdamie, w czerwcu. Dwie godziny później dostałem z Amsterdamu potwierdzenie typu "dziękujemy bardzo, oto faktury, rezerwacje, propozycje zajęć pozalekcyjnych". Europejski kongres,&amp;nbsp;ponad tysiąc&amp;nbsp;uczestników z kilkunastu krajów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próżno jednak czekałem na cokolwiek z Polski. Nic, nawet prostej notki, że jestem uczestnikiem. Szefowa patrzała na mnie nieco koso, bo urlop wzięty, bilety lotnicze na biurku leżą, ale gdzie ten polski anestezjolog tak naprawdę leci? Czy to aby naprawdę jakaś konferencja, po której punkta edukacyjne dają? Tak na poważnie czy to chałupnictwo jakieś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, cóż, co będę kobiecie tłumaczył zawiłości polskorodne. Przecie nie pojmie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przylecieliśmy, Abi zorganizował transport lokalny super. Niby James, James Bond, przechwycił mnie z samochodu Najmilszej na stacji benzynowej na ósmym kilometrze drogi krajowej E77 i pojechaliśmy. Hotel niczego sobie, byłem tam lat temu mnóstwo na IV Nadzwyczajnym Zjeździe Izb Lekarskich. Od tego czasu przeszedł metamorfozę, nie wiedzieć czemu celując w Szkocję, bo i pub z barmanem w kilcie**) i obrazki na ścianie szkockie jak najbardziej. I whisky oraz whiskey***) w rodzajach i gatunkach, o których liczbę bym nigdy tego miejsca nie podejrzewał. Obsługa na &lt;strike&gt;światow&lt;/strike&gt; europejskim****) poziomie, kuchnia - marzenie. Trzeba to będzie teraz odrobić na bieżni i w basenie i, wierzcie mi, ciężko będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezentacje, jak to zwykle bywa, mniej i bardziej zajmujące. Jednak cały czas męczyło mnie uczucie, że oto wróciłem do lat studenckich, a wykładowcy opowiadają mi o rzeczach sprzed pięciu-dziesięciu lat. Dotyczyło to nie tylko metod znieczulenia i sposobu ich monitorowania, lecz także i leków. W dobie zaawansowanych algorytmów pozwalających z dużą dokładnością oceniać stężenia leków w tkance efektorowej czyli w mózgu, w prezentacjach królowały mg/kg/min, w dobie TCI TIVA - Propofolu z Remifentanylem nadal głównymi anestetykami były Fentanyl i&amp;nbsp;Sevofluran (Propofol był dodatkiem), w dobie LMA (mogą być ulubione &lt;em&gt;gele&lt;/em&gt; Abiego) - intubacja i rurka, a więc i zwiotczenie. Wszystkie prawie prezentacje oparte były na pracach "cudzych". W trzecim dniu, w prezentacji profesora z Miasta, pojawiła się jedna praca polska i już-już chciałem się ucieszyć, kiedy okazało się, że to praca odtwórcza, czyli powtórzenie prac z tzw. Zachodu i to na liczbie pacjentów ledwo-ledwo miszczących się w pojęciu "próby statystycznej", a w dodatku starsza niż dwa lata (i to dużo) czyli zakradło mi się do głowy pytanie - jeśli ostatnia taka konferencja była dwa lata temu, to co przez ten czas..? Kwaśno mi się zrobiło i to bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Abi wyrwał się oczywiście, bo on usiedzieć nie potrafi, i zapytał o zwiotczenie, słusznie wskazując, że w chirurgii jednego dnia ma to zastosowanie marginalne. Z mojego doświadczenia ponad ośmiuset zabiegów rocznie muszę przyznać mu rację, bo zwiotczyłem przez ten czas dwa razy i to w sytuacji, kiedy nie mogłem założyć LMA i musiałem intubować. Chciałem nawet wesprzeć Abiego w jego tezie "o niepotrzebności intubacji", ale w tym momencie prowadzący prezentację profesor rzucił w Abiego, jakże polskim, &lt;em&gt;argumentum ad personam&lt;/em&gt;: "pan pewnie reprezentuje taką raczkującą chirurgię jednego dnia..." i mnię przeszło. Bo i co miałbym powiedzieć? Chłopie, ten tu młodzieniec robi w&amp;nbsp;roku więcej zabiegów niż każdy z Twoich asystentów, a może i wszyscy razem wzięci? Noż, nie uchodzi, nie uchodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kiedy dyskusja zeszła na leki, które leżą u mnie w szafce i mogę je garściami brać jak świeże wiśnie, a które w eRPe są niedostępne, zrozumiałem, że pogadać to ja sobie mogę, ale&amp;nbsp;z Abim przy szklaneczce jakiego irlandzkiego ekstraktu z żyta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znowu &lt;em&gt;stało żałko.*****)&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te nienajlepsze nastroje znikały jak kamfora kiedy przychodziło do jedzenia. Sola, łosoś w sosie z kurek, schab po huzarsku, karkówka z boczkiem, barszcz ukraiński, rosół... Ech, łza się w oku kręci. I tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju. Dlaczego w daniu o ślicznie brzmiącej nazwie &lt;em&gt;taglietelle w sosie&lt;/em&gt;&amp;nbsp; znalazłem, oprócz &lt;em&gt;tagliatelle&lt;/em&gt; także &lt;em&gt;penne&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;ravioli&lt;/em&gt;? Był to pierwszy obiad, zatem czyżbyśmy dokańczali czego nie zjedli uczestnicy poprzedniego kursu z wentylacji mechaniczne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec konferencji. Jako, że certyfikat uczestnictwa dostaliśmy przy rejestracji, a opłaty wnieśliśmy dwa miesiące temu, ruszyłem do organizatorów po fakturę. I zonk! Nie ma. Miły młody człowiek aż dwa razy pędził po schodach do Jedynej Wiedzącej i wyszło na to, że faktur nie było, nie ma i może będą, a jak będą to przyślą je pocztą. Z niejakim niepokojem czekam na informację, że za granicę nie wysyłają, bo to koszta... Ha, jakoś zniosę kose spojrzenie szefowej. Dam radę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I z takimi to słodko-kwaśnymi uczuciami przyszło mi pożegnać polską konferencję o znieczuleniach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________&lt;br /&gt;*) mam na myśli tylko i wyłącznie wspólne jedzenie i picie, nie ma bowiem nic ponad dobre towarzystwo znającego się na rzeczy człowieka, który potrafi docenić wysiłki kucharzy i gorzelników&lt;br /&gt;**) nie wiem, czy miał pod spodem majtki&lt;br /&gt;***) whisky jest szkocka, whiskey - irlandzka&lt;br /&gt;****) to&amp;nbsp;wg skali&amp;nbsp;ML&lt;br /&gt;*****) jako, że niektórzy nie uczyli się pięknego języka sąsiadów - zrobiło się żal.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5033920739248708581?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5033920739248708581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5033920739248708581' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5033920739248708581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5033920739248708581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/03/szaman-galicyjski-i-sprawa-chinskiego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa chińskiego sosu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-683203901955440576</id><published>2011-03-02T09:00:00.004Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.830Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa entuzjazmu</title><content type='html'>Entuzjazm w pracy jest może nie konieczny, ale pożądany. Z tym, że niekoniecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy nursę Entuzjastkę. Jest entuzjastycznie nastawiona do wszystkiego. Do pracy, do jedzenia (są dowody, nie powiem, że namacalne, bo mnie Najmilsza czemś przez łeb zdzieli, jak przeczyta), do futbolu nawet. Niestety ów entuzjazm przejawia się &lt;em&gt;sub forma&lt;/em&gt; bałaganu. Kiedy przychodzi mi z nią pracować, nigdy nie wiem co mnie czeka, dlaczego,&amp;nbsp;kiedy i w którym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy na początku mojej tu pracy powiedziałem, że pielęgniarki powinny zakładać wkłucia dożylne, ona jedna nie dość, że nie protestowała, ale entuzjastycznie się zgodziła. Uczyła się pilnie. Niestety.&lt;br /&gt;Dziś samodzielnie biega i próbuje kaniulować każdego, kto jej w łapki wpadnie. Skutek jest taki, że przyprowadza pacjenta na salę, oblepionego gazikami od palców po pachę i słodziutko patrząc mi w oczy mówi:&lt;br /&gt;- Chyba będziesz musiał ty założyć to wkłucie, bo mnie się nie udało.&lt;br /&gt;Tylko gdzie założyć? Na stopie?!&lt;br /&gt;Odpuszcza tylko w razie, kiedy pacjent zasłabnie widząc jej poczynania. Wtedy próbuje "jeszcze raz tylko" i daje mnie spróbować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślałem, że początkowy entuzjazm nieco osłabnie pod wpływem nieudanych posunięć. Skąd tam, jego pokłady są niewyczerpane. Mimo, że minęły dwa lata nadal każda żyła w zasięgu jej wzroku jest w niebezpieczeństwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Entuzjastycznie podejmuje się pomocy innym, nie bacząc na własne obowiązki.&lt;br /&gt;Ma przygotować pięć kroplówek, bo na liście jest pięciu pacjentów. Lecimy kolejno, pierwszy, drugi, trzeci... gdzie czwarta kroplówka? Nie ma. &lt;br /&gt;- Bo myślałam, że może nie przyjdą i pomagałam w przedoperacyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na sali ma być rezerwa płynów. Chcę przełączyć kroplówkę - nie ma rezerwy.&lt;br /&gt;- Bo taka byłam zabiegana...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszła po preparat, trzymany w specjalnej lodówce, który ma być podany w ściśle określonym momencie zabiegu. Kamień w wodę. Czeka operator, instrumentariuszka, ja, cały zespół.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ktoś wreszcie&amp;nbsp;po nią biegnie, jest, nie zginęła, przyniosła.&lt;br /&gt;- Czemu tak długo?&lt;br /&gt;- A, spotkałam instrumentariuszkę z ciężkim wózkiem, pomogłam jej rozładować narzędzia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wjeżdżając na salę ze śpiącą pacjentką zastawałem aparat do znieczulenia, który miała dziesięć minut temu włączyć i przetestować, mrugający wesoło lampkami, że test niedokończony i aparat działać nie będzie. Chcąc wydrukować zapis parametrów pacjenta&amp;nbsp;nie raz&amp;nbsp;drukowałem&amp;nbsp;wstęgę szesnastu operacji zaćmy z poprzedniego dnia, bo nie skasowała pamięci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiecie co? Nawet nie można na nią wrzasnąć. Pomijając fakt, że tu się nie wrzeszczy, to ona to mówi z takim rozbrajającym wyrazem twarzy, z taką pasją i entuzjazmem, że ręce opadają bezsilnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest natomiast niezrównaną instrumentariuszką w zabiegach ocznych. Kiedy staje do stołu nagle koncentruje się tak, że nawet myśli samodzielnie. W każdym razie okuliści nie mogą się jej nachwalić. Kontroluje pole operacyjne, stolik z narzędziami, ekran monitora, wyprzedza myśli chirirga, zawsze ma gotowe narzędzie, po które on chce właśnie sięgnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I, jakem Szaman, nie wiem co sprawia tę przemianę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-683203901955440576?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/683203901955440576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=683203901955440576' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/683203901955440576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/683203901955440576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/03/szaman-galicyjski-i-sprawa-entuzjazmu.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa entuzjazmu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5727975035980313053</id><published>2011-02-28T09:00:00.003Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.831Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa satysfakcji</title><content type='html'>Nie wiem, czy dobrze nawiążę w tym trakcie, ale ja muszę, no muszę to napisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpadła mi w ręce gazetka firmowa. A tam - wyniki satysfakcji pacjentów z naszej działalności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Ukeju traktuje się to bardzo poważnie. Tak poważnie, że aby podpisać kontrakt z tutejszym NFZ(zwanym NHS, a dla potrzeb kontraktu PCT), należy wskazać zewnętrzną firmę audytorską, która bada satysfakcję pacjentów i wyniki tego badania będzie regularnie wysyłać do płatnika. Bez tego z kontraktu nici. Złe wyniki natomiast mogą być podstawą do nieprzedłużenia kontraktu lub nawet wcześniejszego jego zakończenia. Zatem sprawa jest poważna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I com wyczytał? Otóż Abnegatowski ośrodek jest na pierwszym miejscu! &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;98.6% pacjentów&lt;/strong&gt; uznała, że osiągnęli satysfakcję &lt;em&gt;&lt;u&gt;excellent&lt;/u&gt;&lt;/em&gt; lub &lt;em&gt;&lt;u&gt;very good&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby nie dziwota, wszak pracuje tam Abi, a to tłumaczy wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gratulacje, Abi!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5727975035980313053?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5727975035980313053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5727975035980313053' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5727975035980313053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5727975035980313053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa-satysfakcji.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa satysfakcji'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8393354760274106246</id><published>2011-02-26T09:00:00.002Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.832Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa Toskanii po raz ostatni</title><content type='html'>Wracam do tej Toskanii stale. I to nie tylko na blogu, ale też w myślach, pamięci i, ostatnio, w uczynkach. Czyli detalicznie znowu przeglądamy oferty willi do wynajęcia, tym razem w pobliżu Pizy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś mógłby zadać zasadne pytanie: czy życie nie jest za krótkie, żeby jeździć dwa razy w to samo miejsce? To byłby koronny dowód, że nigdy w Toskanii nie był. Co się tak w tej Toskanii podoba szamanom i podobnym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Otóż Szaman jest wytworem dwóch kultur*), a obie są, niestety, północnoeuropejskie. Kultura pierwsza, polska, oparta na katolicyźmie przaśno-dewocyjnym z elementami stałego męczeństwa narodowo-religijnego inkrustowanego ksenofobią wyraźnie intarsjowaną bezmyślnością, narzekactwem i zazdrością, w sosie czy-aby-wszyscy-na-pewno-widzą-jaki-ze-mnie-katolik. Wynikiem tego są ludzie pełni wewnętrznego przekonania o własnej wielkości oraz braku docenienia ze strony świata zewnętrznego**), ofiary ogólnoświatowego spisku cyklistów i &lt;em&gt;mansonów, &lt;/em&gt;trwający w ostatniej twierdzy prawdziwej wiary i polskości. Jeśli umówisz się z takim na spotkanie, przyjdzie pół godziny po terminie, nieprzygotowany do tematu, o którym macie rozmawiać, natomiast stawiający wygórowane żądania wzięte z Księżyca.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Kultura druga, którą od podszewki poznaję już sześć lat, to kultura protestancka w sześćdziesięciu odmianach, ze wskazaniem na 500 innych religii, otwarta na świat i ludzi, a większa część tej otwartości polega na tym, że ich po prostu nie obchodzi co robisz, ale za to nastawiona na pracę, jak pozytywiści, podnoszenie kwalifikacji, terminy, uzgodnienia, procedury oraz&amp;nbsp;skodyfikowane struktury społeczne. Wynikiem tego są ludzie uśmiechnięci, otwarci,&amp;nbsp;choć nie rzucający się sobie do jagód, zadowoleni z dnia codziennego, lecz wpatrzeni w kalendarze i zegarki, przeliczający na&amp;nbsp;pieniądze efekty swojej, nie tylko zawodowej, działalności. Jeśli próbujesz się umówić na obiad w przyszłym tygodniu, rzuci okiem w terminarz i poda dokładny termin - we czwartek o siódmej trzydzieści w &lt;em&gt;The Regent's Pub,&lt;/em&gt; bo on jest kapitanem swojego życia. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;A Toskania? Hmm... tu jest inny świat. Tu ludzie są otwarci, nawet w małych wioskach, uśmiechają się do ciebie, kiwają ręką jakby znali cię od lat. Życie toczy się wolniej, przyjaźniej, smaczniej. Tu ciągle, chcąc się umówić, usłyszysz "wpadnij wieczorem", albo "tak przed zachodem". Nie umawiaj się na przyszły tydzień. Rozmówca wzniesie wzrok do nieba w geście "kto wie, co będzie w przyszłym tygodniu". Tu możesz idąc przez wieś zobaczyć całe, kilkunastoosobowe rodziny siedzące przy wspólnym stole, jedzące z wielkiej michy parujące &lt;em&gt;spagetti alla carbonara&lt;/em&gt; albo &lt;em&gt;gnocci&lt;/em&gt; w pikantnym mięsnym sosie, a butelki wina na stole mają po pięć litrów pojemności***). A jeśli będziesz przechodzić po raz drugi jest duża szansa, że zaproszą cię do wspólnego stołu. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W Toskanii wróciły do mnie po latach takie słowa jak "raczyć się" i&amp;nbsp;"biesiadować". Kiedy o zachodzie słońca siedzi się przy prostym, drewnianym stole przed domem, a kromka świeżego&amp;nbsp;chleba maczana w czosnkowej oliwie z bazylią i popita &lt;em&gt;Chianti&lt;/em&gt; jest tym, co smakuje jak nigdzie indziej na świecie. A w kolejce czeka jeszcze półmisek z &lt;em&gt;prosciutto di Parma&lt;/em&gt; z brzoskwiniami i fetą, &lt;em&gt;penne&lt;/em&gt; zapiekane z brokułami pod warstewką parmezanu oraz kulki z &lt;em&gt;chorizo&lt;/em&gt; w sosie pomidorowym z bazylią i oregano. I, rzecz jasna, kolejna butelka &lt;em&gt;Chianti&lt;/em&gt;.&amp;nbsp;Potem wieczorny spacer wśród winnic i gajów oliwnych. A potem... no.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To leniwe życie, smakowite do bólu, ludzie, którzy opanowali sztukę odpoczywania w każdej nadarzającej się chwili, to coś, czego my, ludzie Północy, nigdy się nie nauczyliśmy. A szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, i te widoki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img height="71" src="http://3.bp.blogspot.com/-RlZJGY0Fd9E/TWV5MbV9RfI/AAAAAAAAArg/UoN_SpoF3_s/s1600/06.jpg" style="filter: alpha(opacity=30); left: 708px; mozopacity: 0.3; opacity: 0.3; position: absolute; top: 407px; visibility: hidden;" width="96" /&gt; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-F6od_iqbCyQ/TWV6ugL3ozI/AAAAAAAAArk/9D8S-_hafOY/s1600/06.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-F6od_iqbCyQ/TWV6ugL3ozI/AAAAAAAAArk/9D8S-_hafOY/s400/06.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Miło jest iść w takich okolicznościach przyrody, trzymając Najmilszą za rękę,&amp;nbsp;nawet jeśli kolacja troszkę ciąży (foto Tygrysek)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HnVmP3tIFbI/TWV4dbnDBmI/AAAAAAAAArU/stlFPkLkbwY/s1600/01.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-HnVmP3tIFbI/TWV4dbnDBmI/AAAAAAAAArU/stlFPkLkbwY/s400/01.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Można podejść i zerwać.&amp;nbsp;A nikt nie zrywa. Bo nie jego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UzqTG38qhLE/TWV4vUxrC3I/AAAAAAAAArY/2FPz8Mvv4Lk/s1600/03.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="299" j6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-UzqTG38qhLE/TWV4vUxrC3I/AAAAAAAAArY/2FPz8Mvv4Lk/s400/03.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Tu nawet deszcz jest miłym urozmaiceniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gZ6Q143hZi8/TWV4_o57nLI/AAAAAAAAArc/z3ZNqaXL5NY/s1600/05.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-gZ6Q143hZi8/TWV4_o57nLI/AAAAAAAAArc/z3ZNqaXL5NY/s400/05.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wspominałem o zachodzie słońca? Chyba tak...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tiQHbVygovk/TWV74xs7bPI/AAAAAAAAArs/naTRJOPPWaI/s1600/07.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-tiQHbVygovk/TWV74xs7bPI/AAAAAAAAArs/naTRJOPPWaI/s400/07.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;A to zdjęcie jest specjalnie dla P. Jeśli ciągle płaczesz, bo słońce zaszło, łzy nie pozwolą ci podziwiać piękna gwiazd.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-q3NtpvH1iuk/TWV77-QZ1oI/AAAAAAAAArw/ctRqLjc7--U/s1600/IMG_4196.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-q3NtpvH1iuk/TWV77-QZ1oI/AAAAAAAAArw/ctRqLjc7--U/s400/IMG_4196.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Parę dziennych obrazków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-L_Jto976UJE/TWV7-b9iJsI/AAAAAAAAAr0/BqKZuX6GcXc/s1600/IMG_4290.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-L_Jto976UJE/TWV7-b9iJsI/AAAAAAAAAr0/BqKZuX6GcXc/s400/IMG_4290.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Małe(?) farmy na szczytach toskańskich wzgórz i podobne miasteczka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MRzFujTn5ec/TWV8BTgPLXI/AAAAAAAAAr4/-bOAbJMODts/s1600/IMG_4509.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-MRzFujTn5ec/TWV8BTgPLXI/AAAAAAAAAr4/-bOAbJMODts/s400/IMG_4509.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Winnice i oliwki w cienistych dolinach. &lt;em&gt;Dolce vita!&lt;/em&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Do jesieni spokój z Toskanią. Potem zobaczymy.&lt;br /&gt;Miłego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________&lt;br /&gt;*) mam na myśli całość zjawisk, ze szczególnym uwzględnieniem podejścia do życia w ogóle&lt;br /&gt;**) patrz W. Młynarski "&lt;em&gt;żebym ja wreszcie mógł robić to, na co naprawdę zasługuję&lt;/em&gt;"&lt;br /&gt;***) a pijanych jakoś mało się widuje&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8393354760274106246?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8393354760274106246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8393354760274106246' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8393354760274106246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8393354760274106246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa-toskanii-po.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa Toskanii po raz ostatni'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RlZJGY0Fd9E/TWV5MbV9RfI/AAAAAAAAArg/UoN_SpoF3_s/s72-c/06.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7987508875998558566</id><published>2011-02-25T09:00:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.833Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa krykieta</title><content type='html'>Wywołany do tablicy w sprawie zasad gry w krykieta odpowiadam tym razem już na poważnie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- grają dwie drużyny po 11 zawodników (rezerwowi mogą grać tylko jako &lt;em&gt;fields&lt;/em&gt; w razie kontuzji lub choroby zawodnika);&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- boisko to owal o obwodzie mniej więcej 400 metrów, żadne zasady nie opisują boiska dokładnie;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- w tym owalu (&lt;em&gt;outfield&lt;/em&gt;) jest drugi owal (&lt;em&gt;infield&lt;/em&gt;), a w nim prostokąt (&lt;em&gt;pitch&lt;/em&gt;) o długości 20 metrów i szerokości 3 metrów;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- metr dwadzieścia licząc od krótszych boków prostokąta stoi &lt;em&gt;wicket&lt;/em&gt; czyli trzy patyki (&lt;em&gt;stumps&lt;/em&gt;) o wysokości 71 cm, na których leżą dwa krótsze (&lt;em&gt;bails&lt;/em&gt;);&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- do gry używa się piłki wykonanej z korka pokrytego skórą o obwodzie 22 cm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qMlT_SkbDj4/TWa5vkhJkqI/AAAAAAAAAr8/pokRCsGXTmw/s1600/545px-Cricket_field_parts.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" l6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-qMlT_SkbDj4/TWa5vkhJkqI/AAAAAAAAAr8/pokRCsGXTmw/s400/545px-Cricket_field_parts.jpg" width="362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Boisko do krykieta&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra zaczyna się losowaniem (rzut monetą) kto jest kim, czyli jedna drużyna jest &lt;em&gt;bats&lt;/em&gt;, a która &lt;em&gt;bowls&lt;/em&gt; (=&lt;em&gt;fields&lt;/em&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci, co są &lt;em&gt;bowls&lt;/em&gt; mają jednego, który rzuca piłką w przeciwnika i resztę w polu, do łapania odbitej piłki. Ci, co są &lt;em&gt;bats&lt;/em&gt;, mają kije i odbijają piłkę tak, aby przeciwnicy nie mogli złapać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra dzieli się na kilka części. Większe zwą się &lt;em&gt;innings&lt;/em&gt; (zawsze z 's' na końcu, &lt;em&gt;pluralia tantum&lt;/em&gt;). Mniejsze to &lt;em&gt;overs&lt;/em&gt;. A najlepsze jest to, że każda z drużyn liczy inne części. To wyjdzie dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wygląda przebieg gry. Otóż na boisko wchodzi 15 osób. 11 z drużyny &lt;em&gt;bowls&lt;/em&gt;, 2 z drużyny &lt;em&gt;bats&lt;/em&gt; i 2 &lt;em&gt;umpire&lt;/em&gt;, czyli sędziów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Batsmani stają w &lt;em&gt;pitch&lt;/em&gt;, tak, że bronią &lt;em&gt;wickets&lt;/em&gt;. Jeden z nich jest uznany za uderzającego (&lt;em&gt;striker&lt;/em&gt;) i w bronione przez niego &lt;em&gt;wickets&lt;/em&gt; rzuca piłką &lt;em&gt;bowler&lt;/em&gt;. Batsman ma ją odbić, a jeśli mu się to uda i piłka leci, to może pędem pobiec na stanowisko swojego kolegi (zwanego &lt;em&gt;non-striker&lt;/em&gt;) na drugim końcu &lt;em&gt;pitch&lt;/em&gt; i zamieniają się miejscami. W ten sposób zdobywają punkt zwany &lt;em&gt;run&lt;/em&gt; (od ang. biec). Jeśli piłka leci dostatecznie długo, mogą pobiec jeszcze raz i zdobyć dwa punkty (max. 4). Jeśli walnie tak mocno, że piłka niezłapana dotoczy się do granicy boiska, automatycznie dostają 4 punkty, a jeśli nad tą granicą przeleci nie dotykając ziemi, to 6 i w obu tych przypadkach nawet nie muszą biec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w tym pewne ryzyko, bo jeśli &lt;em&gt;fields&lt;/em&gt; złapią piłkę i strącą &lt;em&gt;wickets&lt;/em&gt; w czasie, kiedy &lt;em&gt;batsman&lt;/em&gt; biegnie (a dokładnie jest poza polem bezpiecznym, ale to już było by za dużo tłumaczenia) to &lt;em&gt;batsman&lt;/em&gt; jest &lt;em&gt;out&lt;/em&gt;. Schodzi z boiska (&lt;em&gt;out&lt;/em&gt;), a za niego wchodzi następny z drużyny. Kiedy wszyscy &lt;em&gt;batsamni&lt;/em&gt; z drużyny są &lt;em&gt;out&lt;/em&gt; (poza ostatnim, bo jest nieparzysta liczba, zwanym &lt;em&gt;not out&lt;/em&gt;) kończy się większa część gry czyli &lt;em&gt;innings&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy ci co byli &lt;em&gt;bats&lt;/em&gt; stają się &lt;em&gt;fields&lt;/em&gt; i role się zmieniają. Każdy&amp;nbsp;&lt;em&gt;bowler&lt;/em&gt; rzuca piłką sześć razy, po czym następuje zmiana. Stąd nazwa mniejszych części gry, bo po sześciu rzutach &lt;em&gt;umpire&lt;/em&gt; krzyczy "&lt;em&gt;over!"&lt;/em&gt; i taka część nazywa się właśnie &lt;em&gt;over&lt;/em&gt;. Następny &lt;em&gt;bowler&lt;/em&gt; rzuca w drugiego &lt;em&gt;batsmana&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wszyscy &lt;em&gt;batsmani&lt;/em&gt; z obu drużyn są &lt;em&gt;out&lt;/em&gt;, czyli skończyły się oba &lt;em&gt;innings&lt;/em&gt; następuje koniec gry (czasem są po dwa &lt;em&gt;innings&lt;/em&gt;). &lt;br /&gt;Zapis wyników, jaki możecie obejrzeć w TV nie będzie teraz dla was niezrozumiały: jeżeli drużyna ma 5 &lt;em&gt;batsmanów&lt;/em&gt; out, a zaliczyła 224 &lt;em&gt;runs&lt;/em&gt; to zapis wygląda 224/5 czyli zaliczyli 224 punkty tracąc 5 batsmanów. Tak jest w Ukeju, w Australii, gdzie wszystko jest do góry nogami zapis jest 5/224 czyli "&lt;em&gt;five for 224".&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady gry w krykieta są bardzo skomplikowane. Merylebone Cricket Club, który jest autorem obowiązujących przepisów nazwał je "&lt;em&gt;The Law of Cricket"&lt;/em&gt; (czyli Prawa Krykieta). To co opisałem powyżej to jest tylko przybliżenie ogólnego zarysu dla oglądaczy w TV.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To skomplikowanie zasad gry znalazło odbicie w języku. Jeśli w Ukeju chce się powiedzieć, że coś lub czyjeś postępowanie nie jest tak do końca zgodne z dobrym obyczajem to mówi się "&lt;em&gt;it's not quite cricket&lt;/em&gt;" - to nie zupełnie jest krykiet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff, na dziś wystarczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7987508875998558566?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7987508875998558566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7987508875998558566' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7987508875998558566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7987508875998558566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa-krykieta.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa krykieta'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-qMlT_SkbDj4/TWa5vkhJkqI/AAAAAAAAAr8/pokRCsGXTmw/s72-c/545px-Cricket_field_parts.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-2337255835648685542</id><published>2011-02-24T09:00:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.834Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agencja Ucho Szakala życzliwie donosi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa bliskowschodnia</title><content type='html'>Oglądam TV nie tylko dla poprawienia mojego mizernego angielskiego, ale też, żeby jakie-takie rozeznanie mieć, co też to się w wielkim świecie wyprawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w kilku wydaniach mam szansę pooglądać Bliski Wschód i co się tam dzieje. O ile rozumiem dość dobrze sytuację libijczyków, to już zrozumienie Egiptu jest trudniejsze. Chyba zbyt mało poświęciłem czasu na historię nowożytną tego kraju, ale w końcu nie moja działka. Podobnie z Bahrainem, o którym też dużo się mówi i nawet pokazuje obrazki. A robią wrażenie nawet na mnie, jak w TV pokazują zdjęcia rtg ran postrzałowych. Skutki działania&amp;nbsp;pocisków o dużej prędkości albo rozrywających się w ciele trafionego są smakowite, zwłaszcza, że to daleko. Ale żal tych normalnych ludzi, którzy weszli w drogę pociskom wystrzelonym przez innych, równie normalnych ludzi, na rozkaz i w interesie już nieco mniej normalnych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proroctwa Mayów i Egipcjan mówią, że w 2012 będzie koniec świata. Że ostatnia wojna wyjdzie właśnie z Bliskiego Wschodu. Znaczy się co? Zaczynamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłum jest nieobliczalny. Ileż to razy w historii dał się sprowokować i skierować na manowce. Ile razy bunt w kraju skazany był na to, że w obronie własnej &lt;strike&gt;du&lt;/strike&gt;.. skóry ktoś wskaże wroga zewnętrznego. Premier Egiptu jest skorumpowany? Tak, ale to nie jest wina Egipcjan, to wina Zachodu, może USA? Premier Bahrainu jest kuzynem króla i sprawuje władzę od 40 lat i jest skorumpowany? To wina zgnilizny przenikającej z Zachodu. To oni są winni. Tunezja. Libia. Egipt. Bahrain.&amp;nbsp;Kto następny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam zaufania do krajów, w których prawo stanowi religia. Nie dlatego, że mam coś przeciw&amp;nbsp;wierze jako takiej. Niech se tam wierzą dobrzy ludzie, jak im tego potrzeba. Ja się obawiam religii. Jak bowiem mówił jeden z kandydatów do Nagrody Nobla: "na świecie byli i są ludzie źli, którzy zawsze będą&amp;nbsp;robić złe rzeczy, oraz ludzie dobrzy, którzy będą robić rzeczy dobre. Ale potrzeba religii, żeby ludzie dobrzy zaczęli robić rzeczy złe."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I trochę się niepokoję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-2337255835648685542?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/2337255835648685542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=2337255835648685542' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2337255835648685542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2337255835648685542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa_24.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa bliskowschodnia'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7839976503855030427</id><published>2011-02-22T15:43:00.000Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.835Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa snookera</title><content type='html'>Co to jest &lt;em&gt;snooker&lt;/em&gt; wie każdy, kto choć przez krótki czas był w Ukeju, lub ogląda kanały sportowej TV. Ta osobliwa gra&amp;nbsp;powstała około roku 1875 w Indiach, w Armii Brytyjskiej, jako odmiana bilarda, który pomału nudził się panom oficerom. Sama nazwa też jest wyrażeniem wojskowym. &lt;em&gt;Snooker&lt;/em&gt; oznaczał tam rekruta lub nowoprzybyłego, młodego oficera. Podobno autorem gry jest pułkownik Sir Neville Chamberlain z Devonshire, on też pierwszy użył tej nazwy, co prawda nie do określenia gry, lecz swego oponenta, który miał trudności z trafieniem bilą do łuzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Snooker zdobywał swoja popularność bardzo wolno. Jest dużo trudniejszy od zwykłego bilardu, wymaga większego stołu, a reguły są, jak to zwykle bywa wśród reguł wymyślanych przez nudzących się gentlemanów, bardzo skomplikowane. Dopiero po ponad 50 latach, w 1927 roku, odbyły się pierwsze mistrzostwa świata. Oczywiście, w Ukeju. Wygrał zawodnik ukejski, Joe Davis, który zresztą wygrywał każde, coroczne mistrzostwa aż do 1940 roku. Może dlatego, że w 1931 było tylko dwóch zawodników w turnieju?... W latach 1958-1963 w ogóle nie udało się zebrać wystarczającej ilości zawodników, czyli...2!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przełom w popularności zapewniła dopiero TV. I to nie ta normalna, pierwsza. Tylko kolorowa. W 1969 roku David Attenborough (tak, ten od programów przyrodniczych) komentował turniej &lt;em&gt;Pot Black&lt;/em&gt;, zresztą tylko po to, by zademonstrować potęgę kolorowego obrazu TV. Oglądalność przekroczyła najśmielsze oczekiwania i program stał się drugim pod względem ilości widzów programem BBC2. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na czym to polega? Duży, zielony stół, o wymiarach 12 na 6 stóp (3.7x1.8 m), na nim 15 czerwonych bil i 6 kolorowych. Grający ma za zadanie wbijać naprzemiennie bilę czerwoną i którąś z kolorowych. Bile czerwone pozostają po wbiciu w łuzie, kolorowe wracają na swoje miejsce na stole. Każda czerwona bila ma wartość 1 punktu, każda z kolorowych ma&amp;nbsp; inną. Żółta 2, zielona 3, brązowa 4, niebieska 5, różowa 6 i czarna 7.&amp;nbsp;To co wyprawiają z bilami mistrzowie, grający o wcale pokaźne sumki 5 i 6 cyfrowe przechodzi ludzkie pojęcie. W tutejszej TV komentatorzy komputerowo wykreślają jaki tor bili będzie najkorzystniejszy, a potem można tylko z zazdrością patrzeć, jak zawodnik tak właśnie tą bilę posyła, bez żadnego wsparcia ze strony elektroniki. Jest to też jeden ze sportów gentlemanów, co widać po zachowaniu zarówno zawodników jak i publiki.&lt;br /&gt;A stół do snookera na początku&amp;nbsp;gry wygląda tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2pjGllYIqRs/TWPWoCrK3gI/AAAAAAAAArQ/rDpBO9j4KCE/s1600/Riley_Renaissance_Snooker_Table_Lge.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="228" j6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-2pjGllYIqRs/TWPWoCrK3gI/AAAAAAAAArQ/rDpBO9j4KCE/s400/Riley_Renaissance_Snooker_Table_Lge.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Czemu nagle mnię naszło pisać o &lt;em&gt;snookerze&lt;/em&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano znieczulałem dziś miłego, młodego policjanta z drogówki. W czasie rozluźniającej rozmowy&amp;nbsp;podczas zakładania wkłucia, podłączania kroplówki i temu podobnych rzeczy, zwierzyłem mu się, że lubię oglądać turnieje &lt;em&gt;snookera&lt;/em&gt;. &lt;br /&gt;- My też&amp;nbsp;w policji lubimy &lt;em&gt;snookera.&lt;/em&gt; Mamy nawet własną, policyjną wersję. W czasie odbywanych co jakiś czas kontroli pojazdów, kiedy stoimy na A30*) zatrzymujemy kolejno czerwony samochód, potem niebieski, znów czerwony, potem zielony, znów czerwony, potem... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasnął zanim opowiedział mi wszystkie szczegóły. Wiem tylko, że za różowy samochód zatrzymujący dostaje maksymalną ilość 10 punktów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie kupujcie różowego samochodu w Kornwalii. Chyba, że lubicie policjantów. I &lt;em&gt;snookera.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________&lt;br /&gt;*) główna arteria Kornwalii&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7839976503855030427?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7839976503855030427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7839976503855030427' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7839976503855030427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7839976503855030427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa-snookera.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa snookera'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-2pjGllYIqRs/TWPWoCrK3gI/AAAAAAAAArQ/rDpBO9j4KCE/s72-c/Riley_Renaissance_Snooker_Table_Lge.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1763291283031496545</id><published>2011-02-20T14:00:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.836Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa ostatniego miasta</title><content type='html'>Każdy dobry furman nawraca dwa razy. Zatem i ja nawrócę do Toskanii. Ostatnim miastem, które chciałbym wspomnieć na blogu jest Siena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle historia przeplata się tu z legendą. Wiadomo, że osadę założyli Etruskowie. Jak zwykle u nich był to dobrze broniony fort na szczycie wzgórza. Potem przyszli Rzymianie. Pierwsze wzmianki pisane pochodzą z 70 r.n.e. i dotyczą rzymskiego miasta Saena Julia, założonego w czasach cesarza Augusta. Niektórzy archeolodzy uważają, że w okresie upadku Cesarstwa Rzymskiego panowali tu Gallowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pochodzenie nazwy miasta jest również nieznane. Być może pochodzi ona od etruskiego plemienia Saina, być może od rzymskiego Saenii, być może od galijskiego Saenones. A być może, że od legendarnego Seniusa, syna założyciela Rzymu Remusa, brata założyciela Rzymu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sienna nie miała dobrze za czasów rzymskich. Położona z dala od głównych szlaków handlowych żyła własnym, spokojnym życiem. To ubocze oszczędziło jej także chrześcijaństwa, które pojawiło się w Sienie dopiero w IV w.n.e.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosperitę przyniósł też najazd Longobardów w VIII w.n.e. Główne drogi handlowe poprowadzono przez Sienę, bowiem stare trakty zbyt były narażona na ataki Bizancjum. Kupcy i pielgrzymi wędrujący do i z Rzymu szerokim strumieniem przepływali przez Sienę, zostawiając tu sporo grosza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W XIII wieku, wykorzystując spór terytorialny z Arezzo, bogata szlachta "przekonała" rządzącego miastem biskupa, aby oddał im władzę. W tym samym wieku powstała katedra, &lt;em&gt;Piazza del Campo&lt;/em&gt; oraz &lt;em&gt;Palazzo Publico.&lt;/em&gt; W 1179 Siena miała własną konstytucję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siena była poważnym przeciwnikiem dla rosnącej w siłę Florencji. Do decydującego starcia doszło 4 września 1260 roku. Wojska Sieny, wspierane przez oddziały sycylijskiego króla Manfreda&amp;nbsp;czyli niemiecką najemną kawalerię,&amp;nbsp;stanęły na przeciwko półtora raza większej armii florenckiej u stóp wzgórza Montaperti. Przez cały dzień wojska florenckie próbowały atakować broniących się sieneńczyków, ale bez skutku. Dopiero późnym popołudniem, po kolejnym odpartym ataku,&amp;nbsp;armia Sieny ruszyła do kontrataku. Mimo znacznie mniejszej liczebności byli pewni zwycięstwa. I to nie dlatego, że dzień wcześniej, w wielkiej procesji z udziałem wszystkich mieszkańców&amp;nbsp;miasta,&amp;nbsp;dowodzący obroną miasta&amp;nbsp;Buonaguida Lucari oddał miasto pod opiekę Marii Dziewicy*). I nie dlatego, że, jak powiadają, w czasie ataku spłynął z nieba jasny obłok, kryjąc przed oczyma florentyńczyków ruchy wojska sieneńskich. Po prostu mieli w armii florenckiej zdrajcę, niejakiego Bocca degli&amp;nbsp;Abati,&amp;nbsp;który w decydującym momencie zaatakował od tyłu chorążego niosącego sztandar i odciął mu rękę z tymże. W owym czasie armie nie nosiły mundurów, nie było też dobrej łączności, zatem wszyscy patrzyli na sztandar, jako na znak, że tam jest dowódca i to w stanie nienaruszonym. Kiedy sztandar zniknął wybuchła panika. Żołnierze florenccy rzucili się do ucieczki i przegrali bitwę. Zginęła ponad połowa florenckiej armii, co sprawiło, że na długi czas Florencja zaniechała ekspansji na południe. &lt;br /&gt;Do dziś w czasie meczów piłkarskich pomiędzy drużynami z tych dwu miast można usłyszeć, jak sienieńscy kibice wrzeszczą &lt;em&gt;Pamiętajcie o Montaperti!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bocca degli Abati wg. Dantego trafił za swą zdradę do dziewiątego kręgu piekieł, podobnie jak dowodzący wojskiem w polu Farinata degli Uberti, z tym, że ten za herezję i skłonność do filozofii Epikura. A trwałą pamiątką jest także kościół &lt;em&gt;San Giorgio&lt;/em&gt; postawiony przez niemiecką kawalerię króla Manfreda, których bitewnym zawołaniem było imię świętego.&lt;br /&gt;To miasto w naszym prywatnym rankingu dużych miast toskańskich uzyskało maksymalną ocenę 5/5. Nie będę opisywał po raz nie wiem który, jakie to uczucie cofnąć się o kilkaset lat i spacerować po cienistych, wyłożonych kamiennym brukiem placach i ulicach. Męczące jest co prawda stałe włażenie pod górę i schodzenie na dół. To dlatego, że Siena leży na wzgórzach i na szczycie każdego jest coś wartego zobaczenie. I tu mała siurpryza - otóż ojce miasta, dla ułatwienia życia turystom (założę się, że chodziło o Amerykanów) wybudowali liczne ruchome schody, co znacznie ułatwia poruszanie się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie parę zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-k6P14Lk4CIA/TWEbVIH8shI/AAAAAAAAAqc/yEXBW_lsTiY/s1600/02.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-k6P14Lk4CIA/TWEbVIH8shI/AAAAAAAAAqc/yEXBW_lsTiY/s400/02.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Rzut oka na miasto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YQpchysHwxQ/TWEbfO2kYsI/AAAAAAAAAqg/cSBmEymxW54/s1600/03.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" j6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-YQpchysHwxQ/TWEbfO2kYsI/AAAAAAAAAqg/cSBmEymxW54/s320/03.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Kolejna mała, kamienista uliczka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IxmeccFp6Rw/TWEbpAhn3pI/AAAAAAAAAqk/WZyC7T_4j6w/s1600/04.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-IxmeccFp6Rw/TWEbpAhn3pI/AAAAAAAAAqk/WZyC7T_4j6w/s400/04.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Małe placyki, małe kościółki...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Gf-wY44TLTw/TWEdUQFSwJI/AAAAAAAAAqo/u88uJzswSfg/s1600/06.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" j6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-Gf-wY44TLTw/TWEdUQFSwJI/AAAAAAAAAqo/u88uJzswSfg/s400/06.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Chciałbym mieć takie okno, no...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TOiJRPPHDys/TWEdfdSxAvI/AAAAAAAAAqs/ufx5PzHf-WQ/s1600/07.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-TOiJRPPHDys/TWEdfdSxAvI/AAAAAAAAAqs/ufx5PzHf-WQ/s400/07.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Jako, że Senius był założycielem miasta, wszędzie można spotkać ten rzymski symbol&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iC_vJ122Bw8/TWEdxbEC69I/AAAAAAAAAqw/c_bNkUN5cFw/s1600/08.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" j6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-iC_vJ122Bw8/TWEdxbEC69I/AAAAAAAAAqw/c_bNkUN5cFw/s400/08.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Mały balkonik pod małą dzwonniczką... buuu.. ja taką chcę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hMnMVGa2avE/TWEeAI63BtI/AAAAAAAAAq0/mQNjuqJx47o/s1600/09.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-hMnMVGa2avE/TWEeAI63BtI/AAAAAAAAAq0/mQNjuqJx47o/s400/09.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Jak powłazić na dziedzińce domów, to można znaleźć przepiękne detale&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7Px50Uwy5vc/TWEect6HmlI/AAAAAAAAAq8/nnDUjvw5c74/s1600/12.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-7Px50Uwy5vc/TWEect6HmlI/AAAAAAAAAq8/nnDUjvw5c74/s400/12.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;em&gt;Piazza del Campo - &lt;/em&gt;to tu odbywają się słynne wyścigi konne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zbURDOJrXLA/TWEeyqcQIiI/AAAAAAAAArA/qa8lLXLRxIE/s1600/13.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-zbURDOJrXLA/TWEeyqcQIiI/AAAAAAAAArA/qa8lLXLRxIE/s400/13.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Katedra&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-O1IcdfImnRk/TWEe6f2uXMI/AAAAAAAAArE/R3E_MXDbkSk/s1600/14.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" j6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-O1IcdfImnRk/TWEe6f2uXMI/AAAAAAAAArE/R3E_MXDbkSk/s400/14.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;i jej detale&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZMAEdTN9woY/TWEfFMUrSaI/AAAAAAAAArI/yC7kbzct08k/s1600/17.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" j6="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZMAEdTN9woY/TWEfFMUrSaI/AAAAAAAAArI/yC7kbzct08k/s400/17.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Tu stale jest po górkę&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ILWM5IoCAX0/TWEfM3zizzI/AAAAAAAAArM/BASZ-GJ31AQ/s1600/19.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-ILWM5IoCAX0/TWEfM3zizzI/AAAAAAAAArM/BASZ-GJ31AQ/s400/19.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;A za to kochamy Sienę - leżenie na &lt;em&gt;piazza del Campo.&lt;/em&gt; (foto Tygrysek, żeby nie było na mnie).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Do tematu Toskanii wrócę jeszcze raz. Na razie. Miłej niedzieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Nie piszę o wyścigach konnych P&lt;em&gt;alio di Siena&lt;/em&gt;, bo to oklepane. Zresztą, nie widzieliśmy. nie ta pora roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________&lt;br /&gt;*) robiono to kilkakrotnie, ostatni raz w 1944 roku, aby osłonić miasto przed alianckimi bombami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1763291283031496545?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1763291283031496545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1763291283031496545' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1763291283031496545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1763291283031496545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa-ostatniego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa ostatniego miasta'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-k6P14Lk4CIA/TWEbVIH8shI/AAAAAAAAAqc/yEXBW_lsTiY/s72-c/02.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7134594893846918836</id><published>2011-02-14T09:00:00.003Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.837Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa kolejnego święta</title><content type='html'>Czy istnieją beznadziejne święta? A jeśli tak, to z czego wynika ich beznadziejność? I czy zawsze były beznadziejne, czy dopiero z czasem stały się beznadziejne? I czy import takich świąt ma sens?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporo tych pytań się zebrało. A to przez Walentynki. Dla mnie to beznadziejne święto. Głównie przez towarzyszącą im komercję i zatracenie tego, co być może kiedyś w nich było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się... hmm... no, dawno temu. Kiedy po wzgórzach italskich, na których potem, potem powstało miasto Rzym, a wokół niego całe imperium, latali odziani w skóry pasterze, z trwogą patrzący na otaczające ich lasy, gdzie wilcy nocami podchodzili pod zagrody, by porwać niewinną owieczkę. Raz do roku, w święto wiosny*), Lupercalia (&lt;em&gt;lupus&lt;/em&gt; to po łacinie wilk, łapiecie rdzeń nazwy?), świętowano koniec zimy. Nawet w pismach rzymskich z okresu I w.n.e. nie wiedziano już, jakich bogów w czasie tego święta czczono. Lupercusa - obrońcę stad przed wilkami, Fauna - boga rolników, czy Ruminę - boginię, której świątynia (czy istnieje w polskim słowo "świątyńka"?) stała pod figowym drzewem koło jaskini, w której wilczyca wykarmiła Romulusa i Remusa? Nieistotne, teraz nikt już prawdy nie dojdzie.&lt;br /&gt;Wiadomo natomiast, że dwóch nagich młodzieńców prowadzonych przez kapłanów, pod owym figowym drzewem składało ofiarę z kozy (dla płodności) oraz psa (dla oczyszczenia). Smarowali sobie czoła krwią, którą potem scierały im kapłanki Vesty wełną namoczoną w mleku.&lt;br /&gt;Skórę kozy cięto na paski i dotykano nimi kobiet i żywiny, aby były płodne w następnym roku**). Nie wiem, co robiono ze skórą psa.&lt;br /&gt;Miłe święto. Na tyle miłe, że rzymskie legiony rozniosły je po całej Europie aż do Wielkiej Brytanii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy rozpoczęła się ekspansja chrześcijaństwa, jednym ze sposobów na zdobycie popluarności było przejęcie "starych" świąt i nadanie im nowej treści. Lud bowiem lubi świętować bez względu na to, jaka jest przyczyna. Zatem i to święto zostało "skradzione". Papież Gelasius w 496 r.n.e. ustanowił ten dzień dniem św. Walentego.&lt;br /&gt;Jest trzech kandydatów o tym imieniu. Wybierzcie, który bardziej Wam odpowiada.&lt;br /&gt;1. kapłan w Rzymie, który głosił nauki Ewangelii i za to został uwięziony. W więzieniu nauczał nadal, a także uleczył ze ślepoty córkę strażnika. Kiedy dowiedział się o tym cesarz Klaudiusz II kazał kapłana zabić, a następnie ściąć mu głowę***). Przed egzekucją skazaniec napisał list do córki strażnika, w którym wyraził swoją miłość i podpisał "od twojego Walentego". I&amp;nbsp;tak zostało.&amp;nbsp;Wyrok wykonano 14 lutego 269 roku. &lt;br /&gt;2. biskup z Interamny****), który udzielał ślubów wbrew rozkazom cesarza, również Klaudiusza II. Cesarz uznał bowiem, że kawalerowie są lepszymi żołnierzami niż żonaci lub posiadający narzeczone. Kazał zatem zawiesić wszystkie małżeństwa na czas zbliżającej się wojny. Walenty nie posłuchał i nadal udzielał ślubów, za co spotkała go stosowna męczeńska śmierć. Ciało męczennika przyjaciele pochowali 14 lutego w kościele św. Praxedesa w Rzymie.&lt;br /&gt;Niektórzy twierdzą, że w obu powyższych przypadkach chodziło o tę samą osobę.&lt;br /&gt;3. trzeci kandydat żył i umarł w Afryce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święto Walentego było bardzo popularne w Anglii i Francji w średniowieczu. Nawet "rzymska loteria"*****), na którą bardzo krzywo patrzyło papiestwo, była rozciągnięta na cały rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym znanym walentynkowiczem, którego listy zachowały się do czasów dzisiejszych był Książę Orleanu. Wzięty do niewoli po bitwie pod Agincourt i osadzony w londyńskim Tower&amp;nbsp;pisał listy do swojej żony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwyczaj pisania listów lub kartek na walentynki powrócił w XVIII w. Przygotowywano okolicznościowe kartki ręcznie, więc dostępne były tylko dla najbogatszych (i umiejących czytać). W 1797 roku wydano książkę &lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;em&gt;The Young Man’s Valentine Writer&lt;/em&gt;, zawierającą ujmujące wierszyki do wykorzystania w listach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś mówi się, że wyciągnięto św. Walentego tylko dlatego, że pomiędzy Bożym Narodzeniem a wielkanocą w sklepach panowała posucha, a trzeba było jakoś kasę klientom wydrzeć. Stąd wszędzie są czekoladki, karteczki, majteczki, specjalne kolacje, obiady i co tylko można przypisać kochającym się parom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja rada - uważajcie. Jak raz dacie się wciągnąć, to w następnym roku wasza połówka będzie oczekiwać tego samego. Jak z Bożym Narodzeniem. Raz w dzieciństwie się zaczęło, daliście się wciągnąć&amp;nbsp;i teraz urządzacie je co roku. Trzymajcie się z dala!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. To nie tylko święto zakochanych. To także święto Przyjaciół. Zatem wszystkim Przyjaciołom - pamiętam o Was. Nie tylko dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________________&lt;br /&gt;*) luty w rzymskim kalendarzu wypadał nieco później niż obecnie&lt;br /&gt;**) ten zwyczaj, zwany &lt;em&gt;februa&lt;/em&gt;, pozostał w nazwie miesiąca February.&lt;br /&gt;***) po co? Przycisk na biurko?&lt;br /&gt;****) obecnie Terni we Włoszech&lt;br /&gt;*****)&amp;nbsp;podczas Lupercaliów dziewczęta i młodzieńcy rzymscy losowo łączyli się w pary na czas święta. W Anglii w średniowieczu imiona panien wrzucano do naczynia i kawalerowie wyciągali po jednym. Tak dobrana para wymieniała się podarunkami, kawaler nosił imię "dobranki" na rękawie i miał się nią opiekować i dbać o jej bezpieczeństwo przez cały następny rok. Zwyczaj ten wygasł w XV wieku. W 469 roku papież Gelesius uznał loterię za niemoralną i pogańską. Próbował zastąpić ją "loterią świętych" - każdy losował imie jednego świętego i przez następny rok studiował i kontemplował jego dokonania. Jak można sie domyślić, popularność tej loterii była znikoma.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7134594893846918836?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7134594893846918836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7134594893846918836' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7134594893846918836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7134594893846918836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa kolejnego święta'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7832257552544665922</id><published>2011-02-01T11:38:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.838Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego dowodu</title><content type='html'>Dziś bardzo króciutko. Abi, to do Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TUfwG0TvpMI/AAAAAAAAAqU/_C27FILmCKQ/s1600/111.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="126" s5="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TUfwG0TvpMI/AAAAAAAAAqU/_C27FILmCKQ/s640/111.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sądzę, że rozpoznajesz, z jakiej aplikacji to zeskanowany wydruk. &lt;br /&gt;Co, oczywiście, nie oznacza, że nie zazdroszczę Ci Trevora. ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7832257552544665922?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7832257552544665922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7832257552544665922' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7832257552544665922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7832257552544665922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/02/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego dowodu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TUfwG0TvpMI/AAAAAAAAAqU/_C27FILmCKQ/s72-c/111.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-3794101136575853770</id><published>2011-01-27T19:56:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.839Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna polsko-nurska pod flagą biało-czerwoną'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa niezwykłego znieczulenia</title><content type='html'>Z góry przepraszam tych, dla których ten wpis będzie nie w pełni czytelny. Sorry, czasem trzeba pogadać zawodowo i nie cała głębia zdarzenia będzie zrozumiała dla nie-anestezjologów. No, chyba, że Złotousty Abi wyjaśni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś lista była długa jak zimowa noc. Zdarza się. Kiedy zacząłem rozkładać sprzęt przyszła moja nursa, z jakimś takim podejrzanym uśmieszkiem i zagaiła: &lt;br /&gt;- Szaman, mamy problem.&lt;br /&gt;- Jaki?&lt;br /&gt;- Nie mamy sprzętu do wykonania znieczulenia.&lt;br /&gt;- Jak to nie mamy? Czego nie mamy?&lt;br /&gt;Nursa wyjęła listę, świeżo wydrukowaną i pokazała na pierwszą pozycję.&lt;br /&gt;- Tego nie mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktycznie. Miałem przed oczyma ostatnie osiągnięcie Barbie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Mrs XY, lat 33, usunięcie czterech zębów mądrości, znieczulenie: zewnątrzoponowe".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usiadłem. Nabrałem powietrza. Powoli nabrałem. Wypuściłem. Także zarówno powoli. Potem poczłapałem do Barbie. Tylko żeby troszkę z niej pociągnąć łacha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Barbie - pytam pokazując listę. - Tego nie damy rady zrobić. &lt;br /&gt;- Jak to nie? Macie zrobić! To jest prywatna pacjentka, ona&amp;nbsp; płaci, a mamy szczególnie dbać o prywatnych pacjentów!&lt;br /&gt;- Ale zewnątrzoponówka do...&lt;br /&gt;- Powiedziałeś, że możesz robić zewnątrzoponowe, tylko jak są pierwsi na liście. To jest pierwsza.&lt;br /&gt;- Ale zrozum, zewnątrzoponówka to...&lt;br /&gt;- Ona miała zewnątrzoponówkę do porodu i bardzo się jej to podobało. No, idź już, nie zawracaj mi głowy. Bo co? Może nie umiesz zrobić, co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opadło mi wszystko, a nawet więcej. Nic nie odpowiedziałem. Nie żebym zapomniał szamńskiego jęzora w gębie. Nie. Otóż uważam, że istnieją granice, poniżej których nie schodzę. Nie, i już. Poszedłem na górę i jeszcze przez chwilę wszyscy, razem z Zębistą, cieszyli dziób. Zastanawialiśmy się nawet, czy gdyby jego wiertłem zrobić dziurkę w czaszce, starannie nie naruszając opony i wciskając jakoś lekarstwo&amp;nbsp;to wcześniej doszłoby do anestezji czy do wgłobienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-3794101136575853770?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/3794101136575853770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=3794101136575853770' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/3794101136575853770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/3794101136575853770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-niezwykego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa niezwykłego znieczulenia'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-2390608238436305846</id><published>2011-01-21T09:00:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.840Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa badań w medycynie</title><content type='html'>Się mnie Abnegat pyta, skąd mam takie, a nie inne dane. Ano z prac naukowych. A że te prace fałszują nieco rzeczywistość to już inna sprawa. Zwłaszcza w eRPe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś chce zrobić pracę statystyczną na jakiś temat w medycynie, weźmy dla naprzykładu zagrożenia płynące z różnych typów anestezji,&amp;nbsp;to ma kilka możliwości. Na ten nieskomplikowany przykład badacz ów umawia się, że od dziś przez pół roku &lt;u&gt;wszystkie&lt;/u&gt; przepukliny znieczulamy ogólnie wziewnie. A przez następne pół roku podpajęczynówkowo. Zanim dojdziemy do analizy wyników już teraz możemy powiedzieć, że w badanej populacji ilość powikłań będzie &lt;u&gt;większa&lt;/u&gt; niż normalnie. Czemu? Bo zawsze znajdą się w niej tacy pacjenci, dla których "umówione" znieczulenie, aktualne w danym półroczu, będzie nieodpowiednie! &lt;br /&gt;Zatem może metaanalizy? Są na pewno dobre, ale czy w eRPe? Byłem świadkiem jak zbierano dane statystyczne dla konsultanta wojewódzkiego. Ilość fantazji, myślenia życzeniowego, upiększania i podrasowywania danych przekraczała każdą wartość, jaką można sobie wyobrazić. A co dziwniejsze, łykał on bez mrugnięcia okiem dane, wskazujące na to, że w szpitalu wykonującym 3500 anestezji rocznie nie ma &lt;u&gt;żadnych&lt;/u&gt; powikłań. Pielęgniarka, próbująca (z powodzeniem zresztą) zostać magistrem, napisawszy pracę o nudnościach i wymiotach pooperacyjnych usłyszała od zastępczyni ordynatora, że głupoty wypisuje, bo przecież nikt nie miał takowych. &lt;br /&gt;W pracach "naukowych" publikowanych w polskiej prasie medycznej grupy badane liczą 20-25 osób, co jest niezgodne z jakimikolwiek prawidłami statystyki. Zresztą, przeczytajcie sami (to do bardziej zainteresowanych i znających temat). Już po przeczytaniu samych tytułów zaczniecie się zastanawiać: a kogo to obchodzi? lub a po co to?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anestezjologia jest sztuką, jak cała medycyna, zresztą. I żeby być dobrym anestezjologiem trzeba&amp;nbsp;ciężko pracować (45%), &amp;nbsp;dużo się uczyć i czytać ze zrozumieniem (50%) i mieć 5% szczęścia. I wtedy będzie dobrze. Trzeba umieć dobrać jak w malarstwie kolory - znieczulenie do pacjenta, biorąc pod uwagę jak najwięcej czynników towarzyszących. Stosować zasadę "jak jesteś pewny, to sprawdź, jak jesteś bardzo pewny, to sprawdź dwa razy". Mieć zawsze plan B, a jeszcze lepiej jakiś C także zarówno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I będzie dobrze. Co udowadniają polscy anestezjolodzy postawieni na blokach operacyjnych całej Europy - jesteśmy bardzo dobrzy. Tylko pozwólcie nam pracować w godziwych warunkach sprzętowych, godzinowych, płacowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadzasz się, Abi?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-2390608238436305846?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/2390608238436305846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=2390608238436305846' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2390608238436305846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2390608238436305846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-badan-w.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa badań w medycynie'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1964834201235562548</id><published>2011-01-19T17:10:00.001Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.840Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa Bernarda, Benedykta, Franciszka i Ignacego.</title><content type='html'>Życie Szamana twarde jest. I choć bardzo nie lubi się angażować w cokolwiek, tym razem nie wytrzymuje i daje się sprowokować. Komu? Wiadomo, Abnegatowi. Tenże &lt;a href="http://abnegat.blogspot.com/2011/01/po-co-komu-bol.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; napisał coś, od czego zawrzała moja szmańska krew, w której płynie pół na pół osocze i Naropina. Muszę zatem parę słów od siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytuję: "Podpajęczynówki, ZOPy czy proste bloki zrobię - ale szczerze powiedziawszy nie lubię. I nie przekonuje mnie statystyka, mówiąca, ze zgonów przy igle jest mniej - a co z tak zwanymi „poważnymi następstwami znieczulenia regionalnego”? Toż jak ktoś musi przejść laminektomie, bo mu anestezjolog sprokurował krwiaka w przestrzeni zewnątrzoponowej, to ma chyba więcej atrakcji niż nieboszczyk."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Racja, Panie Radco. Atrakcji ma w bród, tylko dużo rzadziej niż nieboszczyk, który miał znieczulenie ogólne. Troszkę statystyki. W znieczuleniu ogólnym zgon trafia się raz na 13 tys. przypadków (Francja), raz na 26 tys. przypadków (Australia) i raz na 85 tys. przypadków (Wielka Brytania). W Polsce - tadam! - raz na 6818 przypadków (czyli 1.47 na 10 tys., natomiast zgon lub trwałe kalectwo 1.74/10 tys.). &lt;br /&gt;W australijskich badaniach retrospektywnych przeprowadzonych w 2005 roku ilość powikłań w znieczuleniach ogólnych była trzy razy większa od tych w znieczuleniach regionalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trwałe uszkodzenia nerwów występują raz na 17-33 tysięcy znieczuleń regionalnych, a raz na 100tys. w podpajęczynówkach. W zewnątrzoponowych ropień zdarzył się raz na 143 tysiące znieczuleń, a ropień zop po podpajęczynówce raz na 200 tysięcy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytuję z komentarzy, ale dalej Abi: "porownanie pp &lt;em&gt;vs. GA (przyp. mój) &lt;/em&gt;do cc (ale grypsera :D) jest obarczone paskudnym biasem. Mianowicie tam gdzie sie da, robimy pp, a jak sie wszystko zesralo - ogolne. No to jakim cudem matka czy dziecko ma byc w lepszej formie niz po przewodowce?". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż nic właśnie. Porównanie dobrostanu dziecka po obu typach znieczuleń zostało opracowane "na materiale" kobiet zakwalifikowanych do cc planowego, właśnie po to, aby wykluczyć wpływ innych, niekorzystnych i nagłych(!) czynników jak niedotlenienie płodu, krwotoki i tp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to jest za pojęcie "bezpieczeństwo znieczulenia"?&amp;nbsp; Może za Edge i Morganem: "&lt;span lang="PL" style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;Miarą bezpieczeństwa znieczulenia są powikłania, które nie miały miejsca i zgony, których udało się uniknąć”.&amp;nbsp;Tylko, że&amp;nbsp;wtedy im więcej czynników ryzyka tym lepiej. &lt;/span&gt;W każdym znieczuleniu występują czynniki ryzyka. Są one związane ze sprzętem anestezjologicznym, monitorującym, ilością podawanych leków i wykonywanych czynności. Łatwo policzyć, że im więcej któregokolwiek z tych czynników, tym więcej możliwości, że coś się zepsuje, rozłączy, uczuli, zadziała opacznie lub nadmiernie, w czymś położymy za dużo zaufania i tp. Do znieczulenia regionalnego potrzebujemy jednego leku. Do TCI TIVA minimum dwóch, zazwyczaj jednak więcej. Do średniozaawansowanego wziewnego&amp;nbsp;ogólnego z intubacją - około sześciu. Do regionalnego potrzebna jest maska z tleniem, do TIVA i wziewnego - aparat do znieczulenia, miło mieć respirator, ssak i tp. Trzeba dalej liczyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Anestesia&lt;/em&gt; składa sie z trzech części: &lt;em&gt;analgesia &lt;/em&gt;(bezbolesność), &lt;em&gt;hypnosis &lt;/em&gt;(sen) i &lt;em&gt;areflexia&lt;/em&gt; (brak odruchów). Kiedyś uzyskiwano to stosując jeden środek, np. eter. Wadą było to, że wszystko musiało być na tym samym poziomie. I jak się trafił na stole umięśniony byczek, to by uzyskać właściwe zwiotczenie sen sprowadzano także do poziomu prawie-że-letalnego. A babci kruchej i schorowanej brakowało analgezji, bo bano się, że uśnie na wieki.&amp;nbsp;Dziś zdysocjowaliśmy anestezję i możemy każdy element uzyskać na dowolnie wybranym poziomie. Na analgezję mamy opioidy, na odruchy myorelaxanty, a na sen też coś się znajdzie. Ale ma to swoją cenę - ilość powikłań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tera uwaga! Anestezjologia jest SZTUKĄ. I jak w sztuce - ktoś umie i lubi grać, ktoś inny maluje*).&amp;nbsp;Od dawna wiadomem jest przysłowie rzymskie: &lt;em&gt;Bernardus valles, montes Benedictus amabat,&amp;nbsp;oppida Franciscus, celebres Ignatius urbes &lt;/em&gt;- Bernard doliny, Benedykt zaś góry ukochał, miasta Franciszek, a sławne stolice Ignacy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy z anestezjologów powinien znać i umieć wykonać kilka różnych typów znieczulenia. To jest wiedza. I powinien umieć dobrać stosowny typ postępowania w zależności od pacjenta, jego stanu, wieku, chorób towarzyszących, typu zabiegu, osoby chirurga, warunków, w jakich przyjdzie mu znieczulać oraz tego, na co może dla pacjenta liczyć po zabiegu. I to jest sztuka. Źle dobrana TCI TIVA&amp;nbsp;może być&amp;nbsp;śmiertelna, źle dobrana podpajęczynówka nie zadziała. Zręcznie wykonane 3-in-1 z Naropiny do wymiany stawu biodrowego daje 24-godzinną bezbolesność, co ma swoje znaczenie. Ciągła zop do porodu lub w stanie terminalnym jest nieoceniona. TIVA w chirurgii jednego dnia - palce lizać. Zaznaczam i podkreślam - &lt;u&gt;dobrze dobrane&lt;/u&gt;. ZOP do zabiegu operacyjnego ma 75% szans na skuteczność, zwłaszcza u babci staruszki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem proszę o rehabilitację znieczuleń regionalnych. &lt;br /&gt;_____________________________&lt;br /&gt;*) A ktoś inny sprawdza statystyki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1964834201235562548?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1964834201235562548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1964834201235562548' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1964834201235562548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1964834201235562548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-bernarda.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa Bernarda, Benedykta, Franciszka i Ignacego.'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7644747933759972452</id><published>2011-01-17T09:00:00.008Z</published><updated>2011-11-06T14:35:21.841Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wot tiochnika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie recepty'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa niedzielnego śniadania</title><content type='html'>Miało być wczoraj, ale wywołan do tablicy pisałem o czym innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem: niedzielne śniadanie szamańskie musi być łatwe do przygotowania, bo przecież niedziela. Warunek drugi - powinno zawierać jajko, bo lubię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proponuję zatem jajka po benedyktyńsku. Z zakonem nie mają nic wspólnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Legenda miejska głosi, że pomysł na tę potrawę powstał prawie-że przypadkiem w 1894 roku w hotelu Waldorf w Nowym Jorku. Broker giełdowy, niejaki Lemuel Benedict, zaszedł do owego hotelu rankiem z potwornym kacem i zamówił jajka w koszulkach, boczek, grzanki i sos holenderski. Szefowi kuchni, Oskarowi Tschirky, tak się pomysł spodobał, że włączył go do jadłospisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu powstało wiele kombinacji składników i wiele odmian dania. Podstawowe składa się z grzanki i jajka w koszulce. Dodatki to boczek (plasterek spod grilla), sos holenderski i szczypiorek.&lt;br /&gt;Jeśli boczek zastąpić szynką i dodać plasterek pomidora mamy jajka Blackstone, a jeśli szynkę zastąpić szpinakiem to jajka po florencku (starsza wersja zastępowała sos holenderski sosem Mornay). W Australii i Nowej Zelandii popularna odmiana nosi nazwę Montreal i zamiast szynki jest łosoś. &lt;br /&gt;Modyfikacja&amp;nbsp;Hussarde&amp;nbsp;zastępuje grzankę angielską muffinką (też bułka, ale twarda i zbita)&amp;nbsp;i dodaje sos&amp;nbsp;Marchand de Vin.&lt;br /&gt;Jajka&amp;nbsp;Sardou zastępują muffinkę karczochem&amp;nbsp;z anchovies,&amp;nbsp;a na szczycie sosu holenderskiego dają posiekaną szynkę i plasterek trufli.&amp;nbsp;Ta potrawa powstała w Nowym Orleanie w restauracji&amp;nbsp;Antoine's Restaurant&amp;nbsp;dla uczczenia francuskiego&amp;nbsp;pisarza Victorien Sardou.&lt;br /&gt;Country Benedict,&amp;nbsp;czasem znane jako jajka&amp;nbsp;Beauregard, zastępuje angielską muffinkę, szynkę i sos holenderski&amp;nbsp;biszkoptem,&amp;nbsp;mięsem kiełbaskowym,&amp;nbsp;i sosem pieczeniowym. Jajka w koszulkach są zastąpione jajkami smażonymi. Trochę tak jak z siekierą mojego pradziadka. Mam ją od lat. Dziadek zmienił stylisko, a ojciec ostrze.&lt;br /&gt;Irlandzkie jajka Benedict zamiast szynki mają mieloną wołowinę lub irlandzki bekon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość historii. Do garów. Oto jak szybko zrobić jajka po benedyktyńsku a la Montreal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka po benedyktyńsku można znaleźć pod "potrawy trudne" oraz pod "trudność zero".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebne będą:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLrgX-oS7I/AAAAAAAAAqA/BKi6VFX_kvY/s1600/IMG_1021_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" n4="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLrgX-oS7I/AAAAAAAAAqA/BKi6VFX_kvY/s400/IMG_1021_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dwa jajka, dwie grzanki, plastry łososia wędzonego, szczypiorek. Do sosu dwa żółtka, pół łyżeczki soku z cytryny, sól i pieprz. Dla umiejących - ocet z białego wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja jestem nieumiejący. Dlatego zanabyłem w tutejszym sklepie za parę groszy dwie miseczki lateksowe do gotowania jajek w koszulkach. A wyglądają tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLsKu1opvI/AAAAAAAAAqE/IjKEVDFCNBk/s1600/IMG_1022_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" n4="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLsKu1opvI/AAAAAAAAAqE/IjKEVDFCNBk/s400/IMG_1022_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Małe, lateksowe cudeńka. Na dno wrzuca się kawałek masła lub smaruje się ścianki oliwą i wbija jajo. A potem wkłada dość ostrożnie do lekko gotującej się wody. I już. Pokrywka na gar i 6-8 minut. &lt;br /&gt;Dla umiejących: gotujemy wodę z octem, nie za bardzo ma wrzeć, wkładamy ostrożnie jajka łyżką, pilnując, żeby się nie rozpłynęły. Woda musi lekko bąbelkować, nie za bardzo, bo jajka się rozpadną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLsf7fGQoI/AAAAAAAAAqI/IUs5zTrfI2s/s1600/IMG_1023_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" n4="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLsf7fGQoI/AAAAAAAAAqI/IUs5zTrfI2s/s400/IMG_1023_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A mnie nie potrzeba octu, łyżki cedzakowej, kłopotów. Proste jak futerał na cepy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W&amp;nbsp;czasie, kiedy jajka się gotują&amp;nbsp;robimy sos holenderski. W miseczce ubijamy żółtka powoli dodając cytrynowy sok, sól i pieprz. Pyszny jest pieprz cayenne. Kiedy ubijane żółtka podwoją objętość ustawiamy miseczkę nad parą i ubijamy dalej, aż zgęstnieje. W przerwach robimy grzanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec łączymy w kolejności: na spodzie grzanka, na niej plasterek łososia, na tym jajko, sos (ciepły) i posypać szczypiorkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLtbEj4QPI/AAAAAAAAAqQ/GMBzdjk2Kf0/s1600/IMG_1025_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" n4="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLtbEj4QPI/AAAAAAAAAqQ/GMBzdjk2Kf0/s400/IMG_1025_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ja smaruję grzanki połówką ząbka czosnku. Polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7644747933759972452?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7644747933759972452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7644747933759972452' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7644747933759972452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7644747933759972452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-niedzielnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa niedzielnego śniadania'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TTLrgX-oS7I/AAAAAAAAAqA/BKi6VFX_kvY/s72-c/IMG_1021_resize.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-131804178096202040</id><published>2011-01-16T10:23:00.000Z</published><updated>2011-01-16T10:23:44.458Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa tablicy</title><content type='html'>&lt;em&gt;Idzie Szaman po ulicy&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ktoś go wezwał do tablicy...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za zaproszenie do vivisekcji. Nie wiedziałem, że kogoś może to interesoawać. Rzeczy, których o mnie nie wiecie? A skąd mam wiedzieć, czego o mnie nie wiecie? Ale spróbować można.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Jak byłem w LO, to chciałem pisać. Moje dwie panie "od polskiego" (jedna z podstawówki, druga z LO) bardzo mnie wspierały i uważały, że warto. Nawet napisałem parę opowiadań, które pochwaliły i przetłumaczyłem parę tekstów z angielskiego.&amp;nbsp;Potem poszedłem na medycynę i nie miałem czasu na nic, a kiedy zacząłem pracować, to już w ogóle na nic i tak się to rozpełzło. Zostało mi tylko czytanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Uczę się malować akwarelami. Tak z przerwami się uczę. Przerwy są dużo dłuższe od nauki. I kiepsko mi idzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Lubię gotować. Ale to chyba wiecie z paru wpisów. Nie przepadam za eksperymentami w kuchni. Eksperymentuję tylko kiedy czegoś akurat nie mam i muszę zastąpić czymś innym. Nie piekę słodkości. Jakoś mnie to nie korciło nigdy. Może i lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Lubię sprawiać miłe niespodzianki. Na przykład zaprosić Najmilszą do Paryża na weekend i tam spotkać się z Tygryskiem i Prezesem, co było niespodzianką, bo o tym nie wiedziała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Lubię długie, leniwe imprezy. Siedzieć w ciepły, toskański wieczór wokół stołu, pić małymi łyczkami wino, przegryzać serem i sałatką z brzoskwinią, kiedy rozmowa sączy się powolutku w tempie zachodzącego słońca. Chciałbym, żeby kiedyś wszyscy "moi" byli wtedy ze mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Od dawna fascynuje mnie śmierć. Dlatego wybrałem najpierw anestezjologię (właściwie to intensywną terapię, bo tam granica jest najbardziej zdysocjowana), potem "dorobiłem" medycynę sądową i w końcu medycynę paliatywną. I przyznam się, że ucząc się o śmierci dowiedziałem się więcej o życiu. A rozmawiając z pacjentami, którym mało już czasu zostało, nauczyłem się cenić chwilę obecną, nie żyć przeszłością i sceptycznie podchodzić do przyszłości. I dobrze mi z tym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Lubię wszystko, co inteligentne i przewrotne. Zabawy słowem i obrazem. Podteksty. Drugie dna. Zakodowane znaczenia.&amp;nbsp;Z filmów i książek najbardziej interesuje mnie intryga. Dlatego mam całą kolekcję Gangu Olsena. I kocham Va Bank. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Uwielbiam starocie. W domu Rodziców wisi portret pra-pradziadka, który trzyma w ręku książkę. A ta książka stoi obok na regale. A na choince mam bańkę, którą moja Mama dostała od swojej babci, już jako starą. Mam też&amp;nbsp;&lt;em&gt;Apteczkę domową&lt;/em&gt;, taki poradnik medyczny, w którym sześć (albo i więcej) pokoleń mojej szamańskiej rodzinki robiło dopiski i uwagi. I to mnie bierze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba starczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-131804178096202040?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/131804178096202040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=131804178096202040' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/131804178096202040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/131804178096202040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-tablicy.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa tablicy'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7666408733082193983</id><published>2011-01-15T14:16:00.001Z</published><updated>2011-01-15T14:16:17.262Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnego raportu</title><content type='html'>Sie porobiło! Ruscy skończyli raport MAK i pokazali go światu. No, może nie całemu, ale i tak wyszło szydło z worka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież od razu widać, że to grubymi nićmi szyte międzynarodowe oszustwo i spisek! I w dodatku wielowarstwowe i niejednokrotnie przełożone. Z całego raportu wynika jasno (dla tych, co czytać między wierszami umią), że cała ta tzw. "katastrofa" była ukartowana na długo przedtem, zanim się wydarzyła, a stoją za nią &lt;strike&gt;Ruscy i Żydzi&lt;/strike&gt;, sorry, ruscy i żydzi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo pomyślcie sami, jak to możliwe, że do Katynia poleciały dwa samoloty z oficjalnymi delegacjami? Jeden z premierem 7 kwietnia, drugi z prezydentem 10? Przecież to bez sensu, zwłaszcza, ża obaj głosili, że "polskie święta będziemy obchodzić wspólnie". Czyli ktoś wysłał im bilety na różne samoloty, a kto to mógł być? My wiemy kto!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to możliwe, że pilot, z pewnością doświadczony (no, chyba, że ktoś /my wiemy kto!/ posadził za sterami prezydenckiego samolotu żółtodzioba), który nic nie widzi, bo mgła, decyduje się bez zewnętrznych nacisków, na lądowanie na lotnisku bez ILS, mając świadomość tego, kim są pasażerowie?*) A w ogóle skąd ta mgła? Od razu widać nieuzbrojonym okiem, że mgła była sztuczna, rozpylona przez tego niezidentyfikowanego IL80, który teraz nie chce się przyznać po co latał kiedy latał. Czy nie jest dziwne, że samolot latał? A mógł stać w hangarze. Przecież to był weekend. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A brzoza, o która zawadził TU? Kto i kiedy oraz w jakim celu ją tam zasadził? My wiemy kto!&amp;nbsp;To są kluczowe pytania. Zwłaszcza, że obok tej brzozy rosły dwa świerczki. Po co? Czy aby nie po to, żeby być na miejscu, gdyby numer z brzozą się nie udał? Takie małe zabezpieczenie - ominęliście brzozę, ale mamy dla was niespodziankę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to możliwe, że generał naciskał na pilotów? Po co miałby naciskać? Z jakich pobudek? I jeszcze pił? On leciał wziąć komunię w Katyniu. Czy kto kiedy widział pijanego polskiego generała? Czy kto widział kiedy, żeby Polak przyjmował komunię po pijanemu?! No, w życiu! I dla kogo 0.6 &lt;i&gt;pro mille&lt;/i&gt; jest równoznaczne z pojęciem "pijany"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to możliwe, że na wieży kontroli lotów rosyjskiego wojskowego lotniska był pułkownik i to ruski? Który w dodatku kontaktuje się z generałem, tym razem... też ruskim. Czy to nie nasuwa podejrzeń? Przecież to na pewno było KGB albo GRU czatujące na spadające samoloty z polskimi prezydentami. Żeby &lt;i&gt;przeżywszych&lt;/i&gt; uprowadzić, a rannych dobić. Bo LK uprowadzono, to pewne. Przecież Wielki Brat nie rozpoznał ciała. Nie dziwota, bo do Smoleńska poleciał mały człowiek, kłótliwy, zaściankowy i ksenofobiczny, nienajlepszy polityk, znany z powiedzeń typu "spieprzaj dziadu", "ta małpa w czerwonym" i "ja panią załatwię", nie znający za to słów hymnu Polski, natomiast w trumnie wrócił wielki polityk i mąż stanu, jedyny prawdziwy patriota, bohater narodowy, ojciec narodu, największy Polak, równy królom**). No, to ktoś podmienił ciało, od razu widać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa samoloty, sztuczna mgła, IL80, ruscy oficerowie, ruska brzoza, strzały na miejscu katastrofy, podmienione ciała, alkohol na pokładzie samolotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby napisał to Ludlum, Forsyth albo Higgins to nikt by w to nie uwierzył.&lt;br /&gt;A u nas wierzą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________&lt;br /&gt;*) to wkrada się nieubłaganie wątek al-Kaidy, bo dobrowolny samobójczy atak bardziej wpisuje się w ten nurt religijny. Protasiuk wylądował w Klewkach?!&lt;br /&gt;**) określenia z tych samych gazet i programów TV&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7666408733082193983?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7666408733082193983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7666408733082193983' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7666408733082193983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7666408733082193983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnego raportu'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5233691006577479937</id><published>2011-01-08T11:16:00.000Z</published><updated>2011-01-08T11:16:00.416Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa nie-Wesołych Świąt</title><content type='html'>Tak się jakoś utarło w naszej części świata, że Święta Bożego Narodzenia są wesołe, spokojne i cały świat zatrzymuje się, aby popatrzeć na Narodzonego, porozkoszować się zapachem Stajenki (większość w takowej nigdy nie była, a gdyby była, to uciekła by zatykając nosy), cieszyć się prezentami i inne takie tam choinkowo-bombkowo-świeczkowe głupotki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież to nie tak. Świat nie wstrzymał oddechu, nie zwolnił, tylko pędzi dalej coraz szybciej i szybciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracuje u nas Plastyczny. Do tej pory robił jakieś tam poprawki drobne w dziełach naturalnych, które dało się wykonać w miejscowym znieczuleniu, więc nawet mnie nie zauważał. Tylko w sytuacjach, kiedy mijając mnie na korytarzu nie mógł się odwrócić, odpowiadał mrukliwie na wesołe &lt;i&gt;Hi, hał du ju do? Do ju hał hał?&lt;/i&gt; W tym roku jednakowoż postanowił rozszerzyć działalność i rozpocząć zabiegi obejmujące kobiece biusty. Zatem współpraca stała się koniecznością i od 4 stycznia wręcz promienieje na mój widok i uśmiecha się od ucha do ucha*). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza lista tegoroczna. Pacjentka starsza (nie do poprawek biustu), znieczulenie typu MAC**), podając leki gadam luźno, polecam głęboko oddychać, proponuję: a teraz pomyśl o czymś przyjemnym, na przykład o Christmas. Co robiłaś w Christmas? - Moja siostra zmarła w Christmas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dupa-Jaś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna jest młoda, do plastyki krocza. Przy porodzie nacięli ją, ale w czasie gojenia blizna zrobiła się twarda, i kaczorek już takiej przyjemności, jak przedtem, nie daje i to obojgu partnerom. Taka jakaś bladawa. Zdenerwowana. Bywa. Świadomość pozycji, w jakiej wykonywany jest zabieg w delikatnym było-nie było miejscu może zestresować. Zaczynam, ale jakoś z daleka od Świąt. Ha, ha, będzie dobrze, odpręż się, oddychaj głęboko, pomyśl o czymś przyjemnym. A ta w płacz. Co się stało? - Mój mąż zmarł w nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plastyczny nie wytrzymał: - To co ty tu robisz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrzmiało dwuznacznie, więc zamilkł. Nie wiem, co robiła. Może była w szoku i ufiksowała się na czymś, co miała zrobić? Może tak długo czekała na termin, że żal było przepuścić? Może nie wiedziała, co robiła, zachowała się mechanicznie, żeby "coś" zrobić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to o co mam pytać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________&lt;br /&gt;*) znam parę zabiegów, w których obejmowanie kobiecych biustów ma znaczenie, ale nie potrzebowałem do tego pomocy. Na razie.&lt;br /&gt;**) Monitored Anaesthetic Care - pacjent przygotowany do znieczulenia ogólnego, ale robiony w sedacji; metoda stosowana, kiedy chirurg nie wie do końca, co będzie robił. Przykład: pacjent ma "boloka" w okolicy pępka. "To może być tłuszczak i zrobimy w miejscowym, ale jakby się okazało, że to przepuklina, to go uśpij, co?" Czyli bądź gotowy na wszystko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5233691006577479937?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5233691006577479937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5233691006577479937' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5233691006577479937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5233691006577479937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-nie-wesoych.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa nie-Wesołych Świąt'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4376360611640961696</id><published>2011-01-06T19:18:00.000Z</published><updated>2011-01-06T19:18:37.127Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa notatek z podróży</title><content type='html'>Witam wszystkich w nowym roku! Wszystkiego najlepszego wszem wobec i każdemu z osobna! Każdej zresztą też! Co tam, seksistą nie jestem! Niech się darzy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę ostatnio podróżowałem. Najsamprzód (czy najsampierw, bo nie wiem jak będzie poprawnie?), zaraz po skończeniu firmowego lunchu w przedświąteczny czwartek, pomknąłem moją Złota Szczałą w okolice lotniska. Z tym pomknąłem to była niestety przesada, bo się mi po drodze zaczęło slizgać sprzęgło i końcówkę miałem raczej powolną, zwłaszcza pod górki, a tych tu co niemiara. Niskie, na szczęście. Noc spędziłem w hotelu, bo lot był wcześnie rano, a podejrzenia co do sprzęgła miałem wcześniej, poza tym zapowiadali kataklizm pogodowy, więc może bym nie dojechał? W hotelu, w restauracji - kto? Polacy. Za barem, znaczy po stronie roboczej. Czyli pierwsze świąteczne życzenia po polsku. Trzymajcie się, chłopaki, najlepszego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano, powiedziałbym, że świtem, ale do świtu były jeszcze ponad trzy godziny, zostawiłem moją ranną Szczałę na parkingu i autobusem na lotnisko. Kolejeczka w sam raz, odprawiali sześć (to nie pomyłka - sześć!) samolotów linii ŁatwyWtrysk na godzinę, trzeba było swoje dziesięć minut odstać. Kontrola bezpieczeństwa ujawniła (ha!ha! mam was!), że nie wie lewica, co robi prawica, czyli pan na dole uznał, że konsolę grową można mieć wewnątrz bagażu, a pan na górze, że to prawie jak laptop i trzeba wyjąć. Łatwo powiedzieć. Była na samym dnie, owinięta w miękkie i ciepłe, w pełni zimowe gacie. Ale wyjąć i tak było łatwiej, niż po przejściu przez bramkę, schować. Jeszcze tylko zakupy - trzy buteleczki z pachnącą treścią powędrowały do kieszeni, bo w podręcznym przebuszowanym wyjmowaniem i wkładaniem konsoli miejsca nie było, a obowiązuje tylko jedna sztuka bagażu podręcznego, i do samolotu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samolocie jak zwykle. Stewardessa patrzy na kartę pokładową i pokazuje &lt;i&gt;tędy!&lt;/i&gt; Tak, jakbym miał inną możliwość. Pewnie, jak kiedyś mi nie pokaże, to całą podróż spędzę w szafce na odkurzacz. &lt;i&gt;Bo nikt mi nie pokazał, że to trzeba tędy! Buuu!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lot spokojny, tylko dwóch Polaków rozpoczęło Święta doładowaniem kalorycznym na pokładzie, ale spokojnie, raczej w filozoficznym nastroju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wylądowaliśmy w Mieście. W trzy samoloty wylądowaliśmy - Wiedeń, Liverpool i my. Wspaniały autobus podwiózł nas pod budynek, &lt;i&gt;passe moi le mot&lt;/i&gt; międzynarodowego portu lotniczego i zostawił... na zewnątrz. Bo do środka wejść się nie dało ze względu na kłębiący się tam tłum z jakiegoś poprzedniego lotu, który obsługiwany był przez trzy(!) stanowiska kontroli paszportowej. Luzik i długie posuwiste ruchy. Przecież jest wigilia, nie? Trzy stanowiska, przed nimi dziki tłum, ustawienie kogokolwiek w jakąkolwiek kolejkę niemożliwe, każdy wlatujący do kraju prześwietlany jako potencjalny zamachowiec al-Kaidy, nawet jeśli miał pejsy i jarmułkę. Kiedy byłem już w środku, tak w 1/3, pojawiła się czwarta pani w kolejnym okienku. Nadzieja jednak szybko zgasła, bo ona chyba dopiero uczyła się na strażniczkę pograniczną, bo tempo załatwiania przez nią spraw było dużo więcej niż wolne. Wylądował kolejny samolot. Tłum zgęstniał. Wreszcie przekroczyłem granicę. Poszedłem po bagaż. Jak rzadko już był. To znaczy jeździł w luźnej kupie innych, z czterech samolotów, a może z pięciu, na dwóch pasach. Bo ci od bagażu byli tym razem szybsi od tych od paszportów. Znalazłem, wyciągnąłem, wyszedłem. Lot trwał 2 godziny 50 minut. Wyjście z lotniska 1 godzinę 15 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezes przyjechał po mnie, więc luźniutko poszliśmy na parking. Zapłacić w maszynie? Nie ma maszyny. Zjedziecie na dół, tam jest budka. Zaczęliśmy zjeżdżać. Niestety, nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł. Z drugiego piętra na dół jechaliśmy 25 minut. Wysiadłem wcześniej, żeby podejść do budki i zapłacić, co znacznie przyspieszyło nasz wyjazd. I tak już po prawie dwóch godzinach przemieściłem się o jakieś 200 metrów (w linii prostej) z samolotu do Polski. Uff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paręnaście dni później - powrót. Powiedzcie mi, o Poinformowani!, o Wielcy Decydenci!, o Projektanci Przyszłych Pokoleń! - czy jak ktoś otrzymuje zlecenie na zaprojektowanie międzynarodowego portu lotniczego nie może dostać też modelu samolotu? Albo krótkiej wycieczki tymże? Albo chociaż obrazka samolotu? Tak, żeby wiedział, że średniej wielkości samolot tanich linii lotniczych (inne nie będą lądować na tym zad..iu) zabiera na pokład około 180 osób? I że w związku z tym klitka przeznaczona na poczekalnię powinna mieścić podobną ilość osób w pozycji siedzącej? I że każda z tych osób ma przy sobie przynajmniej jedną sztukę bagażu o zbliżonych wymiarach (szczegóły do dostania w prospekcie każdej linii lotniczej)? Bo fakt wpuszczenia do jednej klity pasażerów oczekujących na trzy loty (mój ulubiony Liverpool, my i po nas coś jeszcze) to już sprawa organizacji pracy lotniska. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że jak zwykle cztery osoby zaginęły i były &lt;i&gt;pilnie proszone o natychmiastowe zgłoszenie się do bramki numer dwa&lt;/i&gt; było tak stałym elementem krajobrazu, że nawet nie zwróciłem na to uwagi. Kiedyś Abnegat pytał mnie o to. Latamy od paru lat dość dużo po Europie i na żadnym lotnisku nie ma tylu komunikatów, że ktoś gdzieś zaginął. Jak to możliwe? To lotnisko, ten międzynarodowy i tak dalej, jest wielkości kurnika, prowincjonalne lotniska w innych krajach są większe, a ludzie na nim giną? Jakaś dziura czasoprzestrzenna? Kibel-morderca? Nawet &lt;i&gt;duty-free&lt;/i&gt; jest wielkości kiosku RUCH. Kovalik, weźcie się przelećcie z tym, no, jak mu tam, no... Trevorem, sprawdźcie to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lot, lądowanie, granica. Sprawdziłem. Siedem minut od stanięcia w kolejce. Na sześć stanowisk - sześć czynnych. Kolejka praktycznie idzie stale, żadnych przestojów, na końcu miła pani kieruje do stosownego stanowiska. Dowód, skaner, uśmiech, &lt;i&gt;happy new year, and you too&lt;/i&gt;, następny. Jak oni to robią? Czary jakieś czy co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nie wszystko tu wytrzymało noworoczną próbę czasu. W SubWay'u, gdzie chcieliśmy coś zjeść - zabrakło chleba! W barze kanapkowym nie było pieczywa! Zgroza!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złota Szczała powlokła nas do domu. Ale razem z nami powlókł się także wirus. Nie mamy pewności na jakim etapie podróży nas dopadł. Jednakże po dotarciu do domu padliśmy bez ducha. Najmilsza - i to niech będzie dowodem naszego stanu - nawet nie rozpakowała bagaży, tylko zleciła otwarcie szerokie "żeby się bardziej nie mięło". Dwie &lt;i&gt;hot whiskey&lt;/i&gt;, gorąca kąpiel, herbata z malinami, coś ze współczesnej medycyny przegryzione czosnkiem i jak w niedzielę wieczorem wpełzliśmy do łóżka, to ja wypełzłem we wtorek rano. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja umierałem trawiony śmiertelną gorączką 37.1, która to temperatura u prawdziwych mężczyzn powoduje koagulację białek strukturalnych. Najmilsza była w lepszym stanie, miała tylko lekki stan podgorączkowy, jakieś głupie 38.4, czyli normalną roboczą temperaturę pracującej kobiety. Rozpakowanie skończyło się wczoraj. A ja dziś mogę po raz pierwszy zasiąść przy klawiaturze i podzielić się tymi uwagami z podróży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Ten wirus miał jednak dobrą stronę. W trzy dni straciliśmy na wadze to, co przybyło nam przez Święta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4376360611640961696?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4376360611640961696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4376360611640961696' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4376360611640961696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4376360611640961696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2011/01/szaman-galicyjski-i-sprawa-notatek-z.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa notatek z podróży'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4415782744780232835</id><published>2010-12-22T23:09:00.000Z</published><updated>2010-12-22T23:09:42.304Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa Świąt</title><content type='html'>Jutro rano wyruszam w drogę. Najpierw do szpitala, zanieczulić pięcioosobową listę, a potem na lotnisko i do Polski. Nastąpi zatem przerwa w pisaniu bloga, bo i zajęć będzie dużo i dostęp do sieci utrudniony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem już dziś składam wszystkim, którzy tu wpadają stale i tym, który bywają dorywczo, a także tym, co tu pierwszy raz najserdeczniejsze życzenia Zdrowych, spokojnych, udanych Świąt, spędzonych w miłym, rodzinnym cieple, przy&amp;nbsp;zapachu zielonego drzewka, świeczek, błyszczeniu baniek, łańcuchów, jabłek, złoconych orzechów, śpiewów chóralnych i solowych, przy dobrym jedzeniu i piciu oraz - co niebagatelne - z możliwością wyspania się także.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym, co na morzu/dyżurze/zmianie życzę spokoju, mało pracy, miłych współpracowników i mało kłopotliwych klientów/pacjentów etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w nowym roku życzę Wam pogodnej rzeczywistości wokoło, sił i odwagi, by podążyć za marzeniami i wytrwałości, by je spełnić. Jednakowoż uważajcie, czego sobie życzycie - możecie to dostać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miał być filmik, ale nie będzie, bo nie wiem jak wstawić kod .swf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem moja ulubiona Katie M. Bo Christmas powinny być tak łagodne, jak&amp;nbsp;piosenka w jej wykonaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5GEvuQoit3U?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5GEvuQoit3U?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4415782744780232835?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4415782744780232835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4415782744780232835' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4415782744780232835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4415782744780232835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-swiat.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa Świąt'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1130177464991190480</id><published>2010-12-19T12:35:00.000Z</published><updated>2010-12-19T12:35:22.770Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawy upadku cywilizacji ciąg dalszy</title><content type='html'>Ta cywilizacja musi upaść. No, nie ma szans. Bo jest to, jak napisał Abi (oby żył wiecznie) cywilizacja kretynów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałem ze dwa dni temu notkę na WP*), jak to jakaś zwyczajna, kalifornijska mamuśka, Monet Parham z Sacramento,&amp;nbsp;zaskarżyła sieć jadłodajni McDonald's, że wciska się w jej rodzinę, pomiędzy nią i jej dzieci. Dokonuje tego "wciskania" się poprzez oferowanie Happy Meals, czyli zabaweczki dodanej do posiłku. Maya, córka owej mamuśki, domaga się zakupu owego Szczęśliwego Jedzonka w sposób natarczywy, a jeśli&amp;nbsp;mamuśka odmówi staje się "nieusłuchana i obrażona" (w oryg. &lt;em&gt;disagreeable and pouted&lt;/em&gt;, gdyby komuś nie pasowało moje tłumaczenie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem się zastanawiać, o co tej kobicie chodzi? Przecież nikt jej wołami do jadłodajni McDonald's nie ciąga, nawet jak już tam się znajdzie, to nikt jej nie &lt;strong&gt;każe&lt;/strong&gt; kupować wszystkiego, czego zapragnie dzieciak - w końcu to ona jest dorosła i ustala zasady. Jak jest więc podstawa prawna skargi? Czy należy zatem oczekiwać, że oskarżone zostaną wszystkie sklepy z zabawkami, które mają wystawy bez firanek i okna od ulicy? Każdy, kto reklamuje 800-częściowy zestaw Lego - do pudła?!**) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie. Mamuśce chodzi o to, że wraz z zabawką Maya otrzymuje posiłek, w tym burgera i frytki i to wpędza ją na równię pochyłą zakończoną otyłością i związanymi z tym chorobami oraz brakiem atrakcyjności i koniecznością stosowania długotrwałych, nieprzyjemnych i pewnie kosztownych zabiegów odchudzających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem zwolennikiem jadłodajni McDonald's, ale nie wypowiadam się, bo nie korzystam. Ostatni raz byłem w tymże przybytku w Wiedniu, w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, a i to tylko dlatego, że było wcześnie rano, jechaliśmy całą noc i tylko tam można było wypić kawę. Jednakże sprawdziłem. Kupując cokolwiek, w tym Happy Meal, można wybierać. I tak - zamiast Coli (najlepszy ponoć odrdzewiacz) można dostać mlecznego szejka, zamiast frytek "apple dip with caramel souce" cokolwiek by to było. A kto w końcu każe małej zeżreć całe frytki? Mamuśka może wszamać połowę, albo w ostateczności (jakże szokująco to zabrzmi) wywalić połowę do kosza. Proste. &lt;br /&gt;Nie wiem, jak jest w Kalifornii, ale znając wszechświatowość firmy sądzę, że podobnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszperałem dalej i znalazłem, że mamuśka nie jest, jak można by przypuszczać, "zwyczajną, kalifornijską mamuśką". Jest osobą zatrudnioną przez stan Kalifornia w grupie mającej opracować strategię walki z otyłością dzieci, na stanowisku menedżera. Czyli powinna wiedzieć lepiej i w ogóle do jadłodajni McDonald's nie chodzić. Z dzieckiem zwłaszcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że nawet jeśli jest to tylko część kampanii prowadzonej przez tę grupę, sąd nie da się wpędzić w maliny. Choć już zakazał McDonald's-owi sprzedaży posiłków powyżej 600 kcal. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego uważam, że jest to oznaką upadku cywilizacji, spyta ktoś. Otóż jeśli, zamiast "własnoręcznie"***) czy też lepiej "własnoprzykładowo" nie potrafimy wychowywać dzieci, jeśli zwalamy winę za swoje zaniedbania na innych, wszystko jedno kogo - firmy fastfoodowe, szkołę, kościół i tp., &amp;nbsp;i chcemy poprzeć to wyrokami sądu - to nie mamy szans na przetrwanie. Jeśli w TV dziecko od 12 roku życia ogląda, jak ludzie zabijają się w imię niezrozumiałych dla małolata przyczyn, a równocześnie miłość, zwłaszcza fizyczna, może być oglądana od 18 roku życia (nie mam na myśli pornoli tylko sex w dobrym wydaniu) to mamy to, co mamy. I żadne sądy tu nie pomogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, może tak ma być? Zastanawiamy się, dlaczego nagle upadły wielkie, liczące setki lat cywilizacje w przeszłości. Może wyhodowały sobie stosowną ilość kretynów? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________&lt;br /&gt;*) Wirtualna Polska. NB chciałem dziś do tej notki wrócić i okazało się to niemożliwem - wyszukiwarka na WP nie znalazła &lt;u&gt;nic&lt;/u&gt;, a w sieci 1900 stron o McDonald's, Happy Meal i procesie, ale żadna z pierwszych 60 o tej sprawie. Google UK podało mi tę sprawę z odnośnikami&amp;nbsp;na drugiej pozycji. Wiem, że WP ma 1900 spraw na głowie, ale jeśli nie da się wrócić do notki czytanej przed dwoma dniami to wsadźcie sobie tę wyszukiwarkę do... frytek z McDonalds, np.&lt;br /&gt;**) jeśli tak, to&amp;nbsp;ja&amp;nbsp;proszę o rozciągnięcie tej odpowiedzialności na sklepy z damską odzieżą - też się wciskają w moją rodzinę!&lt;br /&gt;***) nie mam na myśli używania przemocy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1130177464991190480?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1130177464991190480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1130177464991190480' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1130177464991190480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1130177464991190480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/12/szaman-galicyjski-i-sprawy-upadku.html' title='Szaman Galicyjski i sprawy upadku cywilizacji ciąg dalszy'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4021316725544766453</id><published>2010-12-16T16:26:00.001Z</published><updated>2010-12-16T16:28:52.475Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa upadku cywilizacji</title><content type='html'>Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem - ta cywilizacja musi upaść. Nie ma szans.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurd z Iraku, Aso Mohammed Ibrahim w 2003 roku potrącił był śmiertelnie 12-letnia dziewczynkę&amp;nbsp;Amy Houston&amp;nbsp;i zbiegł z miejsca wypadku. Między innymi dlatego, że już miał swój &lt;em&gt;criminal record&lt;/em&gt;, nie miał prawa jazdy, ubezpieczenia i wielu innych wymaganych prawem rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesiedział w więzieniu cztery miesiące i wyszedł, bo mógł odpowiadać z wolnej stopy. Na wolności poznał Angielkę, z którą ma obecnie dwójkę dzieci. W tym czasie w powolnej machinie biurokratycznej Imperium Brytyjskiego toczyła się sprawa wydalenia go do ojczystego Iraku (dwukrotnie odmówiono mu azylu), bo kryminalista wielokrotny, zabił dziecko, uciekł z miejsca wypadku i jeszcze paru mniejszych wykroczeń. I ilekroć Border Agency uzyskiwała zgodę na wydalenie delikwenta - ten zasłaniał się rodziną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dzisiejszy wyrok wydany przez Sąd Imigracyjny w dwuosobowym składzie pozwala mu pozostać w Ukeju, bo zgodnie z art. 8 Karty Praw Człowieka ma prawo do życia rodzinnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tak naprawdę powiedzieli dziś sędziowie? "Skądkolwiek przyjedziesz, nieważne kogo zabijesz, nieważne ile praw złamiesz, jeśli masz dziecko - możesz spokojnie żyć w UK. Możesz mieć &lt;em&gt;criminal records&lt;/em&gt; przez wiele lat bez prawa stałego pobytu, jeśli masz dzieci - możesz spokojnie żyć w Ukeju. Prawa rodziny zabitej dziewczynki nie są ważne, ważne są prawa obcego przybłędy."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta cywilizacja musi upaść. A kiedy to się stanie, pamiętajcie, że to przewidziałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4021316725544766453?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4021316725544766453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4021316725544766453' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4021316725544766453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4021316725544766453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-upadku.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa upadku cywilizacji'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-7728412616618128138</id><published>2010-12-15T16:27:00.000Z</published><updated>2010-12-15T16:27:31.943Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak się to robi w UK'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa wku.. niezadowolenia dużego stopnia</title><content type='html'>Miało być fajnie. Rano pięć dentals i po południu jedna przepuklina techniką laparoskopową.&lt;br /&gt;Siedzimy, czekamy, gaworzymy radośnie, jak to przed Świętami i nagle orientujemy się, że pacjentów cosik nie ma. Stan wojenny? Lodowiec? Kopne śniegi? Bardziej wyrywna nursa łaps za telefon i dzwoni po ludziach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy na liście bardzo się zdziwił. Jakże to tak dzwonicie, nursie brodziaty? Przecież odwołałem zabieg. Jeszcze w listopadzie. Telefonicznie. Pojawiły się pierwsze objawy &lt;strike&gt;wku&lt;/strike&gt;.. niezadowolenia. Dzwoni do drugiego, a właściwie chce dzwonić. Bo zanim wywołała na ekran monitora kartę pacjenta, jego nazwisko w cudowny sposób... zniknęło z listy. W tym momencie weszła nursa z drugiej sali z lekką pianą na ustach. Ich pierwszy pacjent został skreślony 2 grudnia z listy, ale ciągle figurował na wydrukach. Objawy &lt;strike&gt;wku&lt;/strike&gt;... niezadowolenia znacznie wzrosły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęliśmy grzebać w listach i nagle... okazało się, że pacjent z przepukliną pojawia się i znika. Raz na liście jest, by za moment lista świeciła pustką. Kolorektal, jako najbardziej zainteresowany, rzucił się sprawdzać. Znalazł. Pacjent zniknął z listy na pierwszej sali operacyjnej i pojawił się na drugiej, wielkości składziku na narzędzia ogrodowe. Kolorektal zagotował. Tam nie da się zrobić laparoskopii! Bo z trzech niezbędnych rzeczy mieszczą się tylko dwie. Te trzy rzeczy to: sprzęt anestezjologiczny (anestezjolog nie jest konieczny, "zrób se Wi-Fi i kontroluj z korytarza"), chirurg z osprzętem i pacjent. Można wybierać, które dwie chce się mieć, ale trzy za cholerę nie wejdą. Kolorektal nie jest cham i ordynus, więc zagotował z godnością i poszedł na dół, do ulubionej przez dzieci w setkach krajów, Barbie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja zająłem się przeglądaniem moich list i &lt;strike&gt;wku&lt;/strike&gt;.. niezadowolenie ogarniało mnie coraz większe. Dwa piątki - po siedem zabiegów na dentalskich listach, a ja mam po jednym ogólnym. Zamiast mieć wszystko w jeden piątek, będę przyjeżdżał w dwa tylko po to, żeby znieczulić przez 10 minut, no, max 15. A wtorkowa lista z czterema przepuklinami w ogóle mnie nie miała w składzie operującym. Chciałem zadzwonić do Barbie, ale wrócił kolorektal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Położylismy go na leżance, bo dziwnie jęczał i postawiliśmy na nim czajnik. Dał radę zagotować półtora litra. Herbata, nie powiem, był dobra.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-7728412616618128138?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/7728412616618128138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=7728412616618128138' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7728412616618128138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/7728412616618128138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-wku.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa wku.. niezadowolenia dużego stopnia'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8014565739586250034</id><published>2010-12-08T09:00:00.001Z</published><updated>2010-12-08T09:00:12.443Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa kretynów</title><content type='html'>Ha, ha, Abnegat &lt;a href="http://abnegat.blogspot.com/2010/12/wszedzie-dookoa.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; otwiera Erę Kretynów. Nie dziwota. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;szaman-script&gt;/joke-mode-open&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autko mu się biesi. Migacze mu się nie podobają. Wycieraczki nie pasują. Oj, Abi, Abi. A czego Ty chcesz? Era Kretynów już dawno została otwarta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw był migacz. Trzeba go było włączyć, a potem wyłączyć. Dwie czynności. Tym trudniejsze, że musiały być skoordynowane ze skrętem. Wymagane IQ minimum 90. A co z tymi, którzy mają poniżej? A co z tymi, co mają sklerozę? Cierpieli, niewymownie cierpieli, że nie mogą jeździć autkami, aż uproszczono&amp;nbsp;zadanie. Teraz wystarczy tylko włączyć. Jak się już skręci, to wyłącza się samo. Teraz lepiej? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lepiej, ale nie dobrze. Boć przecież trzeba wyprostować kierownicę, a jadąc na ten przykład autostradą i zmieniając pas nie wykonujemy skrętu. I trzeba pamiętać, żeby wyłączyć kierunkowskaz po zmianie pasa. Wymagane IQ minimum 75. A co z tymi, co mają poniżej? A co z tymi, co mają sklerozę? &lt;br /&gt;Wymyślono więc takie ustrojstwo, że jak się raz i krótko wygnie wajchę, to błyska trzy razy i samo się wyłącza. I na autostradzie starczy mieć IQ 60. Sklerotykami nie trzeba się przejmować, bo&amp;nbsp;i tak zapomną w ogóle włączyć.&amp;nbsp;&amp;nbsp;A sądząc po częstości używania kierunkowskazów w Ukeju, to większość ma sklerozę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym, co to znaczy: "chcę skręcić i się rozmyśliłem"? Żadnego 'rozmyśliłem'. Skręcasz i już. Bo przecież prowadzi Cię GPS, a on się nie myli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wycieraczki? Ty się ciesz, że tylko trzy razy robią bzzzyt po szybie. Moje mają taki automat, że im dłużej pryskam wodą, to tym dłużej robią potem bzzzyt. Dochodzi do sześciu, z czego ostatnie dwa już po suchym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;szaman-script&gt;/joke-mode-close&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To musi upaść. Tego po prostu nie da się w żaden sposób utrzymać. W imię równości, wolności i braterstwa pozwalamy kretynom na wszystko lub prawie wszystko. Nie wolno dziecku w szkole powiedzieć, że jest tępe. Nie wolno grubej babie powiedzieć, że jest spaślakiem. Zamiast być przeszkodą dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia i wszystkie inne dys- stają się pożądaną cechą zapewniającą przywileje i ulgi. Specjalne egzaminy na studia, których można nie pisać ręcznie tylko na komputerze, bo stawianych kulfonów nikt nie przeczyta, a ilość błędów ortograficznych przyprawi o ból głowy każdego, nie tylko polonistkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnien profesor na wyższej uczelni w Mieście miał na roku studenta z Afryki. Tenże student nie mógł zdać któregoś z egzaminów, bo, jak tłumaczył, pisał je w nieodpowiednich warunkach. Zatem profesor posadził go w swoim gabinecie, dał trzy zadania do rozwiązania i cierpliwie czekał na wynik. Wynik był, po raz kolejny, negatywny. Na skargę, że znowu biedak nie miał warunków, zrobił wielkie oczy i powiedział z przekonaniem: "Przecież posadziłem pana pod palmą", bo takowa stał za biurkiem. Niestety, były to lata siedemdziesiąte. Dziś oskarżono by go o rasizm i &lt;em&gt;harrassement.&lt;/em&gt; Do czego to doszło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja sobie nie życzę, żeby jakiś dyslektyk czy dysgrafik miał jakiekolwiek ułatwienia w czymkolwiek! Bo nie chcę, żeby mój lekarz zamiast dać mi 0.5 mg Atropiny walnął mi 5.0, bo mu się cyferki przestawią. I nie chcę umierać, bo dyslektyczny magister w aptece wyda&amp;nbsp;&lt;em&gt;Kalium cyanicum&lt;/em&gt;&amp;nbsp;zamiast &lt;em&gt;Kalium chloratum. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio czytałem o "rasiźmie" w obsadzie filmu Hobbit. Bo jakaś aktorka, pochodzenia pakistańskiego, nie dostała roli "ze względu na ciemną cerę", choć była właściwego wzrostu i ukończyła jakąś aktorska szkołę. Bo, qurna!, hobbici byli wzorowani na białoskórych Anglikach i już! Ale zamiast prostego "spadaj" reżyser zaczął&amp;nbsp;przepraszać i tłumaczyć, że nic nie wiedział i to nie on. Dlaczego żaden biały nie zagrał niewolnika na plantacji bawełny w ekranizacji &lt;em&gt;Chaty Wuja Toma&lt;/em&gt; się pytam!?*)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ja chcę, żeby spasiony grubas był po prostu grubasem, a&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;&lt;em&gt;vertically challenged,&lt;/em&gt; a wsiowy głupek był głupkiem, a nie intelektualnie odchylonym czy jakie tam jeszcze określenie wynajdą spece od politycznej poprawności. I nie chcę tu nikogo obrażać - chcę wiedzieć, czego mogę się spodziewać po ludziach, czego mogę od nich wymagać i oczekiwać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie każdy biega 100 metrów w 10 sekund, ale nie wymagamy, aby uznano nas za fizycznie ułomnych, bo tego nie robimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ludzie na różnym poziomie intelektualnym znajdą swoje miejsce w społeczeństwie. Przykładem choćby film z ostatnich lat &lt;em&gt;The Blind Side&lt;/em&gt;.**)&amp;nbsp; Polecam, bo dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta cywilizacja musi upaść. CBDU.&lt;br /&gt;______________________________&lt;br /&gt;*) choć może wystąpi w sequelu zatytułowanym &lt;em&gt;Wata....&lt;/em&gt;&amp;nbsp; sami sobie dokończcie. Bo wata jest biała.&lt;br /&gt;**) niestety nie wiem pod jakim tytułem pokazywany w eRPe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8014565739586250034?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8014565739586250034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8014565739586250034' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8014565739586250034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8014565739586250034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-kretynow.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa kretynów'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-369385026578775381</id><published>2010-12-07T01:04:00.000Z</published><updated>2011-09-06T23:07:49.515+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my kulturnyj narod'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa starej kobiety</title><content type='html'>Nie wiem, czy ten tekst powinien ukazać się dzisiaj, czy raczej w styczniu. Dokładnie 6 stycznia. Bo choć 6 grudnia u nas chodzi Św. Mikołaj, to w Toskanii nie. Za to 6 stycznia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...była ciemna, styczniowa noc. Wiatr wiał od Alp niosąc mroźne, wilgotne powietrze, osadzając na drzewach i dachach domów ostre szpilki lodu. Jeszcze wieczorem mimo zachmurzonego nieba ci, którzy wyszliby przed dom mogli zobaczyć jasnę gwiazdę po wschodniej stronie nieboskłonu. Z tym, że nikt w taką pogodę nie wychodził. Wieczór dawno już minął, zbliżała się północ. Gęste chmury pokryły niebo zakrywając każdą gwiazdę. Wszyscy skupili się przy rozpalonych w domach piecach, chciwie chłonąc ciepło płynące z płomieni pożerających wysuszone szczapy i wyschłe łodygi&amp;nbsp;winorośli. Grzali dłonie kubkami gorącego wina, roztaczającymi przyjemną woń ziół i letniego zachodu słońca. Słuchali pohukiwań wichury w kominach i bajań niewidomego, wioskowego gaduły. W małej chacie na skraju wsi stara kobieta szykowała się do snu. Duży kawał wygładzonego porfiru, który od południa leżał na przypiecku ostrożnie przeniosła do łóżka i czekała, aż siennik i sześć warstw derek rozgrzeją się na tyle, żeby mogła wtulić się w ciepłą pościel i zasnąć, zanim ta wyziębnie i chłód zbudzi ją&amp;nbsp;przed&amp;nbsp;brzaskiem. Była już blisko chwili, kiedy miała po raz ostatni przed snem rozgarnąć płonące szczapy i przygasić ogień, kiedy rozległo się walenie do drzwi. Z niechęcią popatrzyła w tamtą stronę, bo o tej porze nikt z szanujących się sąsiadów nie wychyliłby nosa za próg. Obcym zaś nie myślała otwierać. Walenie jednak nie ustawało. Ktoś na zewnątrz bardzo był zdeterminowany i nie zamierzał ustąpić. Uchyliła więc drzwi i natychmiast je zatrzasnęła. Za drzwiami byli obcy. Bardzo obcy. W skrawku światła, które na&amp;nbsp; moment oświetliło scenę za drzwiami, ujrzała trzy ogromne wierzchowce, jakich nikt w Toskanii nigdy nie widział. Z ich wielkich nozdrzy waliła para, ogromne kopyta niespokojnie tłukły w zmarzniętą ziemię. Dwa z nich niosły jeźdzców okrytych szerokimi, czarnymi szatami. Jeźdźców bez twarzy. Pod szerokimi zawojami, w miejscach, w których spodziewała się ujrzeć twarze, ziały czarne dziury i tylko białka oczu błyszczały chorobliwym blaskiem. Trzeci z jeźdźców był tym, który natarczywie walił w drzwi. Stara kobieta oparła się o nie plecami w beznadziejnej próbie uniknięcia spotkania. &lt;br /&gt;"Diabły!" pomyślała przerażona. "Diabły z piekła rodem!" &lt;br /&gt;Uciekać! Jak najszybciej i jak najdalej. Ale jak? Jak ujść czarnemu przeznaczeniu?&lt;br /&gt;Walenie w drzwi powtórzyło się. Tym razem mocniejsze, bardziej natarczywe, powodujące, że całe ciało staruszki wręcz podskakiwało w ich rytmie. Zza drzwi usłyszała jakieś głosy, okrzyki w nieznanym jej języku, ostre, szeleszczące słowa, które jak węże próbowały wcisnąć się każdą szczeliną pomiędzy ościeżnicą a drzwiami do domu, do ciepła i światła.&lt;br /&gt;"Cóż, dziś mi śmierć pisana!" pomyślała stara kobieta i z nagłą determinacją uchyliła drzwi, by w końcu otworzyć je na oścież.&lt;br /&gt;Światło, uwolnione z wnętrza wyskoczyło w ciemność i osiadło jak rosa na przybyszach. Teraz mogła przyjrzeć się im dokładniej. Trzech wielkich jeźdźców nie próbowało jednak wtargnąć do wnętrza. Stali przed domem, kłaniali się nisko i coś próbowali wytłumaczyć. Nie rozumiała ich mowy. Patrzyła na wierzchowce, mgliście przypominając sobie z dzieciństwa, że przecież widziała je kiedyś, w Arezzo, na dorocznym jarmarku. Miały taką śmieszną nazwę. Zaraz, zaraz, jak to było? Jak koń, ale jakoś inaczej. &lt;em&gt;Camello!&lt;/em&gt; Tak, na pewno &lt;em&gt;camello&lt;/em&gt;, teraz była już pewna. W świetle dojrzała też, że&amp;nbsp;w turbanach na głowach nie siedzą jakieś duchy, lecz czarni ludzie. Może nie tak czarni, jak ci negrzy, których widziała wśród niewolnych, ale ciemni, bardzo ciemni. Powoli uspokajała się. Nie żeby do końca, co to to nie. Co robią czarni ludzie na&lt;em&gt; camelli&amp;nbsp;&lt;/em&gt;przed jej domem? W środku nocy? W zawieję? Przyjrzała się lepiej. Nie wyglądali na bandytów. Raczej nie. Bogata uprząż mieniła się nawet w tym świetle kamieniami, złotem i srebrem. Spod wierzchnich okryć, kiedy rozwiał je wiatr, wyglądał złotogłów i drogie brosze spinające szaty.&lt;br /&gt;Mocniej zawinęła się w chustę, przestąpiła z nogi na nogę. Bose stopy zaczynały marznąć, zmarznięta ziemia wysysała z niej drogocenne ciepło.&amp;nbsp;Czy jej się zdawało czy ten stojący przed nią zauważył to i próbował wskazać drzwi, jakby chciał, żeby ich zaprosiła do środka? O, niedoczekanie twoje, cudzoziemcze! &lt;br /&gt;Spojrzała jeszcze raz na niego.&amp;nbsp;Zorientowała się, że&amp;nbsp;stał przed nią i cały czas mówił. Nie słuchała go dotychczas, zajęta próbami opanowania szalejącego serca i przyspieszonego oddechu. Teraz jednak&amp;nbsp;zaczęła go słuchać&amp;nbsp;i... nie zrozumiała nic. Ciemnoskóry uśmiechnął się wyrozumiale, ukłonił po raz kolejny i zaczął od początku. Szeleścił słowami, pokazywał rękoma coś małego, kołysał nimi jakby bawił się czymś. Widziała, jak z wysiłkiem próbuje znaleźć w swoim niezasobnym słowniku&amp;nbsp;słowa, które byłyby jej znajomemi. Wreszcie wśród wichury i parskania &lt;em&gt;camello&lt;/em&gt; uchwyciła pojedyncze wyrazy. &lt;em&gt;Bambino&lt;/em&gt;. Dziecko. Jakie dziecko? Czy ona wygląda na kogoś, kto może mieć dziecko? Ach, więc to dziecko kołysał w rękach gość. Dziecko? Nie, ona nie ma dzieci. Nigdy nie miała. Może kiedyś, kiedy był młoda, marzyła o &lt;em&gt;bambino&lt;/em&gt;, ale teraz? Popatrz na mnie, ja i dziecko? Może w tych waszych czarnych krajach to możliwe, ale nie tu, tu jest Toskania. &lt;em&gt;Re.&lt;/em&gt; &lt;em&gt;Re-bambino.&lt;/em&gt; Król? Jaki król? Król-dziecko? W tej wsi? Ty czarny chybaś rozum postradał. Znowu zaczęła się bać. &lt;br /&gt;Wysoko nad nią,&amp;nbsp;jeźdźcy siedzący na garbatych wierzchowcach&amp;nbsp;niecierpliwili się. Wiatr przybrał na sile, nie były to zwykłe podmuchy, jakich można oczekiwać w styczniu.&amp;nbsp;Powietrze wirowało, a wraz z nim ostre igiełki lodu, które&amp;nbsp;wbijały się w twarze, wciskały pod ubranie, szukały każdego odkrytego miejsca by przyssać się i wypijać z ciała ciepło.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Neonato, neonato.&lt;/em&gt; Czarny znowu próbował nawiązać z nią rozmowę, coraz bardziej zmarznięty, zniechęcony, zły. Wiedział już, że traci czas. &lt;br /&gt;Stara kobieta poczuła chłód. Mróz pokonał już opór chusty, grubej, lnianej koszuli, wbijał swe wąskie, lodowate szpony w ciało. Drżała. Jeden z jeźdźców pokazał jej gestem, żeby wsiadła z nim na &lt;em&gt;camello&lt;/em&gt;. Cofnęła się. Powtórzył gest, tym razem bardziej miękko, jakby przestraszył się, że za pierwszym razem był nie dość uprzejmy. Skutek był jednak przeciwny. Przeraziła się.&lt;br /&gt;"Nie, ja nic nie wiem. Idźcie sobie!" Odwróciła się na bosych stopach i skoczyła do chaty. Zatrzasnęła drzwi, zasunęła wystrugany kawał piniowej gałęzi, która służyła za skobel i oparła się o zimne deski. Słyszała, jak jeźdźcy rozmawiają ze sobą, kłócą się, poganiają wierzchowce. A może nie kłócili się wcale? Może tylko chcieli przekrzyczeć wichurę? W końcu wszystko ucichło. Krzyki, stukot kopyt o zmarznięta ziemię. Odetchnęła. Przytuliła się do glinianego pieca próbując zagrzać sine stopy i dłonie, wysuszyć mokrą chustę. Czego oni chcieli? &lt;em&gt;Neonato re-bambino&lt;/em&gt;?&amp;nbsp;Nowonarodzone król-dziecko? Jaki znowu król? Tu, we wsi? W jej starej chacie? Jednak nie dawało jej to spokoju. To nie byli byle jacy ludzie. Nie. Zbyt bogate były ich stroje i&amp;nbsp;rzędy&amp;nbsp;niecodziennych wierzchowców. Pewnie zgubili drogę. Jakiemuś bogaczowi w okolicy urodziło się dziecko, jechali na ucztę. Zgubili drogę, chcieli zapytać. Ale król? Skąd tu król? A może jednak? Bogacz jechał do domu z ciężarną żoną, zaczęła rodzić? Wtedy staje się w najbliższym zajeździe, co tam zajeździe, w domu, nawet w chacie.&lt;br /&gt;Niepokój narastał. Czemu nie poświęciła im więcej czasu? Czemu nie pojechała z nimi? Dokąd? Nowonarodzony król. Taka okazja. Król. Taka okazja. Jak ich teraz znaleźć? W nocy, w zawieję. Przecież nawet nie wie gdzie pojechali. Chyba doliną w dół, do Arezzo. Nie, nie, w taką śnieżycę raczej nie jechali by na północ, to pod wiatr, pod śnieg.&amp;nbsp;Nie wiedząc czemu denerwowała się coraz bardziej. Jedna myśl opanowała ją całkiem. Odszukać ich, odszukać to dziecko. Tak, na pewno pojechali na południe, z wiatrem. Nad Lago Trasimeno są rybackie wsie, tam będą szukać. Trzeba iść, dogonić. Nie ma czasu do stracenia. Tylko przespać te parę godzin do świtu. Gdzież pójdzie sama, bosa, w noc, w zawieję. Nie znajdzie drogi, sama zgubi się i zamarznie. Tak, poczekać do rana. Wtedy będzie łatwiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale rano nie było łatwiej. Choć wyszła o pierwszym brzasku, &amp;nbsp;było za późno. Śnieg zasypał wszystkie ślady. Szła najpierw w dół, doliną ku jezioru. Ale tam nikt nie widział &lt;em&gt;camelli&lt;/em&gt; ani obcych jeźdźców. Podobnie było na północy. Obeszła Bibbienę, poszła na wschód, ale i w Citta di Castello nie miała szczęścia. Na zachodzie w Montevarchi i w Bucine pokiwali głowami, pomruczeli, ale nie urodził się tam żaden król. Stara&amp;nbsp;kobieta&amp;nbsp;miała ze sobą mały tłumoczek z półbochenkiem czarnego chleba i kawałkiem sera, dla siebie na drogę. A na piersiach niosła malutki węzełek z migdałowymi ciasteczkami, które upiekła zaprzeszłej nocy. Te były dla króla. Bo przecież dzieci lubią ciasteczka, prawda? Chodziła po wsiach i miasteczkach, a każdemu napotkanemu dziecku dawała ciasteczko. Może to właśnie ono było królem? &lt;em&gt;Neonato re-bambino?&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odtąd każdego roku, w wigilię Trzech Króli &lt;em&gt;La Befana&lt;/em&gt;, stara kobieta, odwiedza dzieci i wypełnia ich skarpety. Każdemu grzecznemu dziecku wkłada słodycze, a niegrzecznemu bryłę węgla.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-369385026578775381?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/369385026578775381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=369385026578775381' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/369385026578775381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/369385026578775381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/12/szaman-galicyjski-i-sprawa-starej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa starej kobiety'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-471558060723246909</id><published>2010-11-27T09:00:00.001Z</published><updated>2010-11-27T09:00:03.817Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie recepty'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej przekąski</title><content type='html'>Piątek&amp;nbsp;wieczorem. Człowiek radośnie nastawiony do świata, tydzień skończony. Jeśli chodzi o pracę. Bo od jutra zakupy &lt;strike&gt;w towarzys...&lt;/strike&gt; pod nadzorem Najmilszej. Prezenta, paczuszki, duperelki, jeszcze tylko tu zajrzymy, nie ważne, że to ma powierzchnię boiska do piłki nożnej i siedem pięter, potem pójdziemy do mniejszego. Ale to dopiero jutro. Dziś spokój, rozrywka, możliwe, że nawet intelektualna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasiadamy przed telewizorem. Jedną z cech - jeszcze nie zdecydowałem czy to wada czy zaleta - posiadania SkyTV jest możliwość nagrywania programów z telewizji. Problem polega na tym, że trzeba mieć czas, aby nagrane obejrzeć. Jak się nie ogląda, to niezauważenie zaczyna brakować miejsca na tym nagrywającym dysku. A o zapełnienie go łatwo. Rok temu nagrywałem program o malarstwie akwarelowym. Nacisła mi się opcja "nagrywaj seryjnie". I teraz mam sto fafdziesiąt odcinków ładniutko upakowanych w katalogu na dysku. Mam też mnóstwo odcinków Morse'a, bo tak mi się nagrały. Podobno, jak ktoś gdzieś mówił, można do tego ustrojstwa podłączyć nagrywarkę i owe rzeczy przenieść na DVD, ale ja żadnego wyjścia DVD nie znalazłem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Revenons à nos moutons&lt;/em&gt; co się na polskie przekłada "wróćmy do ad remu", a francuskiego użyłem nie bez kozery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo otóż także zarówno nagrałem sobie Herculesa Poirot, detalicznie "Żółty Irys". I ten to właśnie odcinek zamierzałem obejrzeć. Zatem zasiadłem w fotelu, okryłem nogi pledem, w prawej ręce pieściłem szklaneczkę z sherry, w lewej pilota i już, już miałem zagłębić się w&amp;nbsp;otchłani pełnej mordów i przestępczych knowań, kiedy na fotelu obok zmaterializowała się Najmilsza i mimochodem rzuciła w kierunku mojej czasoprzestrzeni: zjadła bym coś, wiesz? mam ochotę na coś małego i ostrego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza myśl "to zjedz żyletkę" wydała mi się zabawną tylko przez chwilkę maleńką. Po owej chwilce wstałem, zastopowałem czołówkę Poirota i udałem się do kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz - jak w 12 minut zadowolić kobietę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gromadzimy na stole: ciasto francuskie (gotowiec z Sainsbury - życie jest za krótkie, żeby samemu robić ciasto francuskie), kozi ser, pomidorowo-chilowy relish (nie potrafię przetłumaczyć relish, opis przygotowania na końcu), jajko (w tym konkretnym przypadku zadowolenie kobiety można osiągnąć mając jedno jajko), nieco mąki, pędzel gumiasty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1zk1enE3I/AAAAAAAAApg/nYGb0Otipr8/s1600/IMG_0860_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1zk1enE3I/AAAAAAAAApg/nYGb0Otipr8/s400/IMG_0860_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z "narzędzi" potrzebne będą dwa naczynia plus blacha do pieczenia. Włączamy piekarnik na 180-200 stopni C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1z6iJmXmI/AAAAAAAAApk/SPwg1_HrT-s/s1600/IMG_0861_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1z6iJmXmI/AAAAAAAAApk/SPwg1_HrT-s/s400/IMG_0861_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po rozwałkowaniu ciasta nie zbyt cienko, jakieś 3 milimetry, większym naczyniem - tu szklanka do piwa - wycinamu koła. Następnie mniejszym naczyniem - tu kieliszek do dobroci różnorakich, robimy "nacięcie" pośrodku każdego krążka. Chodzi o przecięcie paru warstw ciasta tak, aby zewnętrzny pierścień mógł swobodnie rosnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO10hLb2RrI/AAAAAAAAApo/xsP6PEv9H0w/s1600/IMG_0862_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO10hLb2RrI/AAAAAAAAApo/xsP6PEv9H0w/s400/IMG_0862_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Gotowe krążki smarujemy rozkłóconym jajkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO11NhoXNwI/AAAAAAAAApw/sLK_4jq26fs/s1600/IMG_0864_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO11NhoXNwI/AAAAAAAAApw/sLK_4jq26fs/s400/IMG_0864_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na środek każdego kółka nakładamy łyżeczkę relish, przykrywamy plasterkiem sera, posypujemy świeżo zmielonym pieprzem i solą (z solą trzeba ostrożnie, ilość zależy od sera)&amp;nbsp;i...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO11g3tMhwI/AAAAAAAAAp0/FVrRBS0kS7g/s1600/IMG_0865_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO11g3tMhwI/AAAAAAAAAp0/FVrRBS0kS7g/s400/IMG_0865_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;... układamy na blasze. Smarować czy nie blachę czymś (masło, oliwa, tp.) pozostawiam do uznania, bo to zależy od blachy. I do pieca. Po 8-10 minutach uzyskujemy coś takiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO116O18_HI/AAAAAAAAAp4/cOxYRBJndkw/s1600/IMG_0866_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO116O18_HI/AAAAAAAAAp4/cOxYRBJndkw/s400/IMG_0866_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pino Grigio z lewej strony zdjęcia jest dadatkiem i nie występuje w przepisie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego. Pożarła większą część, a była jeszcze druga blaszka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tym czasem w TV:&lt;br /&gt;Hastings: Powiedz mi, Poirot, co ci nie odpowiada w angielskiej kuchni?&lt;br /&gt;Poirot: Anglicy nie mają kuchni! Mają tylko jedzenie. Mięso niedopieczone, warzywa rozgotowane, ziemniaki twarde! A w dniu, w którym Anglicy zrobią swoje wino wracam do Belgii!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to jest zasadniczo prawda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz o relish. Relish znaczy w języku angielskim &lt;em&gt;przyjemność&lt;/em&gt;. Jak to przetłumaczyć? Pewnie jakieś mądre słowo na to jest, ale nie znam. Relish'y jest kilka. Tu opiszę to, którego używałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebne jest: 1 kilogram pomidorów, 2 duże suche chili, 4 łyżeczki brązowego cukru, 2 łyżki octu z czerwonego wina, 3 łyżki octu balsamicznego, mielony imbir, 4 ząbki czosnku, 5 łyżek oliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomidory posiekać dość zgrubnie, usunąć jak mają coś zielonego, wrzucić do malaksera razem z pozostałymi produktami i zmiksować. Uwaga! Ma to-to dużo wody i chlapie, łatwiej jest podzielić na dwie porcje. Całe pure wlać do płytkiego, dużego naczynia, postawić na średnio-małym ogniu i często mieszając gotować około 45 minut. Generalnie większość płynu powinna wyparować, a całość mieć konsystencję dżemu. Wlać do słoiczków, zakręcić, odwrócić denkiem do góry i poczekać, aż wystygnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są też inne: cebulowy (cebula 1 kg, seler naciowy 2 łodygi, 1 czerwona papryka, i reszta jak wyżej), jalapeno (ostre papryczki) i mnóstwo innych, bo można dodawać co się chce. Ważne jest - długie gotowanie, ocet i żeby było ostre. Dobre!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-471558060723246909?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/471558060723246909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=471558060723246909' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/471558060723246909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/471558060723246909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnej_27.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej przekąski'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1zk1enE3I/AAAAAAAAApg/nYGb0Otipr8/s72-c/IMG_0860_resize.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-4641393789119890633</id><published>2010-11-25T09:00:00.008Z</published><updated>2010-11-25T09:00:09.252Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agencja Ucho Szakala życzliwie donosi'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej zarazy</title><content type='html'>Sie zrobiło szaro i deszczowo. Nawet jakby trochę chłodniej może. W taki czas miło jest usiąść przy kominku ze szklaneczką czegoś miłego czyli &lt;em&gt;a cup of kindness&lt;/em&gt;, jak mówią tubylcy, zapalić ze dwie świece&amp;nbsp;i posłuchać. Kiedy ogień huczy, skry latają, serce rozmiękcza się zawartością szklaneczki najlepiej wchodzą&amp;nbsp;straszne opowieści z dawnych lat.&amp;nbsp;&lt;em&gt;Wreckers&lt;/em&gt; łupiący zwiedzione fałszywymi ogniami statki, przemytnicy przemykający skalistymi ścieżkami na klifach, niosący na ramionach beczułki z koniakiem i tytoń, sinoblade trupy młodych kobiet znajdowane w strumieniach w niedzielne poranki, czy wsie pełne wzdętych, pokrytych czarnymi plamami ciał mieszkańców. Zupełnie inaczej wtedy zacina deszcz po szybach, inaczej świszcze wiatr za oknem, inaczej smakuje rum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest ostatni tydzień sierpnia 1665 roku. Czarna Śmierć dziesiątkuje Londyn (a nawet piątkuje, bo zmarło 20% mieszkańców miasta), południe Anglii wstrzymało oddech. Z Londynu wyrusza na północ miejscowy kurier pocztowy. Wśród paczek, które wiezie, ma też mały ładunek ubrań przeznaczony dla George'a Vicarsa, wiejskiego krawca mieszkającego w Eyam, malutkiej, zabitej dechami wsi w Derbyshire. Krawiec liczy, że pozwolą mu one rozkręcić znów podupadający interes. Czego obaj mężczyźni nie wiedzą, to tego, że niecierpliwie wyglądany ładunek zawiera oprócz ubrań także coś dużo bardziej złowrogiego - pchły. A te pchły niosą ze soba zarazę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1j3osHsPI/AAAAAAAAApI/2cHO0z62Ric/s1600/eyam+-+landscape.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1j3osHsPI/AAAAAAAAApI/2cHO0z62Ric/s400/eyam+-+landscape.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Eyam współcześnie&lt;/span&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni po otrzymaniu przesyłki z cennymi ubraniami George Vicars obudził się z przeraźliwym bólem głowy. Wkrótce potem dostał gorączki. Fale nudności, wstrząsające jego ciałem, powodowały wymioty, a wkrótce dołączyła się biegunka. Węzły chłonne na szyi, pod pachami a potem i w&amp;nbsp;pachwinach przeobraziły się w&amp;nbsp;twarde, bolesne&amp;nbsp;kule. Na skórze pokazała się&amp;nbsp;plamista wysypka, szybko zmieniająca się w wielkie, krwawe wylewy. Ból stał się nie do zniesienia, zamieniając Georgea w wyjącą kukłę, zwiniętą w kłębek na łóżku. W końcu wycie przeszło w stłumione jęki i szloch. Nie minął tydzień od otwarcia przesyłki a George Vicars był martwy. Zaraza przybyła do Eyam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kFRdo1AI/AAAAAAAAApM/8g7b6Xoho34/s1600/eyam-plague-cottages.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="296" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kFRdo1AI/AAAAAAAAApM/8g7b6Xoho34/s400/eyam-plague-cottages.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;W tym domu rozpoczęła się zaraza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Do końca miesiąca jeszcze pięciu mieszkańców wsi pożegnało się z życiem. W październiku zmarło następnych dwudziestu trzech. Tak jak rozprzestrzeniała się zaraza, tak rozchodziła się panika. Padły propozycje, aby wszyscy porzucili swe domostwa i szukali bezpiecznego schronienia w pobliskim Sheffield. Był jednak pośród&amp;nbsp;mieszkańców jeden człowiek, który wiedział, że wykonanie tego planu przerodzi się w jeszcze większą katastrofę. Tym człowiekiem był William Mompesson, młody, świeżo zatrudniony rektor parafii Eyam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza ogniskiem zarazy w Yorku, większa część północnej Anglii uchroniła się przed zarazą. Mompesson doskonale zdawał sobie sprawę, że jedynym rozsądnym działaniem jest zapobieżenie ucieczce mieszkańców do Sheffield. Jeśli bowiem zaraza opanuje to miasto, cała północna Anglia będzie w niebezpieczeństwie. To byłaby katastrofa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kR5XVYHI/AAAAAAAAApQ/4_uBN4zY2bY/s1600/eyam-church.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kR5XVYHI/AAAAAAAAApQ/4_uBN4zY2bY/s400/eyam-church.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Kościół w Eyam. Fajnie jest mieszkać gdzieś, gdzie stoi kościół&amp;nbsp;sprzed ho,ho,ho ilu lat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Eyam było małą społecznością, ale bardzo religijną i głos rektora miał kolosalne znaczenie. Dzielni mieszkańcy zgodzili się na dobrowolną kwarantannę, aby zapobiec rozszerzaniu zarazy, z pełną świadomością, że dla wielu jedyną zapłatą za to poświęcenie będzie śmierć w okropnych męczarniach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wioska nie została zupełnie odcięta od świata. Mieszkańcy sąsiednich miejscowości, a także William Cavendish, duke of Devonshire, mieszkający w nieodległym Chatsworth House, dostarczali darmową żywność i leki. Zostawiali je w okolicy kamieni granicznych lub przy studni ponad wsią, aby mieszkańcy mogli je zabrać po ich odejściu. Za część produktów wieśniacy z Eyam płacili, zostawiając pieniądze we wgłębieniach omywanych wodą. Monety dezynfekowano mocząc je w occie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kpGdp8pI/AAAAAAAAApU/P7lACs5NKWE/s1600/mompessons-well-location.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kpGdp8pI/AAAAAAAAApU/P7lACs5NKWE/s400/mompessons-well-location.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zaraza trzymała Eyam w okowach przez ponad rok. W tym czasie zmarło ponad 260 osób, w tym także Catherine Mompesson, żona młodego rektora, która opiekowała się chorymi i zmarła jako jedna z ostatnich. Przeżyły tylko 83 osoby, opowiadające później wzruszające historie, jak ta o Elizabeth Hancock, która w ciągu jednego tygodnia sama&amp;nbsp;pochowała męża i sześcioro dzieci na polu obok domu, sama zaś przeżyła, choc to ona przyniosła do domu zarazę - opiekowała się chorymi we wsi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kz8uh6PI/AAAAAAAAApY/cfqyEiDFAIU/s1600/riley-burying-dead-small.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1kz8uh6PI/AAAAAAAAApY/cfqyEiDFAIU/s400/riley-burying-dead-small.jpg" width="253" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Elizabeth Hancock w wizji artysty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1lCBFerVI/AAAAAAAAApc/xmpZsrCbOYM/s1600/eyam+riley+graves.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1lCBFerVI/AAAAAAAAApc/xmpZsrCbOYM/s400/eyam+riley+graves.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Dzisiejszy widok grobów. Na murku wisi tabliczka z prośbą o szacunek dla zmarłych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przeżył też miejscowy grabarz, choć miał stały kontakt z&amp;nbsp;ciałami zmarłych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do Williama Mompessona, który przeprowadził wieś przez wszystkie te nieszczęścia mając zaledwie 28 lat, to również przeżył i zmarł w wielku 70 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc, śpijcie&amp;nbsp;dzisiaj słodko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-4641393789119890633?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/4641393789119890633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=4641393789119890633' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4641393789119890633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/4641393789119890633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnej_25.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej zarazy'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TO1j3osHsPI/AAAAAAAAApI/2cHO0z62Ric/s72-c/eyam+-+landscape.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-9177137771058636858</id><published>2010-11-21T13:58:00.000Z</published><updated>2010-11-21T13:58:58.495Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa wyborów</title><content type='html'>Dziś w eRPe wybory. Kolejne wydarzenie, które napawa mnie zdziwieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze demokracja. Ustrój oparty na błędnym założeniu, że ludzi mądrych jest więcej niż głupich. Niestety, nic z tego. Spotykacie się z nimi na codzień. I co? Wierzycie, że ci ludzie są w stanie nie dać się ogłupić demagogom z list wyborczych i dokonać sensownego wyboru? Ludzie, którzy na codzień nie są w stanie wznieść się na wyżyny kopania równych rowów bez nadzoru?&amp;nbsp;Ludzie,&amp;nbsp;którzy nie potrafią zmusić się do prawidłowego wykonywania pracy skomplikowanej jak budowa cepa, za którą biorą pieniądze? Ludzie, którzy nie rozumieją zdania, jeśli zawiera więcej niż&amp;nbsp;osiem słów (lub sześć, ale trzy różne czasy)? Ha, ha, ha...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie dziwne zjawisko upolitycznienia wyborów na poziomie miasta czy gminy. W Miasteczku, liczącym jakieś piętnaście tysięcy mieszkańców, zamiast wybierać dobrego gospodarza, który będzie dbał o stan ulic, oświetlenie i temu podobne drobiazgi, niezbędne do życia, odbywają się dyskusje o tym, kto do jakiej patii należy i komu sprzyja. Na forum Miasteczka w internecie pojawiają się wpisy typu "precz z Kaczorami w M.!", "dość rządów PO...!" Qundra, kto to wymyśla! Jakie Kaczory w M.? Kiedy tu byli?*) Co za znaczenie na poziomie gminy ma sympatia z tą czy inną partią? Ja chcę burmistrza i radnych, którzy zadbają o kanalizację na mojej ulicy i będą pilnować policji, żeby była dobrze wyszkolona i wyposażona. I g... mnie obchodzi, czy dbać o to będzie X czy Y. Ma dobrze wykonywać swoje obowiązki. Ale nie, to w eRPe niemożliwe. Tu najważniejsze jest, czy pan X lubi się z panem Z i czy głosował na PiS czy PO. Czysta paranoja. Bo jeśli to staje się argumentem w dyskusji przedwyborczej to patrz punkt pierwszy. Ogłupieni "przynależnością partyjną" kandydatów wyborcy nie zwracają uwagi na to, co zawierają programy wyborcze, które zresztą nie zawierają nic poza populistycznymi hasłami "będzie lepiej&amp;nbsp;jak mnie wybierzecie!" Mnie bedzie lepiej, wy macie tylko głosować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw mnie zebrał śmiech pusty, a potem litość i trwoga...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________&lt;br /&gt;*) no, dobra, raz jeden był, przejazdem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-9177137771058636858?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/9177137771058636858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=9177137771058636858' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/9177137771058636858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/9177137771058636858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-wyborow.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa wyborów'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-6532446888755023746</id><published>2010-11-20T18:56:00.002Z</published><updated>2010-11-21T01:27:25.651Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa efektu Brązowego Willa.</title><content type='html'>Pełno wczoraj i dziś było ruchu w okolicy, bo najpierw wypompowywali wodę w asyście TV, a potem sprzątali. Trochę byłem poruszony, czemuż to, ach czemuż takie wszystkich zaangażowanie, aż zapoznałem się z Brązowym Willem i jego zaskakującym trickiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kornwalia jest, jak można zobaczyć na mapie, długim i wąskim półwyspem wbitym w Atlantyk. Zbyt wąskim, jak na potężny ruch powietrza z zachodu. Wiatr wiejący od Atlantyku "nabija się" na Kornwalię i jego południowa część, trąc o ląd zwalnia, skutkiem czego powietrze znad Kanału Angielskiego skręca ku północy. Na północnym wybrzeżu sytuacja jest dokładnie odwrotna - zwalniając wzdłuż brzegu wiatr zakręca ku południowi, w głąb lądu i tu zderza się z powietrzem z południa. W wyniku tego zderzenia masy powietrza unoszą się w górę, ku chłodnym warstwom i gwałtowanie pozbywają się skraplającej się wody. Powstaje zjawisko nazwane od najwyższego wzniesienia Kornwalii - Brown Willi - efektem Brązowego Willa. Zderzające się powietrze pędzi ku wschodowi, czasem z odchyleniem na północ. Wąski pas silnych deszczów 27 marca 2006 roku sięgnął aż do Oxfordshire - 232 kilometry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był miły, ciepły dzień (w rozumieniu Kornwalijczyków, czyli nieco ponad 10 st.C) 16 sierpnia 2004 roku. W dalekiej Ameryce właśnie skończył się huragan Alex*), powiało optymizmem. Z tym, że nie tylko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorące masy powietrza, ciężkie od niesionej wody, powiały na wschód, w kierunku Wysp Brytyjskich. Zaczepiły dyskretnie o południowy brzeg Irlandii, zrzuciły nieco wody na Cork i w mgnieniu oka pokonały morze Irlandzkie. Na ostatniej prostej wyszły dokładnie na Kornwalię. Brown Willi już na nie czekał...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stosując starą technikę spowalniania ruchu wiatru przy brzegach i zawirowaniu jak mokrą szmatą pozostałymi masami powietrza, zamieszał, zawirował i wykręcił tę szmatę nad Boscastle, tuż obok ruin zamku Tintagel, w którym urodził się podobno sam król Artur. 185 mm wody spadło na ziemię w dolince położonej tuż nad Boscastle, przy czym 24.5 mm w ciągu 15 minut.&amp;nbsp; Obliczono, że było to 140 metrów sześciennych (czyli ton!) na sekundę! Poziom wody w rzece podniósł się w godzinę o 2 metry. Ale woda nie spłynęła od razu w doł zbocza. Zatrzymały ją prawdopodobnie liście i gałęzie zaczepione o filary mostu. Jednak kiedy most nie wytrzymał...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Położone u wylotu doliny Boscastle nie miało szans. Ponad trzymetrowa fala runęła na miasteczko. Obliczono, że było tego - teraz trzymajcie się mocno - 20 milionów ton wody! Do tego zebrana po drodze warstwa błota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Spłukała co się dało - samochody, domy, płoty, szopy ogrodowe. Obejrzyjcie sobie. &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWRSQdlrI/AAAAAAAAAoY/JceZsR0NaSk/s1600/Carspile.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWRSQdlrI/AAAAAAAAAoY/JceZsR0NaSk/s400/Carspile.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;1&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWdNvl0TI/AAAAAAAAAoc/AlYO594kaEc/s1600/HarbourLight.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWdNvl0TI/AAAAAAAAAoc/AlYO594kaEc/s400/HarbourLight.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;2&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWnHtYJfI/AAAAAAAAAog/1TvpZ7b15wY/s1600/Scan1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWnHtYJfI/AAAAAAAAAog/1TvpZ7b15wY/s400/Scan1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;3&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWwkk6MsI/AAAAAAAAAok/33qOC1ROIec/s1600/IanYoung.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWwkk6MsI/AAAAAAAAAok/33qOC1ROIec/s400/IanYoung.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;4&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgXXdojsQI/AAAAAAAAAoo/aHDP6_Uooks/s1600/Country.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgXXdojsQI/AAAAAAAAAoo/aHDP6_Uooks/s400/Country.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;5&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zdjęcia pochodzą ze strony &lt;a href="http://www.tintagelweb.co.uk/"&gt;http://www.tintagelweb.co.uk/&lt;/a&gt; i są autorstwa Davida Flowera (1-3 i 5)&amp;nbsp;i Iana Younga (4)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Ten deszcz padał przez godzinę. Meteorolodzy twierdzą, że dodatkową przyczyną była warstwa powietrza o wysokim ciśnieniu utrzymująca się nad całą Kornwalią, która zablokowała mokremu powietrzu możliwość ucieczki w górę. W&amp;nbsp;promieniu&amp;nbsp;kilku mil&amp;nbsp;ustawionych jest 10 deszczomierzy, notujących poziom opadów. Cztery z nich wskazały opady w tym dniu mniejsze niż 3 milimetry. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja wam mówię, to był Willi. Jak w &lt;em&gt;The Goonies&lt;/em&gt;. Stary, Jednooki Willi. Trza się wystrzegać piratów. I niektórych gór. Nawet stosunkowo małych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dodatkowo jeszcze niektórzy robią sobie jaja z tych spraw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOhiEM3snvI/AAAAAAAAAos/mAXZz1P_rYg/s1600/flood.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="377" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOhiEM3snvI/AAAAAAAAAos/mAXZz1P_rYg/s400/flood.bmp" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Twoje zadanie domowe&amp;nbsp;zostało zmyte razem z domem! Śliczna historyjka, młody człowieku! Zgłosisz się do mnie po lekcji!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;_________________________________&lt;br /&gt;*) od żeńskiego imienia Alexandra&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-6532446888755023746?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/6532446888755023746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=6532446888755023746' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6532446888755023746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/6532446888755023746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-efektu.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa efektu Brązowego Willa.'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOgWRSQdlrI/AAAAAAAAAoY/JceZsR0NaSk/s72-c/Carspile.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-5789012942339668315</id><published>2010-11-19T22:32:00.000Z</published><updated>2010-11-19T22:32:57.918Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa kolejnej powodzi</title><content type='html'>Bycie szamanem nie należy do łatwych. Ani bezpiecznych. Także dla otoczenia. Szaman przemieszczający się w świecie realnym wprowadza zakłócenia do rzeczywistości i nigdy już nic nie jest takie jak było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot, pewnego roku wybrałem się do Ukeju na trzytygodniowy staż indywidualny z zakresu medycyny paliatywnej. Było miło. Człowiek opuścił trzymający się już nie najmocniej, ale mimo wszystko, blok, a po powrocie... zgroza! Nie ma Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. No, na pięć minut nie można było spuścić ich z oka! Rozebrali, rozkręcili, rozkradli!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym czasem pojechaliśmy do Włoch. Droga, jak zwykle początkowo trudna (Polska, Czechosłowacja), a potem jakby łatwiejsza - Austria i Włochy. Sylwester, Nowy Rok. Wracamy do domu. I jakoś dziwnie. Niby tędy jechaliśmy, to drzewo pamiętam, tę stację benzynową,&amp;nbsp;ale zaraz... zaraz... Włochy - OK, Austria - OK, a dalej? No nie ma Czechosłowacji! Człowiek na parę dni chce odetchnąć, a tu już jakieś takie moment wyczają i masz! To znaczy - nie masz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przedwczoraj? Zdrzemnęliśmy się wieczorkiem, po kieliszku wina, a rano... powódź. W Kornwalii!&lt;br /&gt;No, nasss..ypali piachu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A powódź w moim kornwalijskim miasteczku wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb6OUu34pI/AAAAAAAAAoI/pe3Y2tMLc-k/s1600/IMG_0839_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb6OUu34pI/AAAAAAAAAoI/pe3Y2tMLc-k/s400/IMG_0839_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb6YXPVFVI/AAAAAAAAAoM/Uxi6pgEyt3w/s1600/IMG_0840_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb6YXPVFVI/AAAAAAAAAoM/Uxi6pgEyt3w/s400/IMG_0840_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb6imw0teI/AAAAAAAAAoQ/DagKxqVHhhM/s1600/IMG_0844_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb6imw0teI/AAAAAAAAAoQ/DagKxqVHhhM/s400/IMG_0844_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A to tutaj to nie nadbrzeże rzeczki, tylko murek przy stacji benzyniastej i główna ulica miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na osiedlu było tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb61a_5QRI/AAAAAAAAAoU/FHHL_jZ07c0/s1600/IMG_0847_resize.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb61a_5QRI/AAAAAAAAAoU/FHHL_jZ07c0/s400/IMG_0847_resize.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;I z tego też powodu chwilowo przerwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wysuszenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-5789012942339668315?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/5789012942339668315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=5789012942339668315' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5789012942339668315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/5789012942339668315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-kolejnej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa kolejnej powodzi'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TOb6OUu34pI/AAAAAAAAAoI/pe3Y2tMLc-k/s72-c/IMG_0839_resize.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-1044017491724718631</id><published>2010-11-14T14:02:00.000Z</published><updated>2010-11-14T14:02:55.082Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie peregrynacje'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa następnego miasta.</title><content type='html'>Przecież dziś niedziela! Więc San Gimignano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrosło z etruskiego centrum, rozwijając się około VII wieku jako część parafii episkopalnej wokół zamku darowanego volterańskim biskupom. W XII w. przekształciło się w samodzielne miasto-republikę. Końcem X wieku powstały mury miejskie, kiedy San Gimignano stało się ważnym punktem na trasie handlowej zwanej &lt;em&gt;Via Francigena&lt;/em&gt;. Był to główny szlak pielgrzymek z północy do Rzymu*). Pierwotnie opisany był nawet nie jako Droga Francuska (&lt;em&gt;Iter Francorum&lt;/em&gt;) lecz lombardzka, w zapiskach biskupa Willibalda z Bavarii. Pełny opis wraz z miejscami postojów pozostawił jednak pod koniec X w. Sigeric Poważny, arcybiskup Canterbury, podróżujący po papieskie błogosławieństwo aż z Anglii. Bardzo interesujący to dokument, obejmujący około 80 punktów przystankowych, odległych od siebie o 20 kilometrów (dzienny przejazd) na trasie liczącej 1700 km. Hej, jedziemy po błogosławieństwo do papieża, nie będzie nas pół roku! Fajne czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_oybzXOLI/AAAAAAAAAnU/ZHzabsThleo/s1600/sangihp.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_oybzXOLI/AAAAAAAAAnU/ZHzabsThleo/s400/sangihp.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;To zdjęcie z sieci, bo niestety nie latam (za dnia), a chciałem dać widok z góry na wieże.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bogacące się kupieckie rodziny w San Gimignano budowały, jako znak swej ważności, wieże. W szczytowym okresie było ich 72, stąd ówczesna nazwa miasta, z przekąsem określająca go jako "Manhattan Toskanii". Wysokość wież była określona przez prawo - żadna nie mogła być wyższa niż wieża ratuszowa, zwana Rognosa. Do czasów dzisiejszych zachowało się 15 nienaruszonych wież. &lt;br /&gt;Miasto-republika zostało wchłonięte przez Wielkie Księstwo Toskanii w 1353 (po króciutkim, dziesięcioletnim okresie podległości Księstwu Aten) i pozostawało pod jego rządami do 1860.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_pXIDPtPI/AAAAAAAAAnY/QCoyyjTC_UE/s1600/IMG_4208.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_pXIDPtPI/AAAAAAAAAnY/QCoyyjTC_UE/s400/IMG_4208.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Do miasta weszliśmy bramą Św. Jana i przekraczając ją cofnęliśmy się w czasie o jakieś sześćset lat***). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, co ja tam będę nawijał. Zobaczcie sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_plUeP-nI/AAAAAAAAAnc/ldokyuguuS8/s1600/IMG_4234.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_plUeP-nI/AAAAAAAAAnc/ldokyuguuS8/s400/IMG_4234.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_ptUDAkDI/AAAAAAAAAng/LjJRAGlHdWo/s1600/IMG_4226.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_ptUDAkDI/AAAAAAAAAng/LjJRAGlHdWo/s400/IMG_4226.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_p3yaspHI/AAAAAAAAAnk/zURG63AmUBg/s1600/IMG_4229.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_p3yaspHI/AAAAAAAAAnk/zURG63AmUBg/s400/IMG_4229.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qCxZekBI/AAAAAAAAAno/SXyRy-ZQ0Iw/s1600/IMG_4223.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qCxZekBI/AAAAAAAAAno/SXyRy-ZQ0Iw/s400/IMG_4223.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qNHaRf4I/AAAAAAAAAns/n9Mje3BCLNU/s1600/IMG_4241.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qNHaRf4I/AAAAAAAAAns/n9Mje3BCLNU/s400/IMG_4241.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qXG_8pvI/AAAAAAAAAnw/NV5Q0mMTok8/s1600/IMG_4243.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qXG_8pvI/AAAAAAAAAnw/NV5Q0mMTok8/s400/IMG_4243.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ciekawą postacią z historii miasta jest Święta Fina. Młoda dziewczyna, określana przez znających ją jako "najmilsza osoba na świecie". Skąd to wiedzieli, nie wiadomo, bo przez pierwsze dziesięć lat nie opuszczała swego skromnego domu, w którym mieszkała z rodzicami. W dziesiątym roku życia zachorowała, prawdopodobnie na gruźlicę, która zajęła kości, ale część objawów przemawia za chorobą jelita grubego (colitis ulcerosa?). Nie chciała leżeć w łóżku, natomiast spędzała czas leżąc na dębowym stole. W czasie choroby zmarli jej rodzice. Opiekowały się nią dwie kobiety - Beldia i Bonaventura. Postęp choroby spowodował paraliż, wymagała więc stałej opieki. Jej gnijące ciało (odleżyny?) "stało się pożywką dla robactwa i szczurów." Po pięciu latach choroby, 4 marca 1253 roku, pojawił się w jej domu Święty Grzegorz Wielki (papież od 590 do 604) i zapowiedział, że umrze 12 marca (w tym samym dniu w 604 roku zmarł Grzegorz). Jak powiedział, tak się stało. Kiedy wyniesiono ciało zmarłej do kościoła, ze stołu, na którym leżała wykwitły białe fijołki, zwane do dziś fijołkami świętej Finy i rosnące do dziś w domach w San Gimignano. Kiedy niesiono Finę wszystkie dzwony w mieście zaczęły bić, choć nikt ich nie dotykał. Jedna z opiekujących się Finą kobiet, Beldia, miała sparaliżowaną rękę z powodu podtrzymywania głowy dziewczynki. Teraz, kiedy zbliżyła się do ciała zmarłej, ręka została uzdrowiona. Jeszcze parę cudów uzdrowienia miało miejsce w tym okresie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dokumentach zachowała się jeszcze jedna opowieść o Finie. Otóż miała ona jakieś kontakty z żołnierzem, który dał jej w dowód miłości pomarańcz. Rodzicom się to nie podobało. Może dał jej jeszcze coś? Medycyna zna taką chorobę, która również atakuje kości i której można nabawić się od żołnierzy... nieważne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qm9DfWyI/AAAAAAAAAn0/bpcx9Bm4CbE/s1600/IMG_4252.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qm9DfWyI/AAAAAAAAAn0/bpcx9Bm4CbE/s400/IMG_4252.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Popatrzcie na te uliczki, placyki i wieże. Cudowne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qyqkrcYI/AAAAAAAAAn4/dHE3_GXBaaM/s1600/devil.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_qyqkrcYI/AAAAAAAAAn4/dHE3_GXBaaM/s320/devil.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z tą wieżą związana jest ciekawa historia. Zwana jest Wieżą Diabła. Otóż okazało się, że przewyższa ona wieżę ratusza, co, jak wspomniałem było zabronione. Właściciel tłumaczył się, że wybudował niższą, a pewnego dnia, kiedy wrócił po kupieckiej wyprawie do innego miasta, zobaczył, że w przedziwny sposób jest wyższa niż początkowo! Zapewne diabelska to sztuczka. Stąd też i nazwa wieży. Ache, to prawo budowlane! Bez diabła się nie obejdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_q95IYA5I/AAAAAAAAAn8/CtrhWomN6Hc/s1600/IMG_4255.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_q95IYA5I/AAAAAAAAAn8/CtrhWomN6Hc/s400/IMG_4255.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na koniec sklepik pełen kolorów tak, że oczy bola patrzeć. I drzwi. Kiedyś muszę pobłądzić po toskańskich zaułkach i zrobić "album toskańskich drzwi". Ale to później, nie dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_rLSL2bUI/AAAAAAAAAoA/2WUL7R2mHsc/s1600/IMG_4256.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_rLSL2bUI/AAAAAAAAAoA/2WUL7R2mHsc/s400/IMG_4256.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Do następnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_rWJYiDSI/AAAAAAAAAoE/y6sSUOZ56Lo/s1600/IMG_4262.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_rWJYiDSI/AAAAAAAAAoE/y6sSUOZ56Lo/s400/IMG_4262.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*) Do dzisiaj pielgrzymi korzystają z niej, choć mniej jest uczęszczana niż El Camino de Santiago w Hiszpanii. &lt;br /&gt;**) w Itinerarium sancti Willibaldi z 725 roku.&lt;br /&gt;***) Razem z nami, niestety, cofnęli się w czasie także właściciele telefonów komórkowych, którzy próbowali nawiązać łączność z XXI w.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-1044017491724718631?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/1044017491724718631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=1044017491724718631' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1044017491724718631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/1044017491724718631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-nastepnego.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa następnego miasta.'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN_oybzXOLI/AAAAAAAAAnU/ZHzabsThleo/s72-c/sangihp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-8725875704985561909</id><published>2010-11-13T22:01:00.001Z</published><updated>2010-11-13T23:10:19.269Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Świat wokół Szamana'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa ptactwa</title><content type='html'>W ramach udawania jakim to jestem ekologicznym szamanem zanabyłem po dwóch latach zastanawiania się i zbliżania do problemu - karmnik dla ptaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje wahania nie były spowodowane koniecznością wydania pieniędzy lub też straty czasu na skręcenie tegoż i wbicie w ziemię w ogrodzie. Podstawową przyczyną był... brak zimy. Ludziom z kraju nad Wisłą dokarmianie ptaków kojarzy się z okresem, kiedy cały obszar pokryty jest śniegiem, &lt;em&gt;mróz trzaskający&lt;/em&gt;, panie, &lt;em&gt;zima niczego, &lt;strike&gt;a bluzy się lepią&lt;/strike&gt;&lt;/em&gt;..., no nie lepią się, bo to o ptactwie. A w Ukeju zimy jako takiej nie ma. Po co więc dokarmiać ptactwo, oduczać je szukania w naturze i tepe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wszyscy mają, to stary szaman też. Zanabyłem, skręciłem, wbiłem w ziemię, wysłuchałem od Najmilszej, żem źle zrobił, przestawiłem karmnik tam, gdzie pokazała palcem. Poniżej otwarcie jadłodajni dla leniwych ptaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KDF9EeBI/AAAAAAAAAnA/5Io2HrGMjyU/s1600/IMG_7026.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KDF9EeBI/AAAAAAAAAnA/5Io2HrGMjyU/s400/IMG_7026.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KNw4IdyI/AAAAAAAAAnE/498GYSB1cCA/s1600/IMG_7028.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KNw4IdyI/AAAAAAAAAnE/498GYSB1cCA/s400/IMG_7028.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KUCQftLI/AAAAAAAAAnI/BP_7JJkU_FE/s1600/IMG_7038.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KUCQftLI/AAAAAAAAAnI/BP_7JJkU_FE/s400/IMG_7038.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KmdX5pUI/AAAAAAAAAnQ/Gv3scu6ulEA/s1600/IMG_7040.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KmdX5pUI/AAAAAAAAAnQ/Gv3scu6ulEA/s400/IMG_7040.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To na dziś tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-8725875704985561909?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/8725875704985561909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=8725875704985561909' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8725875704985561909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/8725875704985561909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-ptactwa.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa ptactwa'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNUr8QO6YdI/AAAAAAAAAl4/DevSkYoy6UQ/S220/Druid-02-june.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TN8KDF9EeBI/AAAAAAAAAnA/5Io2HrGMjyU/s72-c/IMG_7026.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5319974316821476089.post-2052818282435537479</id><published>2010-11-10T21:58:00.003Z</published><updated>2010-11-11T12:49:32.855Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szamańskie recepty'/><title type='text'>Szaman Galicyjski i sprawa pewnej przystawki</title><content type='html'>Były grzybki na szybko i gorąco, lub na szybko i (po poczekaniu) na zimno. Teraz, jak obiecałem, coś na długi weekend. Bo znowu mogą wpaść jacyś goście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem coś bardziej wymyślnego, choć nadal prostego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Courgette nadziewane ricottą z orzeszkami pini.&lt;/u&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi może strasznie, ale nie bójcie żaby.&lt;br /&gt;Potrzebne będą:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsWUp0Ul4I/AAAAAAAAAmg/pWf8T6lM6P4/s1600/IMG_0803.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsWUp0Ul4I/AAAAAAAAAmg/pWf8T6lM6P4/s400/IMG_0803.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dwie-trzy courgettki, orzeszki pini, ser ricotta, świeża bazylia, oliwa extra virgin, ocet balsamiczny (a w każdym razie ciemny, bo ładnie wygląda) oraz sól i pieprz. I pół cytryny. Nie ma na zdjęciu, poprawiała fryzurę. Z narzędzi najważniejszy będzie obieracz. Czy obieraczka -&amp;nbsp;która to osoba?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsXDQS1a1I/AAAAAAAAAmk/B2fFmwNdz0E/s1600/IMG_7019.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsXDQS1a1I/AAAAAAAAAmk/B2fFmwNdz0E/s400/IMG_7019.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przy pomocy tegoż/tejże skrawam cienkie płaty courgettki. Starałem się to robić pokazowo, foto Najmilsza. Potem przygotowuję płaskie naczynie, tackę, blachę do pieczenia, byle duże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsXgY9k5cI/AAAAAAAAAmo/YGW89vD35LM/s1600/IMG_0804.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsXgY9k5cI/AAAAAAAAAmo/YGW89vD35LM/s400/IMG_0804.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Skrapiam ją obficie, acz bez nadmiernej przesady oliwą, poczem posypuję solą i pieprzem. Płatki skrawanej courgettki są cienkie i delikatne. Aby je wstępnie podmarynować ten sposób jest najlepszy. Na przygotowanej blaszce układam płatki warzywa i, co tu dużo mówić, skrapiam ponownie oliwą, posypuję solą i pieprzem. W ten sposób mam je obrobione z dwóch stron, bez przekładania z lewa na prawą. Ja ułożyłem dwie warstwy co nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale tych ostatnich czterech zrobiło mi się normalnie żal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsYaoIij2I/AAAAAAAAAms/ybdsxzL5hyI/s1600/IMG_7020.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsYaoIij2I/AAAAAAAAAms/ybdsxzL5hyI/s400/IMG_7020.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Teraz orzeszki. Na &lt;u&gt;suchą&lt;/u&gt;, gorącą patelnię wysypuję orzeszki. I prażę, często podrzucając je do góry. Po małej chwili orzeszki puszczą pięknie pachnący olej. Można tu troszkę zmienić przepis (o tym słyszałem, nie próbowałem!) i użyć orzechów laskowych. Też puszczą olej i pięknie pachną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsZNaNqDxI/AAAAAAAAAmw/gyKA1iDvhdg/s1600/IMG_7022.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsZNaNqDxI/AAAAAAAAAmw/gyKA1iDvhdg/s400/IMG_7022.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tu widać, że patelnia jest sucha, a orzeszki ładnie złocieją. Kiedy będą już ślicznie złote i aromatyczne (parę może być hmm... ciemno brązowych) wysypuję je na miskę i daję wystygnąć. To jest ważne, żeby były zimne do dalszej części planu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekając na zimne orzeszki przygotowuję ser. Ricotta jest bardzo dobrym serem, o dość wyraźnym smaku. Wyładowuję go z pojemnika do miski i przez chwilę ucieram. Dodaję pokrojone liście bazylii. Ja składam liście mniejsze na jednym dużym, zawijam jak cygaro i kroję w paski co 3-4 milimetry. Tylko raz. Nie krójcie bazylii kilka razy, bo to niszczy smak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsaVCK3DfI/AAAAAAAAAm0/0RrHDKc3F2s/s1600/IMG_7021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsaVCK3DfI/AAAAAAAAAm0/0RrHDKc3F2s/s400/IMG_7021.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W misce mieszam "rozmiękczoną" ricottę z bazylią, sokiem z połówki cytryny, łyżką lub dwiema oliwy extra virgin, solą/pieprzem jak kto lubi i &lt;u&gt;zimnymi&lt;/u&gt; orzeszkami. Zimnymi podkreślam, bo jak będą gorące to, za przeproszeniem, szlag trafi ser. Z oliwą nie należy przesadzać, żeby nie wyszła zupa. Ma być to twór o konsystencji masła. Takiego ze wsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tera będzie najtrudniejsze. Trzymajcie się mocno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsbiuiPewI/AAAAAAAAAm4/tvq6r7vzGv4/s1600/IMG_7023.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNsbiuiPewI/AAAAAAAAAm4/tvq6r7vzGv4/s400/IMG_7023.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na płatki courgettki nakładam (szczodrze, szczodrze!) masę i zawijam. Zwróćcie uwagę, że płatki po zamarynowaniu w oliwie i soli są półprzezroczyste, widać wzorek tacki przez nie. Czego nie widać to tego, że masę kładę jakieś dwa-trzy centymetry od końca paska, zawijam nie ręcami, a podważam nożem i tylko kontroluję, żeby się nie rozpadło na boki, a lubi bardzo. Ma wyjść coś takiego, o:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNscWdObbJI/AAAAAAAAAm8/cQeOed_jFSA/s1600/IMG_7024.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_uGZc6MzhCvk/TNscWdObbJI/AAAAAAAAAm8/cQeOed_jFSA/s400/IMG_7024.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Leciuteńko, na paluszkach, skrapiam to oliwą i octem balsamicznym, który wydobywa dodatkowe smaki i kolory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy to potrawa pasująca do Święta Niepodległości (courgette, ricotta, pinia jakieś mało tradycyjnie polskie zdają się być), ale po zrobieniu tego co na zdjęciu pożałem je z Najmilszą i musiałem jeszcze drugą porcję (mniejszą, bo dieta) dorobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego kucharzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drugie wieprzowina pod solą/ w soli/ czy jak to lubią nasi restauratorzy: w atmosferze soli. Przepis w komentach poprzednich wpisów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5319974316821476089-2052818282435537479?l=szamangalicyjski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/feeds/2052818282435537479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5319974316821476089&amp;postID=2052818282435537479' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2052818282435537479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5319974316821476089/posts/default/2052818282435537479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szamangalicyjski.blogspot.com/2010/11/szaman-galicyjski-i-sprawa-pewnej.html' title='Szaman Galicyjski i sprawa pewnej przystawki'/><author><name>Szaman Galicyjski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17084156432079695032</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src
